czwartek, 14 grudnia 2017

Lonia, moja miłość

29 listopada 2017 09:24 Zostaw komentarz

Lonia, moja miłość

 – Żeby być ze mną, zrobi wszystko – Agata Tuszyńska, autorka książki „Jamnikarium” opowiada o Lonii, swoim czarnym, gładkowłosym jamniku.

Czy to musiał być jamnik?

– O tak, musiał być, bo mnie fascynuje nieoczywista uroda jamników i to, że są zabawne. Po ponad jedenastu latach wspólnego życia Lonia ciągle mnie zachwyca, zadziwia i zaskakuje. Naprawdę nie ma człowieka, który by się na jego widok nie uśmiechnął. Jamnik ociepla los.

Najpierw była jamniczka Nutka, potem basetka Tola, też pocieszna, zwłaszcza w dzieciństwie, kiedy uszy miała dłuższe niż łapy i stale się o nie potykała. Upodobniało ją to do bohaterów Disney’a. Długo żyła i dużo chorowała, ciężko mi było ją nosić. Jamniki są poręczniejsze. Łatwo je tu i tam przemycić.

lonia1

Napisała pani w „Jamnikarium”, że Lonia ma oczy tak smutne jak Stary Testament.

– Bo tak jest.

A skąd ten smutek? Czy każdy jamnik go ma?

– Myślę, że każdy jamnik ma wyjątkowo rozumne, piękne i współczujące oczy. Jamniki są empatyczne. Poza tym Lonia jest nauczony żebrania i to się łączy, ponieważ kiedy spojrzy na człowieka takimi pełnymi oddania i miłości oczami to zawsze coś wyżebrze. Mój jamnik, jak każdy, zainteresowany jest głównie jedzeniem, a także obecnością człowieka. Trzeba z nim cały czas być, najchętniej blisko. Lonia nie może siedzieć obok mnie, musi siedzieć na mnie, na kolanach, grzejąc plecy lub głowę. I najlepiej żebym jeszcze w tym czasie coś jadła. To ulubione połączenie jamnika.

Podobno Lonia ma skłonność do hazardu.

– Lubi przygody, wyzwania i ryzyko. Jego ojciec pochodzi z Las Vegas, a ja wierzę w genetykę. W Kanadzie Lonia lubił biegać po dzikich i nieoswojonych terenach. Kiedy był młody, bawił z innymi psami, miał przyjaciela – jamnika Miodka. Teraz jest już dorosły i bardziej niezależny. Nie jest specjalnie odważny, nie nawiązuje nowych znajomości. Udaje, że inne psy nie istnieją. Obchodzi je wyniośle szerokim łukiem. Czasami jest zainteresowany sukami, o ile są odpowiedniego wzrostu. Nie przepada za dziećmi, bo hałasują i bywają nieprzewidywalne. Zdecydowanie woli mężczyzn niż kobiety, bezbłędnie pamięta adresy, pod którymi już był.

– I chyba jeszcze nie lubi zostawać sam w domu… „Demonstracyjnie odchodzi na swoje miejsce, wzrok zranionej łani. Wzbudzanie poczucia winy poziom 13 na 10 możliwych! Głowa spuszczona, uszy do podłogi, ogon pod siebie. Wychodzę czując się jak zbrodniarz”.

– No niestety… Żeby być ze mną, Lonia gotów jest na wszystko. Wierzę, że psa można wiele nauczyć, ale nie w każdym wieku. Nawet wybrałam trenera, który próbował go oduczyć bliskości ze mną. Ale po jednej lekcji, kiedy przywiązano jamnika do kaloryfera, a ja miałam odchodzić w drugi koniec pokoju… przy wtórze potwornego skowytu, poddałam się. Owszem, Lonia cierpi na lęk separacyjny, ale i ja mam podobną przypadłość. I nie tylko to nas łączy. Musiałam się na to zgodzić.

rozmawiała: Jowita Flankowska

CDN.

O tym co Lonia lubi jeść, co książka „Jamnikarium” zmieniła w jego życiu oraz jak wyglądała podróż Lonii z Kanady do Polski już JUTRO 🙂  

Lonia, moja miłość Reviewed by on . Lonia, moja miłość  - Żeby być ze mną, zrobi wszystko - Agata Tuszyńska, autorka książki „Jamnikarium” opowiada o Lonii, swoim czarnym, gładkowłosym jamniku. - Lonia, moja miłość  - Żeby być ze mną, zrobi wszystko - Agata Tuszyńska, autorka książki „Jamnikarium” opowiada o Lonii, swoim czarnym, gładkowłosym jamniku. - Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top