środa, 21 lutego 2018

Nałogowi zbieracze psów. Miłość bez happy endu

27 kwietnia 2017 09:40 25 komentarzy
nałogowi zbieracze psów

Zbieracze psów nigdy nie mają dość.

Kim są zbieracze psów?

Ludzie wrażliwi na cierpienie zwierząt często przyjmują pod swój dach bezdomne psy. Niektórzy nawet zakładają prywatne schroniska. Jeszcze inni mają hodowle, które nieustannie się rozrastają. Czy wszyscy są patologicznymi zbieraczami? Zdecydowanie nie. Gdzie jest granica? Jak odróżnić odpowiedzialnych właścicieli i ludzi ratujących czworonogi, od tych, którzy im szkodzą?

Patologiczni zbieracze gromadzą najróżniejsze przedmioty, najczęściej użytku codziennego lub zwykłe śmieci. Na ogół zaczyna się niewinnie, od niechęci do wyrzucenia rzeczy zużytych czy uszkodzonych, bo „mogą się jeszcze przydać”. Z biegiem czasu jest ich coraz więcej, a ich liczba w końcu uniemożliwia kolekcjonerom korzystanie z własnego domu czy mieszkania i utrzymania czystości w pomieszczeniach. W wyniku zaniedbania higieny dochodzi do inwazji pasożytów i szkodników. Wtedy właśnie zaczynają się skarżyć sąsiedzi… Osoby, dla których obiektem patologicznego kolekcjonerstwa są zwierzęta, stanowią szczególną grupę zbieraczy, a swoim postępowaniem wyrządzają znacznie poważniejsze szkody. Obwinianie ich i przemawianie im do rozsądku nie ma najmniejszego sensu, bo nie potrafią kontrolować swojego zachowania, a ich zaburzone postrzeganie rzeczywistości powoduje, że nie są w stanie przyjąć żadnych racjonalnych argumentów.

Zbieracze psów nigdy nie mają dość

5 grudnia 2011 roku polskie serwisy informacyjne podały wiadomość o śmierci Violetty Villas. Wielką gwiazdę estrady znaleziono martwą w jej rozpadającym się domu w Lewinie Kłodzkim. Podjęte w tej sprawie śledztwo pozwoliło ustalić, że piosenkarka w ostatnim okresie życia była skrajnie zaniedbana i chora, na jej ciele widniały ślady licznych obrażeń, odleżyny i krwiaki, miała problemy z poruszaniem się i oddychaniem. W jej domu i na posesji żyło około 300 psów i kotów, także skrajnie zaniedbanych, chorych, pozbawionych opieki weterynaryjnej. Zwierzęta rozmnażały się bez żadnej kontroli, niszczyły wnętrza, zagryzały się nawzajem. Dom był w ruinie, wszędzie leżały odchody, resztki jedzenia i zniszczone elementy wyposażenia. O psach Violetty Villas zrobiło się głośno znacznie wcześniej, kiedy musiała wyprowadzić się z podwarszawskiej Magdalenki, gdzie dla jej rozrastającego się stada psów zaczęło brakować miejsca. Początkowo, przez wiele lat, psów było tylko kilkanaście – po przeprowadzce ich liczba szybko przekroczyła setkę, a po paru latach – trzy setki. W 2004 roku sytuacja stała się na tyle poważna, że odebrano jej prawie wszystkie psy, pozostawiając tylko kilka – niestety już rok później było ich znowu tyle, co wcześniej. Część zwierząt jej podrzucano, część przygarniała sama, część urodziła się w jej „schronisku”, ponieważ nie sterylizowała suk ani nie kastrowała samców. W poprzednich latach wielokrotnie organizowano akcje mające pomóc artystce w utrzymaniu kontroli nad stadem czworonogów, angażowały się w nie zarówno organizacje, jak i prywatne osoby. Kilkakrotnie szukano domów dla gromady psów i kotów Villas, ale zwykle powtarzał się ten sam schemat – najpierw się na to zgadzała, potem w ostatnim momencie zmieniała zdanie, zasłaniając się utratą zaufania do osób przychodzących z pomocą. Rozmaicie komentowano jej postępowanie. Jedni jej współczuli, inni oskarżali o próby lansowania się kosztem biednych zwierząt.

Pages →  1 2 3 4 5 6 7

Nałogowi zbieracze psów. Miłość bez happy endu Reviewed by on . [caption id="attachment_5784" align="alignright" width="300"] Zbieracze psów nigdy nie mają dość.[/caption] Kim są zbieracze psów? Ludzie wrażliwi na cierpienie [caption id="attachment_5784" align="alignright" width="300"] Zbieracze psów nigdy nie mają dość.[/caption] Kim są zbieracze psów? Ludzie wrażliwi na cierpienie Rating: 0

komentarze (25)

  • Jess231

    Temat miesiąca bardzo mnie poruszył. Czytając każde kolejne zdanie czułam, że gdzieś tam w świecie są zwierzęta w potrzebie, ale cierpią nie tylko one. To właśnie przez cierpienie ludzie stają się kolekcjonerami zwierząt. Nie potrafią sobie z kłopotami (głównie emocjonalnymi). Wielu ludzi nie stać na pomoc psychologiczną czy innego rodzaju specjalisty. Nie chcą krzywdzić zwierząt, uważają, że dzięki przygarnianiu „biednych” przybłęd, zapomną o problemach i i zaspokoją potrzebę pomocy innym. Niestety, przygarniając wciąż nowych podopiecznych, pogarszają się warunki życia. Problemy pojawiają się już przy 7-10 psach, szczególnie jeśli zbieracz mieszka w mieście. Po pewnych czasie psy zaczynają się rozmnażać i rozpoczyna się prawdziwy koszmar. Zaczyna brakować środków na ich utrzymanie, zabiegi weterynaryjne, wyżywienie, pielęgnację. Coraz mniej też czasu i przestrzeni życiowej. W odchodach zaczynają się lęgnąć pasożyty i rozwijać choroby, warunki stają się niebezpieczne dla zdrowia i życia domowników. Nie można doprowadzić do tego stanu. Należy umieć wykryć u siebie oznaki kolekcjonerstwa zwierząt i nie pozwolić na taki rozwój wydarzeń. Pseudohodowle to kolejny poważny problem. Nastawione są na wzbogacanie się i nie dbają o warunki, w jakich trzymane są zwierzęta. Psy z takich hodowli często mają zaburzenia psychiczne, są chore i czasami zdychają po trafieniu do nowego właściciela. Powinniśmy sterylizować/kastrować naszych pupili. Dzięki temu kontrolujemy liczbę także bezpańskich czworonogów. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu wielu ludzi zrozumie, że takie „schroniska” to ogromna odpowiedzialność, a przygarnięcie psów z ulicy nie zawsze jest związane z pomocą im.

  • kaśka

    kaśka

    Czytając artykuł pomyślałam „jejciu ale on długi”. Temat jest bardzo obszerny przez co dobrze ukazuje obraz sytuacji. Nałogowi zbieracze często tracą kontrole nad sytuacją i szybko przerasta ona ich możliwości (nie tylko finansowe), taka osoba chce pomóc jak największej ilości zwierząt i nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoim zachowaniem tak naprawde im nie poaga. Kolekcjoner ma podświadome wrażenie, że jeżeli odda komuś psa to tamta osoba nie zapewni zwierzęci należytej opieki. Takiej osobie cięzko wytłumaczyć, że nie pomaga i nie zapewnia zwierzęci odpowiedniej opieki, takie osoby bardzo szybko tracę rachube ilości posiadanych zwierząt , na poczętku był jeden piesek potem drugi a za chwilę jest 125. Nałogowi zbieracze tak naprawde nie chcą pomocy od fundacji czy osób postronnych, ponieważ podświadomie zdają sobie sprawe, że sytuacja w jakiej się znaleźl nie jest normalna, a inni będą ich skłaniać do tego żeby oddali swoje zwierzęta do adopci, a taki kolekcjoner będzie się wściekać i wyzywać na wszystkich i na cały świat bo tak naprawdę przywiązał się do tych wszystkich zwierząt i będzie przerażony świadomością możliwości utraty jakiegokolwiek.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top