Nie przekraczać progu bólu

Kiedy uśpić psa

Robimy wszystko, co możliwe, by naszemu psu udało się pokonać nieuleczalną chorobę. Wierzymy, że wygramy tę walkę o życie. Jednak psiak cierpi coraz bardziej, a lekarze nie potrafią mu pomóc. Czy to już ten moment, by podjąć decyzję o uśpieniu? Chcielibyśmy, by zwierzę odeszło godnie, by nie czuło przy tym ogromnego bólu.

Kiedy uśpić psa?

Kiedy przyjdzie nam podjąć tę bolesną decyzję, często szukamy potwierdzenia jej słuszności. Lekarz weterynarii, który musi skrócić cierpienia psa, również potrzebuje akceptacji opiekuna. O tym, jaka to trudna sytuacja, gdy dla zwierzaka nie ma już ratunku, rozmawiamy z dr. Wojciechem Hildebrandem, specjalistą chorób wewnętrznych, onkologiem z Katedry Chorób Wewnętrznych z Kliniką Koni, Psów i Kotów Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Portal Pies: „Przykro mi, ale psa trzeba uśpić”. Jak często mówi Pan to zdanie opiekunom czworonożnych pacjentów, którzy do Pana trafiają?
Wojciech Hildebrand: Niestety onkologia charakteryzuje się dużą umieralnością. Trafiają do mnie psy, które można podratować, leczyć paliatywnie, ale w końcu przychodzi moment, gdy muszę opiekunom powiedzieć, że dalsza terapia nie będzie skuteczna, że zwierzę bardzo cierpi, a my nie jesteśmy w stanie mu pomóc.

PP: Czy są wyraźne kryteria pozwalające stwierdzić, że taka decyzja jest najlepszym i jedynym rozsądnym rozwiązaniem?
WH: Uważam, że jeśli zwierzę jest nieuleczalnie chore, a my nie jesteśmy w stanie zapewnić mu komfortu chorowania, powinniśmy zadecydować o skróceniu mu cierpień i uśpieniu go.

PP: Co Pan ma na myśli, mówiąc o „komforcie chorowania”?
WH: Chodzi o zlikwidowanie bólu. Zwierzę, tak jak człowiek, ma prawo do posiłku, schronienia i życia bez bólu.

PP: A kiedy można uznać, że odmawiamy mu tego prawa?
WH: Każdy uważny opiekun widzi, że jego ukochany pies cierpi: mruży oczy, jest apatyczny, nie chce się bawić, ma trudności z poruszaniem się, nie chce jeść – stracił chęć do życia. Czasami skamle, gdy człowiek dotyka bolesnych okolic jego ciała, piszczy, jęczy, później, już widząc, że zbliżamy się do niego, zaczyna wyć. Wszystko zależy od jego charakteru, niektóre psy reagują piskiem nawet na silniejszy powiew powietrza, a zdarzają się osobniki, które przy złamanym zębie nie wykazują żadnej oznaki bólu.

PP: Czyli to zależy od indywidualnej wytrzymałości na ból?
WH: Także od charakteru i od wychowania. Przecież pies chce być cały czas ze swoim opiekunem. Każdą swoją dysfunkcję może odbierać jako próbę odstawienia go od człowieka. To wynika z atawizmów, gdy zwierzęta chore były eliminowane ze stada. Pies może się zwyczajnie bać, że gdy okaże słabość, opiekun może „coś z nim zrobić”. Takie przypadki są opisywane w literaturze – pies boi się odstawać od dotychczasowego zachowania, bo coś mogłoby się zmienić na niekorzyść. Znaczenie ma oczywiście hierarchia, jaka panuje w domu. Jeśli to on jest najważniejszy, nie będzie robił nic, bo i tak wszyscy skaczą wokół niego. Jeżeli natomiast to opiekun jest w stadzie samcem alfa, zwierzę może wykazywać obawy o swoją przyszłość. W wypadku człowieka powiedzielibyśmy, że „nadrabia miną”.

PP: Gdy Pan już wie, że nie jest w stanie zlikwidować bólu u psa, jak informuje Pan o tym jego opiekunów?
WH: Od razu staram się uprzedzić właścicieli, że choroba, którą zdiagnozowano, jest nieuleczalna i będzie postępować. Przez jakiś czas będziemy w stanie pomóc psu lekami, ale przyjdzie moment, kiedy nie zlikwidujemy już bólu. Mówiąc to, obserwuję reakcje ludzi. Czasem jest to westchnienie, czasem płacz, a czasem zupełny brak emocji. Dzięki temu mogę stwierdzić, jak silny jest związek uczuciowy opiekuna ze zwierzęciem, i przygotować się na trudną rozmowę. Im więź jest silniejsza, tym rozmowa musi być przeprowadzona delikatniej. Gdy widzę, że opiekunowie są ogromnie zżyci z psem, staram się ich do tego powoli przygotować.

PP: Czyli nie mówić wszystkiego już podczas pierwszej wizyty?
WH: Czasami zwierzę trzeba uśpić natychmiast. Ale często podejmujemy próby leczenia i właściciele mają tydzień, miesiąc albo kilka tygodni na to, by pogodzili się z tą myślą. Niektóre zwierzęta trafiają do nas w stanie agonalnym, lecz udaje się zaleczyć chorobę i szczęśliwi opiekunowie po pół roku poprawy zapominają, że ich pupil miał zostać uśpiony. Przyzwyczaili się, że zwierzę jest zdrowe. A potem od nowa trzeba przejść tę trudną drogę.

PP: Kto podejmuje ostateczną decyzję: lekarz czy właściciel?
WH: Musi ją podjąć opiekun, ja mogę tylko sugerować. Zdarza się, chociaż rzadko, że właściciel nie chce uśpić zwierzęcia, mimo że ono cierpi i jest nieuleczalnie chore. Wtedy staram się przekonać, że jednak będzie lepiej dla psa, jeśli go uśpimy, że przestanie cierpieć. Niekiedy muszę się uciekać do argumentów prawnych, tłumacząc, że przedłużanie agonii oznacza znęcanie się nad psem, co jest zagrożone sankcjami prawnymi. Na szczęście w ciągu kilkunastu lat pracy miałem zaledwie kilka takich przypadków. Ale też muszę przyznać, że nie zawsze mam sto procent pewności, iż psa, który do mnie trafił, trzeba uśpić. Bywały takie sytuacje, gdy powoli zaczynałem przygotowywać właściciela do tej myśli. On jednak się upierał i chciał utrzymać psa przy życiu. Okazywało się, że zwierzę żyło jeszcze nawet kilkanaście miesięcy. Dlatego staram się być ostrożny.

PP: Bo właściwie wydaje Pan wyrok…
WH: Raczej opinię – zdecydowanie wolałbym takie stwierdzenie.

PP: Czytałem o przypadkach, gdy zwierzęta miały czuć, że śmierć się zbliża. Był Pan świadkiem takich sytuacji?
WH: Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Ale na pewno zwierzęta odczuwają niepokój, bo przecież bezbłędnie odczytują emocje swojego opiekuna, zmiany chemiczne w jego organizmie, mowę ciała. Gdy rozmawiamy o uśpieniu psa, człowiek zachowuje się inaczej niż zwykle, a pies współodczuwa te negatywne emocje.

PP: Śmiertelny zastrzyk. Na czym on polega i co się dzieje ze zwierzęciem, gdy go otrzyma?
WH: Jeśli jest wskazanie do eutanazji – a właściwie uśpienia, bo eutanazja z greki oznacza śmierć na życzenie osoby, a zwierzę przecież nie wyraża takiego życzenia – najpierw podaje się psu zastrzyk uspokajający, tak zwaną premedykację. Chyba że jest już nieprzytomny, wtedy od razu można zaaplikować właściwy środek. Ten zaś to nic innego, jak specyfik używany do usypiania zwierząt w czasie zabiegu, tylko że skondensowany – trzy razy silniejszy – w trzy razy większej dawce niż normalnie. Tak więc sumarycznie to prawie 10-krotnie większa dawka niż w wypadku zabiegów chirurgicznych. Zwierzę zasypia jak do zabiegu – najpierw wyłącza się jego świadomość, później ustaje akcja serca i oddychanie…

PP: Usypiany pies nie czuje bólu?
WH: Nie powinien. Może odczuwać niepokój, ale to jest związane z zastrzykiem podawanym dożylnie. Aby więc tego uniknąć, najpierw podaje się premedykację, co uspokaja zwierzę.

PP: Czy zazwyczaj usypia się stare psy?
WH: Z wiekiem ryzyko wystąpienia nieuleczalnych chorób jest większe. Ale nowotwory dotykają psy w każdym wieku. Miałem zwierzęta z nowotworami, które przeżyły kilkanaście miesięcy i też trzeba było zadecydować o uśpieniu ich. Zdarzają się osobniki po ciężkich wypadkach. Jakiś czas temu trafił do kliniki młody york, który został przegryziony przez owczarka niemieckiego tak, że miał uszkodzony kręgosłup. To była dramatyczna chwila – ładny, miły, zadbany pies, cała rodzina płakała. Ale nie było ratunku.

PP: Pan ma swoje zwierzęta?
WH: Mam i domyślam się, do czego pan zmierza.

PP: Przeprowadzenie własnego zwierzęcia na tamten świat to podobno jedna z najtrudniejszych chwil dla lekarza weterynarii…
WH: Tak, musiałem uśpić własnego psa i żałuję, że czekałem za długo. Kładę to na karb tego, że wtedy byłem jeszcze bardzo młodym lekarzem. Mój pies był cztery lata leczony na niewydolność serca i migotanie przedsionków. W końcu przyszedł taki moment, że miał obrzęki łap i trzeba było skrócić mu męczarnie. Uśpiłem go sam. To był owczarek niemiecki, z którym się wychowałem, razem przeżyliśmy mój ogólniak i studia. Potem zaniosłem go na sekcję zwłok. Chciałem się upewnić, że zrobiłem wszystko, co możliwe. Moi koledzy z przerażeniem stwierdzili, że podjąłem tę decyzję stanowczo za późno! Dlatego wiem, że zwlekanie wcale nie jest dobre. Zatrzymywanie przy sobie cierpiącego zwierzęcia to egoizm – nie wyobrażamy sobie, że ukochanego psa może zabraknąć.

Rozmawiał Maciej Sas

Zapisz

Zapisz

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij, aby ocenić

Średnia ocena 4.7 / 5. Liczba głosów 178

Brak głosów. Oceń artykuł!

KOMENTARZE

39 komentarzy do wpisu „Nie przekraczać progu bólu”

  1. Ja mam dziwna sytuację mój pies ma 16 lat i widzę że jest z nim źle juz prawie nie kontaktuje załatwia się pod siebie… zasugerowałam lekarzowi żeby skrócić mu cierpienie, bo mam świadomość i nie chce żeby cierpialala. Weterynarz jednak każe mi czekać i robić dodatkowe badania tj rezonans magnetyczny, przedstawilam swoje obawy w ogóle wprowadzania go w narkoze ale dalej otrzymuje odpowiedź że mam to zrobić i wydaje się mi że tylko po to żeby weterynarz mnial jakąś podkładkę do uśpienia jakby cierpienie nie wystarczalo 🤔

    Odpowiedz
  2. Ja spędzam wiele czasu z Fluffy kocham ją jak siostrę. Dla Was właściciele chotych piesków wielkie gratulacje, że potrafiliście oddać swojego przyjaciela na inny świat. Nie widzicie już swoich psiaków, byli Hugo, Mindy naprawdę długowieczne psiaki oraz te młode, ale zapewniam Was i obiecuję Wam, że Mindy i Hugo zawsze będą z Wami. Ktoś pisał, że psiak mu się śni. Jeśli zdasz sobie sprawę z tego, że śnisz możesz pokierować fabułą snu. Więc pogadajcie w tym śnie szczerze z pupilem, na pewno poczujecie się wiele lepiej. Tacy właściciele są dla mnie jak powstańcy: podziwiam, bo ja bym tak nie potrafiła.
    Śpij Aniołku Roxsiku.
    Śpij Aniołku Mindy.
    Śpij Aniołku Hugo.
    Was też kochani podziwiam.

    Odpowiedz
  3. 10 lip a 020 Musialem podjac decyzje uspienie mojego kochanego Davosa.
    Ciezka decyzja podjeta z placzem I wyzutami ,ale mysle, ze nie bylo in ego wyjscis.
    Jest to straszna wydac wyrok na swego przyjaciella. Minelo dwa Dni po smierc Davosa jest MI go Bardzo brak jego towarzystwa I uczucia jakim mnie dazyl.

    Odpowiedz
  4. Też musiałam uśpić mojego skarba miał 16 lat i był bardzo chory. Oczka miał takie smutne. Strasznie mi go brakuje cały czas myślę czy dobrze zrobilam… Poszłabym do niego za tęczowy most zobaczyć tą śliczną mordunie.

    Odpowiedz
  5. Wczoraj uśpiłam mojego ukochanego Lakusia. Płaczę gdy to piszę.Chorował na serce miał przerost komory lewej i zwyrodnienie zastawek. Żył z nami 16 lat i 3 miesiące. Jeszcze miesiąc temu był żywy , radosny i miał apetyt. Z dnia na dzień nastąpiło załamanie organizmu i było coraz gorzej. 2 dni temu przestał wogole jeść , wymiotował. Dostał kroplówkę ,a dziś w nocy szukał miejsca zachowywał się nienaturalnie, piszczał , skomlał, widać było że cierpi. O 3 w nocy pojechalśmy do weterynarza, który stwierdził, że chyba miał udar. I nie żałuję bo skrócilam jego męki, bo na nie nie zasługiwał.Zasnął spokojnie.

    Odpowiedz
  6. Dwie godziny temu umarł nasz Stasiu. Tłumacze sobie, ze tak musiało się stać. Ze uśpienie go było jedyna możliwa drogą aby mu ulżyć w cierpieniu. Był wspaniałym, czułym, mądrym psem. Nie miał nawet 6 lat. Skręt jelit i żołądka. Jedna godzina. I pustka wielka. Trudno to opisać. Ktoś może powiedzieć, ze to tylko pies…. Boje się nocy.

    Odpowiedz
    • Bardzo współczuję.Także dziś straciłam naszą sunię,grzeczny,kochany piesek,oddany,kochający.Trzeba było ją uśpić,była bardzo chora,ale nie mogę się z tym pogodzić,cały czas myślę,że może można było jeszcze ją ratować.Była staruszką,ok.16-17 lat,przyszłaszła do nas nie wiadomo skąd i została i dała nam tyle radości…Teraz pozostał żal i łzy😥😥

      Odpowiedz
  7. Dwie godziny temu umarł nasz Stasiu. Tłumacze sobie, ze tak musiało się stać. Ze uśpienie go było jedyna możliwa drogą aby mu ulżyć w cierpieniu. Był wspaniałym, czułym, mądrym psem. Nie miał nawet 6 lat. Skręt jelit i żołądka. Jedna godzina. I pustka wielka. Trudno to opisać. Ktoś może powiedzieć, ze to tylko pies…. Boje się nocy.

    Odpowiedz
  8. witam ciągle szukam dla siebie usprawiedliwienia -czy podjęłam słuszną decyzję by dać uśpić mojego psa,który żył 14 lat i trzy miesiące rasa amstaf .Po przeczytaniu tego artykułu jest mi lżej ,chodz nie do końca ale wiem z moich obserwacji bardzo żle się już czuł jego oczy dosłownie wołały o pomoc miał tak zapłakane jakby dosłownie zaropiałe mycie nie pomagało ogon kochanego był tak skulony….jakbym go maltretowała jakby ze strachu.. przez najgorsze 3 dni obserwowałam go każdą chwilę każdy jego ruch i nie mogłam juz dłużej znieść jego bólu.Zadzwoniłam…jechałam z nim patrzyłam obserwowałam ale niestety nic nie przekonywało mnie by odwrócić moja decyzje,co prawda lekarz proponował mi jego uśpienie 2 razy a ja mu tylko przedłużałam ból.Uśpiłam trzymałam go do końca w tej dobie złego czasu tej pandemi ale byłam przy nim na parkingu samochodowym bo dalej mnie nie puscili ,głaskałam ,calowałam i płakałam ale nawet nie wiem jaki był moj ból.Jedynie wiem że męczę się ze swoim sumieniem czy mogłam jeszcze dać mu żyć ,myślę że jeszcze dotrwał by moich urodzin więcej by żył boję się że to ja bezpodstawnie skróciłam życie mojego przyjaciela.

    Odpowiedz
  9. Nasz psiak ma ogromne trudności z oddychaniem. York-biewer, nie miał łatwego życia. Od kiedy jest z nami wiedzie dobre życie. Ale kłopoty z oddychaniem pogłębiają się. To młody pies, ale był bardzo zaniedbany i niepotrzebny nikomu. Pokochaliśmy go bardzo a teraz przykro patrzeć jak walczy o każdy oddech. Tchawica ma przelot 1mmx2mm. Serce mi pęka.

    Odpowiedz
  10. Wczoraj uspiłam Sonię, fantastyczną, kochaną Westkę
    Była z nami od ponad 8 lat. Cudowna, frywolna, łakoma, rządzicielka, a na drugie miala Cykoria…
    Od stycznia wymioty, biegunka = diagnoza: siadły nerki
    Nasz “tłuścioch” z 9 kg zjechachał do 6.3
    Leki, wlewy , lekka poprawa , waga 6,8
    Przez 3 m-ce codziennie wlewy, kupa tabletek i kroplówki, już przez skórę, żyłki, jak u chomika, nie dawały rady
    Mocna dieta tylko renal
    Od czterech dni nic nie chce jeść, spacer, 2, 3 metry….
    odchodzi, chudnie, nawet zakazane rzeczy Jej nie smakują
    Wielki ból, nie możemy Jej już więcej pomóc.
    Przyjechała zaprzyjaźnina lekarka
    Przytuliłyśmy naszego Sonika, odchodząc była u mnie na kolanach, w uszko szeptałam Jej, jaka jest kochana i fantastyczna i tuliłam mocno, ale nie za mocno
    Dziś już Jej nie ma , śpi w ogrodzie, Jej towarzysz jest zagubiony, a my jesteśmy po prostu rozbici
    Zrobiło się pusto

    Odpowiedz
  11. To juz 1 rok i 10 miesiecy jak odeszla moja Mindy.Miala 18 lat i uspilem tego malego aniolka.Do dzis placze i widze ja wszedzie.Mozna zwariowac. Za nikim tak nie plakalem w zyciu choc mam 62 lata nie moge dojsc do siebie po stracie tej psiny.

    Odpowiedz
    • Strasznie wspolczuje.Moje zlote szczescie ma 12,5 roku i problemy z tylnymi łapkami. Dzis poraz pierwszy zajrzalam na taki temat.
      Nie wiem jak to przezyjemy. Tak strasznie ja kochamy a ona nas.

      Odpowiedz
    • Biedna Mindy… Ja spędzam wiele czasu z Fluffy i na samą myśl, że może jej nie być łzy napływają mi do oczu.

      Odpowiedz
    • moja Lola ma 15 lat i raka piersi , widzę postęp choroby i płacze bo nie mogę podjąć decyzji o eutanazji. Mój poprzedni pies żył że mną 16 lat- uspilam go z powodu choroby i do dziś mam wyrzuty sumienia ., że może za wcześnie,..
      Jak się z tym pogodzić?

      Odpowiedz
  12. Dzisiaj usypiałam mojego psa i z bólem serca stwierdzam, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć …doktor od razu podał zastrzyk “śmierci”, pies w sekundzie przestał oddychać, już go nie było. Patrząc na to jak cierpiał przez ostatnie dni uważam że zrobiłam dobrze, pies umarł przy właścicielu, nie w samotności …w takich momentach należy odejść od ludzkiego egoizmu i pomyśleć o psie.

    Odpowiedz
  13. Wlasnie jestem przed podjeciem takiej decyzji 🙁 Pies 15 lat 2 mies. Na oko nie widac ze cos mu jest, ale ja go znam no i tez ma swoje dolegliwosci… To kwestia czasu, niestety.

    Odpowiedz
  14. Witam .wczoraj musielismy podjac to straszna uspic naszego pieska huga byl z nami 10lat horowal na raka walczylismy chemia przez 3miesiace ale niestety hugo ostatnio bardzo cierpial nie moglismy na to pozwolic , strasznie boli ze juz go niema ale nie cierpi .

    Odpowiedz
  15. Ja musiałem podjąć decyzję o eutanazji mojego kochanego cocer spaniela, który miał tylko 5,5 roku w sobotę. Na razie wogóle nie mogę dojść do siebie. Wszędzie go widzę, śnię o nim, czuję – rodzina ma ze mną mały kontakt. Biegał sobie po działce i poleciał za suka i zginął na 7 dni a po 7 dniach szukania znalazł go pewien Pan przejeżdżający. Nie wiem co się stało ale miał strzaskane stawy 2 nóg i uszkodzone 3 nogi i zaawansowana martwicę i sepsę. Wydał bym wiele pieniędzy aby go ratowac i zawiozłem do kliniki ale po 1 dniu Pani wprost powiedziała, ze mimo wydania pieniędzy szanse są bardzo małe – długotrwałe leczenie i bardzo bolesne w cierpieniach dla psa. Chciałem być przy nim przy uśpieniu aby odszedł w gronie najbliższych. Jak mnie zauważył to chciał się podnieść i wył z bólu a ja płakałem. Zostałem z nim jeszcze długo po jego śmierci. Nigdy nie przeżywałem takiej traumy nawet jak umierali ludzie – wiem, że to egoistyczne ale to co nas łączyło to tego nie da się opisać. Zawsze się rosumieliśmy. Moja żona jako terapię kupuje mi nowego szczeniaka. Ja tak fiksuję, że wystawiam miskę z karmą dla niego. Śpij w spokoju Roxsiku.

    Odpowiedz
    • Mój piesek dziś odszedł nie mogę sobie poradzić sama ze sobą tak To boli jak mnie Serce z rozpaczy boli jak by miało mi rozerwać, trzabyło uspać pieska bardzo męczył się był osowiały taki chory weterynarz robił wszystko żeby go podtrzymać przy życiu ale nie udało się😥😥😥😥😥😥😥😥 śpij w spokoju moja Perełko nigdy Cię nie zapomnę. Pozdrawiam tych ludzi co to samo przeżywali i wiedzą jak to jest i Pana Doktora Weterynarii.

      Odpowiedz
      • Jestem z tych co nie płaczą ale od wczoraj się to zmieniło.Mam kochanego pieska dał mi oraz mojej rodzinie wspaniałe chwile.Był i nadal jest członkiem naszej rodziny.Ma raka płuc ma 16 lat do tego problem z kręgosłupem i już nie słyszy ale wyglada jak szczeniak.Trudno mi się pogodzić z tym ze dziś jest a jutro już jej nie zobaczę w domu cieszącej się na mój widok albo biegającej w ogrodzie.To straszne ale trzeba pogodzić i podjąć rozsądna decyzje.Nie możemy myśleć tylko o sobie.Jak patrzę na jej oczka to widzę smutek i ból i wiem ze najlepszym rozwiązaniem będzie jak odejdzie teraz:(To bardzo przykre i serce mi pęka:(Pozdrawiam serdecznie wszystkich Was i chce powiedzieć tylko ze kiedyś się z nimi spotkamy:)Dziekuje Boże za to ze dałeś nam te stworzenia które czuja i kochają tak jak my:)Panie Doktorze Dziekuje również Panu za tak mądry artykuł.

        Odpowiedz
    • Ja po ukochanej kotce płakałam dłużej niż po mężu, po kocurze dłużej niż po mamie, pewnie to nienormalne, moze dlatego, ze nie mam dzieci ani rodzeństwa a te zwierzaki były moją rodziną: kochały bezwarunkowo

      Odpowiedz
    • Przy pana wspomnieniach i przeżyciach się popłakałam! spojrzałam na swojego 13letniego setera i nie chciał by pan mnie zobaczyć…..Serdecznie współczuję

      Odpowiedz
  16. Witam
    Mam suczke Diana, ma ona 16 lat. Jest głucha, ślepa, ma chora wątroba, artroze i cukrzycę dostaje 2 razy dziennie insulinę.
    Chodzi na długie spacery , mniej je ale lubi jeść to wszystko co my jemy , więcej śpi ale wieczorami jest aktywna i tak się kochamy że nie wyobrażamy sobie abym mogła ja uśpić. Jeżeli odejdzie to na moich rękach ale myślę że jeszcze długo z nami będzie…

    Odpowiedz
  17. Od kilku dni moj 10letni pzyjaciel ma zdiagnozowana chorobę serca . Nie wiem czy dobrze robię że chce go ratować weterynarz mówił że jeżeli nie bedzie lykal tabletek to trzeba będzie go uśpić. On narazie je lyka ale jezt ciężko mi patrzeć na niego próbuje chodzić za mną wszędzie chodz ma problem . Nie chcę go uśpić ale i nie chce mu przedłużać cierpień.

    Odpowiedz
  18. Dziś smutek i płacz po 12 latach odszedła nasza tina była chora na raka bardzo śie meczyła muśieliśmy podjąć tą straszną decyzje czy zostawić ja i żeby śie męczyła czy uspać wybraliśmy dla niej teczowy most to prawdziwy przyjaćiel człowieka,/dużo przedtem czytałem czy pies czuje bul przy usypianiu wszedzie piszą że nie bo to chyba wypowiedz weterynarzy a fakty wyglądają inaczej pies dostał głupiego jaśia to tylko przymracza jak dostał ostateczny zastrzyk za piszczał takie eutanazje powinni zakazać ustawowo powinna być pełna narkoza po śmierci miał zgryz zębów muśiało go boleć

    Odpowiedz
    • Co to jest “tęczowy most”? Mojego skarba sama zawizłam do eutanazji jak po tygodniu różnych zabiegów 3ech lekarzy potwierdziło diagnoze i stan był tragiczny

      Odpowiedz
      • Od zawsze miałam psy ale odchodziły same. Jeszcze niedawno były w domu trzy. 22 lutego musiałam pożegnać moją ukochaną Ami. Od dwóch lat cierpiała na różne dolegliwości ale była pod stałą kontrolą lekarzy weterynarii i czuła się dobrze. W listopadzie nagle straciła wzrok. Morfologia i biochemia wyszły tragicznie, nerki nie pracowały dobrze. Po USG okazało się, że w źołądku, trzusce są guzy a w pęcherzu kamień. Jeszcze w lipcu miała robione badanie ultrosonograficzne i kamień w woreczku leczony od roku się zmniejszył. Jeszcze latem miała dużo siły i nic nie zwiastowało tragedii. W najczarniejszym scenariuszu nie przypuszczałam, że tak szybko odejdzie. Miała tylko 11 lat i 7 miesięcy. Takie małe psy doźywają do 18 i 20. Przez 3 miesiące robiliśmy wszystko co było moźliwe. Ona nie cierpiała i bardzo chciała źyć. Nie myślało się wtedy o pieniądzach. Niestety choroba postępowała . Doszło do wysadzenia gałki ocznej i jej pęknięcia. Jechałam do kliniki z nadzieją na cud. Kiedy pani doktor wyjaśniła sytuację nie było na co czekać. Byłam w szoku. Pani doktor odradziła nam pozostanie z psem do końca. Byłam tylko przy dwóch pierwszych zastrzykach po których już nie wiedziała kto przy niej jest. Teraz tego ogromnie źałuję. Nikt z nas nie umierał i nie wiemy, co się czuje.Wróciła do nas skremowana w urnie.To był zwykły kundel, a one rzekomo zdrowe. Nie mogę sobie poradzić z jej odejściem. Tak bardzo jej brakuje. Tęsknota jest nie do zniesienia. Byłam pewna, że będzie z nami co najmniej 5 lat. Dwa pozostałe są przekonane ale jeden nie zastąpi drugiego 😢

        Odpowiedz

Leave a Reply

O AUTORZE

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres