wtorek, 22 stycznia 2019

One też chcą być kochane

30 października 2018 06:00 Zostaw komentarz

One widzą sercem i… nosem!

Psy tracą wzrok ze starości, w wyniku chorób (np. jaskra, zaćma) lub urazów mechanicznych. Bywa, że przychodzą na świat ślepe wskutek wad genetycznych. Te, które nie widzą od urodzenia, radzą sobie lepiej – nie znają innego życia, pozostałe po utracie wzroku muszą przystosować się do nowych warunków. W najtrudniejszej sytuacji są staruszki, u których z wiekiem zaczynają niedomagać także inne zmysły.
Czasem jesteśmy zaskoczeni, gdy okazuje się, że normalnie zachowujący się pies jest całkowicie niewidomy. Ślepaczki potrafią zapamiętać, gdzie jest regał, gdzie ściana, gdzie miska z wodą, a swojego właściciela zlokalizują dzięki doskonałemu węchowi i słuchowi. Nie pomagajmy psu, nie odsuwajmy przedmiotów i mebli – to na dłuższą metę zły pomysł.
W przypadku psów niewidzących, łatwiejsze w użytkowaniu są szelki niż obroża. Pociągnięcia smyczą za szelki mogą być sposobem komunikacji, o ile nauczymy pupila, że szarpnięcie nie jest formą kary (by to zrobić, pogłaszczmy psa zaraz po szarpnięciu lub obdarujmy smaczkiem).
U zwierząt niewidomych czy też głuchych wyostrzają się pozostałe zmysły. Tacy podopieczni są też o wiele bardziej wyczuleni na emocje człowieka. Ślepe mogą dodatkowo odczuwać większy stres, gdy słyszą dźwięk, choćby upadającego przedmiotu, a nie wiedzą, co tak naprawdę się stało. Niepełnosprawne stworzenia są często znacznie mocniej związane ze swoimi opiekunami, a zarazem przewodnikami: niewidome wsłuchują się w ich kroki, a głuche uważniej ich obserwują.

Psiejsko-czarodziejsko z Czarką

– Przez całe dzieciństwo i późniejsze życie były ze mną psy, najpierw mały kundelek, potem bokser i husky. Nie miały żadnej wrodzonej ani nabytej wady, a chorowały głównie ze starości – mówi Magda Klimek, autorka bloga gluchypies.pl. Kiedy wyszła za mąż, razem z mężem wirtualnie wybrali szczeniaczka, ale kiedy po niego pojechali, okazało się, że ktoś go już adoptował.
– Oglądaliśmy różne psiaki, pani ze schroniska pokazała nam Czarę, mówiąc, że prawdopodobnie nie słyszy – wspomina Magda.
– Przeszliśmy dalej alejką pełną boksów, ale to właśnie ta suczka, biała z nakrapianymi uszkami i różnokolorowymi oczami, zapadła nam w pamięć. Była spokojna i wycofana. Zabraliśmy ją na spacer, po którym zgodnie stwierdziliśmy, że jej dysfunkcja nie jest dla nas problemem, po prostu uznaliśmy, że damy radę. Tak 24 listopada 2012 roku zaczęło się nasze wspólne życie.
Na początku Czara była wychudzona i wystraszona, więc jej nowi właściciele musieli się o nią zatroszczyć i przyzwyczaić ją do siebie. Od razu zaczęła chodzić za nimi krok w krok, więc łatwo było się z nią porozumieć „na migi”. Nie znała żadnych komend, a oni nie wiedzieli, jak ją szkolić.
– Zaczęłam czytać na ten temat, ale przejrzenie publikacji w języku polskim zajęło mi zaledwie dwie godziny. Szukałam więc informacji po angielsku. W pamięć zapadło mi stwierdzenie, że głuchego psa trzeba traktować po prostu jak psa. Dzięki temu jego relacja z nami będzie naturalna. Trzeba pamiętać, że problemem dla niesłyszącego czworonoga są kontakty z obcymi ludźmi, zwłaszcza te nagłe, których się nie spodziewa. Jak każdy pies potrzebuje uwagi, zabaw i czasu, przeznaczonego tylko dla niego. Dzięki temu będzie szczęśliwy. Przecież on nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie słyszy (jeśli nie słyszy od urodzenia). Czarka często chodzi za mną po mieszkaniu, nie muszę jej wołać, gdy chcę przyciągnąć jej uwagę. Nawet gdy patrzy w inną stronę i jest daleko ode mnie, co jakiś czas zwraca głowę w moją stronę i patrzy z wyczekiwaniem. Wtedy mogę dać jej jakiś znak – wyjaśnia właścicielka suczki. – Nauczyliśmy naszą pupilkę podstawowych komend. Znaki były proste i używaliśmy ich konsekwentnie. Tylko wtedy, gdy wszyscy domownicy pokazują te same sygnały, pies szybko uczy się odpowiednio reagować. Oczywiście warto stosować pozytywne wzmocnienie znaku za pomocą smakołyka.
Takie szkolenie lepiej przeprowadzać krótkimi seriami, ale regularnie. – Na początku wprowadziliśmy „dobry pies” – kciuk uniesiony do góry – zdradza szczegóły szkolenia Magda – Gdy Czarka zrobi coś, czego od niej oczekujemy, pokazujemy tę komendę i dajemy jej smakołyk. Dość naturalnie zaczęliśmy też pokazywać jej „nie wolno” – klasyczne kiwanie palcem jak do dziecka i „do nogi” – kilkakrotne klepnięcie dłonią w udo. Z czasem różne znaki „wymyślały się” same. Kiedy zachęcamy suczkę, aby pobiegła w którąś stronę, robimy ruch ręką w danym kierunku, mówiąc „biegnij”. Często równocześnie wskazujemy też wzrokiem, o co nam chodzi.
W domu można przywoływać psa także klepnięciem w podłogę, bo zwierzak ciałem wyczuwa drgania podłoża. Na początku bardzo obawiałam się tego, co będzie, jeśli Czarka ucieknie mi z szelek. Na szczęście okazało się, że nawet w takiej sytuacji zachowuje spokój i po prostu czeka – opowiada Magda. Obecnie zdarza się, że właściciele wychodzą ze swoją suczką bez smyczy, a ona zawsze grzecznie wraca do domu. Oczywiście, nie spacerują wtedy blisko ulicy, ale wybierają łąki lub duże trawniki.
Po kilku latach opieki nad głuchą ulubienicą mogą powiedzieć jedno: codzienność z takim psem niczym się nie różni od życia ze słyszącym czworonogiem. Czarka reaguje na ich gesty, ma swoje lęki i obawy, nad którymi pracują. Poza tym jednak jest radosną i pełną energii przylepą, wpatrzoną w nich jak w obrazek, i doskonałą towarzyszką podróży. Była już z nimi na Mazurach i nad morzem.
– Czasem głuchota może mieć nawet plusy – śmieje się Magda i mówi, że kiedy pupilka śpi, nie przeszkadza jej dźwięk odkurzacza. Czara nie biega też za panią, gdy ta tylko wejdzie do domu, ale dalej siedzi na parapecie. Dzięki temu można spokojnie rozpakować zakupy.

Warto dać szansę!

Celem projektu „Vendi Czuwa” jest przede wszystkim otoczenie opieką psów starych, a także niepełnosprawnych w każdym wieku. Od prawie dwóch lat należy do nich ponad czteroletnia Tila, którą prawdopodobnie potrącił samochód. Ma niesprawne łapki i niedowład połowy ciała, a szanse na to, że stanie na nogi, są niewielkie. Suczka porusza się na specjalnie dla niej skonstruowanym wózku, wykazuje niesamowitą chęć życia i zachowuje się tak, jakby była zupełnie sprawna. Wpatrzona w człowieka i przyjaźnie nastawiona do innych czworonogów, jest uosobieniem łagodności i najlepszych psich cech.
– Choć szukamy dla niej domu za pośrednictwem wielu portali, do tej pory nie zgłosił się nikt zainteresowany adopcją. Znalazła się za to osoba, która poradziła nam, żeby ją uśpić. Akurat takie rady nie są nam potrzebne. Jak można nie dać szansy na życie tak radosnemu psu? – zastanawia się Anna Mazur, która stworzyła dla Tili dom tymczasowy. – Mam 23 psy, w tym część niepełnosprawnych. Jeżeli przy tylu psach jesteśmy w stanie zająć się również sparaliżowaną Tilą, to ktoś, kto miałby ją jedną, dałby sobie radę bez problemu – dodaje pani Ania.
W Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Krotoszynie od kilku miesięcy mieszka Julek, młody psiak, znaleziony na ulicy. Został potrącony przez samochód i miał niedowład przedniej łapy. Leczenie nie przyniosło efektów, a bezwładna kończyna przeszkadzała mu w chodzeniu, dlatego podjęto decyzję o jej amputacji. Julkowi brak nogi zupełnie nie przeszkadza, czuje się w pełni sprawny i ma mnóstwo energii. – Psiak jest grzeczny, zachowuje czystość w mieszkaniu, nie niszczy sprzętów. Bardzo ładnie chodzi na smyczy. No i czeka na swojego człowieka, takiego na zawsze – mówi wolontariuszka Magda z TOZ-u w Krotoszynie. Opowiada też o Tadeuszu, przyjaznym ślepym staruszku, którego znaleziono wycieńczonego w lesie. Senior doskonale sobie radzi, uwielbia kontakt z ludźmi, głaskanie i przytulanie. Chętnie chodzi na spacery, ale równie chętnie wraca na swoje posłanie w schronisku. Byłoby cudownie, gdyby znalazł dom na jesień życia.
Fundacja Zwierzęca Polana od dwóch lat opiekuje się Toffikiem, który został potrącony przez samochód. Właściciel stwierdził, że nadaje się tylko do uśpienia, choć lekarze tłumaczyli, że może wyzdrowieć. Niestety Toffik już zawsze będzie musiał korzystać z wózka, jego rdzeń kręgowy jest przerwany (co powoduje również brak kontroli nad wypróżnianiem – trzeba używać pieluch, podkładów, dbać o higienę, itp.) i nie ma szans na rehabilitację. Niepełnosprawność nie odebrała mu jednak pogody ducha, z entuzjazmem korzysta z wózka zastępującego mu dwie nogi. Zawsze musi być najszybszy i wszędzie pierwszy, niezłomny i odważny, gotów codziennie na nowe wyzwania i zabawę. Patrzenie na jego sukcesy jest ogromną przyjemnością, uczy, że mimo ograniczeń zawsze trzeba chodzić z podniesionym czołem.
– W schronisku w Józefowie pod Warszawą mamy psiaka bez łapki, młodego i niedużego, więc przewidujemy, że szybko zostanie adoptowany – mówi Klaudia Szymańska ze Stowarzyszenia Wolontariuszy Kundellos. Wspomina też o trzech niewidomych psach, z których dwa już znalazły stałe lokum, a trzeci przebywa w domu tymczasowym. Pod opieką stowarzyszenia jest również Dafi, młoda suczka z niedowładem tylnych łapek. Ze względu na konieczność regularnej rehabilitacji trudno znaleźć jej nowych opiekunów. Klaudia podkreśla jednak, że niepełnosprawność nie jest wcale największą przeszkodą dla osób zainteresowanych adopcją. – Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że większym problemem dla przyszłych właścicieli jest żywienie adoptowanych psów karmami specjalistycznymi dla czworonogów z alergiami, problemami z trzustką czy po skręcie żołądka. A zdecydowanie najtrudniej znaleźć domy staruszkom cierpiącym na różne schorzenia oraz psom nieufnym, które nie wychodzą na spacery i nie pozwalają się dotknąć.
Agnieszka Malinowska

One też chcą być kochane

One też chcą być kochane

Na sportowo
Dla psów niepełnosprawnych wykonywanie ćwiczeń czy uczestniczenie w zabawach pobudzających zmysły ma niebagatelne znaczenie – wzmacnia poczucie wartości i pozwala rozładować negatywne emocje. Jest to szczególnie ważne w przypadku zwierząt, które nagle muszą oswoić się ze swoją dysfunkcją: nie mogą chodzić, tracą wzrok bądź słuch. Należy tylko pamiętać o indywidualnym dopasowaniu ćwiczeń lub dyscypliny sportu do możliwości zwierzęcia i o tym, że wymagając od psa zbyt wiele, możemy wprawić go w złość, gdy nie będzie w stanie osiągnąć wyznaczonego przez nas celu. U psa głuchego powinniśmy angażować zmysły węchu i wzroku. W tym celu możemy bawić się z nim na przykład w chowanego – ukrywamy zabawki bądź smakołyki w różnych miejscach w mieszkaniu i wydajemy komendę „szukaj”, gdy pies znajdzie skarb, oczywiście go chwalimy.

Pages →  1 2

One też chcą być kochane Reviewed by on . One widzą sercem i... nosem! Psy tracą wzrok ze starości, w wyniku chorób (np. jaskra, zaćma) lub urazów mechanicznych. Bywa, że przychodzą na świat ślepe wskut One widzą sercem i... nosem! Psy tracą wzrok ze starości, w wyniku chorób (np. jaskra, zaćma) lub urazów mechanicznych. Bywa, że przychodzą na świat ślepe wskut Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top