szkolenie-pozytywne

Szkolenie pozytywne, tradycyjne, zrównoważone

Szkolenie pozytywne, tradycyjne, zrównoważone – mało kto wie, czym się od siebie różnią. Zwłaszcza to pierwsze stało się dziś rodzajem zaklęcia i hasłem, które przyciąga opiekunów psów.

Stosowane przez trenerów, niezmiennie przyciąga klientów przekonanych, że nazwa przesądza o wszystkim. Często jednak prezentowane metody mają niewiele wspólnego z takim właśnie podejściem. To tak, jakbyśmy chcieli zmienić krwisty befsztyk z frytkami w zdrowe jedzenie, nazywając danie dietetycznym.

Jak znaleźć najlepszego trenera dla swojego psa?

Wybierz się na zajęcia bez podopiecznego i poobserwuj, w jaki sposób trener traktuje psy i ich opiekunów, a następnie odpowiedz na poniższe pytania.

  • Czy podobają Ci się metody stosowane w danej szkole?
  • Czy program szkolenia jest zgodny z Twoimi oczekiwaniami?
  • Czy zajęcia odbywają się w małych grupach i trener może zająć się poszczególnymi psami, czy w dużych, więc nie ma takiej możliwości?
  • Czy prowadzący komunikuje się z opiekunami w sposób taktowny i zrozumiały?
  • Czy szkolenie przebiega według jakiegoś scenariusza, czy jest przypadkowe?
  • W jakim nastroju są psy i ludzie biorący w nim udział? Czy uczestnicy są radośni, czy masz wrażenie, że są przygnębieni albo zirytowani?
  • Czy podczas zajęć zwierzęta mają czas na chwilę relaksu i zabawy ze swoimi opiekunami?
  • Czy trener potrafi rozwiać Twój niepokój i dać jasne odpowiedzi na nurtujące Cię pytania?

Jeśli masz konkretny problem z psem, zapytaj prowadzącego, w jaki sposób by go rozwiązał?
Poproś o referencje. Porozmawiaj z osobami, które wcześniej korzystały ze szkolenia i zapytaj, czy są zadowolone z jego przebiegu i efektów? Im więcej się dowiesz – tym łatwiej będzie Ci dokonać wyboru.

Szkolenie pozytywne – krótko o efektywności

Zanim rozstrzygniemy, który sposób postępowania jest odpowiedni w relacjach z naszym psem, zastanówmy się, co oznacza słowo „pozytywne”, a co kryje się pod nazwą „tradycyjne” i „zrównoważone”.

Szkolenie pozytywne opiera się głównie na wnioskach behawiorystów badających mechanizmy wzmocnień. Zastosowanie ich wyników w pracy z psami przyczyniło się do stworzenia precyzyjnych i powtarzalnych procedur, służących uzyskiwaniu pożądanych zachowań. Najbardziej efektywne, ze względu na tempo nauki i trwałość przyswajanej wiedzy, jest wzmocnienie pozytywne.

Polega ono na tym, że zwierzę wykonuje polecenie w zamian za nagrodę, która sprawia, że zachowanie się powtarza. Komenda staje się informacją, co pies może zrobić, aby zasłużyć na premię.

W miarę rozwoju praktyki szkoleniowej i badań naukowych trenerzy skupili się również na emocjach psa związanych z danym zachowaniem. Zaobserwowali, że gdy w procesie wychowania i edukacji czworonoga używane są nagrody, pies przeżywa przyjemne emocje. To oznacza, że takie podejście jest dla niego miłe i wiąże się z przeżywaniem radości, a osoba przewodnika jest odbierana jako źródło wszystkiego, co dobre.

W ten sposób pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem tworzy się szczególna relacja oparta na pozytywnych doznaniach i doświadczeniach.

Szkolenie pozytywne czy bezstresowe?

Chociaż założenia pozytywnego szkolenia są jasne, bywa ono niekiedy utożsamiane ze „szkoleniem bezstresowym”. A to nie to samo. Stres towarzyszy nam w życiu stale.

Każdą sytuację czy bodziec, który skłania do podejmowania jakichkolwiek działań, można nazwać stresorem. Już pierwsze badania, jakie przeprowadził H.H. Selye wykazały, że istnieje „dobry stres” – eustres, czyli coś w rodzaju pozytywnej tremy mobilizującej do działania i „zły stres” – dystres, który pojawia się, gdy organizm nie jest w stanie poradzić sobie z czynnikiem wywołującym niepokój.

Uczenie się nowych zachowań i umiejętności zawsze wiąże się z pewnym stresem. Zadaniem trenera jest takie poprowadzenie ćwiczeń, aby działał on na psa motywująco. Jeśli zwierzę osiągnie sukces, chętnie będzie podejmować kolejne, trudniejsze wyzwania.

Rola klikera w szkoleniu

Jednym z ulubionych narzędzi szkoleniowców stosujących szkolenie pozytywne jest kliker, którym zaznacza się zachowania psa zasługujące na nagrodę. Ma on tę przewagę nad słowem, że zawsze brzmi tak samo, jest precyzyjny, powtarzalny i jednoznaczny – jego dźwięk zawsze oznacza nagrodę.

Pies chętnie współuczestniczy w szkoleniu, czekając na kliknięcie i wydanie nagrody. Dzięki temu uruchamia swoją inteligencję i kreatywność, szukając właściwych (premiowanych) rozwiązań. Podczas kolejnych etapów treningu, które mają na celu utrwalenie i utrzymanie zachowań oraz uodpornienie na rozproszenia kliker nie jest już potrzebny.

Użycie tego narzędzia wymaga pewnej wprawy, jednak nie jest trudne nawet dla laika. Posługując się nim, nie można wyrządzić psu krzywdy. Nawet jeśli przewodnik psa kliknie w niewłaściwym momencie, nie szkodzi. Pies po prostu otrzyma dodatkowy smakołyk i będzie dalej pracować.

Motywacja psa

Znamy tylko cztery sposoby motywowania psa, czyli skłaniania go do nauki. Są one związane z zaspokojeniem potrzeb zwierzęcia, do których należą: jedzenie, „polowanie”, więź z grupą (przewodnikiem) i unikanie niebezpieczeństwa. Szkolenie pozytywne wykorzystuje trzy pierwsze. Przymus nie wywołuje pozytywnych emocji i dlatego nie jest stosowany podczas treningu.

Szkolenie pozytywne – kary

W świecie zwierząt uniwersalne jest dążenie do przyjemności i unikanie przykrości. W szkoleniu pozytywnym staramy się w taki sposób kontrolować i kształtować zachowanie psa, aby zmieniało się zgodnie z naszymi oczekiwaniami pod wpływem kolejnych sukcesów.

Jednak zdarzają się sytuacje, gdy przewodnik nie panuje nad wzmocnieniami, które prowadzą do powstania niepożądanych zachowań. Wówczas możemy je zignorować lub uciec się do negatywnego wygaszenia. Pierwsza metoda będzie skuteczna, gdy na „wybryk” psa nie odpowiemy wzmocnieniem. Często to wystarczy, bo zwierzę nie będzie trwonić energii i powtarzać tego, co nie przynosi żadnej korzyści.

Niestety, wiele zachowań ma swoje źródło w wewnętrznym wzmocnieniu. Mówimy wtedy, że są to zachowania samo nagradzające. W ich przypadku można zastosować negatywne wygaszenie polegające na pozbawieniu psa spodziewanej korzyści. Negatywne wygaszenie przybiera dwie formy, znane jako cena reakcji oraz time-out.

W pierwszej odbieramy psu przyjemność (może to być uwaga przewodnika, którą traci, gdy na niego skacze), w drugiej izolujemy go na chwilę od miejsc i sytuacji, w której zachował się niewłaściwie. W obu przypadkach warunkiem skuteczności jest stworzenie czworonogowi możliwości zrobienia czegoś, co będzie zasługiwać na nagrodę.

Może to być np. „siad” zamiast skakania, za który pies zostanie pochwalony lub wprowadzenie pupila na powrót w tę samą sytuację, aby mógł zachować się inaczej.

W szkoleniu pozytywnym unika się tzw. kar pozytywnych, czyli wszelkich działań mających sprawić psu ból lub go wystraszyć.

Szkolenie „tradycyjne”

To właśnie stosunek do kar wyznacza linię podziału między szkoleniem pozytywnym a tzw. tradycyjnym. Istnieje wiele opracowań naukowych poświęconych skutkom stosowania awersji w szkoleniu. Wskazują one, że zwierzę, które boi się kary, gorzej się uczy. W jego krwi rośnie stężenie kortyzolu, który blokuje procesy przyswajania nowych umiejętności.

Ponadto jeśli zwierzę nie widzi związku pomiędzy bodźcem awersyjnym a sytuacją – pojawia się syndrom wyuczonej bezradności (Seligman) opisywany potocznie jako „złamanie psa”. Paradoksem stosowania awersji jest też to, że nawet właściwe zachowanie staje się dla psa zwiastunem bólu.

Przykładem może być próba uczenia go chodzenia na smyczy przy użyciu szarpnięcia kolczatką. Aby szarpnięcie było skuteczne – smycz musi być luźna. Jej poluzowanie staje się (na zasadzie skojarzenia warunkowego) sygnałem zapowiadającym ból. W podejściu „tradycyjnym” czeka się na błąd psa, by go ukarać, czyli skorygować, np. poprzez szarpnięcie lub słowną reprymendę. A więc zwierzę robi coś nie tylko w oczekiwaniu nagrody, ale też w obawie przed karą.

Może przy tym zupełnie nie wiedzieć, że jakieś zachowanie uważane jest przez człowieka za „nieodpowiednie”. Pies nie musi rozumieć, że przewodnik oczekuje od niego chodzenia na luźnej smyczy lub wytrzymywania w pozycji „siad” czy „waruj” podczas jego nieobecności, która trwa kilka minut.

Nie pojmuje więc związku pomiędzy zachowaniem a korektą. Karanie go w takich sytuacjach powoduje strach i związane z nim reakcje, niekiedy nawet agresję, które opiekun odczytuje jako krnąbrność lub chęć dominacji. W odpowiedzi zwiększa liczbę kar lub stopień ich dotkliwości, co tylko pogarsza sytuację. Często to pies jest obwiniany o to, że nie nadaje się do szkolenia, jest uparty, głupi lub złośliwy.

Celowo używam słowa „tradycyjne” w cudzysłowie, ponieważ dzisiaj trudno jest znaleźć trenerów, którzy używaliby wyłącznie przymusu i kar. Takie podejście było charakterystyczne dla minionej epoki i szkolenia wywodzącego się od Williama Koehlera i Konrada Mosta. U podstaw ich metody leżało przekonanie, że pies uczy się najlepiej poprzez unikanie przykrych bodźców i najlepiej zapamiętuje te komendy, które pozwalają odsunąć zagrożenie.

Nie można odmówić racji takiemu podejściu. Jeśli jakieś działanie może uchronić psa przed bólem lub okaleczeniem, nauczy się go szybko, bo od tego może zależeć jego życie. Jednak jego zachowania będą wynikać ze strachu.

Szkoleniowcy dotkliwie karzący psy przekonali się również, że taka praktyka prowadzi do trudności w uczeniu psa. Pod wpływem stresu zwierzę nie robi nic dobrowolnie, stara się jedynie przetrwać czas szkolenia. Nie przyswaja nowych umiejętności, ale prezentuje wypracowane wcześniej lub instynktowne zachowania chroniące je przed karą. Polecenia wykonuje automatycznie i nie przejawia kreatywności w rozwiązywaniu nowych problemów.

Szkolenie „zrównoważone”

Prócz podejścia pozytywnego i tradycyjnego jest jeszcze jedno, zwane „zrównoważonym” albo „zbalansowanym”. Cechuje je wykorzystanie całego „kwadratu wzmocnień”, a więc nie tylko pozytywnego lub negatywnego wzmocnienia, lecz także pozytywnego i negatywnego wygaszenia. Kryterium decydującym o stosowaniu takiej czy innej metody jest jej skuteczność.

Z jednej strony najlepsze efekty uzyskuje się, ucząc psa nowych zachowań z wykorzystaniem pozytywnego wzmocnienia (nagradzania), ponieważ wtedy pies najłatwiej przyswaja nowe umiejętności. W odróżnieniu jednak od czysto pozytywnego podejścia, w którym manipuluje się środowiskiem tak, aby pies za każdym razem odnosił sukces, trenerzy zrównoważeni stawiają przed nim trudniejsze zadania, oczekując, że wykona polecenie, mimo pojawiających się rozproszeń.

Aby tak się stało, wprowadzają element kary jako konsekwencję niewykonania komendy. Jednak w ich podejściu widać pewną zmianę w porównaniu do szkolenia „tradycyjnego”. Nawet jeśli sięgają po środki awersyjne, starają się je stosować na tyle delikatnie, na ile to możliwe i na tyle stanowczo, na ile to niezbędne.

Co ciekawe, najmniej efektywnie wykorzystywane w szkoleniu zrównoważonym jest negatywne wygaszenie, dość często chwalone i preferowane przez pozytywnych szkoleniowców.

Kara izolacji

Zdaniem wielu trenerów izolowanie psa jest dla niego o wiele bardziej bolesne niż szarpnięcia kolczatki. Wydaje się to niedorzeczne, bo przecież trudno porównywać fizyczny ból z chwilowym odosobnieniem.

Jednak badania wykonane w Hanowerze (2008) przez dr Yasemin Salgirli, podczas których porównano poziom stresu u psów poddawanych rozmaitym karom, dały dość zdumiewające wyniki. Okazało się bowiem, że przy stosowaniu izolacji jako konsekwencji niewykonania polecenia efekty szkolenia były słabe, a poziom stresu znacznie wyższy niż wtedy, gdy używano obroży elektrycznej lub kolczatki.

Trudno jednoznacznie wyrokować, dlaczego uzyskane wyniki są sprzeczne z naszymi oczekiwaniami. Można się domyślać, że dla psa mniej traumatyczne i stresujące jest krótkie doświadczenie fizycznej kary niż oddzielenie od bliskich mu osób. Nie rozumie takiego odosobnienia, dlatego wiąże się ono z dużym stresem.

Lepiej karać czy nie nagradzać?

Coraz więcej szkoleniowców stosujących zarówno nagrody, jak i kary dostrzega konieczność delikatnego obchodzenia się z psami i ich opiekunami.Przede wszystkim psu nigdy nie może dziać się krzywda. Dlatego też sposoby wprowadzania korekt różnią się diametralnie od tych, jakich używa się w „tradycyjnym” szkoleniu.

Przede wszystkim zastępuje się wygaszenie zachowań uczeniem z wykorzystaniem warunkowej reakcji unikania. Co to oznacza? Załóżmy, że chcemy wygasić jakieś zachowanie. W tym celu musielibyśmy użyć bardzo mocnego bodźca.

Przykładem takiego postępowania może być zastosowanie wstrząsu elektrycznego, gdy pies kopie dół w ogrodzie. Co prawda istnieje szansa, że przestanie kopać, ale pojawi się również ryzyko, że w ogóle będzie się bał wchodzić do ogrodu albo wychodzić na zewnątrz.

Zamiast takiego drastycznego traktowania zwierzęcia, zawsze związanego z dużym dyskomfortem i bólem lub strachem można je nauczyć, że w momencie, gdy zaprezentuje zachowanie alternatywne, uniknie czegoś przykrego.

Konieczne jest przy tym nauczenie psa, jakie zachowania ma prezentować i co ma zrobić, aby uzyskać dodatkową nagrodę. Jeden ze znanych na świecie szkoleniowców Bart Bellon nazywa taki sposób postępowania NE – PO – PO (czyli negatywne – pozytywne – pozytywne). W momencie, gdy pies robi coś niepożądanego, doświadcza nieprzyjemnego bodźca, którym może być np. celowe napięcie smyczy. Jednocześnie musi wiedzieć co ma zrobić w zamian.

Gdy wykona polecenie, nieprzyjemny bodziec znika (pojawia się uczucie ulgi), a następnie pies dostaje nagrodę (smakołyk lub zabawkę), czyli znowu coś przyjemnego. W ten sposób uczy się szybciej i bardziej niezawodnie w warunkach rozpraszających, a więc takich, w jakich żyje na co dzień.

Co komu służy?

Otwartą kwestią pozostaje pytanie: czy mamy prawo sięgać po środki awersyjne w pracy z psem sportowcem, by zrealizować swoje marzenia o zwycięstwie? Zwierzę nie ma przecież ambicji, by stanąć na podium.

Owszem, są czworonogi, które kochają pracę, ale dla nich sama czynność jest już wystarczającą nagrodą. Nie każdy pies, tak samo jak nie każdy człowiek, może być mistrzem. Zawsze warto się zastanowić, czy metody, które stosujemy służą naszemu podopiecznemu czy tylko nam.

Powinny być dostosowane do temperamentu i możliwości psa. Trener wrażliwy, o dużej wiedzy i doświadczeniu z pewnością nie zrobi niczego, co byłoby złe dla zwierzęcia, niezależnie od tego, czy określa się jako pozytywny, tradycyjny czy zrównoważony.

Jacek Gałuszka, behawiorysta

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij, aby ocenić

Średnia ocena / 5. Liczba głosów

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

O AUTORZE

PRZECZYTAJ WIĘCEJ CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW

Zdrowie

Gruby, chudszy… szczupły

Z powodu nadwagi i otyłości cierpią domowe zwierzęta. Przekarmiamy je w imię źle pojętej miłości.

RASY PSÓW

Grupa 7 FCI: Wyżły
Cavalier king charles spaniel
Shih tzu
Chart szkocki – deerhound
Chart afgański
Mały lwi piesek
Owczarki belgijskie
Chart arabski – sloughi
Duży szwajcarski pies pasterski
Buldog francuski
Pekińczyk
Coton de Tulear
Siberian husky
Chiński grzywacz
Owczarek pirenejski
Greystery i eurodogi
Polski owczarek nizinny
Flat coated retriever
Skye terrier
Lundehund
Pinczer miniaturowy
Foksterrier szorstkowłosy
Chart angielski greyhound
Norrbottenspets
Petit basset griffon vendéen
Akita
Buldog angielski
Alaskan malamute
Łajka jakucka
Spaniel tybetański
Owczarek australijski
Hokkaido
Pointer
Spaniel bretoński
Pies grenlandzki
Terier szkocki
Terier irlandzki
Owczarek kaukaski
Golden retriever
Airedale terrier
Dog niemiecki
Spaniel pikardyjski
Cao da Serra da Estrela
Border collie
Owczarek niemiecki długowłosy
Owczarek francuski briard
Mały münsterländer
Nagi pies peruwiański
Whippet
Nowofundland

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres