piątek, 19 stycznia 2018

Niezły zgryz

5 stycznia 2018 07:20 Zostaw komentarz

BWI-BLWS231243Niezły zgryz

Prostowanie zgryzu u psów jest możliwe i na dodatek mniej kosztowne niż u ludzi. Na zabieg ten zasługuje zarówno kundelek, jak i rasowiec o błękitnej krwi. Bo w leczeniu ortodontycznym bardziej niż o piękny wygląd chodzi o zdrowie i komfort zwierzaka.

Czasem na stronach adopcyjnych, pod zdjęciem, na którym psiak nie może domknąć paszczy z powodu „obfitości” uzębienia, można zobaczyć podpis „Piękny brzydal” albo „Pies o niepowtarzalnym uśmiechu”. Niestety często to uśmiech przez łzy, z czego wciąż zdaje sobie sprawę niewiele osób. W tej grupie są także lekarze weterynarii.

Zęby do zadań specjalnych

We wzorcowej paszczy psa brak miejsca na „śmieszne” przypadki. Każdy ząb ma swoje zadanie i odpowiednie ułożenie. I tak przeznaczeniem kłów jest łapanie zdobyczy, a umiejscowionych z przodu siekaczy – odcinanie kęsów. Przedtrzonowce mają dzielić pokarm na mniejsze kawałki, a znajdujące się najbardziej z tyłu trzonowce – rozcierać go. W zależności od tego, do czego są przeznaczone, zęby odpowiednio układają się względem siebie. Siekacze zamykają się w formie nożyczek: górne ślizgają się po powierzchni dolnych i jedne z drugimi powinny się zatrzasnąć. Przedtrzonowce mają tworzyć razem piłę, a trzonowce – dotykać się powierzchniami trącymi. Zęby budują coś w rodzaju suwaka – muszą do siebie pasować.

Gdy wychodzą z roli

Wystarczy, że z jednym elementem będzie coś nie tak, by cały zamek nie działał jak należy. Pozostałe zęby też na to zareagują – albo zaczną się przesuwać, albo wysuwać z zębodołu, albo chorować (np. będzie się na nich odkładał osad). Zaburzenie ortodontyczne, czyli niedopasowanie, spowoduje, że powstanie tak zwany węzeł urazowy. Oznacza to, że nacisk podczas gryzienia nie rozłoży się równomiernie, tylko w jakimś miejscu obciążenie będzie niefizjologiczne. Na przykład siekacze w zgryzie cęgowym zamiast tylko stykać się i odcinać kęsy pokarmu, będą się o siebie ocierać. I z czasem zaczną się wykrzywiać lub ścierać. Choć zgryz cęgowy istnieje we wzorcach niektórych ras, to stanowi najbardziej niestabilną formę uzębienia. Powinien zostać zdyskwalifikowany, bo z założenia powoduje urazy.

Dziura, ale nie w zębie

Ścieranie się zębów to jednak nie największy dyskomfort, jaki może spotkać psa z nieleczonym zgryzem. Znacznie gorzej bywa, gdy nieprawidłowo ułożony ząb uraża podniebienie. Przykładowo u wszystkich ras z wyjątkiem tych ze skróconym pyskiem ostatni siekacz szczęki i kieł powinny tworzyć przestrzeń, w którą wchodzi kieł żuchwy (schemat prawidłowego ułożenia zębów w szczęce i żuchwie psa zamieściliśmy w pierwszej części cyklu, w numerze „PP” 11/11). Dzięki temu pies ma możliwość przytrzymania zdobyczy zębami. Zdarza się jednak, że kieł żuchwy rośnie pionowo. Dzieje się tak, gdy jest ona zbyt wąska. Konieczne są wówczas ćwiczenia lub działania ortodontyczne, które ją rozszerzą. Jeśli się to zaniedba, skutki mogą być opłakane. Po iluś stuknięciach zęba o podniebienie w końcu zrobi się odleżyna, a po kilku latach może dojść do powstania w nim dziury, zwanej fachowo przetoką ustno-nosową. Urażana przez całe życie kość rozpuszcza się i jama nosowa łączy się z jamą ustną. Jak uchronić psa przed taką katastrofą? Najprostszym rozwiązaniem jest wyrwanie zęba powodującego uraz. Trudniejsze – to skrócenie korony. Zabieg ten wiąże się jednak z koniecznością leczenia kanałowego – na szczęście u psa zazwyczaj udaje się je zakończyć podczas jednej wizyty. Najbardziej skomplikowane jest takie przesunięcie zgryzu, by w jak największym stopniu przypominał ten, jaki powinna stworzyć natura. W tym celu trzeba przyjrzeć się innym zębom, ustalić, które wypchnęły ów nieszczęsny kieł, i je usunąć.

Kto zawinił?

Ułożenie zgryzu wynika z kilku czynników, między innymi budowy czaszki, napięcia mięśni, funkcjonowania układu nerwowego, przyzwyczajeń psa. Na niektóre z nich mamy wpływ – możemy na przykład walczyć ze szkodliwymi nawykami, jak gryzienie kamieni itp. albo dopilnować, by pies do 6–7 miesiąca życia pozbył się wszystkich mleczaków (mają z tym problem zwłaszcza przedstawiciele małych ras: yorki, maltańczyki, shih tzu, sznaucery). Najczęściej to one są przyczyną tak zwanej klasy 1 zgryzu, w której przemieszczeniu ulega tylko jeden ząb (zazwyczaj siekacz). W zgryzie klasy 0.2 „winę” ponosi wzorzec rasy – przykładowo bokser czy mops mają zgryz „rasowo prawidłowy”, który w istocie jest przodozgryzem (żuchwa dłuższa niż szczęka). Jeśli wzorzec rasy nie dopuszcza takiego zgryzu, jest on kwalifikowany jako klasa 3. Często bywa urazowy (gdy np. siekacze stukają w kły), a czasem tylko oszpeca, nie powodując dyskomfortu. Duże niebezpieczeństwo rodzi natomiast zgryz asymetryczny. Żuchwa jest wtedy przesunięta w bok i nawet jeśli tylko o kilka milimetrów, to jeden staw stale ulega przeciążeniu, a to powoduje ból. W takiej sytuacji nie wolno zostawić psa bez pomocy. Zdarza się też sytuacja odwrotna – łuk górny wykracza poza dolny, czyli za krótka jest żuchwa. W efekcie mamy tyłożuchwie, a to już wada szkieletowa, ciężka. Nie trzeba jednak wpadać w panikę. Niektóre rasy rozwijają się bowiem w innym tempie niż pozostałe. Na przykład airedale terriery mają często cechy tyłożuchwia, ale z czasem to się naprawia. Zazwyczaj jednak już około 4–6 miesiąca życia szczeniaka można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, czy jego zgryz zapowiada się na prawidłowy.

Prostuj, ale nie rozmnażaj!

Zgryzem idealnym – klasa 0.1 – często cieszą się zwykłe kundelki. Rasowym zwierzakom nieuczciwi hodowcy prostują czasem zgryz, by zataić wadę na wystawie. Dodajmy: wadę zazwyczaj dziedziczną, bo wszystkie psy z klasami 2 i 3 zdecydowanie należy wyłączać z hodowli. – Jeśli pojawia się właściciel, żeby wyprostować zgryz Pikusiowi, bo rzekomo tak kocha pupila, a ja widzę, że chodzi tylko o to, by dobrze wypadł na wystawach, to uprzedzam, że wpiszę do rodowodu informację o podjętych działaniach – mówi lek. wet. Grzegorz Kurski. – Czasem miłość przetrwa tę próbę, a czasem nie i pies wraca do domu tak, jak przyszedł. A szkoda, bo wyprostowanie zgryzu przyniosłoby mu ulgę. Niehodowlane zwierzę też na to przecież zasługuje – dodaje.

Kiedy leczyć?

Skuteczność leczenia nie zależy od rasy, lecz od stopnia zaawansowania przypadku. Gdy przyczyną problemu są zaburzenia związane z długością żuchwy, należy działać już na zębach mlecznych, które się usuwa lub stosuje odpowiednie ćwiczenia. Nie zawsze jednak warto zaczynać prostowanie zgryzu tak wcześnie. W przypadku przesunięć pojedynczych zębów najczęściej przystępuje się do tego dopiero po ich wymianie, czyli od 4–6 miesiąca życia psa. Zgryz klasy 1 koryguje się zazwyczaj stosunkowo łatwo.

Ćwiczenia czy aparat?

Prawie wszystkie metody stosowane w ortodoncji u ludzi można też wykorzystać w leczeniu zwierząt. Tyle tylko, że one nie wiedzą, iż chcemy dla nich dobrze, więc nie liczmy na ich świadomą współpracę. Dlatego tak ważna jest postawa właściciela – szczególnie nieoceniona, gdy lekarz zaordynuje ćwiczenia, choćby z zastosowaniem płytek doprzedsionkowych (rodzaj smoczka, za który ciągniemy podczas zabawy). Takie ćwiczenia przynoszą najlepsze rezultaty u szczeniaków i młodych psów między 4 a 10 miesiącem życia. Z tym, że co 2–3 tygodnie trzeba stawić się na wizytę kontrolną.
Gdy ćwiczenia nie wystarczą, należy sięgnąć po aparat. Zabieg przeprowadza się zawsze w znieczuleniu. Chodzi nie tyle o ból, co o komfort, bo przed założeniem aparatu trzeba zastosować uzdatniacze i pies nie powinien się ślinić. A po zdjęciu narzędzia korekcyjnego należy wypolerować korony i zafluorować zęby, więc zwierzak musi leżeć spokojnie. Nie są to jednak głębokie narkozy – pupil budzi się szybko i bez problemu. Obecność aparatu w pysku czworonogi znoszą zazwyczaj bez protestu (no, może z wyjątkiem histerycznych miniaturek). Mogą tylko nieco posmutnieć, bo nie powinny w tym czasie gryźć kości ani bawić się zabawkami, w które aparat może się zaplątać. Wolno im za to jeść suchą karmę. No i nie ma powodu, by miało je z racji noszenia aparatu ominąć czyszczenie zębów.

Ile i za ile?

Leczenie ortodontyczne nie powinno trwać zbyt krótko, bo możemy uzyskać efekt wahadła. Zazwyczaj zajmuje od 6 do 16 tygodni. Pamiętajmy też, że rezultat nie zawsze jest stuprocentowo zgodny z oczekiwaniami, bo czasem cena byłaby zbyt wysoka… I nie mamy tu na myśli tej w złotówkach (rzadko się zdarza, by całe leczenie przekroczyło kwotę tysiąca złotych, a na dodatek płatności rozkładają się w czasie). Ale takie też jest założenie ortodoncji weterynaryjnej – zrobić tyle, ile się da i jak najbardziej zbliżyć się do ideału, lecz nie za wszelką cenę.
Dorota Jastrzębowska

 

Klasyfikacja zgryzu (wg Wiggs&Lobprise)

klasa 0.1 zgryz normalny (prawidłowy z punktu widzenia stomatologa zgryz nożycowy) klasa 0.2 wariant zgryzu normalnego (prawidłowy w danej rasie wg wzorca FCI, np. cęgowy u bulmastifa; dotyczy tylko położenia siekaczy) klasa 0.3 normalny warunkowo (podobnie jak w klasie 0.2, dopuszczany tylko dla danej rasy, ale dotyczy wad szkieletowych – np. za długa żuchwa u ras krótkoczaszkowych) klasa 1 nieprawidłowo położony tylko jeden ząb klasa 2 tyłożuchwie – w porównaniu do szczęki pies ma za krótką żuchwę klasa 3 przodożuchwie – w porównaniu do szczęki pies ma za długą żuchwę klasa 4 zgryz krzywy – połączenie kilku różnych wad

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 2/2012

Zapisz

Zapisz

Niezły zgryz Reviewed by on . Niezły zgryz Prostowanie zgryzu u psów jest możliwe i na dodatek mniej kosztowne niż u ludzi. Na zabieg ten zasługuje zarówno kundelek, jak i rasowiec o błękitn Niezły zgryz Prostowanie zgryzu u psów jest możliwe i na dodatek mniej kosztowne niż u ludzi. Na zabieg ten zasługuje zarówno kundelek, jak i rasowiec o błękitn Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top