piątek, 22 marca 2019

Dogtroter, czyli kynologiczna wyprawa dookoła świata

29 października 2018 06:05 Zostaw komentarz

Smagana wiatrem Kanada

Pora odwiedzić chłodniejsze rejony świata. Szlak prowadzi nas do Ameryki Północnej, a dokładniej do Kanady. Turyści, którzy docierają do tego odległego kraju, urzeczeni są przede wszystkim dziką przyrodą i ogromnymi przestrzeniami. Można jechać setki kilometrów i nie spotkać człowieka. Z pewnością jest to bardzo pociągająca wizja dla wszystkich podróżnych zmęczonych cywilizacją.
W Kanadzie wielu ludzi zajmuje się rybołówstwem. Zwłaszcza na Nowej Fundlandii – wyspie, od której swoją nazwę wziął poczciwy niufek. Jednakże ten północny kraj nie jest ojczyzną nowofundlanda. Przodkowie tych olbrzymich psów zostali sprowadzeni na wyspę z Europy, ale dopiero w Kanadzie niufy nabrały współczesnego wyglądu. Przez lata udoskonalano u nich cechy potrzebne rybakom w pracy. Olbrzymie kudłacze holowały liny od jednego statku do drugiego, wyławiały sieci rybackie, aportowały z wody przedmioty, które wypadły za burtę, a nawet ratowały tonących ludzi. Także na lądzie sprawdzały się znakomicie – jako psy pociągowe pomagały drwalom w przewożeniu drewna. Rasa została wyhodowana ściśle do potrzeb mieszkańców wyspy, stąd też jej oryginalny i jedyny w swoim rodzaju wygląd. Gruba sierść chroniła nowofundlandy przed utratą ciepła w wodzie i na lądzie, gdyż na wyspie panuje surowy klimat. Niemniej na Nowej Fundlandii rzadko można teraz spotkać pracującego niufa. Większość obecnie hodowanych psów tej rasy pochodzi z Europy, gdzie ich miłośnicy na szczęście nie zapominają o wielkiej pasji nowofundlandów, jaką jest pływanie. Wiele tych zwierząt pracuje, pomagając wodnym służbom ratowniczym.

Orientalna egzotyka Chin

Z zimnej Kanady udajemy się w nieco cieplejsze rejony świata, do Chin. Daleki Wschód zawsze stanowi nie lada atrakcję dla żądnych egzotyki podróżników. Chiny to rozległy, a przez to bardzo zróżnicowany kulturowo kraj. Wspaniałe nowoczesne miasta, jak Pekin czy Hongkong, odcinają się na tle biednej prowincji, której mieszkańcy zgodzą się na jakąkolwiek pracę za każde pieniądze. W Chinach fascynująca jest właśnie ta skrajna różnorodność. Decydując się na wyjazd do tego kraju, zazwyczaj chcemy doświadczyć wszystkiego: gonitwy i spokoju, przepychu i biedy.
Według szacunkowych danych Chiny mają niemal miliard czterysta milionów mieszkańców i są najbardziej zaludnionym państwem na świecie. Od wieków jedną z wyznawanych tam religii jest buddyzm, z którym wiąże się powstanie typowo chińskich psów – pekińczyków. Historia wyhodowanej na Nizinie Mandżurskiej rasy sięga około 7000 lat przed naszą erą. Psy trzymano w świątyniach, gdyż według wierzeń ich drobna budowa pozwalała im złapać groźne demony, a waleczne serce potrafiło pokonać nawet najpotężniejsze złe moce. Legenda mówi, że pekińczyki są owocem miłości lwa i małpy – po lwie odziedziczyły siłę ducha, wytrwałość i szlachetność, a po małpie nietypowe ruchy. Związek tych zwierząt miał ponoć pobłogosławić sam Budda. Od tego czasu zgodnie z ludowymi wierzeniami pekińczyki w razie niebezpieczeństwa potrafiły zamieniać się w lwy. Przez wiele wieków te nieduże pieski żyły tylko w pałacach cesarskich, których były prawdziwą ozdobą. Po śmierci cesarza wkładano je do jego grobu, by chroniły swego pana przed złymi duchami. Do Europy trafiły dopiero w drugiej połowie XIX wieku jako łup wojenny. Pięć przywiezionych czworonogów sprawiło, że z czasem pekińczyk stał się popularnym na całym świecie pieskiem do towarzystwa.

Poskromienie dalekiej Australii

Teraz mamy w planach odwiedzić jedyne państwo, które jednocześnie jest kontynentem. Lecimy na antypody, czyli do Australii. Żyją tam dziko zwierzęta niespotykane nigdzie indziej na świecie: kangury, koala czy kolczatki australijskie. Flegmatyzm żywiących się eukaliptusem wiecznie sennych niedźwiadków rozczula i wywołuje niepohamowaną wręcz chęć przytulenia ich.
Na wielkich australijskich pustkowiach mieszkają także drapieżniki, a wśród nich dziki pies dingo. Jego zaciętość i determinacja w polowaniu okazały się przydatne dla ludzi, którzy chcieli stworzyć rasę idealną do pilnowania bydła. Krew dzikiego dingo płynie w jednej z australijskich ras – australian cattle dogu. Odkąd w XVIII wieku Australia została odkryta przez angielskiego podróżnika Jamesa Cooka, Wielka Brytania zaczęła rościć sobie do niej prawa. Wielu rdzennych mieszkańców, Aborygenów, zginęło w czasie zasiedlania kraju przez Brytyjczyków, którzy odkryli w odległej Australii wspaniałe możliwości chowu bydła i owiec. Do pilnowania olbrzymich stad potrzebna im była jednak pomoc psów. Najpierw próbowano wykorzystywać psy zwane smithfieldami, jednak ich szczekliwość i skłonność do szybkiego męczenia się spowodowały, że zaczęto myśleć nad stworzeniem nowej rasy. Jeden z naganiaczy bydła postanowił skrzyżować smithfielda z dingo, gdyż dzikie psy były ciche i skutecznie zachodziły ofiarę od tyłu. Szczenięta z tego skojarzenia doskonale radziły sobie w pracy przy wypasie, ale to nie wystarczało hodowcom. Aby stworzyć rasę idealną, użyto domieszek wielu psów, m.in. collie i dalmatyńczyka, i ponownie łączono je z dingo. Umiejętności australian cattle dogów są więc wynikiem starannej selekcji puli genów, dzięki czemu w pilnowaniu bydła nie mają sobie równych. Ich charakterystyczny sposób pracy polega na zakradaniu się do zwierząt od tyłu, podgryzaniu ich w pęciny, a następnie uchylaniu się przed ewentualnym kopnięciem. Do dziś rasa jest w Australii bardzo popularna i wykorzystywana zgodnie ze swoim przeznaczeniem.

Zdystansowane piękno Finlandii

Opuścić Australię można tylko drogą morską lub powietrzną. My wybieramy tę drugą i wracamy do Europy. W niemal każdym europejskim kraju moglibyśmy odkrywać niesamowitą przeszłość różnych ras. Zdecydowaliśmy się odwiedzić Finlandię. Ojczyzna Muminków usiana jest całą gamą cudów natury. Liczne jeziora i torfowiska z pewnością przyciągną marzycieli, szkierowe wybrzeże zachwyci nie tylko romantyków, a większe miasta, jak Helsinki, Espoo czy Tampere, zawładną sercem każdego turysty. Dla młodszych podróżników nie bez znaczenia jest fakt, że częścią tego północnoeuropejskiego państwa jest Laponia, kraina reniferów i Świętego Mikołaja.
Finlandia, w przeciwieństwie do Chin, ma mało mieszkańców, dzięki czemu wciąż wolno żyje tam mnóstwo dzikich zwierząt. Od setek lat tamtejsza ludność zajmowała się myślistwem. Do tego celu doskonale nadawały się psy, toteż wyhodowano rasę bardzo odporną i świetnie sprawdzającą się na polowaniach nawet w trudnych warunkach – karelskiego psa na niedźwiedzie. Szpice te potrafiły zapolować na niedźwiedzia, radziły więc sobie także ze żbikiem, łosiem czy wilkiem. Nierzadko pies ratował życie swojemu opiekunowi, gdy ten nagle stanął oko w oko z rozjuszonym dzikim zwierzęciem. Mógł to zrobić nie tylko dzięki swojej sile, ale też wielkiej odwadze i determinacji. Karelski pies na niedźwiedzie jest rasą, która podobno doskonale odzwierciedla cechy charakteru przypisywane Finom: dystans do otaczającego świata, nieufność, dużą samodzielność. Do dzisiaj karelczyki wykorzystuje się podczas polowań nie tylko w ich ojczyźnie. Wprawdzie celem psów nie są już niedźwiedzie, ale z wielkim zapamiętaniem oddają się chwytaniu dzikiego ptactwa czy zwierząt futerkowych.
Z Finlandii wracamy do Polski. Rdzennymi czworonożnymi mieszkańcami naszego kraju są: owczarek podhalański, polski owczarek nizinny, chart polski, gończy polski i ogar polski. Moglibyśmy objechać świat w wielu innych kierunkach i wszędzie znaleźlibyśmy ślady historii łączącej kulturę ludzi z psami. Świadczy to o niezwykłej więzi, jaka tysiące lat temu wytworzyła się między nami. Warto zwrócić uwagę na to, że różne rasy nie powstały przypadkowo. Zawsze ich użytkowość była silnie związana z miejscową kulturą. Te relacje mogą nam powiedzieć o kraju i ludziach tam mieszkających o wiele więcej niż przewodniki. A zatem dokąd jedziemy teraz?
Anna Czerwińska

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 8/2009

Zapisz

Pages →  1 2

Dogtroter, czyli kynologiczna wyprawa dookoła świata Reviewed by on . Smagana wiatrem Kanada Pora odwiedzić chłodniejsze rejony świata. Szlak prowadzi nas do Ameryki Północnej, a dokładniej do Kanady. Turyści, którzy docierają do Smagana wiatrem Kanada Pora odwiedzić chłodniejsze rejony świata. Szlak prowadzi nas do Ameryki Północnej, a dokładniej do Kanady. Turyści, którzy docierają do Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top