piątek, 19 stycznia 2018

Petsitter, opiekun do wynajęcia

28 sierpnia 2017 08:00 2 komentarzy

Zupełnie inne doświadczenia z nastoletnimi opiekunkami ma pani Krystyna, właścicielka yorka Stasia. Od 1,5 roku korzysta z usług 17-letniej petsitterki i bardzo sobie chwali podejście dziewczyny do wykonywanych obowiązków. – Ola to rzetelna i godna zaufania osoba. Jestem spokojna, gdy opiekuje się Stasiem, choć to chory piesek i trzeba bardzo uważać, by go nie przeforsować zabawą lub spacerem, pamiętać o podaniu na czas lekarstw. Zanim zdecydowałam się powierzyć jej Stasia, rozważałam, czy nie zatrudnić bardziej doświadczonego, starszego petsittera, bo wówczas niespełna 16-letnia dziewczynka nie miała żadnych referencji. Jednak jej wiedza na temat psów i zapał do pracy przekonały mnie, że warto jej zaufać. No i się nie zawiodłam. Ola nie ma za sobą żadnych specjalistycznych kursów, bo zwyczajnie brak jej na to funduszy, ale dosłownie chłonie książki na temat czworonogów. Zna potrzeby danych ras i wie, jak z nimi postępować, by nie zrobić zwierzakom krzywdy. Powoli już mnie prześciga w tej kynologicznej wiedzy i czasem udziela mi rad – śmieje się pani Krysia. W sieci coraz częściej ogłaszają się także osoby starsze, które chcą dorobić do emerytury i oferują swoje usługi jako petsitterzy. Najczęściej sami mają w domu pieski, którymi się zajmują, więc dla wielu z nich to nie problem, by roztoczyć opiekę nad kolejnym zwierzakiem. Fakt posiadania swojego psa nie jest jednak gwarantem, że mogą pochwalić się wiedzą z zakresu potrzeb poszczególnych ras. Podobnie jak w przypadku bardzo młodych petsitterów, nie należy jednak z góry odrzucać takich ogłoszeń, bo wśród starszych osób również możemy znaleźć godnych zaufania opiekunów. A dodatkowym ich atutem jest to, że najczęściej mają dużo wolnego czasu i mało innych zobowiązań.

Profesjonalista pod lupą

To, że mamy do czynienia z kierunkowo przygotowaną osobą, nie zawsze jednak świadczy o jakości świadczonych przez nią usług. Profesjonaliście także należy się przyjrzeć bliżej i poczytać o nim opinie na forach. Przekonali się o tym właściciele 9-miesięcznej bulterierki Humy. – Ja i mój chłopak Szymon z wykształcenia jesteśmy muzykami, często koncertujemy na wyjeździe. Musimy wówczas poprosić zaprzyjaźnioną behawiorystkę, by zajęła się naszą suczką – tłumaczy Jola Szyndler. – Niestety raz zdarzyło się, że nie mogła nam pomóc. W internecie znaleźliśmy panią, która prowadziła szkołę dla psów, kursy PT, jej strona była profesjonalnie przygotowana. Spodobało nam się również to, że miała dwa swoje czworonogi, ponieważ bulteriera trzeba uczyć obcowania z pobratymcami – kontynuuje. – Zadzwoniliśmy. Po rozmowie mieliśmy poczucie, że trafiliśmy naprawdę dobrze – stumetrowe mieszkanie, dwa półtoragodzinne spacery dziennie, plus dwa krótsze. Pani zadeklarowała, że dostosuje się do przyzwyczajeń psa, co do godzin wychodzenia na dwór. Zapytała również o książeczkę zdrowia, czy nasza suczka śpi w łóżku, zaproponowała spacer zapoznawczy – wspomina Jola. – Przechadzka trwała ponad godzinę. Wszystko przebiegło jak należy. Kiedy kilka dni później Szymon oddawał Humę, pani połączyła psy w stado na spacerze, ale nie chciała zaprosić mojego chłopaka do mieszkania. Tłumaczyła, że jej synowie trochę nabałaganili i wstydzi się pokazać lokum w takim stanie – opowiada Jola. – Nie podobało mi się to, ale pomyślałem, że czasem tak się zdarza – wspomina Szymon. Przyczyna zachowania petsitterki wyjaśniła się, gdy para odbierała psiaka. Huma miała strupy na głowie, ranki na łapach. Po niektórych są ślady do dziś, bo w tych miejscach nie odrosła sierść. Okazało się, że jeden z psów tej pani tolerował inne czworonogi na neutralnym terenie, ale na swoim już niekoniecznie… To jednak nie koniec niemiłych niespodzianek. – Uprzedzaliśmy też petsitterkę, że nasza suczka ma problem z ciągnięciem na smyczy. Pracowaliśmy z nią nad tym w psim przedszkolu, ale proces nauki nie jest zakończony. Myśleliśmy, że trenerka, która prowadzi własną szkołę, poradzi sobie z takim wyzwaniem, a może nawet poprawi zachowanie Humy. Tymczasem sunia wróciła do domu z obtarciami na szyi – żali się właścicielka bulterierki. – Pilnujemy też, by nie spała w łóżku. Pani obiecała, że będzie tego przestrzegać. W zasadzie sama o to zapytała podczas pierwszej rozmowy telefonicznej – wspomina Szymon. Kiedy Huma pierwszej nocy po powrocie do domu zaczęła się wdrapywać na nasze łóżko, zadzwoniliśmy do petsitterki, by sprawdzić, jak to było faktycznie z przestrzeganiem tej zasady. Pani przyznała, że suczka przyszła w nocy do jej syna, a ten pozwolili małej zasnąć koło siebie – dodaje. Po tych nieprzyjemnych odkryciach para postanowiła poczytać opinie na temat opiekunki w sieci. Jak przypuszczali, nie wszystkie były pochlebne… Teraz są już ostrożniejsi.

Pages →  1 2 3 4

Petsitter, opiekun do wynajęcia Reviewed by on . Zupełnie inne doświadczenia z nastoletnimi opiekunkami ma pani Krystyna, właścicielka yorka Stasia. Od 1,5 roku korzysta z usług 17-letniej petsitterki i bardzo Zupełnie inne doświadczenia z nastoletnimi opiekunkami ma pani Krystyna, właścicielka yorka Stasia. Od 1,5 roku korzysta z usług 17-letniej petsitterki i bardzo Rating: 0

komentarze (2)

  • Marysia094

    [Konkurs na komentarz] Wybierając się na wakacje miałam niemały problem. Swojego pupila, musiałam zostawić w domu, ale nie wiedziałam z kim. Przechodząc obok kiosku, zobaczyłam nowy numer PP, o którym, muszę się przyznać, zapomniałam. Nie myśląc długo,przeczytałam artykuł ”Przysługa za przysługę; Wakacyjna pomoc w opiece nad psami”. Po skończeniu czytania bardzo pomocnej lektury, z pośpiechem zadzwoniłam do Hodowli,z której ‚wywodzi’ się mój zwierzak. Jeśli kiedykolwiek będę mieć jeszcze taki problem, z pewnością ‚odświeżę pamięć’ tym artykułem, i powierzę mojego psa, komuś zaufanemu i przygotowanemu przeze mnie na wszystkie możliwe okoliczności, jakie mogły by się wydarzyć przy opiece nad Czterema Łapkami.

  • Marysia094

    (Konkurs na komentarz) Wybieram się na wakacje, ale niestety, nie mogę zabrać pupila. I w tedy przed oczami, za szybą kiosku staje mi przed oczami nowy numer PP, o którym przyznam ze wstydem kompletnie zapomniałam. Czytając artykuł ”Przysługa za przysługę; Wakacyjna pomoc w opiece nad psami”, zrozumiałam co muszę zrobić. Nie czekając ani chwili, zadzwoniłam do Hodowli z której ‚wywodzi’ się mój pupil, i poprosiłam o pomoc. Ten artykuł był bardzo pomocny, i na pewno, gdy będę mieć jeszcze taki dylemat, skorzystam z niego 😀 Dziękuję

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top