handling

Handling. Dwie strony medalu

Właściciele psów, którzy mają wątpliwości, czy poradzą sobie z pupilami na ringu, mogą skorzystać z pomocy profesjonalistów. Czy wówczas ocena sędziego będzie wyższa? Niekoniecznie. Przedstawiamy osoby, bez których nie może się odbyć żadna wystawa.

Udział w imprezach kynologicznych pozwala lepiej poznać własnego psa i przyjemnie spędzić  z nim czas. Duże znaczenie i dla pupila, i dla człowieka mają towarzyszące tym wydarzeniom sportowe emocje. W końcu podczas pokazów, oprócz wyglądu czworonoga, liczą się również umiejętności wystawcy. A co na temat prawidłowej prezentacji mówią sędziowie i profesjonalni handlerzy?

Test białej rękawiczki

Dla Aleksandry Sękowskiej-Miros, arbitra na wystawach międzynarodowych, podczas prezentacji najważniejszy jest pies. Praca wystawcy nabiera znaczenia wtedy, gdy musi on zapanować nad podopiecznym, który skacze czy nie chce pokazać zębów. Takie zachowanie uniemożliwia ocenę, dlatego człowiek musi wiedzieć, co ma robić i w którym momencie. Z drugiej strony, jego przesadne zaangażowanie wydaje się sztuczne i może przeszkadzać sędziemu.

Oczywiście psa do wystawy należy przygotować. – Jeśli mam do wyboru dwa osobniki o porównywalnej urodzie, wygra ten bardziej zadbany. Jeśli zdarzy się, że ten drugi, mimo mniej starannej pielęgnacji, okaże się zjawiskowy, mogę przyznać mu pierwsze miejsce, ale nie przyznać tytułu.

Trudno odpowiedzieć na pytanie, na ile zabiegi upiększające wpływają na ocenę sędziowską – mówi Aleksandra Sękowska-Miros. – Czasem przeciętne psy wyglądają dużo lepiej niż te doskonale zbudowane, ale gorzej przygotowane. Każdy sędzia musi sam zdecydować, które zwierzę wyróżnić  w takiej sytuacji. Ocenę często utrudniają także kosmetyki upiększające. – Gdy się głaszcze westa i na rękach zostają białe ślady, wiadomo, że biel jego sierści nie jest całkiem naturalna. Wówczas zwracam uwagę handlerowi.

W Polsce bez umiaru stosuje się różne specyfiki. Na Zachodzie takie postępowanie wystawcy skutkuje usunięciem psa z ringu albo obniżeniem oceny – opowiada sędzia. Na zagranicznych wystawach zdarzało jej się obserwować jurorów, którzy dłonią w białej rękawiczce przeciągali po sierści psa, żeby sprawdzić, czy podczas zabiegów pielęgnacyjnych nie użyto preparatów barwiących. Handlerzy potrafią również przyciemniać nos psa przed wejściem na ring, więc i tu biała rękawiczka się przydaje.

Czego sędzia nie lubi u wystawcy? Nadmiernej pewności siebie. To irytujące, gdy ten po wejściu na ring zaczyna wymieniać zalety i tytuły swojego psa, ale jeśli nie ma konkurencji, trzeba zacisnąć zęby i pozwolić takiemu zwierzęciu wygrać. Awersja do właściciela nie powinna wpływać na ocenę jego podopiecznego. W konkurencjach finałowych coraz częściej czworonogi pokazywane są przez zawodowych handlerów. Nawet jeśli pies nie jest idealnie zbudowany, zyskuje przy dobrej prezentacji.  Z pewnością robi też większe wrażenie niż ładny, ale źle prezentowany rywal.

Dlatego coraz więcej wygranych trafia do profesjonalistów. Na koniec kwestia kontroli zębów. – Chociaż niektórzy sędziowie upierają się przy własnoręcznym badaniu, w zasadzie nie ma znaczenia, kto je przeprowadza – wyjaśnia Aleksandra Sękowska-Miros. – Pies na pewno czuje się bardziej komfortowo, gdy podczas oceny zgryzu i kompletności uzębienia dotyka go opiekun.

Trening wesołych łapek

Happy legs to drewniane urządzenie, które od niedawna pomaga również polskim hodowcom w treningu postawy wystawowej czworonogów różnych ras. Ma formę walizki, w której dno od wewnętrznej strony pokryte jest metalem. Ustawia się na nim cztery stemple (słupki) z magnesami od spodu, a na stemplach staje pies. Dzięki ich przesuwaniu uzyskuje się właściwą postawę najpierw przednich, a następnie tylnych łap. Stemple są dość stabilne i nie przesuwają się same, więc przy okazji pupil uczy się utrzymywać postawę wystawową przez dłuższy czas. Jeśli go wówczas nagrodzimy, pozycja wystawowa będzie mu się dobrze kojarzyć. Narzędzie przywędrowało do Polski z USA i Rosji, gdzie jest powszechnie stosowane.

Handling sposobem na życie?

Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie weekendu bez wystawy. Należy do nich Mateusz Legieta, pojawiający się na ringach od dwunastu lat. Mówi o sobie, że urodził się z ringówką w ręku. W świat kynologii wprowadziła go ciocia i matka chrzestna Teresa Legieta, hodowczyni chartów polskich, którą podpatrywał już jako kilkulatek.

Zadawał przy tym mnóstwo pytań,  a wszystkie odpowiedzi i wskazówki starał się wykorzystać w praktyce. Potem zaczął występować jako młody prezenter, wtedy poznał rówieśników o podobnych zainteresowaniach oraz hodowców, z którymi nadal współpracuje. Podczas jego występu w oczy rzuca się przede wszystkim elegancki strój i szykowna muszka. Taka elegancja wyróżniała kiedyś również jego nauczycielkę.

Mateusz ma pod opieką kilka psów,  z którymi regularnie trenuje. – Zdarza mi się wejść na ring z czworonogami, które poznaję w dniu wystawy, ale nie ma się co oszukiwać, występy z nimi wiążą się z dużo mniejszym komfortem – podsumowuje. Do każdego psa podchodzi indywidualnie. Jedni właściciele oddają mu swoje zwierzaki na czas wystawy i odbierają je po jej zakończeniu.

Z innymi podróżuje po Europie, ci zwykle są obecni na wystawach. Czasami psy przylatują do niego na pewien czas (np. na wakacje), wtedy może codziennie z nimi trenować, obserwować, czy robią postępy, budować więź, która  w pracy handlera jest naprawdę ważna. Prezenter lubi zwłaszcza te czworonogi, które poruszają się dynamicznie, ale stara się nie mówić „nie” przedstawicielom innych ras. – Mam swoje ulubione oraz takie, z którymi jestem identyfikowany – opowiada. –  Na wystawach można mnie spotkać głównie z flat coated retrieverami, sznaucerami, beaglami,  a ostatnio także z whippetami.

W nowym sezonie wystawowym wprowadzę na ring dwóch debiutantów, wyżła weimarskiego i rottweilera – zapowiada. Z biegiem lat nauczył się zostawiać swój stres w domu i na wystawach zjawia się zawsze w wyśmienitym humorze. Pozytywne emocje stara się przekazać nie tylko zwierzętom, które pokazuje, ale także ich właścicielom. – Moim zadaniem jest zapewnić psom komfort  i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu udaje mi się uniknąć niepożądanych zachowań podczas prezentacji.

Wywołać je może wiele czynników, hałas przewracającej się tablicy z wynikami, szelest taśmy ringowej czy kiepsko przyklejona wykładzina. Cokolwiek się zdarzy, pies musi wiedzieć, że kiedy jest ze mną na ringu, nic mu się nie stanie – tłumaczy handler, który jest zdania, że podstaw wystawiania może się nauczyć każdy, kto czuje, o co w tym chodzi. Jemu przyszło to bez trudu.

W pewnej chwili ludzie sami zaczęli prosić go o pomoc, a hodowcy proponować współpracę. – Miałem szczęście, że trafiłem na właściwe osoby i miałem na tyle poukładane w głowie, że sukcesy nie przysłoniły mi tego, co podczas wystawiania najważniejsze, współpracy z psami – opowiada. Osobom zaczynającym swoją przygodę z ringiem radzi, by nie zapominały o pokorze i  dyscyplinie, a pracę  z psem traktowały jak dobrą zabawę. Nie zawsze staje się na najwyższym stopniu podium.

Polacy są w tyle

W Polsce zawodowy handling nadal jest w powijakach, choć ma się lepiej niż kilka lat temu. Wciąż większość osób wystawiających psy to albo właściciele, albo hodowcy, ale sądząc po tym, co dzieje się na świecie, i nas czeka rewolucja  w tej dziedzinie. W awangardzie są oczywiście Stany Zjednoczone.

Tam prezenterów można znaleźć poprzez zrzeszające ich stowarzyszenia i organizacje (np. PHA – Professional Handlers Association, działająca od 1926 roku), a i zakres ich usług znacznie wykracza poza zwykły pokaz psa na ringu. Profesjonalny handler w USA oceni potencjał wystawowy czworonoga, pomoże właścicielowi właściwie zadbać o jego kondycję, szatę  i trening. Przygotuje go do wystawy pod względem fizycznym (uwzględniając grooming) oraz psychicznym.

Zazwyczaj ma również samochód przystosowany do dalekich podróży. Można mu powierzyć pupila na miesiąc czy dwa, a on  w tym czasie wystawi go na kilku czy kilkunastu wystawach i przywiezie  właścicielowi championa. Oczywiście taka usługa to niemały wydatek. Sama prezentacja na ringu to koszt od 100 do 150 dolarów. W przypadku psów ras dużych lub wymagających starannej pielęgnacji, stawki są wyższe. Udział w finałach czy dodatkowych konkurencjach jest dodatkowo płatny, podobnie jak trening, grooming, wyjazd, opłacenie handlerowi hotelu i wyżywienia…

Profesja warta zachodu

Czy z handlingu można się utrzymać? Myślę, że rozsądniej będzie potraktować go jako zajęcie dodatkowe. Tylko najlepsi zawodowcy są w stanie wypracować większy dochód. W Polsce cena profesjonalnej prezentacji waha się od 50 do 200 zł za wejście na ring. Jeśli nasz pupil zdobędzie pierwsze miejsce i zakwalifikuje się do porównania, a potem do finału, płacimy za każdy kolejny występ, tyle że nieco mniej.

Przy wybitnym psie zaczyna to być drogie hobby… Niewiele wyższe stawki są w Rosji,  a trzeba przyznać, że w ostatnich latach nasi sąsiedzi zrobili w tej dziedzinie ogromny krok naprzód. Psy przez nich przygotowane doskonale się prezentują, jest to jednak efekt wielogodzinnych treningów. Tamtejsi zawodowcy mają do dyspozycji sale z lustrami, korzystają też z różnych wymyślnych urządzeń.

Handlerzy organizują grupowe wyjazdy psów, które często mają formę tournée po wystawach odbywających się w sąsiednich krajach. Czasem podchodzą do swojej pracy zbyt ambicjonalnie, co widać zwłaszcza u „przegranych”, ale trudno szczędzić im zasłużonych pochwał. W świecie wystaw jest miejsce dla wszystkich, profesjonalistów, właścicieli, którzy chcą samodzielnie wystawiać psy,  i dla tych, którzy przyjdą kibicować najpiękniejszym z pięknych. Nie można jednak zapominać, że rywalizacja na ringu to sport, a pierwsze miejsce jest tylko jedno. Pogratulujmy zwycięzcy! I do zobaczenia!

Handling w USA i Kanadzie

W Stanach Zjednoczonych większość handlerów ma stałych klientów, co znacznie ułatwia budowanie relacji z ich psami. Zwykle otrzymują określoną stawkę za dzień lub miesiąc pracy (odpowiednio 75–100 lub 1500–2000 dolarów). Czworonogi mieszkają z handlerami i są przez nich szkolone. Za pracę na ringu handlerzy pobierają od 100 do 150 dolarów, nie licząc opłaty za grooming.

W Kanadzie usługi prezentera kosztują właściciela psa średnio 75–100 dolarów za dzień. Cena ta nie obejmuje groomingu (50 dolarów), wydatków na hotel i paliwo. Średni koszt weekendowej wystawy waha się pomiędzy 300 a 500 dolarów, do tego należy doliczyć powyższe koszty dodatkowe.

Ponieważ w obu krajach zasady uzyskania championatu są zupełnie inne niż na wystawach organizowanych pod patronatem FCI (obowiązuje punktacja), zdobycie tytułu championa (jeśli ma się dobrego psa, któremu wystarczy mniejsza liczba wystaw) wiąże się z wydatkiem 2000 dolarów. Występy psa, który musi zostać pokazany na wielu wystawach, by uzyskać wymaganą liczbę punktów, mogą kosztować jego właściciela nawet 7000 dolarów.

Edyta Ossowska

Zapisz

O AUTORZE

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

PRZECZYTAJ WIĘCEJ CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW

Czego nie może jeść pies
Zdrowie

Czego nie może jeść pies? Lista produktów

Czy pies może jeść orzechy, czekoladę albo surowe mięso? Przeczytaj więcej o produktach zakazanych dla czworonogów. Jakie są objawy zatrucia? Kliknij i zobacz.

RASY PSÓW

Foxhound angielski
Saarlooswolfhond
Wetterhoun
Field spaniel
Elkhund szary
Lakeland terrier
Grand basset griffon vendeen
Łajka jakucka

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres