niedziela, 17 grudnia 2017

One też chcą być kochane

16 maja 2017 08:50 Zostaw komentarz

One też chcą być kochane

Często zbyt mocno wierzymy stereotypom: że głuchy pies wpadnie pod samochód, gdy tylko stracimy go z oczu, że pupila, który nie ma łapy, trzeba nosić na rękach, że niewidomemu bez naszej opieki zdarzy się jakiś straszny wypadek. Tymczasem życie z niepełnosprawnym psem może wyglądać zupełnie inaczej!

One też chcą być kochane

One też chcą być kochane

Pies kaleki, tak jak każdy zdrowy zwierzak, może żyć pełnią życia. To, jak wygląda jego codzienność, zależy w dużej mierze od podejścia opiekuna. Niepełnosprawne stworzenie potrzebuje optymistycznie nastawionego właściciela, który nie będzie się nad nim litował. Ludzie powinni zrozumieć, że ułomny ulubieniec nie jest gorszy od w pełni sprawnego, za to tak samo jak on chce mieć szczęśliwy dom.

Pies to nie człowiek

– Dysfunkcje wzbudzają w ludziach litość i mnóstwo obaw. Wielu z nich nie wyobraża sobie adopcji psa niepełnosprawnego, bo kojarzy im się ona z wielką odpowiedzialnością oraz liczniejszymi obowiązkami niż w przypadku przygarnięcia sprawnego zwierzęcia. Nie każdy jest gotowy podjąć takie wyzwanie, nikt nie chce utrudniać sobie życia – mówi Agnieszka Penkala, zoopsycholog i trener, właścicielka szkoły dla psów „Smart Dogs”. Są tacy, którzy boją się, że wyjście na spacer będzie się wiązało z wysłuchiwaniem komentarzy typu „O, jaki biedny piesek!”, „Przecież on się tylko męczy…”. Jeszcze inni, biorąc pod uwagę przygarnięcie takiego stworzenia, obawiają się, że nie będą w stanie codziennie patrzeć na jego nieszczęście. Nie zdają sobie sprawy z tego, że jest to wyłącznie ich odczucie: zwierzę nie rozpatruje swojej niepełnosprawności w takich kategoriach, żyje teraźniejszością, dlatego łatwiej mu przystosować się do nowych warunków. Pies, który stracił łapę, jest równie szczęśliwy, jak wcześniej, i zachowuje swój temperament, ma oczywiście ograniczone możliwości fizyczne, ale przyjmuje to naturalnie. Według naszego eksperta czynnikiem, który wpływa na samopoczucie psa jest natomiast ból. Jeżeli niepełnosprawność nie wiąże się z cierpieniem, zwierzę zachowa siły witalne i radość życia.
– Nasi bracia mniejsi nie porównują się z osobnikami tego samego gatunku. Na pewno litując się nad niepełnosprawnym czworonogiem, nie pomożemy mu, a jedynie możemy sprawić, że wyczuwając nasze negatywne emocje, sam będzie czuł się przygnębiony – opowiada Agnieszka Penkala i dodaje, że on wcale nie potrzebuje takiego nadmiernego rozczulania się, ale poczucia bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że wzrok jest dla niego zmysłem drugorzędnym, służącym do potwierdzenia tego, co już i tak wie, dzięki wyśmienicie wykształconemu węchowi i słuchowi. Nawet głuchego psa można nauczyć wykonywania komend i sztuczek, czworonogi doskonale uczą się przez naśladownictwo, obserwując inne osobniki, a także ludzi.
Do adopcji psa niepełnosprawnego trzeba się przygotować nieco inaczej niż do przygarnięcia zwierzęcia zdrowego. Niewidzący pies będzie się bardziej bał nowej, nieznanej przestrzeni, niesłyszący będzie prawdopodobnie zdezorientowany i może nie reagować, dopóki opiekun nie nauczy się z nim komunikować za pomocą sygnałów wizualnych. Skutki takich stresogennych sytuacji bywają różne: zdarzy się, że nowy domownik załatwi się w domu, nawet jeśli był nauczony czystości, zniszczy coś albo zamiast nawiązać kontakt, będzie sprawiał wrażenie nieobecnego, żyjącego w swoim świecie. Zarówno dla psa niewidomego, jak i głuchego, niezastąpionym przyjacielem i pomocnikiem w pokonywaniu codziennych trudności może się okazać zdrowy pies – przewodnik będący „oczami dla niewidzącego” albo „uszami dla głuchego”. Często tak właśnie się dzieje i to bez szczególnego zaangażowania człowieka.

Z Futrami jest super!

