Życie po stracie

zycie-po-stracie-psa

Utrata czworonożnego przyjaciela jest bardzo trudnym przeżyciem. Nie zawsze jesteśmy przygotowani na taki ból. Ogromny żal może być przytłaczający. Ale czas i świadomość swoich uczuć pomogą nam uporać się z trudnymi emocjami.

Bolesna reakcja na stratę psa nie powinna dziwić po latach przywiązania, wzajemnego oddania i przyjaźni. Tęsknimy za szczekaniem naszego pupila, za jego zabawami, a nawet za porannym wstawaniem na spacer. Z początku negujemy to, co się stało, szukamy psiaka po wszystkich pokojach, ale nigdzie go nie ma. Potem ogarnia nas uczucie głębokiej pustki. Robi nam się coraz ciężej na sercu, a łzy, choć staramy się je powstrzymywać, zaczynają płynąć po twarzy. W dzisiejszych czasach, kiedy zwierzęta domowe żyją dłużej i mieszkają z nami jak członkowie rodziny, ból po stracie czworonoga dotyka jeszcze bardziej.

Proces przeżywania

Żal po czworonożnym przyjacielu przeżywa się podobnie jak żal po człowieku. Składa się on z pięciu etapów i w psychologii zwany jest modelem Kübler-Ross. Jest to teoria reakcji pacjenta i jego bliskich na wiadomość o nieuleczalnej chorobie i niedalekiej perspektywie śmierci przedstawiona przez dr Elżbietę Kübler-Ross w 1969 roku w jej książce „Rozmowy o śmierci i umieraniu”.

Pozwala nam ona dowiedzieć się więcej o powszechnie przeżywanych uczuciach towarzyszących żałobie. Według psychologa Pawła Sobiecha zapoznanie się z tą teorią jest ważne, gdyż pomaga w uświadomieniu sobie, że nasze emocje są normalne. Tak jak w wypadku śmierci człowieka, ból po stracie psa oznacza dla nas konieczność pogodzenia się z faktem, że ktoś dla nas ważny odszedł i już nie wróci.

To jest proces i trzeba go tak przeżywać. Dlatego istotne jest zorganizowanie obrzędu pożegnania naszego drogiego przyjaciela w akceptowany przez nas sposób (np. korzystając z usług specjalnych cmentarzy dla zwierząt) Warto wtedy jeszcze raz, wspominając chwile, jakie wspólnie przeżyliśmy, przypomnieć sobie przyjaźń, jaką pies nas darzył. Kolejnym krokiem jest powolna akceptacja uczucia smutku.

„Nie neguj tego i daj sobie pozwolenie na łzy. Wyraź swój żal. Daj mu ujście. Jeśli zatrzymasz go w sobie, będzie ci ciężej uporać się z tą sytuacją. Płacz niezależnie od tego, ile masz lat” – radzi psycholog Paweł Sobiech. Jeśli ktoś ze znajomych nie potrafi uszanować Twoich uczuć i mówi Ci: „To był tylko pies”, lepiej unikaj spotkań z tą osobą w tym czasie. Nie zastępuj od razu dawnego pupila nowym zwierzątkiem. Jeśli będziesz tego próbował, tylko zadasz sobie więcej bólu, kiedy okaże się, że nowy pies nie dorównuje dawnemu.

Daj sobie czas na odżałowanie straty. Mów o nim. I to dużo. Przeżywanie bólu w obecności innych ludzi jest bardzo istotne. Jeśli dzielimy z kimś żal i przed kimś go wyrażamy, przynosi nam to ulgę. Rozmawianie na ten temat pozwala nam również na włączenie śmierci do naszego życia. A z czasem strata pozostanie już tylko wspomnieniem.

Dlatego opowiadaj historie o swoim psie przyjaciołom i bliskim, którzy zechcą słuchać. Jeśli nie masz komu się zwierzyć, zajrzyj na odpowiednie fora internetowe, tam znajdziesz zrozumienie ludzi, którzy czują podobnie lub którzy już to kiedyś przechodzili i mogą posłużyć Ci swoimi radami. Możesz też napisać wiersz ku pamięci czworonoga lub trzymać jego zdjęcie przy sobie.

Nie próbuj udawać, że on nie istniał, to Ci nie pomoże, wręcz przeciwnie, tylko pogorszy Twoje samopoczucie. Pogodziwszy się już trochę ze stratą, możesz zacząć powoli odkrywać potrzebę otwarcia serca i domu dla nowego zwierzątka. Jeśli tylko nie będziesz próbował mieć identycznego psa jak ten, którego straciłeś, może się okazać, że nowy towarzysz pomoże Ci przejść przez okres smutku.

Pięć etapów żalu

  1. Zaprzeczenie: „To nie może się dziać naprawdę”.
  2. Gniew: „Dlaczego to spotkało mnie/mojego psa? To nie fair!”.
  3. Targowanie się (negocjacja), a po śmierci narzekanie i próba znalezienia czegoś, co zmieniłoby wyrok: „Gdybym miał więcej czasu, może znalazłbym lepsze lekarstwo”.
  4. Depresja – przeżywanie żalu i smutku.
  5. Akceptacja: „Mój zwierzak już nie cierpi, jest już w psim niebie”.

To musi boleć

Doświadczenie straty to początek uzdrowienia. Jeżeli nie przeżyje się żalu, unikając go, zaczyna się chorobliwy ból, który powoduje oschłość emocjonalną. To może nawet prowadzić do tego, że człowiek nie zechce mieć już kolejnego psa, aby nie narażać się na ponowną rozpacz po jego stracie.

Negowanie smutku jest równoważne z negowaniem miłości do pupila. Dlatego kiedy Twój zwierzak zacznie chorować lub kiedy zaczniesz zauważać oznaki jego starości, włącz do rodziny kolejnego czworonożnego członka. W ten sposób zredukujesz ból po stracie sędziwego towarzysza. Reakcje na śmierć psa mogą być bardzo różne i często zależą od wieku i sytuacji opiekuna. Zdaniem psychologa Pawła Sobiecha ważne jest, aby dzieci przygotować na śmierć czworonoga.

Jeśli Azor jest chory, trzeba powiedzieć dziecku o tym fakcie i jego konsekwencjach. Szczególnie intensywnie żałobę może przeżywać bezdzietna para. Ci ludzie najczęściej traktowali psa jak swoje dziecko. Dla nich ważne będzie upamiętnienie uczuć, jakie wnosił on do ich życia każdego dnia. Pustkę po nim zapełnią, zapraszając do domu kolejnego czworonoga. Tylko zwracając swoją miłość w jego stronę, zmniejszą smutek, a przy okazji uszczęśliwią potrzebującą rodziny istotę.

Odejście psa będzie także wielkim przeżyciem dla osoby w podeszłym wieku. Wzruszająco wygląda para spacerujących razem przyjaciół. Jeden idzie powoli, podpierając się laseczką, a drugi obok niego człapie na czterech łapach. Są dla siebie całym światem. Kiedy więc pupil się zestarzeje i trzeba go będzie na zawsze pożegnać, warto namówić starszą osobę, żeby zaopiekowała się kolejnym czworonożnym „wnuczkiem”. Tylko w ten sposób radość z nowego pieska złagodzi żal po śmierci wieloletniego towarzysza.

Życie przemija

Póki mamy u swego boku zdrowego i radosnego psiaka, wykorzystujmy każdy nowy dzień jak najlepiej. Cieszmy się tym, że przeżywamy go u boku tak wspaniałego przyjaciela. Spędzajmy ze swoim pupilem jak najwięcej czasu, żeby niczego nie żałować, kiedy go stracimy.

Ewelina Chyl

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij, aby ocenić

Średnia ocena 4.9 / 5. Liczba głosów 510

KOMENTARZE

146 komentarzy do wpisu „Życie po stracie”

  1. siedem miesięcy temu straciłam mojego jedynego przyjaciela króliczka Fado ,dał mi 8,5 roku dobrego z nim życia.Dał mi tyle ciepła i dobra co nie dał żaden człowiek.chorował na nerki,leczyłam Go do ostatniej chwili ale to nie śmierć go zabrała tylko ja go zabiłam godząc się na zastrzyk śmierci bo lekarz mówił że cierpi.A dziś nie mogę dalej żyć bo zabiłam mojego jedynego prawdziwego przyjaciela którego kochałam i wiem że On też mnie kochał.W tej ostatniej chwili jego oczka patrzyły na mnie a .serce biło a ja to przerwałam,jestem morderczynią.Nie zabija się kogoś kogo się kocha i kto nas kochał i dał tyle ciepła i dobroci co Faduś mnie a ja go zabiłam TRZEBA MNIE uśpić za to co mu zrobiłam,nie zasłużył na taki los, tak bardzo mi Go brakuje ,nie mogę dalej żyć POMOCY choć mam 50 lat nie mogę z tym żyć a najgorsze jest to że nikt z ludzi wokół mnie nie rozumie mojego bólu,rozpaczy ,tęsknoty i wyrzutów sumienia ,nie pozwalają mi o tym nawet mówić a mojemu Przyjacielowi nie mogę o tym co czuję powiedzieć bo przecież Go zabiłam

    • W przypadku takiej decyzji wyrzuty sumienia są zawsze, proszę dać sobie czas, króliczek już nie cierpi, skacze po zielonych łąkach.. może ludzie wokół Pani tego nie rozumieją ale my tutaj rozumiemy Pani ból, proszę pamiętać, że w tej chwili jest wiele osób, którzy próbują jakoś sobie poradzić po starcie bezwarunkowej miłości, jaka może dać tylko zwierzątko, jestem myślami z Panią i życzę dużo siły i dobra

  2. Dziś musiałem uśpić swojego 9 letniego psa. Odszedł spokojnie, bez lęku w domu (warto poprosić lekarza o przyjazd).
    Chorował zaledwie kilka dni. Był sparaliżowany bez szansy na wyleczenie.
    Nie oddałem go do utylizacji, zostanie skremowany.

  3. Mija 6 dzień jak Ciebie nie ma a jak tak strasznie tęsknie. Mój pies kapsel odszedł 22 listopada. Miał ponad 12 lat[ krzyżówka amstaffa] więc chyba jak na ta rasę był w zaawansowanym wieku ale w dobrej formie.Dopóki nie zaatakowała go babeszioza. Leki kroplówka zastrzyki pózniej poprawa stanu zdrowia.Nawet weterynarz był dobrej mysli a wieczorem ostatnie oddechy i koniec a mi pękło serce. Mam ogromne wyrzuty sumienia ze nie zareagowałem wczesniej, że nie wziąłem go dzień wcześniej do weterynarza.Pewnie by żył. Ufałeś mi a ja Cię zawiodłem. Wracam do domu a Ciebie nie ma i już nigdy nie będzie. Zawsze witałeś mnie w drzwiach. Byłes z nami ponad 12 lat. Byłeś w dobrych i złych chwilach naszej rodziny. Słowo ,,byleś” wywołuje teraz u mnie ból smutek i łzy. Łatwiej byłoby to zaakceptowac gbybyś odszedł ze starości a tak to jest strasznie ciężkie. Nie potrafię.

    • W czwartek dowiedziałam się ze mój pies został potrącony przez samochód. Odrazu zmarł , nie było szans na uratowanie go. Miał 8 lat i był kundelkiem. Miałam go od kiedy skończyłam 6 lat. Co wieczór od 8 lat leżałam z nim na dywanie i się przytulalismy. Był chory , próbowaliśmy go leczyć ale zmarł nagle. Wtedy kiedy to się stało wyjechałam do Austrii. Mam żal do siebie ze nie zadbałam o to zeby brama była zamknięta wtedy nie wybiegł by na ulice . Nie mam problemu z tym zeby rozmawiać o nim ale powroty do domu najbardziej bolą . Wiem ze już nie przybiegnie i mnie nie przywita ani się do mnie nie przytuli . Leżąc w własnym łóżku łudzę się ze nagle przybiegnie do mnie a to wszystko okaże się koszmarnym snem. Zawsze będę o nim pamiętać. Przeżyłam z nim całe moje dzieciństwo dlatego może przez to jest mi tak ciężko się pogodzić z jego strata .

  4. Dobry wieczór, nasza kochana Punia odeszła wczoraj wieczorem, miała prawie 15 lat, to był nasz pierwszy piesek, dobry duszek, taki anioł w psiej skórze.. jest mi bardzo ciężko.. 🙁

    • Dziś mija 6 dzien jak go nie ma a ja tęsknię strasznie. Mój pies Kapsel odszedł 22 listopada. Mial ponad 12 lat krzyżówka amstaffa ,to chyba na psa tej rasy zawansowany wiek ale byl w dobrej formie. Dopóki nie zaatakowała go babieszoza. Kroplówka zastrzyki leki i poprawa stanu zdrowia.Nawet weterynarz dawał spore szanse ale po godz 18 ostatnie oddechy i koniec a mi pękło serce. Za pózno. Mam ogromne wyrzuty sumienia. Gdybym wczesniej zareagował, gdybym zawiózł go dzień wcześniej do weterynarza to pewnie by żył. Ale niestety czasu nie cofnę. Ufał mi a ja go zawiodłem.Wracam do domu a jego nie ma,pustka.Zawsze witał mnie w drzwiach. Byłeś z nami ponad 12 lat, w dobrych i złych chwilach naszej rodziny. ,,Byłeś” te słowo sprawia ból smutek i łzy.Gdybyś odszedł ze starości łatwiej byłoby to zaakceptować a tak to jest strasznie ciężko.

    • Wczoraj odszedł mój piesek. Miał 12 lat, był pinczerkiem. Najgorsze jest to, że cieszył się dobrym zdrowiem… Po prostu podczas spaceru został zagryziony przez owczarka niemieckiego na moich oczach. Nie byłam w stanie go uratować chociaż próbowałam… Boże, mój biedny pies. Wciąż mam to wszystko przed oczami…

  5. Moja Maja odeszła 21.11.2019. Był to najgorszy dzień mojego życia, który trwa do dzisiaj. Cały czas mam nadzieje, ze jest to tylko długi, straszny sen i zaraz się obudzę a ona będzie obok jak zawsze. Maja chorowała miesiąc. Zaczęło się niewinnie od kulawizny na łapkę a co się okazało miała nowotwór kości. Cierpiała strasznie. Musieliśmy ja uśpić żeby jej ulżyć. Nie potrafię dalej żyć. Była moim dzieckiem. Boje się o nią, boje się o to ze sobie beze mnie nie poradzi tam gdzie teraz jest, ze tez teskni. Ja sobie nie radzę. Ból jest okropny, nie mija. Czuje taka straszna pustkę i tęsknotę która mnie niszczy od środka. Chce się już obudzić- błagam

    • Nasz ukochany piesek wpadł pod samochód 22.11.2019. Niestety zaginął na miejscu. Był kochana iskierka, pełną życia, miał dopiero 7 miesięcy. Nie mogę się z tym pogodzić, że nie dopilnowalam go. Ciągle płaczę, nie mogę na niczym się skupić. To był pies ideał, bardzo mądry, bardzo nas kochał a my go. Już go nie ma i nie będzie. Ten ból jest nie do zniesienia

    • 6 grudnia naszego kochanego Luckiego potrącił samochód, tysiące razy zawsze o stałej porze przed pracą szliśmy tą samą drogą, nigdy nie zakładałem rano smyczy, odwróciłem się na moment , piesek zobaczył drugiego czworonoga po drugiej ulicy i stało się najgorsze.. umierał na moim rękach. Mam żal do siebie że nie potrafiłem zapewnić mojemu kochanemu pieskowi bezpieczeństwa.Do końca życia będę z tym żył, niech to będzie przestroga dla innych …

  6. dzisiaj odszedl nasz przjaciel stuart DZIEKUJEMY za to ze dales nam tyle bezwarunkowej milosci bedziemy cie pamietac zawsze DO ZOBACZENIA NA NIEBIANSKICH POLANACH KOCHAMY CIE

    • Dwa dni temu adeszła od nas suczka suzi shih tzu była cztery lata z nami kochana przez dzieci przez całą rodzinę jednak guz który miała na macicy wygrał w ciągu tygodnia widziałam jak życie z niej wychodziło przestała jeść cały czas leżała a ja nic nie mogłam zrobić powtarzała jak bardzo ją kocham tuliłam. Miała wszystko nic jej nie brakowało. Nie rozumiem tylko dla czego ona, dużo psów lata po podwórku zaniedbane i nic im nie jest a moja suzi tak odeszła od nas szybko. Przychodzę z pracy i myślę że już czeka pod drzwiami bo ona zawsze wiedziała jaki to mój samochód i czekała żeby się przywitać. Teraz jej nie ma jest tylko pustka nic nie tupie po mieszkaniu nie mogę się pogodzić z tą stratą. Moja kochana na zawsze suzi

  7. Moj kochany york Koda odszedł 21.11.2019 miał 11 lat i 3 miesiące i myślałam, że ma jeszcze przed sobą długie, szczęśliwe życie. Weterynarz odebrał mi wszystko co miałam najcenniejsze w życiu. Mój syneczek mógł jeszcze żyć. Ciężki to czas dla mnie, nigdy nie przeżywałam takiego cierpienia, różne rzeczy mnie spotykały ,ale to co się stało złamało mnie totalnie,boje się tego bólu co jest we mnie..wyrzuty sumienia, bezsilność ,tęsknota, rozpacz ,złamane serce, ból ból ból

    • Moja Maja odeszła dokładnie tego samego dnia. Miała 4 lata i 7 miesięcy. Musiałam ja uśpić bo miała raka kości i bardzi cierpiała. Nie potrafię żyć normalnie dalej. Nie potrafię sobie poradzić z jej strata. Boje się o nią, ze tęskni za mną. Tak bardzo za nia tęsknie. Nie umiem żyć ze świadomością ze nigdy jej już nie zobaczę i nie przytule.

  8. Straciłam mojego ukochanego psa 20.11.2019 roku. Czuje jakbym straciła cześć siebie. Attila przybył do nas gdy mój brat miał depresje. Powiedział nam wtedy „gdybym dostał takiego pieska byłbym najszczęśliwszy na świecie”. Mama, która zawsze była przeciwna powiedziała „zgoda, zróbmy to”. Tak było, ten pies dał szczęście mojemu bratu, ale też całej rodzinie. Wszystko było mu wybaczone nawet jak zagryzł mamie kwokę i kurczątka. Miał w sobie tyle miłości. Był to duży pies malamut, nie lubił być w domu wiec zrobiliśmy mu duży kojec. Był to jednak tak uparty pies, że nauczył się wspinać po kratach, robił to gdy myślał że nikt nie patrzy, albo było ciemno. 19 listopada uciekł, został potrącony przez busa mając 6 lat i 10 miesięcy. Na drodze nie było żadnych śladów hamowania za to zostali panowie, którzy domagali się pieniędzy za straty. Attila miał w sobie tyle woli przetrwania, że zczołgał się na pobocze żeby nic go nie przejechało. Niestety ten sam brat, któremu Attila uratował życie musiał zdecydować o jego eutanazji. Atti miał połamane tyknie łapy i biodra, po prostu nie zdążył zejść z drogi. To jest dla nas wielka tragedia. Dni mijają, a my ciągle nie możemy się z tym pogodzić. Czuje jakby odebrano mi cześć mnie, radość życia i wyrwano kawał serca. Jeśli miałabym powiedzieć kim był dla nas Attila to aniołem. Szukam sensu w tym wszystkim, ale nie znajduje. Mam nadzieję, że Attila wróci do nas tylko w innym futerku jak w tym filmie „Był sobie pies”, bo nie wyobrażamy sobie życia bez niego.

    • Nasz ukochany piesek wpadł pod samochód 22.11.2019. Niestety zaginął na miejscu. Był kochana iskierka, pełną życia, miał dopiero 7 miesięcy. Nie mogę się z tym pogodzić, że nie dopilnowalam go. Ciągle płaczę, nie mogę na niczym się skupić. To był pies ideał, bardzo mądry, bardzo nas kochał a my go. Już go nie ma i nie będzie. Ten ból jest nie do zniesienia.

  9. 21.11.2019 pożegnałam się z moją najukochańszą Doreczką. Miała 15 lat, 2 miesiące i 1 dzień. 4 miesiące wcześniej wykryto raka. Od lat nam chorowała, ale lekami dawaliśmy radę wspomóc pracę między innymi nerki (jedna z nerek wcześniej przestała funkcjonować i się wchłonęła), wątroby i trzustki. Odeszła tulona w naszych ramionach, w swoim domku. Nie wyobrażam sobie zrobić tego w klinice, gdzie ze strachu trzęsła się, dlatego postanowiliśmy, że wszystko odbędzie się w domu. Poszłyśmy sobie na ostatni spacer, jeszcze pochrupała sobie kilka kuleczek suchej karmy…

  10. Almę przygarnąłem z ulicy.Szła za mną 6 kilometrów w mrozie,bo to był grudzień.Traktowałem ją jak członka rodziny,ale niestety chyba wiek nie pozwolił jej dłużej cieszyć się życiem.Odeszła dzisiaj w nocy.Miała ok 15 lat,z czego ze mną była 10. Już nie cierpi a ja straciłem najlepszą koleżankę.Alma,tęsknię za tobą.

  11. Mój piesek Toficzek rasy west highland white terrier żył 9 lat .Choroba pokleszczowa babeszioza spowodowała u niego niewydolność nerek.Choroba tak szybko postępowała od złego samopoczucia to 5 dni.Niestety trzeba było podjąć bardzo trudną decyzję jak nie ja to klinika by to zrobiła.Dziękuję za najpięknejsze spędzone razem 9 lat.

    • Wczoraj straciłam mojego ukochanego psa. Kochałam go i był moim przyjacielem. Wybiegła na ulice… nadjechało auto… bardzo za nią tęsknie… wciąż mam przed oczami ten widok kiedy leży nieżywa… 11 lat razem… będę zawsze o ciebie pamiętać i się modlić. Wierze że psy idą do nieba bo też mają dusze. Bardzo za tobą tęsknie i żałuje że tak sie stało…. chciała bym cofnąć czas ale nie mogę… kochamy cie całą rodziną i tęsknimy. Mam nadzieje że jest ci teraz dobrze. Dziękuje za to że mnie tyle lat wspierałaś i byłaś ze mną tak jak nikt. Czuwaj nadal nade mną. Do zobaczenia

  12. W sobotę zginęła pod kołami samochodu nasza ukochana Majka. Na naszych oczach i przez nas bo jej nie upilnowaliśmy. W ciągu 10sekund świat nam się zawalił. Najgorsze jest poczucie winy, że najukochańsza suczka nie żyje z naszej winy. Za bezinteresowną miłość zafundowaliśmy jej śmierć a sobie traumę. Ból jest nie do opisania. Była centrum naszego życia przez 9,5 roku. To była chodząca iskierka, wszyscy na osiedlu ją znali, z każdym się musiała przywitać, dzieci najpierw mówiły “cześć Maja” a dopiero potem nam “Dzień dobry”. Mamy po 50tce, a płaczemy jak dzieci. Nie wiem jak sobie z tym poradzić?

    • Nasza kochana Pusia też zginęła przez samochód w niedzielę poszła za psem sąsiada który się urwał ze smyczy i uciekł A że była malutka i bardzo krucha to został złamany kręgosłup i przerwane wszystkie nerwy cały tył był bezwladny i do tego inne obrażenia była z nami tylko 4 miesiące była jeszcze Szcześniakiem całe życie było przed dnia. Jest to dla mnie ogromna trauma nie umiem sobie z tym poradzić była moim pierwszym pieskiem. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Decyzja o eutanazji była bardzo trudna ale było to dla mniej najlepsze wyjście 😔 mimo tego żeby była z nami tak krótko zmieniła nasze życie na lepsze i bez niej nigdy już nie będzie tak samo. Wzięliśmy z nią w momencie przeprowadzki do nowego domu więc teraz tym bardziej jest nam ciężko bo na nowym etapie naszego życia była z nami od początku.

    • 2 dni temu przeżyłem podobną bezsensowną śmierć mojego kochanego Luckiego, do końca dni będę żył w poczuciu winy..

  13. 13.11.2019 odeszła moja ukochana sunia moja Rita, mój jedyny psiak w moim życiu, była ze mną 12 lat i niestety jej serduszko odmówiło posłuszeństwa, po prostu zasnęła bez bólu i cierpienia. Ale ból i cierpienie jest we mnie, tak bardzo ja kocham, tak bardzo za nią tęsknie, nie potrafię pogodzić się z jej strata, po prostu nie daje sobie z tym rady. Smutek i płacz, pusta zupełna, widzę ja słyszę ja, jej miski i kojec cały czas są na swoim miejscu, nie potrafię jej rzeczy po prostu schować, wszystko czeka tak jak by miała zaraz wrócić ze spaceru. Jej strata bardzo boli 😢, tak bardzo tęsknie, tak bardzo mi jej brakuje 🥺, traktowałam ja jak swoje dziecko do samego końca ♥️

  14. Mój Fiduś UKOCHANY odszedł 09 listopada 2019r. Miał 11 lat 6 miesięcy i 1 dzień. Musiałam pomóc Mu odejść. Najgorsza, najcięższa, najokrutniejsza decyzja mojego życia. Pozostało serce pełne bólu i tęsknoty. Kocham Cię Fidusiu….

  15. Moja kochana sunia Boni odeszła dzisiaj o 15.30. Miała 6 lat. Niestety choroby nie pozwoliły nam się dłużej nią nacieszyć. Chorowała na ropomacicze, dyskopatię, niedowład tylnych łap i powiększony pęcherz. Najgorsze jest to, że wszystko nastąpiło jednego dnia. Ze zdrowego radosnego pieska, stała się kaleką z ogromnym bólem. Lekarze nie dawali jej za dużych szans na wyleczenie. Razem z mężem było nam ciężko, gdzie jeszcze spodziewamy się dziecka. Zawsze nazwaliśmy ją naszą ogoniatą córeczką. Spała z nami w łóżku pod kołdrą. Przychodziła się przytulać, bo to była taka maskotka do tulenia. Cisza w domu mnie przytłacza, a tym bardziej brak jej włochatego pyszczka na sobie. Najgorsze, że nie mogę przeżyć tego tak mocno jakbym chciała, by nie zaszkodzić dziecku. Ból jest ogromny ale wiemy, że ona już nie cierpi i jest w lepszym miejscu. Bardzo za nią tęsknimy A pamięć o niej nigdy nie zniknie i na zawsze pozostanie w naszych sercach.

  16. Moja Kochana Buldozka Francuska Rita odeszła wczoraj sama w spokoju, niestety to już była starość miała 12 lat i 1 miesiąc, jej serduszko od 2 tygodni zaczęło już odmawiać posłuszeństwa 🙁 ostatnia jej noc była już nie przespana tak jak i moja. Rano jak wstawała po spacerze zawsze szła do swojego kojca ja ja przykrywałam kocykiem ale tego ostatniego dnia tak nie było jak by coś czuła, rano jak wstałam do pracy będąc na tarasie pijąc kawę przyszła do mnie i się przytulała patrzyła się smutno na mnie tak jak by się chciała pożegnać, bardzo się bałam tego dnia miałam takie obawy ze to może być jej ostatni dzień. Położyłam ja do jej kojca przytuliłam przykryłam kocykiem i pocalowalam, powiedziałam ze idę do pracy spij dobrze Ritka. Niestety nie myliłam się po powrocie z pracy moja Ritka już nie oddychała, leżała tak jak by spała. Wiem ze powinnam być przygotowana na ten moment miała ponad 12 lat a buldogi żyją 10-12 ale była dla mnie jak moje dziecko, była zawsze i wszędzie ze mną. Dzisiaj jest pierwszy dzień bez Ritki i to jest po prostu coś strasznego, słyszę jej tuptanie, słyszę jak je, słyszę jak śpi co chwile jakieś odgłosy. Ritke pochowałam w ogrodzie z jej kojcem, kocykiem i misiem. W sypialni mam jej drugi kojec i po prostu nie jestem w stanie się jego pozbyć dzisiaj siedziałam przed nim i go wąchałem bo pachnie nią cały czas. Nie wiem jak sobie z tym poradzić . Cały czas płacze i nie widzę końca.

  17. Wczoraj o 13:15 odeszła. Myślałam, że moje serce pęknie, ale nie pękło. Zostało wyrwane. Jestem jedną wielką raną. Szukam jej zapachu. Nasłuchuje łap na schodach. Rozpadam się i mam wrażenie że trzyma mnie tylko skóra. 10 lat i 6m-cy trwało nasze szczęście. Miłość bezgraniczna, prosta. Takiej milosci, akceptacji i oddania nie uświadczymy od żadnego człowieka. Kochałam ja szaleńczo. Zawsze mówiłam, że ja uwielbiam mojego psa. Bo uwielbiam. Oddałbym wszystko żeby cofnąć czas, żeby znowu czuć to szczęście, żeby przeżyć tę lata jeszcze raz.

    • Mój Fiduś ukochany odszedł 09 listopada 2019r. Miał 11 lat 6 miesięcy i 1 dzień. Musiałam pomóc Mu odejść. Wybacz mi. Najgorsza. Najtrudniejsza. Najokrutniejsza decyzja mojego życia. Kocham Cię Fidusiu. Wyrwa w sercu….

    • WCZORAJ ODSZEDŁ MÓJ Miś bolończyk miniaturka biały buchaty,cudo mojego życia do południa biegał a ok godz 15-stej zaczął intensywnie kaszleć z wydzieliną i nim dowiozłam go do weterynarza ,może trwało to góra 30 min,on zmarł. warjacko przed gabinetem weterynarza próbowałam go reanimować ,na moment odzyskał śiadomośc ,podniósł główkę i odszedł. udusił się ,miał wodę w płucach ,długo chcorował na serce. oddałabym własnego życia więkrzą częśc by wrócił ,ryczę non stopo ,widzę go wszędzie ,kocham szalenie i myślę ze chyba tego nie przeę .płaczę w pracy w domu wszędzie ,to moje pierwsze zwierzątko był ze mną 10 lat i 3 miesiące. był w złych i dobrych chwilach ,cudowny mądry. niech ktoś zrobi coś by tak nie bolało.

      • Moje życie jest puste Nie czuje nic prócz bólu rozdzierającego duszę i serce. Mój ukochany piesek synuś mój Miodzio umarł 21.11.19 nad ranem w domu Walczyliśmy o jego zdrowie lecz niestety Nie pomogła nawet ciężka operacja.. Najdroższy synku tęsknię i nie chce żyć Pamiętam jak znalazłam Cię w internecie i zaadoptowałam Byłeś aniołem Nikomu nie zrobiłeś krzywdy Zasłużyłeś by żyć by być z nami Przez te 4lata pokochałam Cię z całych sił Coś we mnie umarło Nic mi się nie chce Mój synku ocieram z oczu łzy i tęsknię ogromnie i myślę sobie może jeszcze wrócisz do mnie lecz niestety cuda się nie zdażają a na tym świecie tylko źli dobrze mają. Kocham Cię mój synku Kochany Miodzinku

  18. Mój ukochany Dastiś odszedł 15 maja 2019. W sierpniu skończyłby 18 lat. Moje życie straciło sens. Czuję ze nic dobrego mnie w życiu nie spotka. Minęło 6 miesięcy a ja czuję sie coraz gorzej. Chciałbym oddac kilka lat mojego życia żeby choć raz Go powąchać i przytulić. Mój kochany kundelek zawsze był przy mnie i kochał mnie .

    • To bardzo przykre. Napewno czuwa i jest blisko Miłość zwycięży wszystko Pana piesek nigdy Pana nie opuści Ja też straciłam ukochanego psa. Wiem jak to boli Pozdrawiam

  19. Łącze się z wami w bólu. Dziś rano odszedł mój najlepszy i najwierniejszy przyjaciel, który wypełniał pustkę. Tego nie da się zaakceptować ani z tym pogodzić mimo, że mijają lata. Biegaj w spokoju za tęczowym mostem nasze Słoneczko…

  20. Wczoraj odszedł mój przyjaciel moje futrzaste dziecko mój Gryzak. Nie dam sobie rady bez niego. Nie potrafię przestać płakać. On był dla mnie sensem życia teraz już nie mam żadnego. Miał tylko dwa lata biedactwo i zginął nagle pod kołami samochodu, którego to kierowca nawet się nie zatrzymał. Mam nadzieję że będziesz cierpiał tak jak ja teraz…

    • Witajcie, piszę, bo i mnie ogarnia rozpacz. Dzisiaj odszedł nasz Przyjaciel – kundelek Blackie, którego przygarnelismy 11 lat temu. Był nieuleczalnie chory, a jeszcze latem odżył po usunięciu kilku zębów. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu rzeczy. Dotykam jego obroży i czuję jego zapach. Po prostu wyję z bólu 😢 Tak bardzo go brakuje.Żegnaj kochany Przyjacielu. ❤️❤️❤️

  21. Dzisiaj o godz. 5 rano odszedł mój najwierniejszy przyjaciel York “Tosiek” w styczniu skonczyłby 11 lat. Jestem kierowcą i dziś o 4 rano żona zadzwoniła że Tosiek przelewa się przez ręcę. Była przy nim do samego końca. Przełączyliśmy rozmowe na wideo w momencie gdy usłyszał mój głos zaskomlał i odszedł. Jestem facetem a rycze jak bóbr w ciężarówce. Tak małe zwierzątko zostawiło tak wielką pustkę po sobie. Nie wiem jak sobie poradzę jak wrócę do domu za 5 dni i nic nie bedzie mnie obskakiwać i witać merdając ogonkiem. Zdążyłem go jeszcze zobaczyc na ekranie telefonu ale ten ból że już go nie dotkne jest ogromny. Nigdy o nim nie zapomnimy. Dobrej zabawy Tosiu za tęczowym mostem

    • Panie Marku bardzo Panu współczuję i właśnie z mężem przeżywamy podobną tragedię. Nasz loluś odszedł 8 listopada i w maju miałby 11 lat dla nas to jest niewyobrażalna strata i ból. Nie potrafimy się z tym pogodzić i nigdy nie pogodzimy bo takie wspaniałe przyjaciele powinni nam towarzyszyć o wiele wiele dłużej. Nasz york miał chłonniaka wątroby ale gdybyśmy trafili odrazu na kompetentnego lekarza to myślę że zylby jeszcze przynajmniej rok lub dwa ale niestety zaufalismy Panu który mydlił nam oczy ze piesek jest zdrowy.
      Życzymy siły. My sami nie możemy się pozbierać i już nigdy nasze życie nie będzie takie same bo nasze słoneczko dawało nam tyle radości i miłości każdego dnia, nawet jak był już bez sił. Pozdrawiamy i składamy wyrazy współczucia dla Państwa.

    • Panie Marku współczuję dziś mija 2 tyg.jak odeszła moja ukochana suczka. Diagnoza ropomacicze. Decyzja weterynarza była jednoznaczna najlepiej operacja bo po antybiotykach będzie nawrót choroby.Zawierzylam weterynarzowi i to był mój błąd którego nie wybacza sobie do końca mych dni.W trakcie narkozy nastąpił bezdech i pomimo reanimacji moja sunia odeszła.Gdybym mogła cofnąć czas nie zgodzilabym się nie operacja a markiza ją zabiła. Serce mi pękło ból i jeszcze raz ból dodałbym wszystko aby była przy mnie.
      Mam nadzieję że kiedyś tam ją spotkam i wycaluje

  22. Mój najkochańszy pinczerek odszedł dzisiaj w nocy w klinice. Miał 14 lat i pustka jak zostawił rozrywa mi serce. 😭 Nie wiem jak sobie z nią poradzić. Czuję jakbym straciła przyjaciela/towarzysza/pocieszyciela. Zawsze poprawiał humor gdy przychodził i się przytulał… Nikt nigdy go nie zastąpi. Oczko w głowie. Pozostaje żal i ból oraz to, że czas powoli uleczy ta rozpacz. Trzymam za wszystkich kciuki, aby udało sie przetrwać te najgorsze chwile…

      • Dziś moją kochana Gaja słodki maltańczyk skonczyłaby 10 lat, niestety odeszła wczoraj wieczorem. Nagle, niespodziewanie… zostawiając wyrwę w moim sercu. Nie wiem co robić jak teraz żyć przecież to Ona zawsze osuszała łzy…
        Kocham Cie piesku.

        • Dziś odszedł mój Bosik, pitbull niemal 14 letni, którego jako 3 latka zaadoptowalam z psiego biedula. To nie był zwykły pies, to był mój psisynek, jak mówiłam do niego. Musiałam.mu pomóc, ataki padaczki i jego stan strasznie go umeczyly…Serce pęka, nikt nigdy nie czytał mi tak w myślach, nie wiedział co czuje jak on. Był schorowany, ale miałam cicha nadzieję, bo czekaliśmy razem na nowego członka rodziny. Marzyłam zobaczyć co w tej roli, ostatnio tulil się do brzucha. Kocham Cię mój psisynku, gdziekolwiek jesteś…

      • 8 listopada odeszła nagle z mojego świata majeczka serce mi pęka z bulu bo nie umiałam jej pomuc zmarła tak nagle na zator płuc masakra jak to boli jak stacji się ukochana psinke ból i jeszcze raz bol

        • Mój pies wabił sie Kiara kochałem go mam aktualnie 14 lat i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Odszedł 17 listopada byłem w szoku udawałem źe nic sie nie dzieje. myślałem źe znów ją zobacze a dzisiaj umieram od środka płacze całą noc.. Źegnaj mój ukochany przyjacielu.

  23. U nas to samo…czerniak na dziasle… pękał, krwawił, narastał, wszędzie plamy krwi ale nam to nie przeszkadzało, niestety w ostatnich dniach strasznie osłabł i przestał interesować się życiem rodzinnym choć zawsze uwielbial być w centrum…kochamy ogromnie, tak trudno znieść te pustkę. Wierzymy że spotkamy kiedyś naszego serdecznego przyjaciela. Nie umiemy zetrzeć wszystkich plam, wachamy prześcieradło na którym ostatnio spał, szukamy go, tak strasznie boli…

    • Bardzo współczuje i łączę się w bólu. Też mamy ulubione zabawki naszego przyjaciela, sierść na kocach, łóżku…. Jedynie świadomość, że miał szcześliwe psie życie i miłość dodaje jako tako sił…. Nie zrozumie to NIKT, kto nie zaznał miłości i radości jaką pies wnosi w codziennie życie… Wystarczyło tylko sojrzeć na pyszczek i od razu pojawiał się uśmiech na twarzy… Strata pieska to jak strata kogoś najbliższego zwłaszcza, jeśli piesek był z nami tyle lat. A teraz pozostała pustka i uczucie jakby ktoś “wyrwał” kawałek serca a rana, która pozostała nie jest w stanie się zasklepić…. :(((((

    • Moja Aria odeszła wczoraj. Moja collinka żyła 14 lat i 2 miesiące i była dla mnie całym światem. Nie potrafię sobie z tym poradzić…mam złamane serce, pustka po niej jest niewyobrażalna…To była najcudowniejsza przyjaciółka, moja kochana iskierka, dom bez niej jest nie do zniesienia…

      • Wczoraj o 1:15 tez odszedł mój Collie… był z nami 13 lat i 10 miesięcy. Odszedł nagle…. Czekał na mnie aż wrócę do domu. Ciagle mam go przed oczami. Trzymałam go w klinice za mordkę do jego ostatniego oddechu. Mam nadzieje, ze po drugiej stronie tęczy, znajdzie wkoncu to czego tak intensywnie szukał w trawie codziennie od tych prawie 14stu lat. Kocham Cie piesku…

    • Łączę się ze wszystkimi w bólu.

      3 dni temu odeszła nasza ukochana sunia. Miała tylko 5 miesięcy. Choroba serca odebrała nam nasz skarb. Strasznie boli, strasznie cicho i pusto w domu. Pochowalismy wszystkie rzeczy żeby nie patrzeć, żeby tak bardzo nie bolało. Ale na ten ból nie ma sposobu. Dziękuję Bogu, że dał nam przeżyć razem piękne 3 miesiące. Odeszła kochana, mając wszystko co mogliśmy jej zapewnić. Chciałabym dać jeszcze kiedyś dom jakiemuś potrzebującemu psu, ale boję się, że nie będę w stanie pokochać żadnego tak bardzo jak naszej małej Lily. Ale wierzę w to, że ona wróci “choć może w innym futerku”.

      • Mam to samo nasza Pusia miała nie całe 5 miesięcy z nami była 3 miesiące i tak nagle to się stało nie zdążyliśmy się nawet nia dobrze
        Nacieszyć z jednej strony chciała bym psa ale przeglądając ogłoszenia szukam podobnego do niej nie wiem czy to dobre… boję się że albo nie pokocham innego tak jak ja albo że będę nad opiekuńcza i że będę porównywać nowego psa do niej A jej już nikt nie zastąpi po była jedyną wyjątkowa

  24. 13 paździenika odszedł mój ukochany przyjaciel. Ból rozrywa serce, ale świadomość, że odszedł po długiej walce w moich ramionach, pozwala mi jakoś … ogarnąć swe emocje. Wiedziałem, że ten czas nieubłagalnie nadchodzi i za to wdzięczny jestem naszemu WETERYNARZOWI ! Psiak odszedł spokojnie, a nie po “złotym” strzale. Boli strasznie, ale tam gdzie odszedł, już biega beztrosko.

    • Wczoraj odeszła moja ukochana Snoopi. Miała 3 lata nie chorowała pokaszliwała ostatnio poszliśmy do weterynarza ale ten nic nie wniósł. Z piątku na sobotę odeszła w czwartek jeszcze pełni życia pies a w piątek jakby mi ktoś podmienił psa. W sobotę wezwalismy weterynarza, poszedłem na obiad i słyszę jak wszystkie nasze psy zaczęły ujadać wychodzę sprawdzić co się stało… A ona leży w koszu nieżywa… Cholera pierwszy raz w życiu się tak lrzywoqzalem do zwierzęcia to był mój najlepszy przyjaciel. Mam tylko cichą nadzieję że po drugiej stronie się kiedyś z nią zobaczę. Mam 17 lat więc sobie trochę na mnie poczeka, ale jestem gotów na spotkanie w każdej chwili. Współczuję wszystkim co stracili swojego ukochanego przyjaciela i mam nadzieję że znajdziecie ukojenie bo ja narazie nie jestem w stanie…….

  25. Dla Sticha 12-03-2009 – 24-08-2019
    W tym momencie jest , mi trudno napisać cokolwiek bo moje serce jest rozerwane na strzępy
    Ale
    Pamiętam jak wczoraj , kiedy przyjechałem was zobaczyć twoją siostrę i Ciebie.
    Wyszedłeś z kojca rozstawiając całe swoje rodzeństwo , po kątach a ostatnia wyszła twoja siostra , już wtedy wpisałeś się w mojej głowie, ale niestety hodowca powiedział , że jesteś już kogoś inny. Dlatego do domu została zabrana , twoja siostra. Jaka była ,moja radość kiedy zadzwonił telefon z możliwością wzięcia Cię pod swoje skrzydła , bo ktoś inny zrezygnował z Ciebie.
    Pamiętam kiedy chodziłeś po mieszkaniu ze swoją siostrą zwiedzając wszystko po kolei. Nasz pierwszy spacer i to kiedy szliśmy razem i nawet autobus potrafił zwolnić aby popatrzeć jakie jesteście cudowne, czy nawet Policjant , który robił wam zdjęcia na środku skrzyżowania.
    Już wtedy wiedziałem, że będę razem z twoją panią czuł się jak ochraniarz gwiazd. I tak było przez całe nasze wspólne życie.
    To wy byliście radością moją życia , kiedy musiałem się przeprowadzić do domu, to tam zawsze szybko wracałem ,aby jak najszybciej zabrać was na spacer , rzucać tam piłkę i zwiedzać nowe zakątki.
    Jedyne co mogę sobie zarzucić ,że nie potrafiłem was tam wychować na miejskie psy.
    Ale bardzo szybko wróciliśmy do miasta i zapisaliśmy się wszyscy na treningi, abyście byli szczęśliwi mieście. Trochę to trwało ,kiedy już byliście oswojone z miastem. Za to tak bardzo po lubiłeś jeździć tramwajem, zawsze się śmiałem ,że jak urwiesz mi się z smyczy to będę musiał Cię szukać na zajezdni tramwajowej.
    Każdą wolną chwilę spędziliśmy chodząc po naszym osiedlu , potem chodziliśmy co raz dalej zwiedzając każdy centymetr miasta , chodząc razem na wycieczki a nawet wyjeżdżając w góry, mazury morze i nasze ukochane Bory Tucholskie, gdzie mogliśmy razem cieszyć się świeżym powietrzem, czystymi jeziorami i mnóstwem patyków , które tak uwielbiałeś.
    Każdego dnia , kiedy przychodziło się do domu razem ze swoją siostrą, merdałyście ogonami witając każdego z osobna, do końca życia będę to pamiętał. To ,ty zawsze pocieszałeś nas kiedy, byliśmy smutni czy zmartwieni z pracy , przychodziłeś kładłeś się obok i lizałeś nas ,aż nam przechodziło.
    Dawałaś nam tyle radości i w sumie ty nauczyłeś się cieszyć dniem, doceniać się tym co jest teraz. Jak się bawić to do upadłego, jak odpoczywać to na całego , jak jeść to wszystko co jest dobre i smaczne.
    Dlatego , tak bardzo się ze smuciliśmy, kiedy dowiedzieliśmy się o twojej chorobie, to ty znowu ty nas pocieszałeś a nie na odwrót. Ale potem trafiliśmy do pani Ani , która powiedziała ,że biorąc chemię jeszcze z nami będziesz. Dlatego kupiliśmy naszą cytrynkę i wszędzie jeździliśmy naszym samochodem na spacery nad Wisłę, pojechaliśmy nasze Bory a jak potem się okazało w naszą ostatnią podróż nad morze , gdzie się opalaliśmy i słuchaliśmy szumu morza i cieszyliśmy się każdą wspólną chwilą.
    Teraz już Cię niema , ale wiem że jeszcze kiedyś tam się spotkamy ,że nadal czekasz na mnie jak tu. I znów zobaczę twoją uśmiechniętą mordkę i merdający ogon i wtedy pójdziemy razem na zawsze we czwórkę w naszą piękną podróż.

    Żegnaj przyjacielu do zobaczenia.

    • Mój piesio był z nami prawie 10 lat. Jest mi bardzo ciężko bo byłam zmuszona go uśpić 7 października 2019. Był bardzo chory. Miał padaczkę i raka wątroby. Przegraliśmy walkę z choroba. Najgorsze jest to że ja musiałam go położyć na stole u weterynarza do uśpienia,a on zawsze był przy mnie. Teraz nie potrafię bez niego żyć. Nikt mnie rano nie budzi żeby wyjść na spacer,nie prosi o jedzenie czy smakołyki. Przychodzę z pracy pustka nie wita mnie mój ukochany Dropsik. Życie straciło sens. Nie mogę sobie poradzić ze śmiercią piesia.Ja mogę też już umrzeć nie mam po co zyc

      • Pani Lidko przeżywam dokładnie to samo co Pani. 8 listopada odszedł od nas nasz synus jak go nazywalismy lolus york. W maju miałby 11 lat niestety rak wątroby bardzo szybko nam go zabrał i tak samo jak Pani musieliśmy pojechać do weterynarza i zrobić najgorsza dla nas a najlepsza dla niego rzecz bo bardzo się zaczynał męczyć 😩 nigdy sobie tego nie wybacze że nie mogłam mu bardziej pomoc i że zrobiłam to co zrobiłam ale weterynarz tłumaczył że to najlepsze co mogliśmy zrobić niestety. Składam wyrazy współczucia i łączę się z Panią w bólu. Tak samo jak Pani nie chce mi się żyć bo straciłam sens życia.

  26. Nasza Luneczka odeszła wczoraj, miała 12,5 roku. Była bardzo mądrą i rozumną suczką. Odeszła 15 minut po moim powrocie do domu, jakby czekała aż wrócę żeby się ze mną jeszcze zobaczyć, pożegnać. Odeszła spokojnie, w swoim legowisku. Pochowaliśmy ą w ogrodzie. Wiem, że już nic ją nie boli, przeszła przez tęczowy most. Ale żal pozostał przeogromny. Nie ma chwili abym nie myślał o Niej. Na szczęście pozostała jej córka i druga suczka którą znalazła na śmietniku nasza córka i którą jakiś czas temu przygarnęliśmy. Bez nich ciężko byłoby odnaleźć się w domu bez pieska. Wyrazy współczucia dla wszystkich którzy stracili swoich czworonożnych przyjaciół. Kto nie miał zwierzęcia, nie zrozumie tego bólu.

    • 05.10.2019 nagle w nocy spiąc przy moim boku odszedł nasz najwierniejszy przyjaciel, Didi za miesiac skonczylby 10 lat. Byl zdrowym wesolym psiakiem, kladac sie niczego sie nie spodziewalismy. Do konca glaskalam po glowce ale bol po stracie jest nie do opisania…. Swiat bez niego nigdy nie bedzie juz taki sam ale na zawsze pozostanie w naszych sercach. Wczoraj zrobila sie tecza, podwojna jak most, wierze ze przez ten most nasz Didus poszedl do psiego raju ♥

  27. Nasza Pysia odeszła 20.09.2019. Miała 12 lat. Była nam bardzo bliska. Spała z nami, bawiła się. Nawet miało się wrażenie że każde słowo rozumie. Miała swoje zabawki i gdy mówiło się “przynieś misia” zawsze to robiła żeby się z nią pobawić. Najgorsze są teraz powroty z pracy. Zawsze gdy wracałem nawet nad ranem to czekała i trzeba było się z nią porządnie przywitać czyli wytargać i wygłaskać. Również wieczory są trudne bo wtedy najbardziej odczuwa się jej brak. Teraz jest cicho, pusto i jakoś nie tak. W naszym domu zawsze był pies ale odejście Pysi jest najcięższe.

    • Nasz ukochany pies odszedł 27.09. Nie ma słów żeby opisać jak bardzo nam żal z tego powodu. Będziemy tęsknić każdego dnia, na zawsze będzie w naszych sercach!! Ludzie placzcie, nie wstydźcie się. Razem z psem odeszła też część waszej duszy

      • 7-10-2019 straciłam mojego pieska, mojego największego przyjaciela. Roxy była z nami 15 lat był to wyżeł weimarski. Czytam te wszystkie komentarze i wiem już teraz jaka to ogromna strata i pustka w sercu, której nie da się niczym wypełnić. Była z nami w wielu sytuacjach i byliśmy do niej bardzo przywiązani. Roxy dawała całej rodzinie wiele szczęścia a szczególnie mojemu tacie, który żył z nią na co dzień chodził na spacery, do ostatnich chwil do weterynarza aby zrobić wszystko by z tego wyszła.
        W ostatnich tygodniach bardzo schudła, przestała jeść z czasem nie chciała nawet nic pić. Miała przez tydzień podawane kroplówki, mieliśmy nadzieję, że to pomoże.
        Miała problemy z tym aby wstać, zaczęła się ślinić i wymiotować-taki był ostatni weekend. Aż trudno mi pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu przykrywalam ja kocykiem, piła trochę wody z moich rąk, dawałam jej buzi w uszko a teraz jej po prostu nie ma. Nie potrafię pogodzić się z myślą, że był pies a teraz po prostu go nie ma, leży w ziemi. Wiem, że śmierć jest czymś naturalnym i taka jest kolej rzeczy ale żal i cierpienie pozostaje. Na pewno żaden pies nie chciałby aby jego właściciel był nieszczęśliwy po jego odejściu ale właśnie ta myśl najbardziej boli bo to pokazuje jaka jest miłość psa do człowieka – miłość bezwarunkowa, prawdziwa i szczera. Nigdy nikt nie zastąpi Ci przyjaciela jakim jest pies. Człowiek może skrzywdzić, ocenić – pies jest przy Tobie zawsze i niczego innego w zamian nie oczekuję jak tylko tego byś Ty dał mu trochę siebie. Roxy odeszła sama w poniedziałek we śnie , w weekend była silna, walczyła sama ze soba aby być z nami. W poniedziałek kiedy wszyscy musieli iść do pracy, zasnęła i już się nie obudziła.

    • Lisek umarł wczoraj. A dzień wcześniej był spacer, granie w piłkę, micha- wszystko jak zwykle przez ostatnie 11 lat (nie wiem,ile miał dokładnie lat.16.10.2008 roku zgarnęłam go z pobocza pod Łodzią i wzięłam do domu).
      Był chory na serce, ale nie przypuszczałam, że pogorszenie nastąpi w przeciągu kilku godzin. Jadąc do weterynarza sądziłam, że jedziemy po dodatkowe lekarstwa. Przez myśl mi nie przeszło, że nie wrócimy już do domu…

      Spotkać takiego psiaka jak Lisek to jak wygrać na loterii szczęścia. Często mu mówiłam, jaki to fart, że się spotkaliśmy.

      Wszystkim „osieroconym” opiekunom powiem jedno: Wasze zwierzaki miały cudne życie dzięki Waszemu codziennemu oddaniu.

      Gdy minie największy ból, uczcijcie ich życie ratując inne.

    • 1 października odszedl mój kochany Hakerek.Miał równo 15 lat. Był bardzo dzielnym wojownikiem. Po mino choroby do końca pozostał twardzielem. Bez niego dom jest martwy. Ta przerażająca cisza jest nie do zniesienia. Hakerku tak bardzo Cię kocham. Wiem ze już nie cierpisz, ale ja cierpię bardzo mój Mały Kochany Futrzaku.

    • Wczoraj musieliśmy uspac nazego 15 letniego labradora nie mam słów żeby wyrazić co czuje ja i moi bliscy to jest koszmar wszyscy placzemy w glos😢😢😢

  28. Nasz Kochana Perełka Odeszła 27.09.2019 miała 11lat odeszła tak nagle jeszcze do 17:00 biegała bawiłem się z nią a o 22:30 odeszła mi na rękach jest to ból niesamowity duszę rozrywa tęsknota i żal serce boli z tęsknoty a łzy same cisną się do oczu nie radzę sobie z jej odejściem była dla nas czymś więcej jak przyjaciółką była naszą kochaną córuchną której nie mieliśmy mimo że mam 54 lata nikt mi nie powie to tylko pies to coś więcej ma serduszko, myśli i rozumie co do niej się mówi oczkami zawsze patrzyła tak jak by chciała coś nam powiedzieć oddaliśmy Perełce duszę, serce i miłość ona odwzajemniła nam tym samym a teraz nie umiem nawet zaznać spokoju ciągle nam jej brak była naszym lekiem na smutne i ciężkie nasze dni gdy ból doskwierał mi przychodziła i wiedziała gdzie polizać jak bolała głowa jak serce biło oszalałe zawsze umiała uspokoić nas i wyciszyć lepiej to robiła jak leki a tera jej brak wiernej do bólu naszej Perełki

  29. Nasza sunia PEREŁKA miała 10 lat 11 miesięcy i 10 dni 17 września skończyła by 11 lak odeszła nagle ktoś powie chłop co ma 54 lata nie powinien rozpaczać ale ciężko jest gdy jej niema ból i żal rozrywa duszę bo nie słychać jej już była żywą i wesołą do samego konica aż do 27 sierpnia do 22:30 i konała mi na rękach serce rozrywało mi i żonie oraz synom niema dnia abym nie płakał oddałem jej połowę serca drugą połowę ma żona nie umie poszukać sobie miejsca nie słyszę szczekania wykłócania się o miejsce na fotelu lub sypialni zawsze była górą ustąpiłem jej zawsze bo ją kochałem ze wzajemnością była dla nas pępkiem świata nie daliśmy nawet na nią krzyczeć była mądrym i wspaniałą sunią Wieżę że kiedyś się spotkamy za TĘCZOWYM MOSTEM ale teraz został ból i cierpienie po PEREŁCE KOCHANEJ Której teraz nie przytulimy nie ucałujemy niech biega z innymi pieskami po tęczowych łąkach

      • Już dwa miesiące jak Perełci niema a ja wciąż płaczę oddałem jej całą miłość i serce i nie potrafię się odnależć wciąż mi jej brakuje nie chcę innego pieska kochałem Ją jak córkę której nie miałem cały czas bul rozrywa mą duszę i serce .Może tobie pójdzie lepiej

  30. 11.09.2019 pożegnałam mojego Kukiego miał 16 lat . Czuje ogromną pustkę i cierpię strasznie . Bardzo go kocham i tęsknię. Nie mogę sobie poradzić i ciągle płacze. Moje życie straciło sens ..Jest w moich myślach i sercu cały czas i zostanie do końca życia. W domu jest najgorzej bo każdy kąt mi to przypomina . Mam gdzieś w sercu wyrzuty że moglam jeszcze walczyć choćby o jeden dzień dłużej ..Moje serce jest w kawałkach i strasznie boli . Kukonku kocham Cię całym sercem a pustka po Tobie jest bardzo bolesna

    • Mój Zibi odszedł 23 Sierpnia 2019 był cudownym Amstafem którego kochałem i kocham dalej całym sercem miał 12 lat i nie mogę sobie poradzić po jego stracie ciągle ryczę chociaż jestem 50 letnim facetem . Wszystko w domu przypomina mi jego obecność , nie wiem co mam z sobą zrobić, wszystko straciło sens , po prostu nie chce mi się żyć . Chociaż nie długo minie miesiąc ból cały czas narasta i poczucie winy ,że po prostu go zabiłem, że za mało o niego walczyłem. Rozumiem cie w 100% i musimy przez to przejść chociaż serce wyrywa się z zawiasów . Pozdrawiam cie

      • Witaj ja straciłem swojego amstafa Rokusia w piątek 20 wrzesnia 2019 o 2 w nocy wydał ostatnie tchnienie. Żył 13 lat i 13 dni. Wziołem czwartek i piatek wolne bo walczylismy o jego zycie od wtorku jezdzac na kroplówki bo doznał zespołu przedsionkowego przestal jesc pic i chodzic. Pani weterynarz mowila ze to samo powinno ustapic po kilku dniach, ale w czwartek przy usg wyszło prawdopodobnie ze mial guza zolądka odbieralem swojego psiaka zasikanego i bezwladnego od weterynarza zauwazyłem ze ma strasznie powiekszony brzuszek i zaczalem zdawac sobie sprawe ze to juz koniec, w domu walczyl o zycie resztkami sił pokazywal ze chce chodzic. Wziąlem go na spacer wstał i walczyl spacerowal po ogrodku przed domem i sie przewracal postanowilismy go uspic na nastepny dzien bo nie moglismy patrzec jak cierpi na szczescie nie musielismy podejmowac tej decyzji bo odszedł sam. Strasznie za nim tesknie miałem go od szczeniaczka wszystko mi go przypomina mam 35 lat a tez co chwile placze ogladam zdjecia od 1 dnia kiedy pojawil sie w domu pamietam jak go przywiozłem, strasznie ten czas szybko zlecial chciałbym go przytulic i poczuc jego zapach to straszne ze to juz nigdy nie nastapi byl cudowny łagodny i wesoly kochal wszystkich domownikow przy nim rosły moje dzieci 8 letni synek i 5 letnia coreczka ale nikt nie ma takiego zalu jak ja nikt mnie nie rozumie. W ostatni dzien caly czas mowilem mu do uszka ze go kocham zapomnialem mu podziekowac za to ze byl moim przyjacielem przez te lata. Pisze bo nie mam sie komu wyzalic a czuje ze wyrwał mi ktos kawał serca. Mam nadzieje ze z czasem mi to minie ale nie wiem kiedy bo takiego zalu nie mialem nawet po smierci dziadka i babci;(;(

    • Witam wszystkich,
      Mója Didi została zagryziona przez innego psa, właśnie wybieraliśmy się na długi spacer, chłopak czekał w samochodzie na podjedzie. Nagle znikąd pojawił się pies i bez warknięcia ani żadnego ostrzeżenia rzucił się na nią. Didi miała 8lat i była ze mną całe dorosłe życie. Próbowałam ja ratować, pierwszy raz w życiu uderzyłam psa, żeby puścił mojego. Pojechaliśmy do weterynarza, w drodze dmuchalam jej powietrze do płuc i uspokajałam, teraz wydaje mi sie ze już mogła wtedy nie żyć. Wet jest blisko, byliśmy w 4min albo mniej, ale było już za późno. Mój najlepszy przyjaciel zmarł mi na rekach, mam do siebie ogromny żal, ona była w dobrej formie, była małym psim kundelkiem, wiec mogła pożyć jeszcze pewnie 10lat. To było 3tygodnie i 3dni temu. Każdy mówi ze czas leczy rany, ale każdy dzień jest coraz gorszy, bo to jest prawda co się stało. Mam wrażenie ze nikt nie rozumie, co czuje. A ja czuje się jakby ktoś zabrał mi coś najcenniejszego co mam, i kawałek mojego serca. Już nigdy jej nie przytule, ani nie pójdziemy na spacer, ani nie będzie chrapać sobie w nocy. Sprawa zgłoszona na policję, niestety zostanie wydany tylko nakaz noszenia kagańca dla tego psa i tyle. Czasem myśle ze jak ktoś miał czas pożegnać się ze swoim przyjacielem, to był szczęściarzem. Ale każdy z nas budzi się kazdego dnia samotny. Pozdrawiam wszystkich!

  31. 11.09.2019 pożegnałam mojego Kukieg miał 16 lat . Czuje ogromną pustkę i cierpię strasznie . Bardzo go kocham i tęsknię. Nie mogę sobie poradzić i ciągle płacze. Moje życie straciło sens ..Jest w moich myślach i sercu cały czas i zostanie do końca życia. W domu jest najgorzej bo każdy kąt mi to przypomina . Mam gdzieś w sercu wyrzuty że moglam jeszcze walczyć choćby o jeden dzień dłużej ..Moje serce jest w kawałkach i strasznie boli . Kukonku kocham Cię całym sercem a pustka po Tobie jest bardzo bolesna

  32. W listopadzie 2018 musiałam uśpić moją pierwszą suczkę. Była z nami ponad 15 lat, ale miała raka i męczyła się już. W lipcu pojechaliśmy po nowego szczeniaka,sama go wybrałam. Dzisiaj wpadł pod samochód.Wybiegł przez otwartą bramę. Był z nami tylko 2 miesiące. Za krótko Zefirku… Oby Dżaga wzięła Cię pod swoją opiekę <3 (3.05.2019-10.09.2019) Nie jest mi pisane mieć psa…

  33. 14 lipca odeszla nasza bokserka Neli to prawie 2 miesiace a ból pozostal.Nelunia była naszym malym cudem poprostu ideałem przez całe źycie.Najgorsze było patrzenie jak szuka go nasze 15miesieczne dziecko.Umarła nagle w bólu o 2 w nocy.Zabralo ja serce dalośmy rade jej ulżyć nie było już szans na leczenie.5 lat walczyla i zawsze wygrywala.Umierając miala 14 lat i 11 miesiecy i nie wiem czy dam rade sie z tym pogodzić.Odwiedzałam moejsca w ktorych bywlośmy bo tam czułam jej obecność dopiero po 3 tygodniach doszlo do mnie źe jej juz niema ze to koniec.Byla cudem naszym poerwszym dzieckiem i juz nie wroci.Byla ze mna w najgorszych momemtach zycia byla wparciem a odeszla cierpiac choc staralismy sie o nia walczyc moze o dzien za dlugo ale juz nic nie zmienie a ona juz nie cierpi.

  34. 07.09.2019 odszedł ode mnie mój najukochańszy Gustaw. Odszedł we śnie. Miał 16 lat, tłumaczę sobie, że dla niego lepiej, że już nie cierpi, ale nie potrafię wyobrazić sobie dalszego życia bez niego. Ciągle mam wrażenie, że gdzieś jest, że znowu wyjdzie po mnie jak będę wracać z pracy. Znowu zaczepi mnie swoim mokrym noskiem. Tak bardzo chciałabym go przytulić. Tak bardzo żałuję, że nie było mnie przy nim jak zasypiał na zawsze. Przeogromny smutek, żal i pustka 🙁 mam nadzieję, że kiedyś znowu się spotkamy…

  35. Moja Bigi odeszła 22.08 w wieku 14 lat 3 miesięcy i tygodnia… uśpiliśmy ją. Miała raka. Ciężko mi z tym dalej żyć, myślę o niej każdego dnia i sądzę, że jeszcze długo nie dojdę do siebie… ;( to tak cholernie boli…

    • Tydzień temu odeszła moja królinka, serce mi pęka. Była ze mną 5 lat, nie mogłam jej skremować aby wziąć jej prochy bo mnie nie stać i bardzo mnie to boli. Była tak cudnym królikiem, że żadne zwierzę mi jej nie zastąpi. Moja córeczka.

  36. Mój najukochanszy pies bokser Dragon odszedł wczoraj w nocy we śnie tak po cichu miał 11 lat 2 mies i 11dni tak nie spodziewane tak strasznie to boli bardzo za nim tęsknię cały czas płaczę:-(nie mogę sobie z tym poradzić!

  37. 23. Sierpnia 2019 pożegnałem moje serduszko Zibiego , nie mogę sobie poradzić choć mam 50 lat i powiedzą ,że stary chłop i płacze , tak płaczę bo to był mój przyjaciel którego kochałem z wzajemnością. Zibi był pięknym Amstafem , ale niestety wiek 12 lat dał o sobie znać do tego choroby strasznie wykańczały psinkę . Nie wiem czy dobrze zrobiłem ,że skróciłem mu cierpienie. Nie powinno odbierać się życia , ale nie mogłem patrzeć jak cierpiał. jeżeli zrobiłem żle to i tak kara spadnie na mnie . Strasznie tęsknie za nim , każdy kont mi jego przypomina , smycz miski legowisko . nie wiem jak dalej żyć.

    • Dorze zrobiłeś że go uśpiłeś, może to głupie co napiszę ale niestety ulżyłeś mu w cierpieniach, męczą się strasznie pod koniec życia, jak są mocno chore zwłaszcza na raka, ponadto większość lecznic weterynaryjnych chce za wszelką cenę pociągnąć po kieszeni właściciela zamiast sami powiedzieć że na starość nie ma rady i wszelkie próby ratowania na siłę niczego nie dadzą, ale oni grają na emocjach właścicieli zwierząt i wiedzą co robić aby w tym okresie dużo zarobić, wiadomo że dla swojego ukochanego zwierzaka zrobi się wszystko, niestety trzeba się w takim okresie przemóc i oszczędzić zwierzakowi cierpień.

      • Jest okropnie, łzy same cisną się do oczu😢
        10.09 .2019 przyszło nam się pożegnać z naszą najlepszą przyjaciółką Larą ( 10 lat i 9 miesięcy)
        Dla mnie najpiękniejszy husky
        Dzielnie walczyła z chorobą od stycznia 2018.
        Cukrzyca,chore serducho i do tego ślepota ale mimo to kazdego dnia dostarczała mnostwo radości.
        W końcu trzeba było podjąć tę niełatwą decyzję, odeszła w domu do końca głaskana przez moje córki.
        Laruś ,dziękujemy za te szalone lata i te które przyszło nam walczyć o z chorobą!
        Może kiedyś będzie lżej ,ale teraz tylko łzy przynoszą ukojenie…

  38. Moj ukochany Ralfik odszedl dzisiaj w nocy nie wiem jak mam sobie z tym poradzic byl ze mna przez 12 lat to takie smutne tak bardzo mi go brakuje ,moje serce rozpadlo sie na kawaleczki .

  39. Minął już rok i 8 miesięcy od kiedy nie ma mojego bąbelka… dalej boli. Dzisiaj mi się przyśnił, był taki realny w tym śnie… Mój mąż i dzieci już dawno poradzili sobie z tą stratą… A ja nie potrafię. Cały dzień mam przed oczami obraz jego pyszczka i jego piękne brązowe oczka. Chodzę i popłakuje, łzy same ciekną po policzkach. Tak bardzo mi to brakuje😥

  40. Dziś pozegnalam mojego kochanego Jonsona miał dopiero 5lat . Nie mogę się z tym pogodzić ze go już nie ma a rano jeszcze był. Dom bez psa to nie dom . Cieszył się jak wracałam z pracy bo wiedział ze mam coś dla niego , lubił godzinami leżeć koło mnie i chciał zeby go głaskać , miał duże podwórko zeby się wybiegać ,był taki prawdziwy gospodarz( ogar polski). Mój wierny 💞

  41. Moje serce Nero odszedł 16 sierpnia. Miał 8 lat, był zdrowym szczesliwym yorkiem. Pojechałam odwieść babcię do domu kiedy wróciłam zobaczyłam najgorszy widok w moim zyciu zakrwawioną mamę i moje szczęscie nie ruszające się. Wpadł pod samochód, kierowca się nie zatrzymał uciekł. A mi serce pekło na miliardy kawałkow, był moim “dzieckiem” oczkiem w głowie całej rodziny. Nie umiem sobie poradzic z jego strata. Nie jem nie spie, wszedzie go widze czuje jego zapach. Kocham go ponad wszystko i tak bardzo bym chciała go znowu przytulac </3

    • Witam Pani Paulo,
      dzisiaj (wlasciwie wczoraj) wróciliśmy z weekendu, na który nie mogliśmy zabrać naszego Teddy. Niestety już nas nie przywitał. Zostawiliśmy my go u rodziny, niestety oddalił się z ogrodu i wpadł pod samochód. Nie przeżył operacji.
      Mieliśmy go tylko 8 miesięcy, a miał dopiero rok. To był najukochańszy i najwierniejszy pies na świecie.
      Rozumiem Panią i współczuję z całego serca. Ból i tragedia. Dzieci są tak smutne, a ja nie wiem jak mam im to wytłumaczyć.
      Życie jest czasami takie niesprawiedliwe.
      Pozdrawiam serdecznie
      Bożena

    • Bardzo współczuję, mnie też pod koniec kwietnia zmarła moja ukochana yoreczka miała 5 lat, zmarła na serce, nocą pojechaliśmy do nocnej przychodni, niestety rano zeszła. Minęło 4 miesiące a ja wciąż o niej myślę i nie mogę się pogodzić z jej odejściem tak bardzo ją kochałem.

      • Zmarł 5 wrzesnia 2019 Miał 15 lat na imię miał sami .wychował się z moimi dziećmi i bardzo boli nas i ciężko nam jest .Strata bolesna

  42. Ja stracilem wczoraj mojego Maksia kochany inteligentny kundelek rozimoal wszystko co sie do niego mowi .Uratowalem mu pare razy zycie tym razem nie bylo mnie w domu pogryzl go jeden z duzych naszych psow Mam wyrzuty sumienia Bo moglem temu zapobiec Bo juz wczesniej mialo to miejsce .Ciezko mi Bo od dziecka kocham psiaki I przepadam za nimi.Ale Ta milosc strasznie rani serce.Nasz Maksio miat dobre zycie I to mnie troche pociesza.Mial opieke cieplo.i kochajacych go ludzi!

  43. O Brunka nerki i serducho walczyliśmy bardzo, z sukcesami. Twardziel był i zaskakiwał samych weterynarzy. Chłopak, choć nic z tego nie rozumiał, znosił pokornie kroplówki podskórne, badania, restrykcyjną dietę…więc tym bardziej nie zasłużył na to, co spotkało go 2 miesiące później. Czerniak na dziąśle, najzłośliwszy, najbardziej agresywny i inwazyjny, jak tylko można sobie wyobrazić. Miesiąc po próbie usunięcia zaatakował podwójnie, z przerzutem. Ja w rozpaczy, a Brutek, jak to Brutek, łamie system i się nie daje. Rak też się nie poddaje. Pęka, krwawi. Wóź, albo przewóz. Może się zasklepić i pożyje w spokoju jeszcze tydzień, dwa., możemy radykalnie operować- przedłużymy o 3 miesiące. Z miłości do tej istoty, uporem, próbą udowodnienia sobie, jemu, nie wiem ….całemu światu?! że nie pozwolę żeby tak się to skończyło, podejmuje najbardziej ryzykowną decyzję- kładę go na stół operacyjny. Dwa dni później, słyszę ostatni jego oddech, podczas gdy pod palcami dłoni jeszcze niewyraźnie bije serce. Narkozy i konsekwencji operacji już nie przetrzymał. A ja zostałam z jeszcze większą raną w sercu niż w jego okaleczonym pyszczku. Długo szykowałam się na jego śmierć, planowałam wszystko w najdrobniejszych szczegółach- tak drastycznego i nagłego finału nie przewidziałam. Żegnać go w pośpiechu, wystraszonego i okaleczonego z mojej przyczyny. Zmiażdżyło mnie od środka, zgięło wpół i wyprostować się nie mogę. Głowa odtwarza te kilka dni bez chwili wytchnienia, Obraz po obrazie, szczegół po szczególe. Nie chciałam grzechu zaniechania – dopuściłam się grzechu okrucieństwa na ukochanej istotce. “Chciałaś dla niego jak najlepiej….” słyszałam to zdanie sto pięćdziesiąt tysięcy razy, Ja to wiem, ty to wiesz i co z tego. On umierał i nie wiedział! Do wszystkich “właścicieli” terminalnie chorych psiaków: każda decyzja będzie trudna i każda decyzja będzie niestety zła.

    • 17 września uśpiona została moja suczka. Była wspaniałym psem, zawsze jej w domu było pełno i zawsze była przy człowieku. Niestety odebrana została nagle, diagnoza w kilka dni…rak z przerzutami. Brak czasu na pozegbabie,, w kilka minut już nie było jej z nami. Bardzo duża strata. Zawsze była wojowniczką, w wieku 11 lat w odstępie 6 miesięcy przeszła dwie poważne operacje i wyszła z tego praktycznie bez szwanku….tym razem się nie udało poddała się. Ból w sercu jest nie do opisania. Tęsknimy za nią strasznie a to dopiero kilka dni. Mam wrażenie, że ta pustka nigdy nie minie.

    • U nas to samo…czerniak na dziasle… pękał, krwawił, narastał, wszędzie plamy krwi ale nam to nie przeszkadzało, niestety w ostatnich dniach strasznie osłabł i przestał interesować się życiem rodzinnym choć zawsze uwielbial być w centrum…kochamy ogromnie, tak trudno znieść te pustkę. Wierzymy że spotkamy kiedyś naszego serdecznego przyjaciela. Nie umiemy zetrzeć wszystkich plam, wachamy prześcieradło na którym ostatnio spał, szukamy go, tak strasznie boli…

  44. Mój ukochany piesek odszedł 29.07 … dzień po powrocie z wakacji … dzien powrotu z krotkich wakacji wracam do domu , kiedy mnie zobaczyl jakby na nowo stał sie tym mlodym huskym … cieszyl sie niesamowicie tak samo jak i ja . Tesknilam za nim przez 4 dni bedac nad morzem . Opowiedzialam mu co robilam gdzie bylam i sie przytulalismy … nastepnego dnia znalazlam go martwego … nie moge poradzic sobie ze strata .. mial 14 lat czulam ,ze kiedys to nadejdzie ale nie tak szybko ..

    • .15,07,2019 uśpilem mojego Ramzesa- 12,5 letniego boksera.Minął przeszło miesiąc,a ja nie mogę,nie potrafię się z tym pogodzić.Oboje z partnerką nie potrafimy sobie z tym poradzić,nie mamy dzieci,a Ramziu był dla nas wszystkim.Dobry,grzeczny uwielbiający czulosc ,spokojny przyjaciel.Pochowalem go w sadzie,w jego sadzie pod drzewem,zrobiłem pomnik z wtopioną w niego płytą z Ramzesa podobizną.Ciągle go widzę,wydaje mi się że biegnie do mnie.Zapomnielismy,że On odejdzie,że pozostaną zdjęcia,filmy,zabawki,myślałem ,że Ramziu będzie zawsze z nami.Mam 42 lata i kiedy jestem przy jego grobie,lub oglądam fotografie ,łzy pchają się do oczu.Wiem co czujecie Wy wszyscy ,którzy też trafiliście największego przyjaciela,pozdrawiam serdecznie.

  45. Wczoraj pożegnałam Mojego najwpanajszego Przyjaciela Mojego Pieknego Goldena Akorda byl z nami 12 lat to był najwspanialszy zwierzak na swiecie tęsknię bardzopo jego stracie i mam okropnego doła każdy kąt w domu mi go przypomina patrze czy moje słońce wyjdzio zza rogu domu a on już nigdy sie nie pojawi Żegnaj Mojje Slonce

  46. Moja psinka odeszła 15 lipca przestała chodzic straciła czucie w lapkach a ból był tak straszny że.
    Piszczala zostala uśpiona a ja nie radzę sobie z jej odejsciem z męża uszło życie bo to był jego pies wszystko z nim robiła a teraz pustka naszej Myszki nie ma

    • Rozumiem Twojego męża. Mam tak samo. Moja sunia nie widziała poza mną świata. Wszędzie razem jeździłyśmy. Cały czas razem wspólne przeżycia a wczoraj odeszła bo się zatruła. Nie potrafili jej pomóc. Zmarła na moich oczach. Dwie doby walki o nią. Trzymajcie się, choć sama nie wiem jak to zrobić…

    • Wczoraj pożegnałam Mojego najwpanajszego Przyjaciela Mojego Pieknego Goldena Akorda byl z nami 12 lat to był najwspanialszy zwierzak na swiecie tęsknię bardzopo jego stracie i mam okropnego doła każdy kąt w domu mi go przypomina patrze czy moje słońce wyjdzio zza rogu domu a on już nigdy sie nie pojawi Żegnaj Mojje Slonce

    • Dziś pożegnałam mojego Jonsona miał dopiero 5 lat Był takim kochanym psiakiem (ogar polski) zawsze mnie witał po pracy bo wiedział ze coś mam dla niego , godzinami siedział przy mnie i widział ze będzie głaskany , był posłuszny ,lubił ze mną prace w ogrodzie był taki gospodarz . Strasznie mi ciężko ze już go nie ma

  47. Zimą 2018 roku, w lutym wzięłam w opiekę Lunę, starszego psiaka że schroniska. Miała u mnie zostać z uwagi na mrozy. Została jednak do końca. Wczoraj usnęła na moich rękach. Była psem nie z tej planety, wyjątkowa, pokorna i kochająca. Wzrok miała pełen nadziei ale też dziwnego, zawsze niemal obecnego smutku, który przyniosły ciężkie doświadczenia i brak własnego domu przez niemal całe swoje życie. Po dwóch miesiącach od adopcji nie odstępowała mnie na krok, jej oczy zawsze mnie szukały, usypiała tylko wtedy gdy czuła moją obecność. Ta psina obdarzyła mnie miłością niewyobrażalną, nieograniczoną i najwierniejszą. Ostatnie lata spędziła w ciepłym domu, w którym każdy oddał jej kawałek swojego serca. Ludzie mówili, ten pies jest niezwykły. I owszem było w niej coś niesamowitego, nierzeczywistego… Jej miłość, wierność, prostota i pokora. Odeszła wczoraj w wieku 13 lat. Moja psina a ja jej człowiek. Moja kochana. Co chwilę ja widzę, a serce jakby odrętwiałe. Brakuje w nim kawałka, który odłupał się i pozostał przy niej. Takiej więzi ze zwierzęciem nie można sobie wyobrazić. Tęsknię, płaczę, potem uspokajam się i usypiam. Chcę wierzyć że jest w lepszym miejscu. Ale nie mogę znieść bólu i myśli że nasza wspólna droga się skończyła. Choć nie trwało to długo ja odczuwam jakbyśmy były razem od zawsze. Ona była mną a ja nią. Teraz jakby nie mam kawałka siebie.

    • Dokładnie tak. Mam identycznie. Tak jakby mi kawałek mnie ktoś wyrwał. Moja była tak samo pokora, wierna i kochająca. Chodziła za mną cały czas, cały czas mnie obserwowała i nasłuchiwała. Nigdzie na dłużej się bez niej nie ruszałam. Zawsze zasypiała tuż przy mnie. Płacz na przemian ze snem. Takie teraz są dni… Nie wiem jak wrócić do zycia

      • Dzisiaj odeszła moja suczka mając 11 miesięcy. Maxima była najweselszym pieskiem jakiego znałam. Nie potrafię oddychać i jeść.
        Jadła że mną, spała że mną. Wulkan energii.
        Niestety wpadła pod samochód gdy wyciągała łebek z obroży.

        • Mam podobnie.. wróciłam wczoraj późnym wieczorem z wakacji.. moja Nelly (6 lat) została na ten czas u teściów.. wpadła pod samochód.. dowiedziałam się o zdarzeniu dziś rano.. nie potrafię dać sobie rady… ;((( kochałam ja nad życie…

        • … wczoraj odszedł nasz Teddy, mial 12 miesięcy. Wpadł pod samochód. Oddaliśmy go z powodu wyjazdu rodzinie. Niestety uciekł z ogródka i wpadł pod samochód. Tobyl najweselszy i najlepszy przyjściem. Dla dzieci to dramat. My z mężem również cierpimy. Strasznie cieżko😔

    • Witam wczoraj i ja straciłam Nastii kochanego psiaka yorka 4 lata była ze mną. Dzieci i ja kochamy ja brakuje nam jej ogromnie. Żal smutek pustka nie radzimy sobie.

  48. Nie wiem jak mam podjąć decyzję??
    Nie wiem jak pożegnać się z Moim Ukochanym Gustawkiem?
    Nie umiem powiedzieć Żegnaj Guciu. Boże. Od trzech tygodni walczę o niego ale On odchodzi. Z każdym dniem jest coraz slabszy. Od niedzieli już nie chce jeść. Ma prawie 13 lat. Dla mnie to wciąż za mało!.Jak pozwolić mu odejść??
    Boże jak to zrobić ??
    Może ktoś mi pomoże?podpowie?poradzi?
    Boże Mój Mały Biały Swiat.

  49. Mój najlepszy przyjaciel odszedł wczoraj, miał 14 lat i 3 miesiące. Chorował na serce i płuca. Był najwspanialszym i najwierniejszym psem na świecie. Nie mogę przestać płakać, ciągle Go widzę i czuję. W domu taka pustka. Tak bardzo za Nim tęsknię. Do końca swoich dni będę miała Cię w sercu mój kochany Notusiu 😭

    • Mój piesek odszedł tydzień temu miał 13 lat był ciężko chory na serce więc musieliśmy go uśpić bo jego stan bardzo się pogorszył i weterynarz powiedział że zostało mu albo parę godzin albo parę dni życia więc zdecydowaliśmy się na eutanazje. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu nie rozumiałam nigdy jak można uspac psa dla mnie to było jak zabicie go ale teraz rozumiem, jak patrzysz się na cierpienie kogoś kogo kochasz to cierpisz razem z nim. Ratowalismy go jak mogliśmy ale niestety ciężkiej niewydolności serca nie uleczysz. Ból po stracie pieska którego miałam od szczeniaczka i odkąd skończyłam 10 lat czyli przez 13 lat jest bardzo bolesny nie wiem kiedy ten ból minie. Bardzo mi go brakuje 🙁

  50. 1 lipca po 6 miesiącach walki z nowotworem odszedł w domu w obecnosci mojej mamy i brata mój ukochany Dinuś. Sznaucerek miniaturowy. Ja nie zdążyłam dojechać z pracy . Pan doktor przyjechalby do domu . Nasz kochany maluszek był już bardzo słaby, potwornie wychudzony. Bardzo cierpimy i nie potrafimy pogodzić się z jego chorobą i odejściem. Ból i tęsknota za tymi kochanymi madrymi brązowymi oczkami jest coraz silniejsza. Nasza iskierka była zawsze przy nas. Cokolwiek się robiło on wszystkim się interesowal. Mama zupełnie się zalamala po jego śmierci. Pan z krematorium nie miał na tyle wyczucia mówiąc w jej obecnosci o mielenie kości naszego maluszka. Boli boli okrutnie. Ja zapisałam się na wizytę do psychologa. Czy będzie kolejny piesek? Nie wiem. Moja 80 letnia mama nie chce. Mówi że ona kocha tylko Dinusia. Tak, zawsze będziemy Cię kochać nasza iskiereczko. Chcę wierzyć że jesteś już spokojny i szczesliwy w psim niebie.

    • A u nas stała się straszna tragedia. Buldozek francuski 4 lata zdrowy kochany
      Byliśmy na wakacjach piesek w hotelu i dostał 2 dnia zawału serca. Bieg bieg i nagle umarł. Nie mogliśmy się nawet z nim pożegnać będąc tysiące kilometrów od Polski. Nasze serce rozpadło się na tysiące kawałków. Nie umiem dalej żyć bez niego

    • Dzisiaj odszedł mój najwspanialszy przyjaciel. Przeżył 16 lat i 1 miesiąc. W ostatnich dniach gasł w oczach. Dostał krwotoku spowodowanego niewydolnością nerek i mocznicą. Kręcił się w kółko, był
      niespokojny i chyba przeczuwał, ze zbliża się ten dzień. Później doszły drgawki i drżenia. Lekarz powiedział, ze to najlepsza możliwa decyzja jaka mogliśmy podjąć. Nie potrafię się z tym pogodzić. Mam złamane serce, bo był ze mną większą połowę życia. Nie życzę tego nikomu. To najstraszniejsze przeżycie jakiego można doświadczyć. Jego miękkie futerko będę pamiętać do śmierci. Spoczywaj w pokoju piesku 🙁

  51. Czas nie leczy ran, według mnie pozwala z nimi żyć.Rozumiem państwa żal i smutek.Byłam w takiej samej sytuacji.Tylko troszkę już minęło od tamtych strasznych chwil.Żal i rozpacz powoli zanikały, smutek pozostał do tej pory gdzieś w środku.
    Jednego pieska miałam 12 lat, drugiego 14.Jeden odszedł na moich rękach, drugi z pomocą, lecz żyją nadal w mojej pamięci i sercu.Warto pamiętać, zachować pamiątki( zdjęcia, filmy, zabawkę ulubioną, nawet smycz czy obróżkę) mimo że przywołują smutek ale też dobre wspomnienia.
    Warto też przeczytać sobie psi testament.
    Jak odszedł mój pierwszy piesek, nie zarzekałam się że już nigdy więcej żadnego.Po pewnym czasie byłam gotowa dać domek.Adoptowaliśmy pieska ze schroniska, to była najlepsza decyzja w moim życiu, świadomość tego mimo że odszedł po 14 latach, pozwalała mi wierzyć że przeżył z nami mam nadzieję szczęśliwe chwile.Też myślałam ponownie że nie przeżyję jego straty.Czułam się dużo gorzej.Ale znowu tak jak kiedyś Dolar i Arnie znalazła swoje miejsce Zuzia, bezpieczny dom.Znajdka z ulicy, zaniedbana biegająca w deszczu z kawałkiem łańcucha przy szyi.Może urwała się po to żeby los skierował ją do nas.Właściciel się nie znalazł, została.
    Oddała nam największy swój skarb swoje małe serce.
    Nie przygarnęliśmy jej po to żeby wypełniła pustkę.Daliśmy jej swoje miejsce na ziemi.
    Pamiętam moje psinki i nie zapomnę.
    Proszę pamiętać :Żaden pies na świecie nie odchodzi całkiem, gdy z człowiekiem wymienią się duszy kawałkiem.
    Powolutku żal, rozpacz minie a ciężar smutku stanie się lżejszy.

    • Witam ,
      żal , smutek, rozdarte serce i łzy, które ciągle spływają po policzkach…
      Wszyscy, którzy tu piszą przeżyli to samo, utratę najlepszego przyjaciela na świecie -pieska.
      I ja niestety tego doświadczyłam.
      Nasz kochany Rocky, chihuahua długowłosy , bialutki jak śnieg z beżową plamką na pleckach , dla nas najpiękniejszy, najlepszy na świecie. Miał 12 lat z nami , w zeszłym roku w marcu dostaliśmy wyrok- rak kości , prawa łapka , a właściwie przedramię. Lekarze dawali mu 3 do 6 miesięcy życia , on przeżył 14 miesięcy , to był i jest dla mnie jak mały cud! Był dzielny , żwawy , radził sobie z postępującą chorobą, skakał , biegał na trzech łapkach , po prostu nie dawał się chorobie .
      My tę chorobę traktowaliśmy też jak „ członka rodziny” po prostu.
      Rocky był cudowny, razem przygotowywał się z córką do sesji egzaminacyjnych na jej studiach , pocieszał ją, gdy rozstała się ze swoim chłopakiem , towarzyszył synowi w przygotowaniach do matury .
      W tym roku miałam operowaną stopę, mój Rocky był dzielnym towarzyszem przez 3 miesiące mojego zwolnienia lekarskiego. Wiedziałam że przyjdzie TEN dzień , który odmieni nasze życie w żal i smutek, nie wiedziałam jednak, że to będzie aż tak bardzo bolało i że ja i córka będziemy ciagle płakać … wszystkie kąty w domu przypominają nam jego obecność, kiedy tylko wyjdzie słońce zaraz myślę o nim, on uwielbiał słoneczko, wstawał kiedy ja pojawiałam się w kuchni. Od kiedy dowiedzieliśmy się o jego chorobie, nie powinien chodzić po schodach , dlatego cieszyliśmy że bardzo polubił pokój córki z wyjściem na taras i bardzo się z nią związał. Cieszyłam się z tego. Córka poznała nowego chłopaka , który pokochał naszego pieska i stał się jego nowym przyjacielem.
      Kiedy ostatnie dwa dni przed śmiercią nie chciał już nic jeść ani pić wiedziałam że będę musiała zareagować , żeby nie musiał cierpieć . Powiedziałam mu, że jeśli jest mu za ciężko to może odejść , że ja to rozumiem i że to jest ok. Poszłam do pracy po moim zwolnieniu , a on pół godziny po moim wyjściu , zmarł na rękach mojej córki. Był kochany do końca , ja tak bardzo się tego bałam, że będziemy musieli go dać uśpić , ale on najukochańszy piesek na świecie , przytulił się do mojej córki , popatrzył jej smutno w oczy , a ona powiedziała mu to samo co ja , że jeśli to już czas to jest ok, może odejść …i zmarł
      Zrobił to sam, a nie my musieliśmy zadecydować …że to już czas .
      Był naszym towarzyszem na zimowych i letnich urlopach , on starzał się , kiedy nasze dzieci rosły, czekał aż córka znajdzie nowego przyjaciela , i znalazła , dlatego mógł spokojnie odejść .
      Pozostał w naszych smutnych sercach i na zawsze pozostanie
      Tylko dlaczego jego strata tak bardzo boli …

  52. Mój Najkochańszy Przyjaciel odszedł dzisiaj… dzielnie walczył przez 5 lat z mocznicą. Dzisiaj się poddał… miał 10 lat. Nie mogę się pogodzić z tym, ze już nigdy nie zobaczę jego łebka na mojej poduszce! Serce mi pęka🖤! Biegaj Kochanie po kolorowych łąkach…już nie cierpisz!

  53. Nasz Kubuś odszedł 5 czerwca. tego roku. Miał 9 lat i 10 miesięcy. Chorował , ostatnie dwa tygodnie nie chciał jeść. Kroplówki, leki … i niestety trudna decyzja. Serce się rozpadło… Szukam go wokół siebie, wsłuchuję w ciszę nocną – chciałabym słyszeć znowu jak tupie łapkami, idzie do kuchni i pije wodę. Chciałabym, żeby budził mnie drapaniem łapką o tapczan. Chciałabym go tulić i głaskać. Nie wiem czy zdecydujemy się jeszcze na innego pieska. Ile razy może rozpadać się serce po takiej stracie?

  54. Mój kochany piesek Gufi (owczarek szkocki collie) umarł 3 lipca musiał zostać uśpiony. Do teraz nie mogę się po tym pozbierać, a wszyscy mi mówią że przesadzam. Brakuje mi jego wzroku, jego sierści na dywanie I wogole wszystkiego. Ostatnio był bardzo chorowity I był dość stary, bo miał 14 lat. Najsmutniejsze jest to ,że miałam go ponad połowę swojego życia i nie jestem w stanie wyobrazić sobie w moim domu innego zwierzęcia niż Gufi. Jutro ide do psychologa choc wiem ze moje życie nigdy już nie będzie takie samo. Na sama myśl o nim boli mnie serce i nie mogę przestać płakać. W głębi duszy wiedziałam że to się stanie niedługo Ale nigdy jakoś nie wyobrażalam sobie takiej sytuacji. Wiem również że dobrze się stało że odszedł ponieważ miał problemy że wstawieniem ,a pod koniec, nawet z chodzeniem. Współczuję z całego serca wszystkim właścicielom psów którym odeszły psiaki. A tutaj wiadomość do Gufolka: kocham Cię najmocniej na świecie I zawsze będziesz w moim sercu! Mam nadzieję że teraz czujesz się dobrze i czuwasz nade mną. Dziękuję Ci za spędzone 14 lat razem! Żegnaj

    • Moja psinka kochana odeszla od nas 18 lipca lat 17 oboje z mezem tesknimy to byl prawdziwy przyjaciel byl zawsze przy mnie gdy bylam smutna radosna zawsze byl ostatnie chwile tak mi przykro jak widzialam jak raczysko zaatakowalo mojego psa nie umial juz nic jesc tylko pil choc na sile sie zmuszal aby mi pokazac ze wszystko jest w porzadku nie chcialam tego nie chcialam podejmowac tej decyzji ale widzac jak sie meczyl jak starosc go niszczyla nie chcialam byc egoistka choc ciagle za nim placze i inni powiedza ze przeciez dorzyl poznego wieku to pustka i brak jego jest okropna ostatnie lata nie slyszal ale wech mial znakomity i czul wszystko. Bedzie na zawsze w moim sercu do konca moich dni ❤ nigdy inny pies mi go nie zastapi bo to byl ten jedeny moj charakterny Pikus.

