wtorek, 12 grudnia 2017

Yasmeen Phulpoto: Psy w XX w. Co zawdzięczamy psom?

22 lipca 2015 10:00 Zostaw komentarz

SPL ftp 02.01.2014 RMPsy od wieków towarzyszą człowiekowi, biorąc przy jego boku udział w doniosłych wydarzeniach i odkryciach. Co więcej, niedawne badania wzwedzkich naukowców wskazały, że udomowienie psa miało ważne znaczenie dla ewolucji człowieka – obcowanie z psami wykształciło w nas zdolność współpracy z innymi, a więc tworzenie wspólnot. Tymczasem wielu ludzi zupełnie nie dostrzega zasług psów, dzięki którym zarówno technika, jak i medycyna mogły się rozwijać, mimo, że same psy przy tym najczęściej ginęły. Bez psów prawdopodobnie wiele dziedzin nauki oraz rozwój życia codziennego zostałyby spowolnione.

Wyprawa na biegun
Amundsen, odkrywając biegun południowy, swoje życie zawdzięczał psom!
Wyprawa na biegun to chyba najbardziej znana, a jednocześnie najlepiej obrazująca zasługę psów historia odkryć geograficznych. Kiedy okręt „Fram” w 1910 r. odpływał z Norwegii, na jego pokładzie znajdowało się 97 psów ras północnych, jednak już na początku wyprawy, Roald Amundsen miał świadomość, że większość zwierząt może nie przeżyć. Psy były lepsze od np.  kucy, ponieważ były lżejsze i sprawniejsze i nie trzeba było zabierać dużych zapasów jedzenia dla nich: „Zmniejszając stopniowo ilość psów w zaprzęgu, można zabijać gorsze sztuki i karmić nimi lepsze, którym w ten sposób zapewnia się świeże mięso” – pisał Amundsen. To okrucieństwo kontrastuje z osobistym podejściem Amundsena do psów. Polarnik doskonale wiedział, iż zawdzięcza swoje przeżycie oraz zwycięstwo w wyścigu na biegun czworonogom, o których pisał że „nie ma chyba zwierzęcia, które umiałoby w taki sposób uzewnętrznić swoje uczucia, jak pies”.
Wyprawa Amundsena zabiła niemal wszystkie psy. Pod koniec wyprawy, po trzech miesiącach z 97-miu psów pozostało zaledwie 11.

Przez bezdroża Afryki
Nie tylko podczas wyprawy polarnej psy pomogły w zwycięstwie. Na podróż do źródeł Nilu, David Livingstone zabrał ze sobą suczkę Mabel, która pomagała przy polowaniach i towarzyszyła swojemu panu aż do jego śmierci. Inny badacz Afryki, Henry Morton Stanley zawdzięczał swoje życie psu. Kiedy jego ekspedycja, konając z głodu przedzierała się przez bezdroża, rozległ się – jak opisuje Stanley: „szum, jakby skrzydeł dużego ptaka. Mój mały jamnik, Little Randy podniósł łapę i rozglądał się ciekawie; odwróciliśmy się, i w tym momęcie ptak wpadł w paszczę Randy’ego, który capnął zdobycz i trzymał ją jak w żelaznym potrzasku”. Pokrzepiona posiłkiem załoga dotarła następnego dnia do wsi, gdzie zaopatrzyła się w żywność. Jednak ten wierny czworonóg zmarł z tęsknoty za panem. Chcąc oszczędzić psu ciężkiej podróży, Stanley zostawił Randy’ego pod opieką swojego porucznika, jednak pies odmówił jedzenia i zagłodził się na śmierć.

EN_00075407_002Rosyjscy naukowcy postrachem psów
Historia tragicznej śmierci Łajki, która zdechła już kilka godzin po starcie sondy Sputnik 1, jest dobrze znana. Mało kto wie, że psów, wystrzelonych w kosmos było aż 12, z czego 11 przeżyło.
Rosyjscy naukowcy często eksperymentowali na psach, ponieważ były łatwo dostępne [zwykle były łapane prosto z ulicy – przyp. red.]. Zaś „dzięki” torturom na psach Pawłow otrzymał nagrodę Nobla! Na czym polega tzw. odruch bezwarunkowy, dzisiaj wie niemal każdy. Aby go udowodnić, Iwan Pawłow przeprowadzał bardzo ryzykowne i okrutne operacje. Stworzył m.in. sztuczny żołądek, który wszywał psom w ten sposób, że rurka stercząca z brzucha zwierzęcia odprowadzała sok żołądkowy, który pies produkował podczas bezwarunkowej reakcji na widok jedzenia. Za swoje badania, w skutek których zginęły dziesiątki psów, w 1904 Iwan Pawłow otrzymał nagrodę Nobla. Jeszcze straszniejsze eksperymenty przeprowadzał Vladimir Demikhov. Mało kto wie, że dzisiejsze przeszczepy organów nie byłyby możliwe bez makabrycznych doświadczeń m.in. na psach. Demikhov na przykład przyszył przednią część szczenięcia do tułowia żywego owczarka niemieckiego (lata 50. XX w.). [Ta dwugłowa hybryda żyła (oba psy) 23 dni. Bez tych eksperymentów nie byłyby jednak możliwe dzisiejsze transplantacje serca u ludzi – przyp. red.]

Pies u boku kobiety
Równocześnie na początku XX wieku psy coraz częściej trafiały „na salony”. W dużych miastach zrodziła się moda na posiadanie małych piesków do towarzystwa. Luksusem stało się posiadanie mopsa lub pudla, które miały zabawną fizjonomię i stały się obowiązkowym „dodatkiem do stroju”. Takie pieski nosiły obroże wysadzane klejnotami, a ich ubranka kosztowały majątek. Prócz tego, że były ozdobami, stawały się też czworonożnymi przyjaciółmi kobiet. Elizabeth Russel pisała: „Rodzice, mężowie, dzieci, kochankowie i przyjaciele – wszyscy mają wprawdzie swoje dobre strony, ale nie są psami”.
A zatem spójrz teraz głęboko w oczy pupila i jak w piosence… do serca przytul psa!
Autor: Yasmeen Phulpoto

yasmeen_mini

#F5F5F5

Yasmeen Phulpoto ma 16 lat, urodziła się w Holandii, od kilku lat mieszka w Polsce. Posiada trzy psy, w tym dwa ze schroniska, które szkoli m.in. metodą „Do As I Do”. Interesuje się psychiką psów i pochodzeniem ras, jest zaangażowana w pracę przy schronisku. Autorka prowadzi bloga http://yasmeenphulpoto.blogspot.com/

 

Zapraszamy do lektury poprzednich felietonów Yasmeen: „Korzenie psa„, „Psy w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie„, „Psy w średniowieczu”, „Psy w renesansie”, „Psy w XIX wieku”.

Yasmeen Phulpoto: Psy w XX w. Co zawdzięczamy psom? Reviewed by on . Psy od wieków towarzyszą człowiekowi, biorąc przy jego boku udział w doniosłych wydarzeniach i odkryciach. Co więcej, niedawne badania wzwedzkich naukowców wska Psy od wieków towarzyszą człowiekowi, biorąc przy jego boku udział w doniosłych wydarzeniach i odkryciach. Co więcej, niedawne badania wzwedzkich naukowców wska Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top