Karolina Nikoniuk jest właścicielką dwóch cudownych psiaków: Alphy i Pestki. Choć są niepełnosprawne, dzięki swojej opiekunce żyją pełnią życia i często czerpią z niego o wiele więcej niż zdrowe psy. Na stronie  futraspecjalnejtroski.pl Pestka przedstawia się w taki oryginalny sposób: „Nazywają mnie Pierdolot. Mam psie ADHD i pierdyliard wad wrodzonych. Mam wadę zgryzu – lekko wysuniętą dolną szczękę. Język wypada mi na prawą stronę przez co, psia mać, za nic w świecie nie poliżę się po nosie! No i przede wszystkim – urodziłam się z niewykształconymi gałkami ocznymi. Ale, ale! Czy to mi w czymś przeszkadza? A skąd! Mam świetny słuch i węch. Jestem stuprocentowym biegającym szczęściem! Jeszcze pokażę wam wszystkim, co potrafi Szeregowy Pierdolot!”. Z kolei trzyletnia przyjaciółka Pestki tak mówi o sobie: „Urodziłam się z niewykształconą przednią prawą łapą
i dumnie zasilam szeregi naszego stada Futer specjalnej troski! Jestem collakiem. Spokojnym, zdystansowanym do obcych i oddanym całym psim sercem swojemu stadu. Mam charakter pastucha – pilnuję i czuwam, choć gdy na mojej drodze napotkam kota bądź wiewiórkę – uciekam, gdzie pieprz rośnie. Na każdym kroku udowadniam wszystkim, że nieważne, czy mam trzy, czy cztery łapy, świat stoi przede mną otworem!” – Jestem szczęściarą, że mam tak fantastyczne psiaki, i zachęcam innych, aby nie bali się tych, które mają jakąś ułomność. Warto dać im szansę, one odwdzięczą się po stokroć, a my zyskamy fantastycznych przyjaciół – mówi Karolina i dodaje, że psiak, który nie widzi, szybko uczy się orientacji w mieszkaniu (oczywiście częste przemeblowania nie są wskazane). Czasami zdarza się, że Pestka z rozbiegu wpadnie na drzewo, ale szybko otrząsa się i biegnie dalej. Ona po prostu nie widzi problemu – śmieje się jej właścicielka i podpowiada, że warto niewidomego pupila nauczyć takich komend jak „prosto”, „w prawo”, „w lewo”, „uważaj”. Pod koniec 2008 roku Karolina razem z mężem pojechała do schroniska na Paluchu. Nie po to, aby adoptować psa, ale żeby pomóc. Zobaczyli kupkę nieszczęścia z posklejaną sierścią, która trzęsła się ze strachu. To była niewidoma Pestka. Mąż Karoliny przez dziesięć lat miał psa, który jako roczny zwierzak stracił wzrok, wiedział więc, że codzienność z takim czworonogiem wcale nie jest skomplikowana. Na początku Karolina obchodziła się z suczką jak z jajkiem, ale mąż wybił jej to z głowy. Nagle okazało się, że opieka nad niewidomym psem nie różni się od troski o widzącego. Pestka bardzo szybko nauczyła się różnych komend. Świetnie reaguje na „siad”, „daj łapę”, „waruj”, „leżeć” i inne. Wykonuje też zabawne sztuczki. Niewiele jest psów, które potrafią na komendę kichać, stepować czy robić „padnij”!
Trzy lata temu do Pestki dołączyła Alpha. Karolina i jej mąż znaleźli w internecie ogłoszenie o kalekim szczeniaku, pojechali i wrócili już we trójkę… Dwa Futra bardzo się polubiły, a ich właściciele zapewniają im mnóstwo rozmaitych atrakcji: Pestka wprost uwielbia pływanie, w wodzie czuje się jak przysłowiowa ryba, a od roku sportem numer jeden jest dla niej SUP, czyli pływanie na desce. Lubi też pływać kajakiem. Karolina zabrała także swoją niewidomą przyjaciółką na Dog Orient i świetnie sobie poradziły. Natomiast Alpha codziennie, niezależnie od pogody, potrafi przejść nawet dziesięć kilometrów. Taka zaprawa świetnie działa na jej stawy. Zresztą Pestka też nieźle sobie radzi na niewielkich dystansach do pięciu kilometrów.
– Dzięki temu, że prowadzę blog, poznałam osoby, które mają psiaki głuche, niewidome, jeżdżące na wózkach. Marzy nam się zorganizowanie paraolimpiady dla psiaków – mówi autorka bloga futraspecjalnejtroski.pl.

One też chcą być kochane

One też chcą być kochane

Pages →  1 2

One też chcą być kochane Reviewed by on . One też chcą być kochane Często zbyt mocno wierzymy stereotypom: że głuchy pies wpadnie pod samochód, gdy tylko stracimy go z oczu, że pupila, który nie ma łapy One też chcą być kochane Często zbyt mocno wierzymy stereotypom: że głuchy pies wpadnie pod samochód, gdy tylko stracimy go z oczu, że pupila, który nie ma łapy Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top