czwartek, 14 grudnia 2017

Dobra relacja to nie dominacja

1 grudnia 2017 07:40 1 komentarz
Dobra relacja to nie dominacja

Dobra relacja to nie dominacja

Dobra relacja to nie dominacja

Przestarzałe metody szkolenia psów są wciąż forsowane przez niektórych trenerów i lekarzy weterynarii. To droga na skróty, wygodna dla właściciela, ale negatywnie oddziałująca na zwierzę, w konsekwencji generująca nowe problemy z ulubieńcem. A przecież pożądane zachowania można wypracować pozytywnymi wzmocnieniami. Nawet jeśli będzie to trwało nieco dłużej, da lepsze efekty.

Wielu z nas, myśląc o ułożeniu swoich relacji z pupilem, przywołuje w głowie popularne sformułowania typu: „teoria dominacji”, „tworzenie z psem stada”, „bycie osobnikiem alfa”. Zastanówmy się jednak, czy zdominowanie czworonoga poprzez wprowadzenie szeregu reguł oraz kar, które zepchną go na najniższą pozycję w stadzie, jest sposobem na rozwiązywanie problemów z zachowaniem podopiecznego.

„Cudowne” zasady

Co, zgodnie z tradycyjnymi metodami, należy zrobić, gdy pies ciągnie na smyczy, warczy, kiedy zganiamy go z kanapy, przechodzimy obok jego miski lub chcemy mu odebrać jakiś przedmiot? Zdominować, pokazać mu, kto rządzi w psio-ludzkim stadzie. Jak to jednak działa naprawdę? Wyobraźmy sobie następującą sytuację: znudzony pupil siedzi cały dzień w domu, nagle kradnie nasz kapeć. Podchodzimy, aby odebrać mu zdobycz, a on zaczyna pokazywać kły i warczeć. Automatycznie cofamy rękę, lecz za chwilę odbieramy psu przedmiot, bo przecież nie możemy pokazać, że jesteśmy słabsi. Zwierzak warczy coraz głośniej, może się zdarzyć, że złapie nas zębami za rękę. Znów pokazujemy, że jesteśmy silniejsi, więc chwytamy go za kark i karcimy. Jak ta sytuacja wygląda z perspektywy czworonoga? I czy rzeczywiście uczymy podopiecznego właściwego zachowania? Pies ze względu na to, że rzucanie zabawek pod nogi pana nie przynosi żadnego efektu, kradnie „niedozwolony” przedmiot i ostentacyjnie pokazuje go właścicielowi. Cel jest osiągnięty, bo człowiek wstaje i próbuje odebrać ulubieńcowi łup, a to dla psa nadzieja na świetną zabawę! Tymczasem zaczyna się dziać coś kompletnie dla niego niezrozumiałego – ukochany pan krzyczy, odbiera przedmiot, chwyta za kark, a nawet używa przemocy… Pupil po kilku takich doświadczeniach uczy się, że dłoń stanowi potencjalne zagrożenie, wiąże się z bólem i nieprzyjemnymi doznaniami. Pies z początku ostrzega (warczy, pokazuje zęby, ma napięte ciało), a gdy to nie skutkuje, atakuje. Uczenie zwierzaka, że wysyłanie sygnałów ostrzegawczych wiąże się z karą, jest niebezpieczne, bo w pewnym momencie ulubieniec, widząc bezcelowość alarmowania, może bez ostrzeżenia przejść do ofensywy. Jak zatem układać relacje z psem, abyśmy w pełni nad nim panowali i aby nie dochodziło do takich groźnych sytuacji? Przeanalizujmy opisany przypadek. Wystarczyłoby po prostu zająć się pupilem, zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu, stymulacji umysłowej, wspólnej zabawy oraz doświadczenia czegoś nowego. A gdyby nawet coś ukradł, by przypomnieć o swoim istnieniu, należałoby zaproponować mu w zamian ulubioną zabawkę i nie robić wielkiej afery. Musimy pamiętać, że kupując psa, decydując się na przygarnięcie całkowicie zależnej od nas istoty, jesteśmy zobowiązani zaspokajać jej potrzeby.

Plan przejęcia władzy?

Psy są oportunistami – jeżeli coś się opłaca, robią to, jeżeli nie – rezygnują z danej czynności. Dlatego wyjaśnienie ich „dominujących” zachowań jest o wiele prostsze i bardziej logiczne, niż przypuszczamy. Oto przykład. Zgłosili się do mnie właściciele rocznego maltańczyka. Piesek nie sprawiał większych problemów, był oczkiem w głowie całej rodziny. Nagle, gdy nadeszła zima, zaczął warczeć i gryźć, kiedy próbowano założyć mu ocieplane ubranko bądź go uczesać. Właściciele udali się do weterynarza, który wystawił diagnozę – pies zamierza zdominować całą rodzinę. Domownicy zwarli szeregi i aby ukrócić plany przejęcia władzy przez niepozornego, ważącego zaledwie 3 kg, maltańczyka, zaczęli wcielać w życie reguły mające pokazać czworonogowi, gdzie jego miejsce. Drobnego pieska chwytano za kark, gdy tylko wydał z siebie cichy pomruk podczas zabiegów pielęgnacyjnych lub zakładania ubranka. Jadł dopiero wtedy, gdy właściciele spożyli swój posiłek, wychodził ostatni przez drzwi, miał całkowity zakaz leżenia na kanapie i łóżku (choć do tej pory było to dla niego codziennością). W efekcie tych działań Shaggy stał się zastraszonym, pozbawionym pewności siebie, agresywnym i lękliwym pieskiem. „Ciężki przypadek, dominujący pies” – powiedzieliby trenerzy tzw. starej szkoły. Jaka jednak była prawdziwa i racjonalnie wytłumaczalna przyczyna takiego zachowania? Okazało się, że maltańczyk pod koniec jesieni doznał urazu pazurka. W tym samym czasie zaczął wykazywać niechęć do pielęgnacji oraz zakładania mu ubranka, gdyż wiązało się to z bólem. Opiekunowie przyznali, że o tym zapomnieli. O ileż prostsze byłoby stopniowe oswajanie Shaggy’ego z czesaniem i ubieraniem przy pomocy smakołyków oraz innych nagród, uważając na jego łapkę; budowanie pozytywnych skojarzeń z tymi czynnościami i sprawienie, by tolerował dotyk we wrażliwym miejscu. Zamiast tego zwierzak doświadczył nieusprawiedliwionej przemocy ze strony swoich państwa, przez co stracił do nich resztki zaufania i musiał się bronić przed każdą próbą dotknięcia go. Na szczęście właściciele uświadomili sobie, jak wiele popełnili błędów. Obecnie pracują nad odbudową relacji z Shaggym. W mediach i codziennym życiu niestety nadal spotykamy się z trenerami czy weterynarzami, którzy powtarzają przestarzałe teorie i namawiają do stosowania metod obniżających status czworonoga w psio-ludzkim stadzie. Nawet jeśli właściciele mają wewnętrzne opory przed tego typu praktykami, niestety ulegają magii autorytetu osób związanych z wychowaniem oraz tresurą psów i automatycznie poddają się temu podejściu.

Instrukcja obchodzenia się z psem

Istnieje wiele psich zachowań, które często bierze się za przejaw nieposłuszeństwa lub dominacji, a w rzeczywistości ich źródło leży gdzie indziej. Oto przykłady. Ulubieniec ciągnie na smyczy – tak naprawdę to zachowanie samonagradzające, dzięki któremu zawsze dochodzi do tego, co chce powąchać lub zobaczyć. Jeżeli na to pozwalamy, zwierzak upewnia się, że ciągnięcie jest właściwe i opłacalne. A wystarczy nauczyć psa spokojnego zachowania podczas spacerów oraz skupiania na nas uwagi za pomocą metod, które staną się dla niego źródłem atrakcji. Inny przykład opacznie interpretowanej sytuacji – pies warczy, gdy podchodzimy do jego miski lub próbujemy mu odebrać jakiś przedmiot. To nie symptomy dominacji czy agresywnego usposobienia, ale całkowicie naturalne zachowanie (zwierzak po prostu pilnuje swoich rzeczy) – u niektórych osobników przejawiające się bardziej, u innych mniej intensywnie. Aby zmienić nastawienie pupila, wystarczy mu pokazać, że oddanie czegoś cennego wiąże się z otrzymaniem atrakcyjniejszej nagrody. Przydatne jest też nauczenie psa komend „trzymaj”, „puść”, „hop” i „zejdź”. Musimy również uszanować to, że podopieczny zwyczajnie może chcieć spokoju i nie powinniśmy mu przeszkadzać, gdy spożywa posiłek lub śpi. Kolejny przykład – pies leży w przejściu lub przeciska się, aby wyjść z domu przed opiekunem. W pierwszym przypadku wystarczy zachęcić go smakołykiem lub zabawką, aby wstał i usunął nam się z drogi (z czasem będzie to robił sam) oraz nagradzać, gdy śpi w swoim posłaniu. Jeżeli wybiera inne miejsca, zastanówmy się, czy jego legowisko jest wygodne, nie stoi w zbyt hałaśliwym, wietrznym lub nasłonecznionym miejscu. W drugim przypadku za każdym razem, gdy wychodzimy, wydajmy polecenie „siad”, a drzwi otwierajmy, gdy pies nadal siedzi i czeka na zwolnienie go z tej komendy. To ćwiczenie dobrze wpływa na pracę z czworonogiem w rozproszeniach – pokazujemy, że dostanie to, czego pragnie, gdy wykona to, czego od niego oczekujemy.

Stałe reguły

Zachowania psa nie możemy rozpatrywać jednowymiarowo (jest uległy lub dominuje), ponieważ decydują o nim emocje, uwarunkowania genetyczne, nastrój, szereg czynników zewnętrznych. Tylko biorąc pod uwagę te elementy, jesteśmy w stanie rzetelnie ocenić przyczyny powstania danego zachowania, w naszym rozumieniu niepożądanego. Dlaczego w naszym? Ponieważ zachowania, jakie prezentuje nasz ulubieniec, są w większości całkowicie naturalne – od nas zależy, które będą występowały częściej, a które rzadziej i w jakich sytuacjach. Psy lubią stałe zasady – zapewniają im spokój i poczucie bezpieczeństwa. Zastanówmy się zatem, co pupilowi będzie wolno, a czego nie, i twardo się tego trzymajmy. Jeżeli raz na coś pozwalamy, a kiedy indziej nie, podopieczny tego nie pojmuje, gubi się w odczytywaniu naszych intencji. Zapewne jeszcze wiele razy będzie próbował osiągnąć swój cel, bo przecież kiedyś było wolno… Dlatego już na początku wspólnego życia ustalmy, czy zwierzak może leżeć na kanapie, czy nie, jak mają wyglądać spacery oraz codzienne rytuały. Nie komplikujmy prostego życia naszych czworonożnych domowników – pozwólmy im być psami, nie traktujmy ich jak wrogów, a partnerów i przyjaciół, którzy bezgranicznie nam ufają. Wystarczy poświęcić im trochę czasu i uwagi, pokazać, czego od nich oczekujemy, a znajdziemy się na najlepszej drodze do budowania z nimi pozytywnej relacji.
Magdalena Bukowska

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 5/2012

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dobra relacja to nie dominacja Reviewed by on . [caption id="attachment_898" align="alignleft" width="270"] Dobra relacja to nie dominacja[/caption] Dobra relacja to nie dominacja Przestarzałe metody szkoleni [caption id="attachment_898" align="alignleft" width="270"] Dobra relacja to nie dominacja[/caption] Dobra relacja to nie dominacja Przestarzałe metody szkoleni Rating: 0

komentarze (1)

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top