czwartek, 19 lipca 2018

Sfingowana śmierć w hotelu dla psów

13 lipca 2018 06:01 Zostaw komentarz
Sfingowana śmierć w hotelu dla psów

fot. AP Photo/Mary Altaffer/EASTNEWS

Sfingowana śmierć w hotelu dla psów

Wada serca miała być przyczyną śmierci Ciapka odnalezionego przypadkowo około 5 km od hotelu dla psów, w którym go zostawiono.

„Dobry wieczór. Mam bardzo złą wiadomość. (…) Pani pies wczoraj w nocy umarł. Wszystko wskazuje, że mógł mieć wadę serca, zrobiło się ciepło, i wtedy wady serca wychodzą” – smsa tej treści właścicielka Ciapka i Dafika dostała kilka dni po zostawieniu psów w jednym z małopolskich hoteli dla psów.

Podkrakowski Amok

Hotel Amok w Iwanowicach Włościańskich pani Kamila wybrała nieprzypadkowo – pieski rasy chihuahua spędziły już tam kiedyś kilka dni i wróciły do domu całe i zdrowe.
Na stronie internetowej hotel reklamuje się jako ” kameralny hotel dla zwierząt, który powstał z myślą o naszych czworonożnych przyjaciołach, które potrzebują profesjonalnej opieki na czas rozłąki z właścicielem.”  Hotel zapewnia też „całodobową opiekę przez cały rok a w razie potrzeby również pomoc lekarza weterynarii”.
„Od razu zadzwoniłam do hotelu dopytując o szczegóły. Byłam w ciężkim szoku, nie wiedziałam sama co mam myśleć i co mam czuć, nie potrafiłam się odnaleźć, zwłaszcza, że w tym okresie przebywam poza granicami Polski” – relacjonowała sytuację na Facebooku pani Kamila. Właścicielka hotelu Amok poinformowała, że Ciapka po śmierci odwiedził weterynarz, który stwierdził zgon, a potem zwłoki psa zostały zakopane.

Do dalszych kontaktów z hotelem pani Kamila upoważniła swoją mamę, która usłyszała podobną wersję wydarzeń. Różnica polegała jedynie na tym, że konsultacja weterynaryjna miała odbyć się przez telefon.

Zaniepokojona niezgodnościami kobieta bez zapowiedzi wybrała się osobiście do hotelu i poprosiła o zwrot zwłok psa. Okazało się, że nikt nie wie, gdzie pies został pochowany. „Właścicielka była opryskliwa i prześmiewcza, przekazała drugiego pieska Dafika rzucając go na siedzenie do samochodu. Pies był tak zestresowany, że zsikał się na siedzenie” – opisuje dalej sprawę pani Kamila. Jej mama wezwała policję, ale funkcjonariusze nie zostali wpuszczeni na teren ośrodka.

Cudowne odnalezienie

Po opublikowaniu historii, do pani Kamili odezwała się kobieta, która znalazła psa odpowiadającego opisowi Ciapka. Po sprawdzeniu chipa wszystko stało się jasne – Ciapek został odnaleziony! Pies był wystraszony, ale żywy. Okazało się, że ważący 2,2 kg Ciapek przeszedł około 5 kilometrów zanim trafił do domu znalazców. Miał poranione poduszeczki na łapkach, zadrapany nosek, poszarpane uszka. Być może musiał walczyć z innym zwierzęciem po drodze na posesję.
Właścicielka hotelu zobowiązała się do zwrócenia kosztów pobytu obu psów. Na stronie internetowej przedstawia się jako osoba całe życie wychowująca się ze zwierzętami. „Pies i koty zawsze towarzyszyły mi w domu. Zwierzęta to jedyne istoty na świecie, które kochają bezwarunkowo, szczerze i prawdziwie. Mam to szczęście w życiu że udaje mi się robić to co kocham a to daje ogromną satysfakcję.” Dziennikarzowi portalu Interia powiedziała, że opisana przez panią Kamilę historia to „niczym niepoparte oszczerstwa”. Dodała także, że rozpoczyna współpracę z prawnikami i nie udziela dalszych wyjaśnień.
źródło: interia.pl


Sfingowana śmierć w hotelu dla psów Reviewed by on . [caption id="attachment_35481" align="alignleft" width="300"] fot. AP Photo/Mary Altaffer/EASTNEWS[/caption] Sfingowana śmierć w hotelu dla psów Wada serca miał [caption id="attachment_35481" align="alignleft" width="300"] fot. AP Photo/Mary Altaffer/EASTNEWS[/caption] Sfingowana śmierć w hotelu dla psów Wada serca miał Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top