piątek, 15 grudnia 2017

Temat miesiąca: Razem nie tylko do biura

25 kwietnia 2017 09:13 6 komentarzy

DO PRACY 2Razem nie tylko do biura

Zwykle spędzamy w pracy jedną trzecią doby. W tym czasie nasze pupile pozostawione w domu śpią, psocą, wyją z tęsknoty i próbują po swojemu radzić sobie z lękiem separacyjnym. Czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy zabierali je ze sobą? Z psem do pracy – oto nowy sposób na codzienność.

Choć na razie takie rozwiązanie nie jest jeszcze popularne, wydaje się, że liczba właścicieli, którzy nie chcą rozstawać się
z ulubieńcami na cały dzień, rośnie. Czworonogi towarzyszą ludziom uprawiającym różne zawody i nie tylko nie utrudniają im wykonywania obowiązków, ale wpływają pozytywnie na nastrój innych pracowników i atmosferę w biurze. Mało jest osób odpornych na psi wdzięk, przymilne spojrzenie i entuzjastyczne machanie ogonem. Zwierzak integruje zespół, obniża poziom stresu i może być sympatycznym, a przy tym neutralnym tematem rozmów – rzecz nie do przecenienia w naszych „nerwowych” czasach.

Pies na kanapki

Taida Tarabuła, dobrze znana naszym czytelnikom dzięki fotowarsztatom, dziewięć lat temu adoptowała suczkę ze schroniska w Józefowie. Tosia miała wówczas siedem miesięcy, nie umiała wchodzić po schodach i źle znosiła jazdę samochodem, na szczęście nigdy nie bała się obcych. Szybko zaaklimatyzowała się w nowym domu, okazała się bardzo pojętna, chętna do nauki i skora do nawiązywania nowych relacji i z ludźmi, i ze zwierzakami. – Prawdę mówiąc nie pamiętam momentu, w którym postanowiłam zabierać ją do pracy. To było pewnie na samym początku naszej znajomości i wynikło z mojego przeświadczenia, że nie chcę się z nią rozstawać – wspomina opiekunka. – Jestem wykładowcą na Wydziale Leśnym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, uczę ekologii i ochrony środowiska, a oprócz tego prowadzę zajęcia z fotografii. Tosia nieustannie mi towarzyszy, ma swoje legowisko w moim pokoju i z radością wychodzi ze studentami w plener podczas zajęć terenowych.
Na uczelni jest powszechnie znaną osobistością, a jej pani ma cichą zgodę zwierzchników na to, by suczka przebywała w budynku SGGW. Taidę Tarabułę cieszy tak tolerancyjne podejście do pupilki, bo dobrze pamięta dzień, w którym na wszystkich drzwiach szkoły pojawiły się tabliczki zakazujące wstępu ze zwierzętami. – Łydki mi się wtedy zatrzęsły, ale zacisnęłam zęby i jak zwykle zabrałam suczkę ze sobą. Na szczęście nikt nie zwrócił mi uwagi – opowiada. – Studenci także nigdy nie dali mi odczuć, że Tosia jest na zajęciach niemile widziana. Zresztą ona sama się do nich garnie i gdy tylko się pojawi, wywołuje uśmiech na ich twarzach. Kiedy jest obok, chętniej siedzą na zajęciach i nagle zaczynają uważnie słuchać tego, co mówię, jestem pewna, że to działa – śmieje się pani Taida, która często musi odpowiadać na pytania młodych ludzi o to, dlaczego jej podopiecznej nie ma w sali wykładowej. – Wolę, by zostawała na swoim posłaniu i grzecznie na mnie czekała. W zajęciach uczestniczy od czasu do czasu, ziewa wtedy szeroko, jakby chciała powiedzieć: „Znam to na pamięć”. Jej częstsza obecność mogłaby się komuś nie spodobać – wyjaśnia opiekunka suczki.Studenci dzielą się z Tosią nie tylko uśmiechem, ale i kanapkami. Z szynką. Jest niesłychanie łasa na przysmaki. Jako pies sporych rozmiarów (trzydzieści kilogramów żywej wagi) cieszy się dobrym apetytem, a ponieważ wszyscy na uczelni ją znają, nie może narzekać na brak smakołyków.
Kłopoty lokomocyjne suczki skończyły się dawno temu, a że Taida Tarabuła często wyjeżdża na warsztaty fotograficzne za granicę, Tosia zwykle jej towarzyszy, choć nie przepada za jazdą samochodem. Była już w Albanii, Rumunii i Danii. Tylko na Kubę nie poleciała, bo opiekunka chciała jej oszczędzić lotu samolotem i związanego z nim stresu. Przygody za granicą? Zdarzały się. – Kiedyś nie zdążyliśmy załatwić dokumentu zezwalającego na wjazd psa do Unii Europejskiej i bardzo się z tego powodu denerwowaliśmy. Na domiar złego Tosia, która przez całą drogę spała za fotelem i była w zasadzie niewidzialna, na granicy oczywiście się podniosła. Dobrze, że celnicy nie zwrócili na nią uwagi – relacjonuje pani Taida.
Warto dodać, że jej pupilka to nie tylko podróżniczka, ale i urodzona modelka. Z zaangażowaniem pozuje miłośnikom fotografii uczącym się tej trudnej sztuki pod okiem naszej specjalistki. Suczka jak prawdziwa gwiazda, a może rasowa arystokratka, zakłada łapę na łapę i patrzy w obiektyw, a „ciocie” i „wujkowie” tylko marzą o tym, by dać jej ciasteczko w nagrodę. Plener i grupa młodych ludzi wyposażonych w aparaty kojarzy się Tosi tylko z jednym, warsztatami, dobrym towarzystwem i pyszną (dosłownie) zabawą. – Kilka lat temu poszłyśmy razem na spacer do parku – wspomina fotografka. – Traf chciał, że natknęłyśmy się tam na konkurencyjną grupę ludzi ze sprzętem fotograficznym. Gdy tylko ich zobaczyła, jak dzika pobiegła przed siebie. Wyglądało to tak, jakby chciała powiedzieć: „Zobacz, odkryłam ludzi z aparatami, to na pewno nasi.”

Pages →  1 2 3 4

Temat miesiąca: Razem nie tylko do biura Reviewed by on . Razem nie tylko do biura Zwykle spędzamy w pracy jedną trzecią doby. W tym czasie nasze pupile pozostawione w domu śpią, psocą, wyją z tęsknoty i próbują po swo Razem nie tylko do biura Zwykle spędzamy w pracy jedną trzecią doby. W tym czasie nasze pupile pozostawione w domu śpią, psocą, wyją z tęsknoty i próbują po swo Rating: 0

komentarze (6)

  • Kama

    – Musisz być odpowiedzialny za to co oswoiłeś… dopisując do tego moją sekwencję że zwierzęta w naszym domu to „bracia mniejsi” i członkowie rodziny. W związku z tym, iż darzę moje zwierzęta uczuciem wzajemnej miłości i przywiązania, stwierdzając jednocześnie, że są One moimi Przyjaciółmi – NIGDY NIE WZIĘŁABYM ICH DO PRACY! Dlaczego? – Z bardzo prostego powodu : nie narażę świadomie istot mi bliskich na stres wczesnego wstawania, związanego z tym pośpiechu w drodze do pracy, tłoku w komunikacji miejskiej i konieczności przebywania przez wiele godzin w środowisku niekoniecznie przyjaznym. Wykonując moje służbowe obowiązki nie mogłabym poświęcić moim psom zbyt wiele czasu – leżałyby tęsknie wpatrzone w moją postać – wyczekując podobnie jak dnia chwili w której „mija dniówka”. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi to, że wracam do domu, gdzie czekają na mnie wypoczęte, wyspane przez cały czas mojej nieobecności, radośnie merdające ogonami psiaki. Od tej chwili jesteśmy dla siebie na 100% ! Czek nas wspólne popołudni i długi spacer… jesteśmy tylko dla siebie. Moje psy działają na mnie antystresowo i nie widzę potrzeby narażania na stres istot, które kocham.

  • Kama

    Posłużę sie cytatem z „Małego Księcia” : – Musisz być odpowiedzialny za to co oswoiłeś… dopisując do tego moja sekwencję że zwierzęta w naszym domu to „bracia mniejsi” i członkowie rodziny. W związku z tym, iż darzę moje zwierzęta uczuciem wzajemnej miłości i przywiązania, stwierdzając jednocześnie, że są One moimi Przyjaciółmi – NIGDY NIE WZIĘŁABYM ICH DO PRACY! Dlaczego? – Z bardzo prostego powodu : nie narażę świadomie istot mi bliskich na stres wczesnego wstawania, związanego z tym pośpiechu w drodze do pracy, tłoku w komunikacji miejskiej i konieczności przebywania przez wiele godzin w środowisku niekoniecznie przyjaznym. Wykonując moje służbowe obowiązki nie mogłabym poświęcić moim psom zbyt wiele czasu – leżałyby tęsknie wpatrzone w moją postać – wyczekując podobnie jak dnia chwili w której „mija dniówka”. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi to, że wracam do domu, gdzie czekają na mnie wypoczęte, wyspane przez cały czas mojej nieobecności, radośnie merdające ogonami psiaki. Od tej chwili jesteśmy dla siebie na 100% ! Czek nas wspólne popołudni i długi spacer… jesteśmy tylko dla siebie. Moje psy działają na mnie antystresowo i nie widzę potrzeby narażania na stres istot, które kocham.

  • Psiolubni

    Psiolubni

    Pracowanie razem z psem nie wydaje się być pracą a miłym spędzaniem czasu ze swoim pupilem. Nie zawsze jednak, jest możliwość zabrania czworonoga ze sobą do pracy. Różne zawody – różne zasady. Czasami nawet nie chodzi o regulamin, czy wymagania szefa a bezpieczeństwo i komfort psychiczny pupila. Nie każdy pies czuje się dobrze w obcym miejscu, pełnym nowych ludzi, zapachów, doświadczeń. W niektórych przypadkach lepiej i bezpieczniej dla pupila jest wtedy, gdy zostanie w domu, otoczony przez swojskie klimaty i wymęczony porządnym spacerem lub zajęty ulubioną zabawką. To czy udamy się do pracy razem z psem zależy od wielu czynników, ale przede wszystkim zawsze na pierwszym miejscu powinno być dla nas dobro i bezpieczeństwo naszego czworonoga.

  • Ananas

    Wspaniale by było gdyby w każdej pracy to było możliwe. Jednak istnieją zawody i instytucje w których za nic na świecie nie można wchodzić z psami. Nie każdy przecież pracuje w biurze czy prowadzi własną firmę. Naprawdę chciałabym kiedyś posiadać etat, który pozwoli mi porannym spacerem, razem dotrzeć do pracy i spędzać cały dzień ze swoim czworonogiem. Temat jak dla mnie nie do końca sprecyzowany i potrzebny, bo tak naprawdę ile z nas teoretycznie mogłoby pozwolić sobie na zabranie psa ze sobą na cały dzień do pracy?

  • Fiklabreeze

    Od dawna marzy mi się nowy pupil. Postawiłam na owczarka szkockiego collie, którego zamierzam niebawem nabyć. Myśląc o tym ciągle napawa mnie lękiem rozstanie z psem, który zapewne będzie cierpieć, gdy nie będzie mnie tyle godzin w domu. Dlatego też chciałabym w przyszłości sama otworzyć sklep, którego będzie pilnował właśnie mój pies w możliwym towarzystwie rudego kota. Uważam bowiem, że towarzystwo psa nie tylko będzie korzystne dla mnie i dla niego, ale również dla osób przebywających w naszym otoczeniu. Ludzie są zdecydowanie spokojniejsi w momentach, w których obok jest pokrzepiający pies, który zawsze jest skłonny do czułości i podniesienia na duchu, a i sceptycy zwierząt mogą się przekonać, że pies to nie przekleństwo, a wręcz błogosławieństwo. Popieram zabieranie psa do pracy, jednak jedynie gdy jest to możliwe. W momentach gdy ktoś ma uczulenie na sierść bądź też firma zajmuje się pożywieniem uważam, że towarzystwo jakiegokolwiek zwierzęcia nie jest wskazane.

  • Wedlowska

    Wedlowska

    Do pracy z psem… Życie wydaje się duże lepsze, gdy jest z nami przyjaciel, optymista który nigdy się nie smuci, a jego energicznie machający ogon sprawia, że na naszej ( i nie tylko naszej :))twarzy pojawia się uśmiech (nawet gdy nie ma powodu do zadowolenia). Jednak nie we wszystkich zawodach praca ,z czworonogiem to dobry pomysł, lub nasz pracodawca nieprzychylnie patrzy na obecość pupila . Niestety sceptycy widzą w tym pomyśle same minusy, chociaż w rzeczywistości zalet jest o wiele więcej niż wad. Właściciel widząc blisko siebie swojego czworonoga staje się spokojniejszy, bo wie ,co w danej chwili dzieje się z jego pupilem. Nie musi się również zastanawiać ,czy psiak w tym momęcie nie ,,roznosi” mu domu, a pan ma jeszcze gdzie wrócić po pracy 🙂 . Jest również jasne, że przebywając więcej czasu z przyjacielem zacieniają się więźni, co jest bezcenne w budowaniu relacji i zaufania , nie tylko w czasach szczęnięcych, ale równieź w dorosłym życiu. Wpółpracownicy również nie zostają obojętni na psi urok. Nawet sceptycy przebywając wiecej czasu z psem swojego kolegi zaczynają go bardziej lubić, co wpływa na ich zachowanie, nastawienie do świata i oczywiście stosunek do psa :). Zalety można wymieniać bez końca. Pozostaje więc tylko jedno pytanie: Czy zabierać psa do pracy jeśli mamy taką możliwość ? Napewno , i nie pozostawia to żadnych złudzeń tym, którzy zdają sobie sprawę jakim wielkim darem jest pies i jego obecność na codzień:).

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top