czwartek, 21 lutego 2019

Nie przekraczać progu bólu

29 października 2018 06:00 Zostaw komentarz

PP: Kto podejmuje ostateczną decyzję: lekarz czy właściciel?
WH: Musi ją podjąć opiekun, ja mogę tylko sugerować. Zdarza się, chociaż rzadko, że właściciel nie chce uśpić zwierzęcia, mimo że ono cierpi i jest nieuleczalnie chore. Wtedy staram się przekonać, że jednak będzie lepiej dla psa, jeśli go uśpimy, że przestanie cierpieć. Niekiedy muszę się uciekać do argumentów prawnych, tłumacząc, że przedłużanie agonii oznacza znęcanie się nad psem, co jest zagrożone sankcjami prawnymi. Na szczęście w ciągu kilkunastu lat pracy miałem zaledwie kilka takich przypadków. Ale też muszę przyznać, że nie zawsze mam sto procent pewności, iż psa, który do mnie trafił, trzeba uśpić. Bywały takie sytuacje, gdy powoli zaczynałem przygotowywać właściciela do tej myśli. On jednak się upierał i chciał utrzymać psa przy życiu. Okazywało się, że zwierzę żyło jeszcze nawet kilkanaście miesięcy. Dlatego staram się być ostrożny.
PP: Bo właściwie wydaje Pan wyrok…
WH: Raczej opinię – zdecydowanie wolałbym takie stwierdzenie.
PP: Czytałem o przypadkach, gdy zwierzęta miały czuć, że śmierć się zbliża. Był Pan świadkiem takich sytuacji?
WH: Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Ale na pewno zwierzęta odczuwają niepokój, bo przecież bezbłędnie odczytują emocje swojego właściciela, zmiany chemiczne w jego organizmie, mowę ciała. Gdy rozmawiamy o uśpieniu psa, człowiek zachowuje się inaczej niż zwykle, a pies współodczuwa te negatywne emocje.
PP: Śmiertelny zastrzyk. Na czym on polega i co się dzieje ze zwierzęciem, gdy go otrzyma?
WH: Jeśli jest wskazanie do eutanazji – a właściwie uśpienia, bo eutanazja z greki oznacza śmierć na życzenie osoby, a zwierzę przecież nie wyraża takiego życzenia – najpierw podaje się psu zastrzyk uspokajający, tak zwaną premedykację. Chyba że jest już nieprzytomny, wtedy od razu można zaaplikować właściwy środek. Ten zaś to nic innego, jak specyfik używany do usypiania zwierząt w czasie zabiegu, tylko że skondensowany – trzy razy silniejszy – w trzy razy większej dawce niż normalnie. Tak więc sumarycznie to prawie 10-krotnie większa dawka niż w wypadku zabiegów chirurgicznych. Zwierzę zasypia jak do zabiegu – najpierw wyłącza się jego świadomość, później ustaje akcja serca i oddychanie…
PP: Usypiany pies nie czuje bólu?
WH: Nie powinien. Może odczuwać niepokój, ale to jest związane z zastrzykiem podawanym dożylnie. Aby więc tego uniknąć, najpierw podaje się premedykację, co uspokaja zwierzę.
PP: Kiedy najtrudniej przychodzi Panu podjęcie decyzji o uśpieniu psa?
WH: Zawsze mam dylemat, gdy trafiają do mnie mioty zwierząt. Usypia się jedno-, dwudniowe szczenięta, bo nie ma co z nimi zrobić, bo wiadomo, że nie znajdą domu. Czasem mamy do czynienia z kaprysem właściciela. Na przykład pies coś zniszczył w domu, więc człowiek w złości chce go uśpić. Albo właściciel jedzie na wakacje i nie ma co zrobić z psem. To się powtarza co roku. W takich sytuacjach zawsze odmawiamy. Bardzo przykro jest też wtedy, gdy zwierzę cierpi, zachowując przy tym świadomość, kiedy problemem nie jest choroba psychiczna, czy metaboliczna, ale na przykład zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa lub procesy, które nie mają wpływu na psychikę psa. Pamiętam doskonale, jak kilka lat temu usypiałem owczarka niemieckiego, który strasznie cierpiał, bo leki przeciwbólowe już nie działały. Trzeba było dźwigać go na ręcznikach, a był otyły. Właściciele mieszkali na górnych kondygnacjach starej poniemieckiej kamienicy, bez windy. Nie byli w stanie wynosić psa, nie mieli też komu go przekazać. I miałem potworny dylemat, bo ten owczarek patrzył na mnie, jakby prosił mnie, bym go nie usypiał… Ale musiałem to zrobić, żeby się nie męczył.
PP: Czy zazwyczaj usypia się stare psy?
WH: Z wiekiem ryzyko wystąpienia nieuleczalnych chorób jest większe. Ale nowotwory dotykają psy w każdym wieku. Miałem zwierzęta z nowotworami, które przeżyły kilkanaście miesięcy i też trzeba było zadecydować o uśpieniu ich. Zdarzają się osobniki po ciężkich wypadkach. Jakiś czas temu trafił do kliniki młody york, który został przegryziony przez owczarka niemieckiego tak, że miał uszkodzony kręgosłup. To była dramatyczna chwila – ładny, miły, zadbany pies, cała rodzina płakała. Ale nie było ratunku.
PP: Pan ma swoje zwierzęta?
WH: Mam i domyślam się, do czego pan zmierza.
PP: Przeprowadzenie własnego zwierzęcia na tamten świat to podobno jedna z najtrudniejszych chwil dla lekarza weterynarii…
WH: Tak, musiałem uśpić własnego psa i żałuję, że czekałem za długo. Kładę to na karb tego, że wtedy byłem jeszcze bardzo młodym lekarzem. Mój pies był cztery lata leczony na niewydolność serca i migotanie przedsionków. W końcu przyszedł taki moment, że miał obrzęki łap i trzeba było skrócić mu męczarnie. Uśpiłem go sam. To był owczarek niemiecki, z którym się wychowałem, razem przeżyliśmy mój ogólniak i studia. Potem zaniosłem go na sekcję zwłok. Chciałem się upewnić, że zrobiłem wszystko, co możliwe. Moi koledzy z przerażeniem stwierdzili, że podjąłem tę decyzję stanowczo za późno! Dlatego wiem, że zwlekanie wcale nie jest dobre. Zatrzymywanie przy sobie cierpiącego zwierzęcia to egoizm – nie wyobrażamy sobie, że ukochanego psa może zabraknąć.
Rozmawiał Maciej Sas

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 11/2010

Zapisz

Zapisz

Pages →  1 2

Nie przekraczać progu bólu Reviewed by on . PP: Kto podejmuje ostateczną decyzję: lekarz czy właściciel? WH: Musi ją podjąć opiekun, ja mogę tylko sugerować. Zdarza się, chociaż rzadko, że właściciel nie PP: Kto podejmuje ostateczną decyzję: lekarz czy właściciel? WH: Musi ją podjąć opiekun, ja mogę tylko sugerować. Zdarza się, chociaż rzadko, że właściciel nie Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top