wtorek, 12 grudnia 2017

Konsekwencje stosowania nagród i kar

28 listopada 2017 07:40 Zostaw komentarz
Nagradzanie czy karanie?

Nagradzanie czy karanie?

Konsekwencje stosowania nagród i kar

Już kilka stuleci temu ludzie zrozumieli, że współpraca z psem powinna opierać się na jego instynktach, a nauka pożądanych zachowań jest skuteczniejsza dzięki nagradzaniu.

Około roku 1700 we Francji do zbierania trufli zaczęto używać psów zamiast świń, ponieważ, w odróżnieniu od tych zwierząt, psy nie zjadały cennych grzybów. W zamian za ich znalezienie czworonogi otrzymywały kawałki chleba. W 1885 roku Richard Hammond opublikował książkę „Practical Training”, w której pisał, że psy należy nagradzać mięsem, gdy wykonują polecenia. Obok tego podejścia, całkiem rozsądnego i opartego na zwykłym doświadczeniu, funkcjonowało również zupełnie inne, wywodzące się od Kartezjusza. Ten żyjący na przełomie XVI i XVII wieku uczony, który stworzył podwaliny nowoczesnej nauki opartej na empirii i analizie, przyczynił się do upowszechnienia idei zwierzęcia–maszyny pozbawionego emocji i możliwości odczuwania, która na długi czas zmieniła sposób myślenia przyrodników.

Maszyna czy żywa istota

Wydawać by się mogło, że codzienne doświadczenie zweryfikuje tak absurdalny pogląd, jednak myśl filozofa tak dobrze korespondowała z jego wizją świata, potwierdzoną dodatkowo eksplozją odkryć naukowych i badań w następnych wiekach, że głoszenie odmiennych tez było w środowisku naukowym uważane za niepoważne. Kilka wieków później doktryna Kartezjusza trafiła na bardzo podatny grunt, jaki stworzyli behawioryści, mierzący parametry zachowań i traktujący organizmy jak układy reagujące na bodźce środowiska. Zwierzę było dla nich „czarną skrzynką”, a tym, co dało się w sposób ścisły opisywać i badać były jedynie wywołane zachowania, kształtowane dowolnie, dzięki odpowiedniej modyfikacji środowiska i manipulacji wzmocnieniami. Taka teza była dość wygodna i szybko znalazła zwolenników wśród osób zajmujących się szkoleniem psów na potrzeby wojska, filmu i rozrywki. Traktowanie psa jak prostego mechanizmu reagującego odruchowo na bodźce bardzo upraszcza problemy etyczne. Zamiast zastanawiać się, czy zwierzę poddawane takiej lub innej tresurze cierpi – można skupić się po prostu na uzyskiwaniu zachowań przy pomocy dowolnych metod, o których przydatności świadczy ich skuteczność.

Źródła wzmocnień

Na całym świecie stosuje się wiele metod szkolenia psów. Każdy trener tworzy własne, zgodne ze swoją wiedzą, doświadczeniem i celami, jakie sobie stawia. Ale niezależnie od indywidualnych sposobów żadne działanie trenera nie byłoby skuteczne, gdyby pies nie chciał współpracować. Tradycyjnie rzecz ujmując, źródłami wzmocnień są przewodnik, środowisko i organizm psa, zaś sposoby motywowania czworonoga wiążą się z określonymi potrzebami, które chce on zaspokoić. Może być głodny i wtedy gotów jest zrobić coś, by otrzymać jedzenie. Jeśli lubi polować – wtedy motywujące będzie użycie aportu (zabawki) jako zastępczej zdobyczy. Trzecim powodem działania psa może być chęć potwierdzenia związku z grupą, do której należy. Tutaj będzie się zaliczać kontakt z opiekunem, z innymi psami, zabawa z nimi, głaskanie, itp. Ostatnim powodem, dla którego pies chce coś zrobić, jest uniknięcie przykrości. Zwykle zaprzestanie działania albo uprzedzi swoim zachowaniem przykre konsekwencje. Mówiąc prościej, może zadziałać według zasady, że najlepszą obroną jest atak. Przejrzystość tego schematu jest oczywista – pies wybiera to, co wiąże się z przyjemnymi konsekwencjami i unika tego, co prowadzi do przykrych doświadczeń – jednak nie zawsze działa on tak, jak dobrze naoliwiony mechanizm. Podczas szkolenia można sprawić, że pies przestanie reagować na polecenia, nawet jeśli przewodnik używał wyłącznie nagród. Wyobraźmy sobie, że uczymy psa polecenia – „siad”. Za każdym razem, gdy pupil siada, dostaje kawałek parówki. Po pewnym czasie nie chce siadać, nawet gdy jest głodny. Jedno z możliwych wyjaśnień wynika z teorii Yerkesa-Dodsona, która mówi o właściwym dla każdego zadania poziomie motywacji. Im bardziej skomplikowane zadanie, tym niższy powinien być poziom motywacji. Dla prostych zadań korzystniejszy jest wyższy poziom motywacji. Jeśli nauczyliśmy psa siadania na hasło, używając mniej wartościowych nagród – przyswajał on sobie nową umiejętność dość szybko. Ale gdy stała się ona rutyną – zwykłe nagrody nie były dość atrakcyjne, aby nadal to robić. I odwrotnie. Jeśli pies wykonał coś wyjątkowo dobrze i otrzymał nagrodę znacznie przewyższającą normalną premię – następnym razem da z siebie wszystko, by to doświadczenie powtórzyć. Dlatego też szkoleniowcy nagradzają niekiedy psa tzw. jackpotem, czyli nagrodą znacznie przewyższającą normalne standardy. Uczeni badający to zjawisko zauważyli, że z treningiem wiążą się oczekiwania psa względem nagrody. Jeśli jest mniej wartościowa od spodziewanej – zachowanie się osłabia. Jeśli jest większa – zachowanie wzmacnia się znacznie szybciej, niż wynikałoby to z przewidywań opartych na statystyce. Taki przebieg nauki świadczy o konieczności wzięcia pod uwagę oczekiwań psa i emocji przeżywanych w momencie otrzymania nagrody.

Pages →  1 2 3

Konsekwencje stosowania nagród i kar Reviewed by on . [caption id="attachment_2282" align="alignleft" width="270"] Nagradzanie czy karanie?[/caption] Konsekwencje stosowania nagród i kar Już kilka stuleci temu ludz [caption id="attachment_2282" align="alignleft" width="270"] Nagradzanie czy karanie?[/caption] Konsekwencje stosowania nagród i kar Już kilka stuleci temu ludz Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top