      • Moja kochana psinka odeszła wczoraj… Tak mi smutno, i pusto… Moja córka jej szuka, nie potrafi zrozumieć, a drugi piesek jest taki przygnębiony:( wszyscy chodzą smutni i przybici. Taka madra, kochana psinka! Niech sobie mówią co chcą że po psie sie nie placze. Ona była członkiem naszej rodziny, rozweselala nas i denerwowala. Ehh jak tu wypełnić te pustke..

  55. Moja psina odeszła 27.06.2019 o godz.11.Miała 11 lat_wspaniałych lat.Kochałam ją,ona wodziła za mną wzrokiem z uwielbieniem_urzekało mnie to, podbiegałam wtedy całowałam w łepek, ,biegałyśmy razem, spacerowałyśmy każdego dnia, gadałam do niej, chodziła za mną krok w krok.Nieraz wkurzało mnie to_mówiłam wtedy_przestań za mną chodzić_przestawała.Rano budziła mnie w kilku etapach_tuptając w miejscu łapkami_podbiegając do łóżka, następnie popiskując.Mówiłam nieraz_jeszcze chwilkę_czekała cierpliwie.To była mądra psina.Towarzyszka mojego życia.Dzieci się usamodzielniły, wyprowadziły z domu_nastała pustka, cisza, sterylność.Męża często w domu nie było_samo życie, pracować trzeba. Wieczory na pewno nie samotne, noce bezpieczne, z odgłosami chrapania i przewracania się na drugi bok.Beagle_dostojność, mądrość, energiczność. Z energicznością dopasowałyśmy się_takie małe ADHD.W domu, w podróży_razem z nami.Delikatna,piękna i wrażliwa, nieraz nieprzewidywalna.Wiedziałam,że duży pies mijający nas na spacerze to dla niej stres i wyzwanie_zaraz zacznie się ujadanie.Uwielbiała psiaki tej samej wielkości_i tak jak u ludzi_jedne uwielbiała, inne traktowała obojętnie.Na widok jednego szalała z radości_byłam zaskoczona jej reakcjami-wiedziałam,że jest to ulubiony jej pies. Ponieważ co roku pojawiał się nowy problem zdrowotny, więc podchodziłam na spokojnie do tematu.Pojawiło się utykanie na łapkę….niewinne_no pomyślałam że z wiekiem tak bywa_może stawy, a to był sygnał,że to coś poważnego_niestety.Leczenie_pojawiła się niewydolność oddechowa,męczyła się_łapała każdy oddech.Bezsilność_ i niemoc_pojawienie się myśli_albo wyzdrowienie(czułam,że nie), albo zakończenie cierpienia. Wizyta u weterynarza_zastrzyki_niestety nic nie pomogło_odeszła sama…………. Weterynarz nie powiedziała mi, na początku,że stan jest beznadziejny.To był chłoniak. Myśle, że dobrze uczyniła_nie zniosłabym tego_a tak _miałam nadzieję.Brakuje mi jej bardzo_nie wiedziałam,że to będzie takie przeżycie.Wracam do domu_nie ma merdania ogonkiem na mój widok, nie ma radości zwierzęcej.Pusto jest, dziwnie.Ryczałam cały tydzień, już niby lepiej, czytam czy inni tak mają, czy to normalne.Dzisiaj znowu poryczałam sobie po powrocie do domu.Weszłam tutaj i piszę, myślę,że powoli, powoli będzie lepiej. Pomogły mi koleżanki, które potrafiły ze mną rozmawiać, dzieci, mąż. Dziękuję Ci kochana psino za te wspaniałe 11 lat.Będę Cię zawsze pamiętać, kochać, dałaś mi wspaniałe 11 lat bycia razem, ale wszystko się kiedyś kończy i trzeba to zrozumieć_szkoda,że nie zauważyłam Twojego zestarzenia się_nie wiem dlaczego (odrobinę spowolniła w ostatnim roku, ale wygląd według mnie był niezmienny).Była ciągle pięknym psiakiem_z cudnymi dużymi, mądrymi oczyma, zwisającymi uszkami i pięknym umaszczeniem, ogonkiem w górze.Dodam w tych wspomnieniach,że nie przepadała za kąpielami,i kiedy wiedziała co sie szykuje to chowała mi się.Kiedy już była kąpiel, przemawiałam,że naprawdę jest fajnie.Wieczorem musiał być kęs czegoś dobrego,Jeżeli nie chciała przyjść do domu, obiecanka czegoś dobrego ja skusiła zawsze.No cóż_ mam nadzieje,że jest Ci lekko, dobrze za Tęczowym Mostem i nie cierpisz już.Muszę już nauczyć się żyć bez Ciebie i brać sie w garść. Nie można tak długo przezywać.To były piekne lata bo byłaś z nami i Twoja obecność miała tak pozytywny wpływ, poprostu było fajnie.Kocham Cię i dziekuję.

  56. W czwartek psi Anioł poniósł na skrzydłach NASZĄ największą MIŁOŚĆ…CZARUŚ💔był najważniejszy…łzy płyną bezustannie,jak teraz będzie,jest strasznie ,ja chcę do NIEGO….moje serduszko kochane 14lat od małego ślepego oseska,ja TEGO nie wytrzymam w środku mnie rozrywa…ja chcę go przytulić a on wylize łzy…

    • Moja kochana odeszła 15.07 musiala zostac uśpiona emocje nie pozwalaly mi jechać z nią pozegnalam się, później pojawił się żal i jest nadal ze jednak mogłam jechać z nią.Była ze mną 17 lat niestety od dłuższego czasu wydawala odgłosy dziwne weterynarz dał zastrzyki tabletki nie pomagaly za bardzo,juz od jakiegos czasu załatwiła sie w domu,nie wołala na dwór,nie chciala ,przestała sama wskakiwac na łóżko następnie nie chciala juz nigdzie chodzić a po domu slabo chodziła,od jakiegoś juz czasu przeslala merdac ogonkiem jak mnie zobaczyla.Ciagle tylko leżała piła i jadła.Pozostaje pustka wielka płacz i żal ze za mało czasu jej poświęcam od jakiegoś czasu i ze z nią nie pojechałam.To byly piekne lata dziękuję kocham

  57. Moja psina odeszła 1 lipca a miała dopiero 3 lata. Nie mogę znieść tej pustki. Ból mnie rozdziera. Nie mam siły rano wstać a wieczorem boję się iść spać. Ona pomogła mi wyjść z choroby i nie mogę sobie poradzić z myślą, że mi się nie udało jej pomóc. Rozumiałyśmy się bez słów. Zawsze była przy mnie, nie opuszczała mnie na krok.
    Kocham Cię i znowu chciałabym się do Ciebie przytulić

  58. Mój przyjaciel 12 letni bokser jest bardzo chory…weterynarz sugeruje ostateczne rozwiązanie.Z partnerką nie mamy dzieci,pies jest wyjątkowy,czuły,spokojny…..współczuję Marto

  59. Wpólczuje,mój 12 bokser jest chory i wet.sugeruje ostateczną decyzję…..to jest coś strasznego.Z partnerką nie mamy dzieci,on jest dla nas wszystkim.

  60. Moje Serduszko odeszło 16 czerwca 2019 roku, nie mogę sobie z tym poradzić. Przecież to było moje malutkie serduszko 🙁

  61. Mój nawiększy przyjaciel odszedł w Dzień Psa -1 lipca 2019. Nie mogę sobie poradzić z jego strata. Był dla mnie całym światem. Wszystko rozumiał i ciagle mi towarzyszył. Cały czas płacze, nie jem czuje ból i ogromna pustkę. Rodzina bardzo mi pomaga w tych chwilach- dla nich to tez cios. Niczego nie żałuje- pies dał mi wspaniałych lat radości i pokazał jak kochać i jak być wdzięcznym. Nie mam dzieci tym bardziej ból jest większy. Byłam przy nim jak odchodził do nieba… jedyne co mogliśmy zrobić to wcześniej odjąć mu cierpienia. Za dużo się nacierpiał i walczył do końca. To trudna decyzja ale wierze ze tego chciał i jest teraz szczęśliwy. Wierze ze się spotkamy w niebie. Nigdy o nim nie zapomnę.. kocham Cię Maksiu

    • Nasz kochany Cziko odszedł 10 lipca. Miał 13 lat i był najcudowniejszym i najgrzeczniejszym yorkiem na świecie. Nagle pojawiły się bóle brzuszka, kaszel … okazało się ze ma zapalenie trzustki 😥 walczył dzielnie 3 dni, ale niestety jego małe serduszko nie dało rady .. odszedł w swoim koszyczku. Jest to największy cios, cały czas myśle że On wróci , że pójdziemy na spacerek, posmyram go po brzuszku… Bardzo za nim tęsknimy, ale wierzę że jest w pieskim niebie, biega sobie po zielonej trawce, gra w piłeczkę i czeka na nas. A z góry wypatruje i jest naszym opiekunem.

      Kocham Cię moja Mordko 🐾❤️

  62. A ja pożegnałam psiego Anioła wczoraj. Była cudowna, dbała o wszystkich w domu. Druga Mama. Sama okrutnie, przeokrutnie traktowana wcześniej, potem po stracie kolejne opiekunki (również rak), nigdy nie nabyła cienia agresji. Żyła z nami 5 lat ze swego niesamowitego, 10 letniego życia. Serce mi pęka, kiedy myślę, że już jej więcej nie zobaczę.
    Walczyłam z tym g….rakiem w jej pyszczku od marca. Na koniec…tak cierpiała…wyrzucam sobie, że za długo..choć choroba spustoszyła ją najbardziej w ostatnim tygodniu.
    3 operacje, leki…ale też tony miłości, zwłaszcza w ostatnich tygodniach. Na pewno czuła się kochana. Odeszła w domu, nie chciałam jej strachu w drodze do kliniki. Ona wszystko wiedziała.
    Najkochańsza, cudowna. Życie już nie ma smaku.

    • Ja straciłam moją niunię 24.06.2019r. Musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w moim życiu i pomóc jej odejść, rak był bezwzględny. Nie było żadnych szans. Piszę i płaczę…Była z nami 11, 5 roku. Franusię znalazłam z 3 rodzeństwa porzuconymi jako szczeniaki przy cmentarzu. Wszystkim pieskom znalazłam dom a ją tak pokochałam, że została. Tak bardzo mi jej brak, tak bardzo bym chciała cofnąć czas i ucałować jej kochanego pyszczka…Kocham Cię Franiu…

      • Dzisiaj pożegnaliśmy naszego kochanego Yorka Lakusia…To był najukochańszy członek rodziny. Miał 11lat i 3 m-ce. Moje Słoneczko, mój Pyszczek…biega już z innymi pieskami za tęczowym mostem. Bardzo tęsknię za nim…

        • Mój najwspanialszy przyjaciel zginął wczoraj pod kołami auta. Pochowalem go w lesie, bo las ukochał najbardziej. Siedzę dzisiaj od 7 rano przy jego grobie i nie wiem jak sobie poradzić z tą stratą. Jeżeli dla kogoś to przerost formy, to bardzo mu współczuję, bo znaczy to tyle, ze nigdy nie zaznał ze strony zwierzęcia takiej miłości jak ja. ŻEGNAJ FLOKI MÓJ NAJUKOCHAŃSZY PRZYJACIELU

    • Rozumiem to , mój Rocky usnął na zawsze 03.06 a mnie smutek i ta straszna cisza w domu przytłacza . Smutno, cicho , po prostu strasznie …

      • Moja kochana Saffi Tatunia
        odeszla na teczowy most
        04 /09/2019 o 21 wieczorem.
        Pozostawila straszny bol,pustke i zal.
        Byla z nami 15 lat.
        Wszedzie ja widze cieszaca sie ,i kazdy jej ruch na spacerach spojrzenia,
        Nasz maly podrozniczek ,wszedzie bywala z nami .
        Gdziekolwiek teraz jest mysle ze jest szczesliwa bez bolu .
        Kochamy Cie i zawsze pozostaniesz w naszym sercu i z nami.

Dodaj komentarz

O AUTORZE

PRZECZYTAJ WIĘCEJ CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW

Żywienie

Co to jest pokarm pełnoporcjowy?

Wybór najlepszego sposobu żywienia psa i kota jest bardzo ważny, gdyż dieta wpływa w znaczący sposób na zdrowie i samopoczucie czworonoga. Taka decyzja powinna być

RASY PSÓW

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres