niedziela, 17 grudnia 2017

Przez step ku szczytom

30 maja 2017 08:00 Zostaw komentarz

Mongolia11Przez step ku szczytom

Gnani marzeniem o wielkich, pustych przestrzeniach i czterotysięcznych szczytach wyruszyliśmy do Mongolii, wierząc, że tylko podróż w stylu „slow” pozwala w pełni doświadczyć tego, co nieznane. Na środek transportu wybraliśmy rowery i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie obecność burej towarzyszki podróży wychylającej się z przypiętej do jednego z nich dziecięcej przyczepki… 

To właśnie obecność Diuny – suki rasy wilczak czechosłowacki, wywoływała życzliwe reakcje mieszkańców białoruskich i rosyjskich miasteczek i wsi, które mijaliśmy po drodze: – Z psem? Do Mongolii? Na rowerach? Nigdy tam nie dojedziecie! A jednak dojechaliśmy. W osiemdziesiątym czwartym dniu podróży dotarliśmy do granicy rosyjsko-mongolskiej.

Ostatnie drzewo

Pierwszą noc w Mongolii spędzamy, biwakując na stepie. Namiot rozbijamy  w takt głośnego cykania świerszczy, których jest mnóstwo. Dzień wcześniej, jeszcze po stronie rosyjskiej, przejeżdżamy przez Kosz Agacz, miasto, którego nazwę  z języka ałtajskiego tłumaczy się jako „ostatnie drzewo”. I rzeczywiście, tam na kilka tygodni żegnamy się z ich widokiem. Zaledwie 50 km dalej rozstajemy się również z asfaltem, który kończy się na mongolskiej granicy. Od tej chwili będziemy podróżować głównie po szutrowych, prawie nieoznaczonych drogach, a asfalt będzie się pojawiał tylko w okolicach dużych miast. Jednym z nich jest Bajan-Olgij, z którego rusza większość trekkingów do Parku Na-rodowego „Ałtaj-Tawanbogd” położonego w Ałtaju Mongolskim. Zanim rozpoczniemy trekking do podnóży najwyższego szczytu Mongolii (Chüjten orgil, Chłodny szczyt, 4374 m n.p.m.), na kilka dni zatrzymujemy się w mieście, by odpocząć i załatwić niezbędne pozwolenia. Nocujemy w hostelu „Blue Wolf” – oferującym turystom jurty do wynajęcia.   Jego właściciel nie ma nic przeciwko obecności Diuny, która szybko zadomawia się w jurcie, zajmuje jedno z czterech łóżek i natychmiast przechodzi w tryb spoczynku.

Grunt to logistyka

Przed wyruszeniem w podróż wszyscy troje ciężko trenowaliśmy, biegając w podwarszawskich lasach i startując w zawodach dogtrekkingowych. Dzięki wsparciu firmy BikeOvo byliśmy też przygotowani technicznie. Przyczepkę rowerową, w której dotychczas podróżowała Diuna, łatwo przekształciliśmy w wózek do przewożenia bagażu, który po zamocowaniu do specjalnej uprzęży, w wygodny sposób mogliśmy ciągnąć za sobą. Nie wzięliśmy pod uwagę tylko jednego… Park Narodowy „Ałtaj-Tawanbogd” znajduje się na granicy Mongolii, Rosji i Chin, w strefie o dużym znaczeniu taktycznym. Kilka miesięcy wcześniej – o czym nie mieliśmy pojęcia – zaostrzono zasady poruszania się w strefie przygranicznej. Dziś przez Ałtaj Mongolski można wędrować tylko z wojskowym zezwoleniem, zaś warunkiem jego wydania jest towarzystwo miejscowego przewodnika, na którego usługi nas nie stać.  Po kilku dniach pertraktacji z przedstawicielami armii mongolskiej, tylko dzięki temu, że mamy legitymacje dziennikarskie wystawione przez polską redakcję „National Geographic”, udaje nam się znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Decydujemy się znacznie skrócić trasę, ograniczając się do trekkingu z Bajan-Olgij do bazy na Lodowcu Potanina, doliną rzeki Tsagan, około 200 km w jedną stronę.  Przed nami kilka tygodni wędrówki przez pustkowia, bez możliwości uzupełnienia zapasów, dlatego prosimy o pomoc właściciela hostelu i agencji turystycznej Blue Wolf Travel. Pan Canat zgadza się część naszej żywności oraz zapas psiej karmy zapakować do samochodu dowożącego turystów do granicy parku narodowego. Rowery i niepotrzebny sprzęt zostawiamy w hostelowym garażu. Do przyczepki pakujemy zapas jedzenia na dwa tygodnie, namiot i wszystkie ciężkie rzeczy, do plecaka – lekkie ubrania, a do sakw przypiętych do psiej uprzęży – apteczki z zapasem lekarstw dla nas i Diuny. W ten sposób każdy członek zespołu, bez względu na płeć i przynależność gatunkową, będzie niósł lub ciągnął własny bagaż.

Pages →  1 2 3 4 5 6 7

Przez step ku szczytom Reviewed by on . Przez step ku szczytom Gnani marzeniem o wielkich, pustych przestrzeniach i czterotysięcznych szczytach wyruszyliśmy do Mongolii, wierząc, że tylko podróż w sty Przez step ku szczytom Gnani marzeniem o wielkich, pustych przestrzeniach i czterotysięcznych szczytach wyruszyliśmy do Mongolii, wierząc, że tylko podróż w sty Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top