Nie przekraczać progu bólu

Kiedy uśpić psa

Robimy wszystko, co możliwe, by naszemu psu udało się pokonać nieuleczalną chorobę. Wierzymy, że wygramy tę walkę o życie. Jednak psiak cierpi coraz bardziej, a lekarze nie potrafią mu pomóc. Czy to już ten moment, by podjąć decyzję o uśpieniu? Chcielibyśmy, by zwierzę odeszło godnie, by nie czuło przy tym ogromnego bólu.

Kiedy uśpić psa?

Kiedy przyjdzie nam podjąć tę bolesną decyzję, często szukamy potwierdzenia jej słuszności. Lekarz weterynarii, który musi skrócić cierpienia psa, również potrzebuje akceptacji opiekuna. O tym, jaka to trudna sytuacja, gdy dla zwierzaka nie ma już ratunku, rozmawiamy z dr. Wojciechem Hildebrandem, specjalistą chorób wewnętrznych, onkologiem z Katedry Chorób Wewnętrznych z Kliniką Koni, Psów i Kotów Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Portal Pies: „Przykro mi, ale psa trzeba uśpić”. Jak często mówi Pan to zdanie opiekunom czworonożnych pacjentów, którzy do Pana trafiają?
Wojciech Hildebrand: Niestety onkologia charakteryzuje się dużą umieralnością. Trafiają do mnie psy, które można podratować, leczyć paliatywnie, ale w końcu przychodzi moment, gdy muszę opiekunom powiedzieć, że dalsza terapia nie będzie skuteczna, że zwierzę bardzo cierpi, a my nie jesteśmy w stanie mu pomóc.

PP: Czy są wyraźne kryteria pozwalające stwierdzić, że taka decyzja jest najlepszym i jedynym rozsądnym rozwiązaniem?
WH: Uważam, że jeśli zwierzę jest nieuleczalnie chore, a my nie jesteśmy w stanie zapewnić mu komfortu chorowania, powinniśmy zadecydować o skróceniu mu cierpień i uśpieniu go.

PP: Co Pan ma na myśli, mówiąc o „komforcie chorowania”?
WH: Chodzi o zlikwidowanie bólu. Zwierzę, tak jak człowiek, ma prawo do posiłku, schronienia i życia bez bólu.

PP: A kiedy można uznać, że odmawiamy mu tego prawa?
WH: Każdy uważny opiekun widzi, że jego ukochany pies cierpi: mruży oczy, jest apatyczny, nie chce się bawić, ma trudności z poruszaniem się, nie chce jeść – stracił chęć do życia. Czasami skamle, gdy człowiek dotyka bolesnych okolic jego ciała, piszczy, jęczy, później, już widząc, że zbliżamy się do niego, zaczyna wyć. Wszystko zależy od jego charakteru, niektóre psy reagują piskiem nawet na silniejszy powiew powietrza, a zdarzają się osobniki, które przy złamanym zębie nie wykazują żadnej oznaki bólu.

PP: Czyli to zależy od indywidualnej wytrzymałości na ból?
WH: Także od charakteru i od wychowania. Przecież pies chce być cały czas ze swoim opiekunem. Każdą swoją dysfunkcję może odbierać jako próbę odstawienia go od człowieka. To wynika z atawizmów, gdy zwierzęta chore były eliminowane ze stada. Pies może się zwyczajnie bać, że gdy okaże słabość, opiekun może „coś z nim zrobić”. Takie przypadki są opisywane w literaturze – pies boi się odstawać od dotychczasowego zachowania, bo coś mogłoby się zmienić na niekorzyść. Znaczenie ma oczywiście hierarchia, jaka panuje w domu. Jeśli to on jest najważniejszy, nie będzie robił nic, bo i tak wszyscy skaczą wokół niego. Jeżeli natomiast to opiekun jest w stadzie samcem alfa, zwierzę może wykazywać obawy o swoją przyszłość. W wypadku człowieka powiedzielibyśmy, że „nadrabia miną”.

PP: Gdy Pan już wie, że nie jest w stanie zlikwidować bólu u psa, jak informuje Pan o tym jego opiekunów?
WH: Od razu staram się uprzedzić właścicieli, że choroba, którą zdiagnozowano, jest nieuleczalna i będzie postępować. Przez jakiś czas będziemy w stanie pomóc psu lekami, ale przyjdzie moment, kiedy nie zlikwidujemy już bólu. Mówiąc to, obserwuję reakcje ludzi. Czasem jest to westchnienie, czasem płacz, a czasem zupełny brak emocji. Dzięki temu mogę stwierdzić, jak silny jest związek uczuciowy opiekuna ze zwierzęciem, i przygotować się na trudną rozmowę. Im więź jest silniejsza, tym rozmowa musi być przeprowadzona delikatniej. Gdy widzę, że opiekunowie są ogromnie zżyci z psem, staram się ich do tego powoli przygotować.

PP: Czyli nie mówić wszystkiego już podczas pierwszej wizyty?
WH: Czasami zwierzę trzeba uśpić natychmiast. Ale często podejmujemy próby leczenia i właściciele mają tydzień, miesiąc albo kilka tygodni na to, by pogodzili się z tą myślą. Niektóre zwierzęta trafiają do nas w stanie agonalnym, lecz udaje się zaleczyć chorobę i szczęśliwi opiekunowie po pół roku poprawy zapominają, że ich pupil miał zostać uśpiony. Przyzwyczaili się, że zwierzę jest zdrowe. A potem od nowa trzeba przejść tę trudną drogę.

PP: Kto podejmuje ostateczną decyzję: lekarz czy właściciel?
WH: Musi ją podjąć opiekun, ja mogę tylko sugerować. Zdarza się, chociaż rzadko, że właściciel nie chce uśpić zwierzęcia, mimo że ono cierpi i jest nieuleczalnie chore. Wtedy staram się przekonać, że jednak będzie lepiej dla psa, jeśli go uśpimy, że przestanie cierpieć. Niekiedy muszę się uciekać do argumentów prawnych, tłumacząc, że przedłużanie agonii oznacza znęcanie się nad psem, co jest zagrożone sankcjami prawnymi. Na szczęście w ciągu kilkunastu lat pracy miałem zaledwie kilka takich przypadków. Ale też muszę przyznać, że nie zawsze mam sto procent pewności, iż psa, który do mnie trafił, trzeba uśpić. Bywały takie sytuacje, gdy powoli zaczynałem przygotowywać właściciela do tej myśli. On jednak się upierał i chciał utrzymać psa przy życiu. Okazywało się, że zwierzę żyło jeszcze nawet kilkanaście miesięcy. Dlatego staram się być ostrożny.

PP: Bo właściwie wydaje Pan wyrok…
WH: Raczej opinię – zdecydowanie wolałbym takie stwierdzenie.

PP: Czytałem o przypadkach, gdy zwierzęta miały czuć, że śmierć się zbliża. Był Pan świadkiem takich sytuacji?
WH: Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Ale na pewno zwierzęta odczuwają niepokój, bo przecież bezbłędnie odczytują emocje swojego opiekuna, zmiany chemiczne w jego organizmie, mowę ciała. Gdy rozmawiamy o uśpieniu psa, człowiek zachowuje się inaczej niż zwykle, a pies współodczuwa te negatywne emocje.

PP: Śmiertelny zastrzyk. Na czym on polega i co się dzieje ze zwierzęciem, gdy go otrzyma?
WH: Jeśli jest wskazanie do eutanazji – a właściwie uśpienia, bo eutanazja z greki oznacza śmierć na życzenie osoby, a zwierzę przecież nie wyraża takiego życzenia – najpierw podaje się psu zastrzyk uspokajający, tak zwaną premedykację. Chyba że jest już nieprzytomny, wtedy od razu można zaaplikować właściwy środek. Ten zaś to nic innego, jak specyfik używany do usypiania zwierząt w czasie zabiegu, tylko że skondensowany – trzy razy silniejszy – w trzy razy większej dawce niż normalnie. Tak więc sumarycznie to prawie 10-krotnie większa dawka niż w wypadku zabiegów chirurgicznych. Zwierzę zasypia jak do zabiegu – najpierw wyłącza się jego świadomość, później ustaje akcja serca i oddychanie…

PP: Usypiany pies nie czuje bólu?
WH: Nie powinien. Może odczuwać niepokój, ale to jest związane z zastrzykiem podawanym dożylnie. Aby więc tego uniknąć, najpierw podaje się premedykację, co uspokaja zwierzę.

PP: Czy zazwyczaj usypia się stare psy?
WH: Z wiekiem ryzyko wystąpienia nieuleczalnych chorób jest większe. Ale nowotwory dotykają psy w każdym wieku. Miałem zwierzęta z nowotworami, które przeżyły kilkanaście miesięcy i też trzeba było zadecydować o uśpieniu ich. Zdarzają się osobniki po ciężkich wypadkach. Jakiś czas temu trafił do kliniki młody york, który został przegryziony przez owczarka niemieckiego tak, że miał uszkodzony kręgosłup. To była dramatyczna chwila – ładny, miły, zadbany pies, cała rodzina płakała. Ale nie było ratunku.

PP: Pan ma swoje zwierzęta?
WH: Mam i domyślam się, do czego pan zmierza.

PP: Przeprowadzenie własnego zwierzęcia na tamten świat to podobno jedna z najtrudniejszych chwil dla lekarza weterynarii…
WH: Tak, musiałem uśpić własnego psa i żałuję, że czekałem za długo. Kładę to na karb tego, że wtedy byłem jeszcze bardzo młodym lekarzem. Mój pies był cztery lata leczony na niewydolność serca i migotanie przedsionków. W końcu przyszedł taki moment, że miał obrzęki łap i trzeba było skrócić mu męczarnie. Uśpiłem go sam. To był owczarek niemiecki, z którym się wychowałem, razem przeżyliśmy mój ogólniak i studia. Potem zaniosłem go na sekcję zwłok. Chciałem się upewnić, że zrobiłem wszystko, co możliwe. Moi koledzy z przerażeniem stwierdzili, że podjąłem tę decyzję stanowczo za późno! Dlatego wiem, że zwlekanie wcale nie jest dobre. Zatrzymywanie przy sobie cierpiącego zwierzęcia to egoizm – nie wyobrażamy sobie, że ukochanego psa może zabraknąć.

Rozmawiał Maciej Sas

Zapisz

Zapisz

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij, aby ocenić

Średnia ocena 4.6 / 5. Liczba głosów 85

KOMENTARZE

5 komentarzy do wpisu „Nie przekraczać progu bólu”

  1. Ja musiałem podjąć decyzję o eutanazji mojego kochanego cocer spaniela, który miał tylko 5,5 roku w sobotę. Na razie wogóle nie mogę dojść do siebie. Wszędzie go widzę, śnię o nim, czuję – rodzina ma ze mną mały kontakt. Biegał sobie po działce i poleciał za suka i zginął na 7 dni a po 7 dniach szukania znalazł go pewien Pan przejeżdżający. Nie wiem co się stało ale miał strzaskane stawy 2 nóg i uszkodzone 3 nogi i zaawansowana martwicę i sepsę. Wydał bym wiele pieniędzy aby go ratowac i zawiozłem do kliniki ale po 1 dniu Pani wprost powiedziała, ze mimo wydania pieniędzy szanse są bardzo małe – długotrwałe leczenie i bardzo bolesne w cierpieniach dla psa. Chciałem być przy nim przy uśpieniu aby odszedł w gronie najbliższych. Jak mnie zauważył to chciał się podnieść i wył z bólu a ja płakałem. Zostałem z nim jeszcze długo po jego śmierci. Nigdy nie przeżywałem takiej traumy nawet jak umierali ludzie – wiem, że to egoistyczne ale to co nas łączyło to tego nie da się opisać. Zawsze się rosumieliśmy. Moja żona jako terapię kupuje mi nowego szczeniaka. Ja tak fiksuję, że wystawiam miskę z karmą dla niego. Śpij w spokoju Roxsiku.

    • Mój piesek dziś odszedł nie mogę sobie poradzić sama ze sobą tak To boli jak mnie Serce z rozpaczy boli jak by miało mi rozerwać, trzabyło uspać pieska bardzo męczył się był osowiały taki chory weterynarz robił wszystko żeby go podtrzymać przy życiu ale nie udało się😥😥😥😥😥😥😥😥 śpij w spokoju moja Perełko nigdy Cię nie zapomnę. Pozdrawiam tych ludzi co to samo przeżywali i wiedzą jak to jest i Pana Doktora Weterynarii.

  2. Witam
    Mam suczke Diana, ma ona 16 lat. Jest głucha, ślepa, ma chora wątroba, artroze i cukrzycę dostaje 2 razy dziennie insulinę.
    Chodzi na długie spacery , mniej je ale lubi jeść to wszystko co my jemy , więcej śpi ale wieczorami jest aktywna i tak się kochamy że nie wyobrażamy sobie abym mogła ja uśpić. Jeżeli odejdzie to na moich rękach ale myślę że jeszcze długo z nami będzie…

  3. Od kilku dni moj 10letni pzyjaciel ma zdiagnozowana chorobę serca . Nie wiem czy dobrze robię że chce go ratować weterynarz mówił że jeżeli nie bedzie lykal tabletek to trzeba będzie go uśpić. On narazie je lyka ale jezt ciężko mi patrzeć na niego próbuje chodzić za mną wszędzie chodz ma problem . Nie chcę go uśpić ale i nie chce mu przedłużać cierpień.

  4. Dziś smutek i płacz po 12 latach odszedła nasza tina była chora na raka bardzo śie meczyła muśieliśmy podjąć tą straszną decyzje czy zostawić ja i żeby śie męczyła czy uspać wybraliśmy dla niej teczowy most to prawdziwy przyjaćiel człowieka,/dużo przedtem czytałem czy pies czuje bul przy usypianiu wszedzie piszą że nie bo to chyba wypowiedz weterynarzy a fakty wyglądają inaczej pies dostał głupiego jaśia to tylko przymracza jak dostał ostateczny zastrzyk za piszczał takie eutanazje powinni zakazać ustawowo powinna być pełna narkoza po śmierci miał zgryz zębów muśiało go boleć

Dodaj komentarz

O AUTORZE

PRZECZYTAJ WIĘCEJ CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW

Obcinanie psich pazurów
Zdrowie

Jak obciąć psu pazury?

Jak obciąć pazury psu? Jak często je skracać? Czego używać do psich pazurów?

Zdrowie

Choroba przyzębia

Psu nieładnie pachnie z pyska? Powodem może być choroba przyzębia. Obejrzyj zęby i dziąsła pupila!

RASY PSÓW

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres