piątek, 15 grudnia 2017

Czy ojciec jest ojcem?

10 listopada 2017 08:01 1 komentarz

U nas nierealne?

Wydawałoby się, że stosowanie takich metod może mieć wiele zalet. Najwyraźniej jednak tak nie jest, skoro korzysta z niej tak mało krajów. Należy do nich Finlandia, gdzie świadomość kynologiczna stoi na wysokim poziomie. Tamtejsi hodowcy podchodzą do swojej pracy bardzo ambitnie, ale położenie geograficzne ogranicza ich możliwości. W hodowlach co jakiś czas przychodzą na świat szczenięta po dwóch różnych ojcach i po przedstawieniu badań otrzymują rodowody. Zgodę na takie praktyki wydał Fiński Kennel Club. Nie są to jednak praktyki powszechne.
– Regulamin hodowlany Związku Kynologicznego w Polsce nic nie wspomina o stosowaniu takich metod – mówi Barbara Larska, przewodnicząca ds. hodowlanych ZKwP. – Ale dopuszcza też odstępstwa „w wyjątkowych przypadkach uzasadnionych dobrem hodowli psa rasowego”. Możliwość wykonywania badań genetycznych jest pomocna w wypadku dużych wątpliwości co do pochodzenia szczeniąt. Kiedyś, gdy istniało podejrzenie o tzw. dokrycie, cały miot tracił prawa do rodowodu. Obecnie to się zmieniło. A więc wyjątki się zdarzają. Nie widzę jednak sensu, aby zmieniać z tego powodu regulamin i dopuścić do nadużyć w kryciu, a potem pochodzenie miotów ustalać na podstawie badań genetycznych.

Po co robić badania?

Choć już u wielu gatunków zwierząt gospodarskich przeprowadza się rutynowo kontrole pochodzenia, to weryfikacja rodowodów psów na podstawie badań DNA właściwie nie istnieje. Wykonuje ją Federalny Instytutu Technologiczny (ETH) w Zurychu jako jedna z dwóch instytucji w Szwajcarii. Są to badania zlecone zarówno przez SKG (Schweizerische Kynologische Gesellschaft – Szwajcarski Związek Kynologiczny), jak i przez osoby prywatne; rocznie przeprowadza się ich około 12. Niezgodność pochodzenia w hodowlach psów na całym świecie szacuje się na poziomie 3–15%, przy czym odsetek ten wzrasta w wypadku hodowli „masowych”, gdzie w jednym domu jest więcej niż jeden reproduktor danej rasy.
– W takich hodowlach celowe wydawałoby się wprowadzenie obowiązkowych badań genetycznych – twierdzi dr Claude Schelling od wielu lat zajmujący się badaniami w ETH.

Na zlecenie

W Polsce również zdarzają się takie sytuacje. Są bowiem hodowcy działający pod egidą Związku Kynologicznego, ale trudniący się produkcją szczeniąt rasowych i nierasowych. Trudno im udowodnić nierzetelność, bo szczenięta są zadbane, czyste i zdrowe. Na przeglądach hodowlanych czasem widać, że maluchy nie są podobne do rodziców; choć z jednego miotu, wyglądają, jakby były w różnym wieku, lub budzą inne zastrzeżenia. Wtedy Związek Kynologiczny może zlecić wykonanie badań genetycznych potwierdzających pochodzenie szczeniąt. Są to jednak nieliczne przypadki i często nieuczciwi hodowcy pozostają bezkarni.

Sprawa warta rozpatrzenia

Badanie ósemki szpiców wilczych, na które hodowczyni czekała trzy tygodnie, potwierdziło, że dwoje szczeniąt jest dziećmi reproduktora ze Szwecji, natomiast pozostała szóstka pochodzi od jej psa.
Z wynikami oraz specjalnym podaniem hodowczyni udała się do Klubu Szpica i Psów Pierwotnych Związku Kynologicznego w Polsce, gdzie jej sprawa została przedłożona Komisji Hodowlanej. Związek Kynologiczny rozpatrzył ją pozytywnie i rozdzielił formalnie miot na dwóch ojców, ponieważ badania były oryginalne i niepodważalne.
– Niezwykle nas to ucieszyło – wspomina hodowczyni. – Chcieliśmy zachować się uczciwie w stosunku do przyszłych nabywców naszych szczeniąt, innych hodowców oraz właścicielki reproduktora ze Szwecji. Oczywiście mogliśmy zataić całą sprawę i sprzedać szczenięta drożej jako dzieci wybitnego ojca. Nie mogłabym jednak wówczas spojrzeć w oczy kupującym i udawać, że wszystko jest w porządku – twierdzi. – Cieszę się, że Oddziałowa Komisja Hodowlana tak przychylnie nas potraktowała, ale nie życzę nikomu takiej drogi przez mękę. Ta sytuacja kosztowała nas dużo stresu i pieniędzy. Była świetną nauczką dla nas i przestrogą dla innych hodowców, żeby bardzo pilnować sukę w każdym dniu jej cieczki.
Oficjalny stosunek ZKwP do podwójnego krycia nie zmienił się jednak i sprawa jest nadal uważana za precedens.
Tekst: Żaneta Żmuda-Kozina,
Konsultacja merytoryczna: Jolanta Klukowska-Roetzler

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 1/2010

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Pages →  1 2 3

Czy ojciec jest ojcem? Reviewed by on . U nas nierealne? Wydawałoby się, że stosowanie takich metod może mieć wiele zalet. Najwyraźniej jednak tak nie jest, skoro korzysta z niej tak mało krajów. Nale U nas nierealne? Wydawałoby się, że stosowanie takich metod może mieć wiele zalet. Najwyraźniej jednak tak nie jest, skoro korzysta z niej tak mało krajów. Nale Rating: 0

komentarze (1)

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top