Czasem szczęście na kółkach się toczy

czasem-szczescie-na-kolkach

Świat wokół rozkwita i zaprasza na długie spacery… Nie każdy może jednak bez przeszkód korzystać z dobrodziejstw pięknej aury – niepełnosprawne psy nie mogą biegać po zielonej trawce. Nasi bohaterowie mają szczęście – opiekunowie dali im szansę na wspaniałe i normalne życie!

Niepełnosprawne psy radzą sobie lepiej niż ludzie

Niepełnosprawne psy poruszające się na wózkach świetnie sobie radzą, pokonując trudności związane z przeszkodami. O wiele łatwiej niż ludzie przystosowują się do nowych warunków i poruszania się na kółkach. Doskonałym przykładem na potwierdzenie tych słów jest porzucona kiedyś Ciuchcia\. Do lekarza weterynarii trafiła w bardzo ciężkim stanie: odwodniona, z niedowładem tylnych kończyn i z uszkodzeniem rdzenia kręgowego. Pracownicy schroniska wspominają, że choć człowiek zgotował jej straszny los, od samego początku była ufna.

O trudnej sytuacji suczki Piotr Święcicki dowiedział się z mediów. Postanowił wykonać dla niej udogodnienie na kółkach. Szybko zaakceptowała tę nowość. Mimo kalectwa Ciuchcia radzi sobie znakomicie, ma ogromną wolę życia. Po operacji kręgosłupa i kilkumiesięcznej rehabilitacji w specjalistycznej klinice w Mikołowie powróciła do piotrkowskiego schroniska, gdzie czekała na nią fantastyczna wiadomość – zgłosiła się odpowiednia osoba, która postanowiła stworzyć suczce prawdziwy dom. Doskonale wie, jak opiekować się pieskiem na wózeczku, ponieważ już takiego miała.

Zawsze jest nadzieja

Na zachodzie Europy czy w Ameryce pies na wózku nie wzbudza sensacji. Co więcej, takie pojazdy produkuje się już dla kotów, królików, tchórzofretek i innych czworonogów z niedowładem tylnych kończyn. To nie fanaberia, wózki są niezbędnymi akcesoriami dla zwierząt, które straciły możliwość poruszania się na własnych nogach. – Wiele ras jest genetycznie „skazanych” na niedowład tylnych łap (np. jamniki, owczarki niemieckie, bassety, labradory, dogi) przez dysplazję stawu biodrowego lub łokciowego, dyskopatię, kulawiznę, krzywiznę, martwicę kości udowej, enostozę – mówi Filip Jędrzejewski, lekarz weterynarii.

Podkreśla, że wózki dla zwierząt są bardzo pomocne przy niedowładzie tylnych kończyn, ale ich używanie ma też skutki uboczne – obciążenie innych partii ciała (przednich łap, kręgosłupa, który jest zwykle na pewnym odcinku „zwiotczały”, osłabiony), otarcia w miejscach podporu tylnych kończyn, odleżyny, otarcia i przypadkowe skaleczenia zwisających nóg. Ze względu na obciążenie sprawnych stawów wskazane jest podawanie suplementów diety z glukozaminą i chondroityną. Mimo wszelkich niedogodności zwierzaki wyjątkowo dobrze funkcjonują na wózkach i cieszą się życiem.

– Dzięki tym pojazdom psiaki odzyskują pewność siebie, mają frajdę ze spacerów, zabaw i innych zainteresowań – opowiada Piotr Święcicki z firmy Dogxtension. – Bardzo szybko przyzwyczajają się do nowego udogodnienia, ponieważ daje im możliwość powrotu prawie do takiej formy jak sprzed urazu. Niektóre niepełnosprawne czworonogi wyruszają z opiekunami na rajdy górskie, biegają po wydmach nad morzem, wjeżdżają do wody i aportują piłki. Wózki nie stanowią dla nich żadnych ograniczeń – dodaje.

– Na szczęście mentalność ludzi z roku na rok się zmienia. Coraz więcej opiekunów psów z niedowładem decyduje się na wózek dla swojego przyjaciela – kontynuuje pan Piotr. – Inspiracją do tego, aby zająć się produkcją tych urządzeń, był uraz kręgosłupa naszej sześcioletniej jamniczki Davi oraz złe wykonanie mojego projektu wózka przez ślusarza. Stopniowo usprawniałem akcesorium technicznie i estetycznie, a gdy byłem całkowicie zadowolony z efektu, zaproponowałem nasze udogodnienia innym posiadaczom niepełnosprawnych zwierzaków. Nie bez znaczenia była pomoc lekarzy weterynarii. Przez kilka lat działalności powstały setki wózków: od najmniejszego dla szynszyli po największy dla bernardyna – dodaje.

Ostatnia deska ratunku

Niestety wysiłek lekarzy weterynarii prowadzących leczenie zachowawcze czy chirurgiczne zwierzaka nie zawsze kończy się powodzeniem. Wtedy należy znaleźć alternatywne rozwiązanie, które umożliwi czworonogowi udział w życiu pomimo kalectwa. Decydując się na wózek dla psa, musimy pamiętać, aby ograniczyć wszelkie bariery architektoniczne, które utrudniałyby mu poruszanie się po mieszkaniu lub domu.

Największą przeszkodę stanowią schody. Można jednak skonstruować odpowiednie podjazdy umożliwiające ich pokonanie. Duże niepełnosprawne psy będą mieć problem z wejściem do samochodu. Tę barierę również łatwo zlikwidować dzięki specjalnej rampie. Przy odrobinie naszych chęci, dla niepełnosprawnego pupila nie ma przeszkód nie do pokonania.

Warto było!

Magdalena Grabowska ze smutkiem opowiada, że w 2003 roku jej ukochany sześcioletni wówczas szorstkowłosy jamnik Tonik doznał urazu kręgosłupa, skutkującego całkowitym niedowładem tylnych łap i brakiem kontroli oddawania moczu. – Lekarz weterynarii zasugerował, abyśmy poddali Tonika eutanazji, bo inaczej będziemy mieć z nim kłopot. Nie byliśmy w stanie zrozumieć tej rady…

Uśpić wesołego, kochanego domownika tylko dlatego, że będą z nim problemy? – wspomina z niedowierzaniem pani Magdalena. Bardzo szybko rozpoczęto leczenie pieska – przyjeżdżał do niego „ludzki” rehabilitant na masaże i laseroterapię (wówczas w Bydgoszczy nie było „psich” specjalistów – obecnie już są). Jamniczek uwielbiał te zabiegi (podczas masażu zasypiał z błogą miną), lecz poprawa była znikoma.

Stwierdzono ostatecznie, że już nigdy nie będzie chodził. Wtedy opiekunka dowiedziała się, że w Polsce jest producent wózków dla sparaliżowanych psów. Natychmiast zamówiła taki sprzęt dla swojego przyjaciela. Jamniczek w pełni i bez żadnych oporów zaakceptował pojazd. Śmigał na nim szybciej od swego pełnosprawnego brata bliźniaka. Z zapałem oddawał się też ulubionej rozrywce – kopaniu w ziemi głębokich „odwiertów”.

– Z czasem podczas spacerów Tonik zaczął poruszać w powietrzu tylnymi łapkami. Poprawa jego stanu trwała długo, ale w końcu zaczął chodzić o własnych siłach i wózek przestał być potrzebny – opowiada pani Magdalena. Jej przyjaciel nie powrócił jednak do pełnej sprawności – nie był w stanie podnieść łapki przy oddawaniu moczu. Problemem okazała się właśnie niemożność całkowitego opróżniania pęcherza – po sześciu latach nerki Tonika odmówiły posłuszeństwa i dwunastoletni jamniczek odszedł za Tęczowy Most.

Od czasu urazu przeżył jednak sześć lat pełnych przytulania, gonitw z bratem po ogrodzie, beztroskiego kopania w wydzielonej dla jamników gigantycznej piaskownicy, zabaw z kotem i innych rozrywek. Wózek okazał się najskuteczniejszą metodą rehabilitacji, choć masaże i laser też były ważnymi zabiegami.

Misja wózek

– W styczniu 2006 roku Sabina zaczęła się potykać, zarzucać zadem, dziwnie stawiać tylne łapy i popiskiwać przy wchodzeniu na schody. Lekarze stawiali różne diagnozy: spondyloza, zespół końskiego ogona, dyskopatia, mielopatia degeneracyjna – wspomina Robert Kropiwnicki, opiekun nieżyjącej już suni. Wszystkie te choroby, prędzej czy później, prowadzą do niedowładu łap. We wrześniu Sabina nie mogła chodzić, spacery przy pomocy ręcznika pod brzuchem stawały się coraz bardziej męczące dla jej opiekunów i nie były satysfakcjonujące dla suczki.

Pan Robert znalazł w Internecie informacje o wózku i pomyślał, że takie urządzenie pomogłoby jego czworonożnej przyjaciółce. Niestety sześć lat temu taki sprzęt był w Polsce nie do kupienia. Opiekun Sabinki postanowił złożyć wózek samodzielnie. Zaprojektowanie pojazdu oraz zdobycie niezbędnych części zajęło trzy tygodnie. Połączenie ich w całość – dwa dni. Dzięki wózkowi suczka przez kilka lat biegała, ganiała za piłką, bawiła się z innymi psami. Niestety choroba wygrała… Pan Robert stworzył stronę (www.sabina.studioonline.pl), na której doradza innym, jak samodzielnie stworzyć wózek oraz jak postępować z niepełnosprawnym przyjacielem.

– Cały czas dostaję maile od opiekunów psów, kotów, którzy dzięki wózkowi odzyskali nadzieję. Jedni dziękują, inni proszą o rady, ktoś dzieli się swoimi doświadczeniami, a ktoś po prostu chce się wyżalić… Najbardziej cieszy mnie, gdy ktoś wykona wózek na wzór mojego, usprawni go i opisze, jakie towarzyszyły mu przy tym emocje. Przypomina mi się, co czułem w tamtych chwilach – opowiada pan Robert. Dodaje, że pierwsze listy od opiekunów niepełnosprawnych zwierząt są pełne rozpaczy, później napływają te z opisem zdobytych doświadczeń, a potem informacje, że pies jest za Tęczowym Mostem, ale pozostały wspaniałe wspomnienia z ostatnich wspólnych chwil oraz przekonanie, że swojemu ukochanemu zwierzęciu dało się wszystko, co można było ofiarować…

Wszystko przez jeden skok

– Pies tak niefortunnie skoczył z kanapy, że uszkodził sobie kręgosłup i stracił czucie w tylnych łapach – opowiada pan Zbigniew Socha, opiekun jamnikopodobnego jedenastoletniego Kubusia. Pan Zbigniew od razu rozpoczął walkę o życie czworonoga, choć od innych słyszał, że z psa „nic już nie będzie”. Postarał się o wózek dla swojego przyjaciela. Kilkanaście rurek, zapięcia i dwa kółka pozwalają pupilowi cieszyć się życiem. Przednie łapy ma sprawne, a tylne umieszczone są w specjalnej uprzęży i zastępują je koła. – Co do wózeczka, na jakimś kanale telewizyjnym o zwierzętach zobaczyłem pieska z takim udogodnieniem i zacząłem szukać informacji w Internecie.

Znalazłem firmę produkującą takie akcesoria. Jej przedstawiciel przyjechał do mnie z wózkiem, na miejscu wszystko dopasował i Kuba szybko się przyzwyczaił do pojazdu – dodaje pan Zbigniew. Raczej nie wyprowadza podopiecznego przed dom, ponieważ zdarzało się, że niepełnosprawny zwierzak wzbudzał niezdrowe emocje u ludzi i innych psów. Latem zabiera Kubę na działkę, a przez resztę dni w roku jeździ z nim samochodem za miasto. Niektórzy pytają, czy jest sens, żeby pan Zbigniew dla własnej fanaberii robił z psem coś takiego… – Gdybym widział, że cierpi, nie wahałbym się i skróciłbym jego męki. Ale czy on wygląda na nieszczęśliwego? Jest normalny, zdrowy, tylko niepełnosprawny – wyznaje opiekun Kuby.

Choroby kręgosłupa

Wózeczek może pomóc poruszać sie psom cierpiącym na choroby kręgosłupa. Najważniejsze z nich to dyskopatie, choroby zwyrodnieniowe kręgów i mielopatia. Dyskopatie stwierdzane są przede wszystkim u ras chondrodystroficznych, których cechą charakterystyczną jest wyraźne skrócenie kości długich kończyn i wydłużenie tułowia. Mutacja, która do tego doprowadziła, występowała w historii psów domowych wielokrotnie – dzięki niej powstały jamniki, basety, corgi, lhasa apso, pekińczyki i shih tzu.

Nie udało się znaleźć genu odpowiedzialnego za dyskopatię, co pozwala przypuszczać, że predyspozycja ta jest cechą ilościową, uwarunkowaną przez znaczną liczbę współdziałających ze sobą genów i skorelowaną z cechami budowy. Choroby zwyrodnieniowe: spondyloza i spondyloartroza, dotykające na ogół psy duże, uwarunkowane są głównie przez czynniki środowiskowe – żywienie oraz rodzaj i ilość wysiłku fizycznego, ale istnieją też dowody na udział w ich rozwoju komponentu genetycznego.

Badania przeprowadzone na Wydziale Weterynarii SGGW (na grupie 2500 psów z problemami kręgosłupa) pokazały, że najczęstszą przypadłością u tych czworonogów była spondyloza (79%). Mineralizację krążków zdiagnozowano w 21% przypadków, przepuklinę międzykręgową w 12%, a spondyloartrozę u 9% zwierząt. Porównanie wyników z uzyskanymi 10 lat wcześniej przez Empla i Blenau, wskazuje na alarmujący wzrost liczby przypadków spondylozy. Przyczyną mogą być zaniedbania w selekcji hodowlanej, o tyle trudne do wykrycia, że spondyloza objawia się na ogół w starszym wieku.

Mielopatia zwyrodnieniowa jest jednostką odrębną pod względem genetycznym. Choroba ta może mieć podłoże autoagresyjne – produkowane przez organizm autoprzeciwciała niszczą osłonki mielinowe nerwów. Występuje głównie u bokserów, buldogów francuskich, owczarków niemieckich, rodezyjskich ridgebacków, chesapeake bay retrieverów i corgi. Od 2008 roku istnieje test genetyczny pozwalający wykryć osobniki z grupy ryzyka, jak i nosicieli mutacji.

Niepełnosprawne psy maja dobre samopoczucie

Dla ludzi wózek inwalidzki to najczęściej tragedia. Czują się odrzuceni, gorsi, wzbudzają litość i współczucie, których sobie nie życzą. Psy postrzegają świat inaczej – nie baczą na atrakcyjność fizyczną, nie jest dla nich ważne, ile mają łap, jaki procent słuchu, jak sprawny kręgosłup… One po prostu chcą żyć bez bólu, pragną się bawić. Potrafią szczerze cieszyć się z wózka, z możliwości poruszania się, z towarzyszenia nam na spacerach. Usypianie niepełnosprawnych zwierząt powinno być koniecznością jedynie w przypadku chorób związanych z fizycznym cierpieniem.

– Psy nie mają świadomości swojego kalectwa – twierdzi zoopsycholog, Marta Kuhnke-Bernecka. – Z pewnością odczuwają dyskomfort związany z fizyczną stroną niepełnosprawności, ale nie rozmyślają o tym, czego nie mogą zrobić. Cierpienie niepełnosprawnego czworonoga nie polega na tym, że czuje się gorszy przez swoją ułomność. Jego nieszczęście wynika z niemożności zaspokojenia potrzeb, takich jak ruch, zabawa z innymi psami czy z opiekunem – dodaje. Zwierzak nie doceni tego, że opiekun rzucił dla niego pracę i spędza z nim całe dnie, siedząc przy jego posłaniu, ale z pewnością będzie szczęśliwy, jeśli będzie mógł prowadzić normalne życie.

Wózek daje taką możliwość. Inną sprawą jest przyzwyczajenie czworonoga do poruszania się na wózku. Nie w każdym przypadku proces ten przebiega bezproblemowo. Jeśli pies od szczeniaka był oswajany z tym, że czasem zakłada mu się ubranie, opatrunek czy choćby szelki, to z ewentualnym „posadzeniem” na wózek nie powinno być większych kłopotów. Bywają jednak zwierzęta nieprzywykłe do jakichkolwiek zabiegów, lękliwe, którym nowe udoskonalenie może wydawać się przerażającą maszyną – wtedy adaptacja trwa dłużej i wymaga wiele cierpliwości. – Kiedy pies przekona się do nowego sposobu poruszania się, zamiana łap na kółka przestaje mieć dla niego znaczenie.

Jeżeli pupil na wózku robi „smutne oczy”, nie chce chodzić na spacery, nie wykorzystuje nowej możliwości poruszania się, nie możemy interpretować tego jako wstydu czy poczucia mniejszej wartości. Tak może reagować pies, który nie został przyzwyczajony do nowego urządzenia, boi się go lub nie czuje się z nim pewnie – wyjaśnia Marta Kuhnke-Bernecka. Zwierzak, który w pełni zaakceptował wózeczek, nie będzie miał żadnych oporów ani przed spacerami, ani przed zabawą z psimi kumplami. Nie należy się przerażać, jeśli jakiś słabo zsocjalizowany pies obszczeka niepełnosprawnego podopiecznego. Zadziała tu ten sam mechanizm, który powoduje, że niektóre czworonogi ujadają na widok osoby lub rzeczy wyglądającej dziwnie np. starszej pani z laską lub motocyklisty w kasku.

Agnieszka Grześkiewicz

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij, aby ocenić

Średnia ocena / 5. Liczba głosów

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

O AUTORZE

PRZECZYTAJ WIĘCEJ CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW

Szkolenie

Dobra relacja to nie dominacja

Pożądane zachowania można wypracować pozytywnymi wzmocnieniami. Nawet jeśli będzie to trwało nieco dłużej, da lepsze efekty.

RASY PSÓW

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres