zycie-po-stracie-psa

Życie po stracie

Utrata czworonożnego przyjaciela jest bardzo trudnym przeżyciem. Nie zawsze jesteśmy przygotowani na taki ból. Ogromny żal może być przytłaczający. Ale czas i świadomość swoich uczuć pomogą nam uporać się z trudnymi emocjami.

Bolesna reakcja na stratę psa nie powinna dziwić po latach przywiązania, wzajemnego oddania i przyjaźni. Tęsknimy za szczekaniem naszego pupila, za jego zabawami, a nawet za porannym wstawaniem na spacer. Z początku negujemy to, co się stało, szukamy psiaka po wszystkich pokojach, ale nigdzie go nie ma. Potem ogarnia nas uczucie głębokiej pustki. Robi nam się coraz ciężej na sercu, a łzy, choć staramy się je powstrzymywać, zaczynają płynąć po twarzy. W dzisiejszych czasach, kiedy zwierzęta domowe żyją dłużej i mieszkają z nami jak członkowie rodziny, ból po stracie czworonoga dotyka jeszcze bardziej.

Proces przeżywania

Żal po czworonożnym przyjacielu przeżywa się podobnie jak żal po człowieku. Składa się on z pięciu etapów i w psychologii zwany jest modelem Kübler-Ross. Jest to teoria reakcji pacjenta i jego bliskich na wiadomość o nieuleczalnej chorobie i niedalekiej perspektywie śmierci przedstawiona przez dr Elżbietę Kübler-Ross w 1969 roku w jej książce „Rozmowy o śmierci i umieraniu”.

Pozwala nam ona dowiedzieć się więcej o powszechnie przeżywanych uczuciach towarzyszących żałobie. Według psychologa Pawła Sobiecha zapoznanie się z tą teorią jest ważne, gdyż pomaga w uświadomieniu sobie, że nasze emocje są normalne. Tak jak w wypadku śmierci człowieka, ból po stracie psa oznacza dla nas konieczność pogodzenia się z faktem, że ktoś dla nas ważny odszedł i już nie wróci.

To jest proces i trzeba go tak przeżywać. Dlatego istotne jest zorganizowanie obrzędu pożegnania naszego drogiego przyjaciela w akceptowany przez nas sposób (np. korzystając z usług specjalnych cmentarzy dla zwierząt) Warto wtedy jeszcze raz, wspominając chwile, jakie wspólnie przeżyliśmy, przypomnieć sobie przyjaźń, jaką pies nas darzył. Kolejnym krokiem jest powolna akceptacja uczucia smutku.

„Nie neguj tego i daj sobie pozwolenie na łzy. Wyraź swój żal. Daj mu ujście. Jeśli zatrzymasz go w sobie, będzie ci ciężej uporać się z tą sytuacją. Płacz niezależnie od tego, ile masz lat” – radzi psycholog Paweł Sobiech. Jeśli ktoś ze znajomych nie potrafi uszanować Twoich uczuć i mówi Ci: „To był tylko pies”, lepiej unikaj spotkań z tą osobą w tym czasie. Nie zastępuj od razu dawnego pupila nowym zwierzątkiem. Jeśli będziesz tego próbował, tylko zadasz sobie więcej bólu, kiedy okaże się, że nowy pies nie dorównuje dawnemu.

Daj sobie czas na odżałowanie straty. Mów o nim. I to dużo. Przeżywanie bólu w obecności innych ludzi jest bardzo istotne. Jeśli dzielimy z kimś żal i przed kimś go wyrażamy, przynosi nam to ulgę. Rozmawianie na ten temat pozwala nam również na włączenie śmierci do naszego życia. A z czasem strata pozostanie już tylko wspomnieniem.

Dlatego opowiadaj historie o swoim psie przyjaciołom i bliskim, którzy zechcą słuchać. Jeśli nie masz komu się zwierzyć, zajrzyj na odpowiednie fora internetowe, tam znajdziesz zrozumienie ludzi, którzy czują podobnie lub którzy już to kiedyś przechodzili i mogą posłużyć Ci swoimi radami. Możesz też napisać wiersz ku pamięci czworonoga lub trzymać jego zdjęcie przy sobie.

Nie próbuj udawać, że on nie istniał, to Ci nie pomoże, wręcz przeciwnie, tylko pogorszy Twoje samopoczucie. Pogodziwszy się już trochę ze stratą, możesz zacząć powoli odkrywać potrzebę otwarcia serca i domu dla nowego zwierzątka. Jeśli tylko nie będziesz próbował mieć identycznego psa jak ten, którego straciłeś, może się okazać, że nowy towarzysz pomoże Ci przejść przez okres smutku.

Pięć etapów żalu

  1. Zaprzeczenie: „To nie może się dziać naprawdę”.
  2. Gniew: „Dlaczego to spotkało mnie/mojego psa? To nie fair!”.
  3. Targowanie się (negocjacja), a po śmierci narzekanie i próba znalezienia czegoś, co zmieniłoby wyrok: „Gdybym miał więcej czasu, może znalazłbym lepsze lekarstwo”.
  4. Depresja – przeżywanie żalu i smutku.
  5. Akceptacja: „Mój zwierzak już nie cierpi, jest już w psim niebie”.

To musi boleć

Doświadczenie straty to początek uzdrowienia. Jeżeli nie przeżyje się żalu, unikając go, zaczyna się chorobliwy ból, który powoduje oschłość emocjonalną. To może nawet prowadzić do tego, że człowiek nie zechce mieć już kolejnego psa, aby nie narażać się na ponowną rozpacz po jego stracie.

Negowanie smutku jest równoważne z negowaniem miłości do pupila. Dlatego kiedy Twój zwierzak zacznie chorować lub kiedy zaczniesz zauważać oznaki jego starości, włącz do rodziny kolejnego czworonożnego członka. W ten sposób zredukujesz ból po stracie sędziwego towarzysza. Reakcje na śmierć psa mogą być bardzo różne i często zależą od wieku i sytuacji opiekuna. Zdaniem psychologa Pawła Sobiecha ważne jest, aby dzieci przygotować na śmierć czworonoga.

Jeśli Azor jest chory, trzeba powiedzieć dziecku o tym fakcie i jego konsekwencjach. Szczególnie intensywnie żałobę może przeżywać bezdzietna para. Ci ludzie najczęściej traktowali psa jak swoje dziecko. Dla nich ważne będzie upamiętnienie uczuć, jakie wnosił on do ich życia każdego dnia. Pustkę po nim zapełnią, zapraszając do domu kolejnego czworonoga. Tylko zwracając swoją miłość w jego stronę, zmniejszą smutek, a przy okazji uszczęśliwią potrzebującą rodziny istotę.

Odejście psa będzie także wielkim przeżyciem dla osoby w podeszłym wieku. Wzruszająco wygląda para spacerujących razem przyjaciół. Jeden idzie powoli, podpierając się laseczką, a drugi obok niego człapie na czterech łapach. Są dla siebie całym światem. Kiedy więc pupil się zestarzeje i trzeba go będzie na zawsze pożegnać, warto namówić starszą osobę, żeby zaopiekowała się kolejnym czworonożnym „wnuczkiem”. Tylko w ten sposób radość z nowego pieska złagodzi żal po śmierci wieloletniego towarzysza.

Życie przemija

Póki mamy u swego boku zdrowego i radosnego psiaka, wykorzystujmy każdy nowy dzień jak najlepiej. Cieszmy się tym, że przeżywamy go u boku tak wspaniałego przyjaciela. Spędzajmy ze swoim pupilem jak najwięcej czasu, żeby niczego nie żałować, kiedy go stracimy.

Ewelina Chyl

KOMENTARZE

42 komentarze do wpisu „Życie po stracie”

  1. Dziś pozegnalam mojego kochanego Jonsona miał dopiero 5lat . Nie mogę się z tym pogodzić ze go już nie ma a rano jeszcze był. Dom bez psa to nie dom . Cieszył się jak wracałam z pracy bo wiedział ze mam coś dla niego , lubił godzinami leżeć koło mnie i chciał zeby go głaskać , miał duże podwórko zeby się wybiegać ,był taki prawdziwy gospodarz( ogar polski). Mój wierny 💞

  2. Moje serce Nero odszedł 16 sierpnia. Miał 8 lat, był zdrowym szczesliwym yorkiem. Pojechałam odwieść babcię do domu kiedy wróciłam zobaczyłam najgorszy widok w moim zyciu zakrwawioną mamę i moje szczęscie nie ruszające się. Wpadł pod samochód, kierowca się nie zatrzymał uciekł. A mi serce pekło na miliardy kawałkow, był moim “dzieckiem” oczkiem w głowie całej rodziny. Nie umiem sobie poradzic z jego strata. Nie jem nie spie, wszedzie go widze czuje jego zapach. Kocham go ponad wszystko i tak bardzo bym chciała go znowu przytulac </3

  3. Ja stracilem wczoraj mojego Maksia kochany inteligentny kundelek rozimoal wszystko co sie do niego mowi .Uratowalem mu pare razy zycie tym razem nie bylo mnie w domu pogryzl go jeden z duzych naszych psow Mam wyrzuty sumienia Bo moglem temu zapobiec Bo juz wczesniej mialo to miejsce .Ciezko mi Bo od dziecka kocham psiaki I przepadam za nimi.Ale Ta milosc strasznie rani serce.Nasz Maksio miat dobre zycie I to mnie troche pociesza.Mial opieke cieplo.i kochajacych go ludzi!

  4. O Brunka nerki i serducho walczyliśmy bardzo, z sukcesami. Twardziel był i zaskakiwał samych weterynarzy. Chłopak, choć nic z tego nie rozumiał, znosił pokornie kroplówki podskórne, badania, restrykcyjną dietę…więc tym bardziej nie zasłużył na to, co spotkało go 2 miesiące później. Czerniak na dziąśle, najzłośliwszy, najbardziej agresywny i inwazyjny, jak tylko można sobie wyobrazić. Miesiąc po próbie usunięcia zaatakował podwójnie, z przerzutem. Ja w rozpaczy, a Brutek, jak to Brutek, łamie system i się nie daje. Rak też się nie poddaje. Pęka, krwawi. Wóź, albo przewóz. Może się zasklepić i pożyje w spokoju jeszcze tydzień, dwa., możemy radykalnie operować- przedłużymy o 3 miesiące. Z miłości do tej istoty, uporem, próbą udowodnienia sobie, jemu, nie wiem ….całemu światu?! że nie pozwolę żeby tak się to skończyło, podejmuje najbardziej ryzykowną decyzję- kładę go na stół operacyjny. Dwa dni później, słyszę ostatni jego oddech, podczas gdy pod palcami dłoni jeszcze niewyraźnie bije serce. Narkozy i konsekwencji operacji już nie przetrzymał. A ja zostałam z jeszcze większą raną w sercu niż w jego okaleczonym pyszczku. Długo szykowałam się na jego śmierć, planowałam wszystko w najdrobniejszych szczegółach- tak drastycznego i nagłego finału nie przewidziałam. Żegnać go w pośpiechu, wystraszonego i okaleczonego z mojej przyczyny. Zmiażdżyło mnie od środka, zgięło wpół i wyprostować się nie mogę. Głowa odtwarza te kilka dni bez chwili wytchnienia, Obraz po obrazie, szczegół po szczególe. Nie chciałam grzechu zaniechania – dopuściłam się grzechu okrucieństwa na ukochanej istotce. “Chciałaś dla niego jak najlepiej….” słyszałam to zdanie sto pięćdziesiąt tysięcy razy, Ja to wiem, ty to wiesz i co z tego. On umierał i nie wiedział! Do wszystkich “właścicieli” terminalnie chorych psiaków: każda decyzja będzie trudna i każda decyzja będzie niestety zła.

  5. Mój ukochany piesek odszedł 29.07 … dzień po powrocie z wakacji … dzien powrotu z krotkich wakacji wracam do domu , kiedy mnie zobaczyl jakby na nowo stał sie tym mlodym huskym … cieszyl sie niesamowicie tak samo jak i ja . Tesknilam za nim przez 4 dni bedac nad morzem . Opowiedzialam mu co robilam gdzie bylam i sie przytulalismy … nastepnego dnia znalazlam go martwego … nie moge poradzic sobie ze strata .. mial 14 lat czulam ,ze kiedys to nadejdzie ale nie tak szybko ..

    • .15,07,2019 uśpilem mojego Ramzesa- 12,5 letniego boksera.Minął przeszło miesiąc,a ja nie mogę,nie potrafię się z tym pogodzić.Oboje z partnerką nie potrafimy sobie z tym poradzić,nie mamy dzieci,a Ramziu był dla nas wszystkim.Dobry,grzeczny uwielbiający czulosc ,spokojny przyjaciel.Pochowalem go w sadzie,w jego sadzie pod drzewem,zrobiłem pomnik z wtopioną w niego płytą z Ramzesa podobizną.Ciągle go widzę,wydaje mi się że biegnie do mnie.Zapomnielismy,że On odejdzie,że pozostaną zdjęcia,filmy,zabawki,myślałem ,że Ramziu będzie zawsze z nami.Mam 42 lata i kiedy jestem przy jego grobie,lub oglądam fotografie ,łzy pchają się do oczu.Wiem co czujecie Wy wszyscy ,którzy też trafiliście największego przyjaciela,pozdrawiam serdecznie.

  6. Wczoraj pożegnałam Mojego najwpanajszego Przyjaciela Mojego Pieknego Goldena Akorda byl z nami 12 lat to był najwspanialszy zwierzak na swiecie tęsknię bardzopo jego stracie i mam okropnego doła każdy kąt w domu mi go przypomina patrze czy moje słońce wyjdzio zza rogu domu a on już nigdy sie nie pojawi Żegnaj Mojje Slonce

  7. Moja psinka odeszła 15 lipca przestała chodzic straciła czucie w lapkach a ból był tak straszny że.
    Piszczala zostala uśpiona a ja nie radzę sobie z jej odejsciem z męża uszło życie bo to był jego pies wszystko z nim robiła a teraz pustka naszej Myszki nie ma

    • Rozumiem Twojego męża. Mam tak samo. Moja sunia nie widziała poza mną świata. Wszędzie razem jeździłyśmy. Cały czas razem wspólne przeżycia a wczoraj odeszła bo się zatruła. Nie potrafili jej pomóc. Zmarła na moich oczach. Dwie doby walki o nią. Trzymajcie się, choć sama nie wiem jak to zrobić…

    • Wczoraj pożegnałam Mojego najwpanajszego Przyjaciela Mojego Pieknego Goldena Akorda byl z nami 12 lat to był najwspanialszy zwierzak na swiecie tęsknię bardzopo jego stracie i mam okropnego doła każdy kąt w domu mi go przypomina patrze czy moje słońce wyjdzio zza rogu domu a on już nigdy sie nie pojawi Żegnaj Mojje Slonce

    • Dziś pożegnałam mojego Jonsona miał dopiero 5 lat Był takim kochanym psiakiem (ogar polski) zawsze mnie witał po pracy bo wiedział ze coś mam dla niego , godzinami siedział przy mnie i widział ze będzie głaskany , był posłuszny ,lubił ze mną prace w ogrodzie był taki gospodarz . Strasznie mi ciężko ze już go nie ma

  8. Zimą 2018 roku, w lutym wzięłam w opiekę Lunę, starszego psiaka że schroniska. Miała u mnie zostać z uwagi na mrozy. Została jednak do końca. Wczoraj usnęła na moich rękach. Była psem nie z tej planety, wyjątkowa, pokorna i kochająca. Wzrok miała pełen nadziei ale też dziwnego, zawsze niemal obecnego smutku, który przyniosły ciężkie doświadczenia i brak własnego domu przez niemal całe swoje życie. Po dwóch miesiącach od adopcji nie odstępowała mnie na krok, jej oczy zawsze mnie szukały, usypiała tylko wtedy gdy czuła moją obecność. Ta psina obdarzyła mnie miłością niewyobrażalną, nieograniczoną i najwierniejszą. Ostatnie lata spędziła w ciepłym domu, w którym każdy oddał jej kawałek swojego serca. Ludzie mówili, ten pies jest niezwykły. I owszem było w niej coś niesamowitego, nierzeczywistego… Jej miłość, wierność, prostota i pokora. Odeszła wczoraj w wieku 13 lat. Moja psina a ja jej człowiek. Moja kochana. Co chwilę ja widzę, a serce jakby odrętwiałe. Brakuje w nim kawałka, który odłupał się i pozostał przy niej. Takiej więzi ze zwierzęciem nie można sobie wyobrazić. Tęsknię, płaczę, potem uspokajam się i usypiam. Chcę wierzyć że jest w lepszym miejscu. Ale nie mogę znieść bólu i myśli że nasza wspólna droga się skończyła. Choć nie trwało to długo ja odczuwam jakbyśmy były razem od zawsze. Ona była mną a ja nią. Teraz jakby nie mam kawałka siebie.

    • Dokładnie tak. Mam identycznie. Tak jakby mi kawałek mnie ktoś wyrwał. Moja była tak samo pokora, wierna i kochająca. Chodziła za mną cały czas, cały czas mnie obserwowała i nasłuchiwała. Nigdzie na dłużej się bez niej nie ruszałam. Zawsze zasypiała tuż przy mnie. Płacz na przemian ze snem. Takie teraz są dni… Nie wiem jak wrócić do zycia

      • Dzisiaj odeszła moja suczka mając 11 miesięcy. Maxima była najweselszym pieskiem jakiego znałam. Nie potrafię oddychać i jeść.
        Jadła że mną, spała że mną. Wulkan energii.
        Niestety wpadła pod samochód gdy wyciągała łebek z obroży.

        • Mam podobnie.. wróciłam wczoraj późnym wieczorem z wakacji.. moja Nelly (6 lat) została na ten czas u teściów.. wpadła pod samochód.. dowiedziałam się o zdarzeniu dziś rano.. nie potrafię dać sobie rady… ;((( kochałam ja nad życie…

    • Witam wczoraj i ja straciłam Nastii kochanego psiaka yorka 4 lata była ze mną. Dzieci i ja kochamy ja brakuje nam jej ogromnie. Żal smutek pustka nie radzimy sobie.

  9. Nie wiem jak mam podjąć decyzję??
    Nie wiem jak pożegnać się z Moim Ukochanym Gustawkiem?
    Nie umiem powiedzieć Żegnaj Guciu. Boże. Od trzech tygodni walczę o niego ale On odchodzi. Z każdym dniem jest coraz slabszy. Od niedzieli już nie chce jeść. Ma prawie 13 lat. Dla mnie to wciąż za mało!.Jak pozwolić mu odejść??
    Boże jak to zrobić ??
    Może ktoś mi pomoże?podpowie?poradzi?
    Boże Mój Mały Biały Swiat.

  10. Mój najlepszy przyjaciel odszedł wczoraj, miał 14 lat i 3 miesiące. Chorował na serce i płuca. Był najwspanialszym i najwierniejszym psem na świecie. Nie mogę przestać płakać, ciągle Go widzę i czuję. W domu taka pustka. Tak bardzo za Nim tęsknię. Do końca swoich dni będę miała Cię w sercu mój kochany Notusiu 😭

  11. 1 lipca po 6 miesiącach walki z nowotworem odszedł w domu w obecnosci mojej mamy i brata mój ukochany Dinuś. Sznaucerek miniaturowy. Ja nie zdążyłam dojechać z pracy . Pan doktor przyjechalby do domu . Nasz kochany maluszek był już bardzo słaby, potwornie wychudzony. Bardzo cierpimy i nie potrafimy pogodzić się z jego chorobą i odejściem. Ból i tęsknota za tymi kochanymi madrymi brązowymi oczkami jest coraz silniejsza. Nasza iskierka była zawsze przy nas. Cokolwiek się robiło on wszystkim się interesowal. Mama zupełnie się zalamala po jego śmierci. Pan z krematorium nie miał na tyle wyczucia mówiąc w jej obecnosci o mielenie kości naszego maluszka. Boli boli okrutnie. Ja zapisałam się na wizytę do psychologa. Czy będzie kolejny piesek? Nie wiem. Moja 80 letnia mama nie chce. Mówi że ona kocha tylko Dinusia. Tak, zawsze będziemy Cię kochać nasza iskiereczko. Chcę wierzyć że jesteś już spokojny i szczesliwy w psim niebie.

    • A u nas stała się straszna tragedia. Buldozek francuski 4 lata zdrowy kochany
      Byliśmy na wakacjach piesek w hotelu i dostał 2 dnia zawału serca. Bieg bieg i nagle umarł. Nie mogliśmy się nawet z nim pożegnać będąc tysiące kilometrów od Polski. Nasze serce rozpadło się na tysiące kawałków. Nie umiem dalej żyć bez niego

    • Dzisiaj odszedł mój najwspanialszy przyjaciel. Przeżył 16 lat i 1 miesiąc. W ostatnich dniach gasł w oczach. Dostał krwotoku spowodowanego niewydolnością nerek i mocznicą. Kręcił się w kółko, był
      niespokojny i chyba przeczuwał, ze zbliża się ten dzień. Później doszły drgawki i drżenia. Lekarz powiedział, ze to najlepsza możliwa decyzja jaka mogliśmy podjąć. Nie potrafię się z tym pogodzić. Mam złamane serce, bo był ze mną większą połowę życia. Nie życzę tego nikomu. To najstraszniejsze przeżycie jakiego można doświadczyć. Jego miękkie futerko będę pamiętać do śmierci. Spoczywaj w pokoju piesku 🙁

  12. Czas nie leczy ran, według mnie pozwala z nimi żyć.Rozumiem państwa żal i smutek.Byłam w takiej samej sytuacji.Tylko troszkę już minęło od tamtych strasznych chwil.Żal i rozpacz powoli zanikały, smutek pozostał do tej pory gdzieś w środku.
    Jednego pieska miałam 12 lat, drugiego 14.Jeden odszedł na moich rękach, drugi z pomocą, lecz żyją nadal w mojej pamięci i sercu.Warto pamiętać, zachować pamiątki( zdjęcia, filmy, zabawkę ulubioną, nawet smycz czy obróżkę) mimo że przywołują smutek ale też dobre wspomnienia.
    Warto też przeczytać sobie psi testament.
    Jak odszedł mój pierwszy piesek, nie zarzekałam się że już nigdy więcej żadnego.Po pewnym czasie byłam gotowa dać domek.Adoptowaliśmy pieska ze schroniska, to była najlepsza decyzja w moim życiu, świadomość tego mimo że odszedł po 14 latach, pozwalała mi wierzyć że przeżył z nami mam nadzieję szczęśliwe chwile.Też myślałam ponownie że nie przeżyję jego straty.Czułam się dużo gorzej.Ale znowu tak jak kiedyś Dolar i Arnie znalazła swoje miejsce Zuzia, bezpieczny dom.Znajdka z ulicy, zaniedbana biegająca w deszczu z kawałkiem łańcucha przy szyi.Może urwała się po to żeby los skierował ją do nas.Właściciel się nie znalazł, została.
    Oddała nam największy swój skarb swoje małe serce.
    Nie przygarnęliśmy jej po to żeby wypełniła pustkę.Daliśmy jej swoje miejsce na ziemi.
    Pamiętam moje psinki i nie zapomnę.
    Proszę pamiętać :Żaden pies na świecie nie odchodzi całkiem, gdy z człowiekiem wymienią się duszy kawałkiem.
    Powolutku żal, rozpacz minie a ciężar smutku stanie się lżejszy.

    • Witam ,
      żal , smutek, rozdarte serce i łzy, które ciągle spływają po policzkach…
      Wszyscy, którzy tu piszą przeżyli to samo, utratę najlepszego przyjaciela na świecie -pieska.
      I ja niestety tego doświadczyłam.
      Nasz kochany Rocky, chihuahua długowłosy , bialutki jak śnieg z beżową plamką na pleckach , dla nas najpiękniejszy, najlepszy na świecie. Miał 12 lat z nami , w zeszłym roku w marcu dostaliśmy wyrok- rak kości , prawa łapka , a właściwie przedramię. Lekarze dawali mu 3 do 6 miesięcy życia , on przeżył 14 miesięcy , to był i jest dla mnie jak mały cud! Był dzielny , żwawy , radził sobie z postępującą chorobą, skakał , biegał na trzech łapkach , po prostu nie dawał się chorobie .
      My tę chorobę traktowaliśmy też jak „ członka rodziny” po prostu.
      Rocky był cudowny, razem przygotowywał się z córką do sesji egzaminacyjnych na jej studiach , pocieszał ją, gdy rozstała się ze swoim chłopakiem , towarzyszył synowi w przygotowaniach do matury .
      W tym roku miałam operowaną stopę, mój Rocky był dzielnym towarzyszem przez 3 miesiące mojego zwolnienia lekarskiego. Wiedziałam że przyjdzie TEN dzień , który odmieni nasze życie w żal i smutek, nie wiedziałam jednak, że to będzie aż tak bardzo bolało i że ja i córka będziemy ciagle płakać … wszystkie kąty w domu przypominają nam jego obecność, kiedy tylko wyjdzie słońce zaraz myślę o nim, on uwielbiał słoneczko, wstawał kiedy ja pojawiałam się w kuchni. Od kiedy dowiedzieliśmy się o jego chorobie, nie powinien chodzić po schodach , dlatego cieszyliśmy że bardzo polubił pokój córki z wyjściem na taras i bardzo się z nią związał. Cieszyłam się z tego. Córka poznała nowego chłopaka , który pokochał naszego pieska i stał się jego nowym przyjacielem.
      Kiedy ostatnie dwa dni przed śmiercią nie chciał już nic jeść ani pić wiedziałam że będę musiała zareagować , żeby nie musiał cierpieć . Powiedziałam mu, że jeśli jest mu za ciężko to może odejść , że ja to rozumiem i że to jest ok. Poszłam do pracy po moim zwolnieniu , a on pół godziny po moim wyjściu , zmarł na rękach mojej córki. Był kochany do końca , ja tak bardzo się tego bałam, że będziemy musieli go dać uśpić , ale on najukochańszy piesek na świecie , przytulił się do mojej córki , popatrzył jej smutno w oczy , a ona powiedziała mu to samo co ja , że jeśli to już czas to jest ok, może odejść …i zmarł
      Zrobił to sam, a nie my musieliśmy zadecydować …że to już czas .
      Był naszym towarzyszem na zimowych i letnich urlopach , on starzał się , kiedy nasze dzieci rosły, czekał aż córka znajdzie nowego przyjaciela , i znalazła , dlatego mógł spokojnie odejść .
      Pozostał w naszych smutnych sercach i na zawsze pozostanie
      Tylko dlaczego jego strata tak bardzo boli …

  13. Mój Najkochańszy Przyjaciel odszedł dzisiaj… dzielnie walczył przez 5 lat z mocznicą. Dzisiaj się poddał… miał 10 lat. Nie mogę się pogodzić z tym, ze już nigdy nie zobaczę jego łebka na mojej poduszce! Serce mi pęka🖤! Biegaj Kochanie po kolorowych łąkach…już nie cierpisz!

  14. Nasz Kubuś odszedł 5 czerwca. tego roku. Miał 9 lat i 10 miesięcy. Chorował , ostatnie dwa tygodnie nie chciał jeść. Kroplówki, leki … i niestety trudna decyzja. Serce się rozpadło… Szukam go wokół siebie, wsłuchuję w ciszę nocną – chciałabym słyszeć znowu jak tupie łapkami, idzie do kuchni i pije wodę. Chciałabym, żeby budził mnie drapaniem łapką o tapczan. Chciałabym go tulić i głaskać. Nie wiem czy zdecydujemy się jeszcze na innego pieska. Ile razy może rozpadać się serce po takiej stracie?

  15. Mój kochany piesek Gufi (owczarek szkocki collie) umarł 3 lipca musiał zostać uśpiony. Do teraz nie mogę się po tym pozbierać, a wszyscy mi mówią że przesadzam. Brakuje mi jego wzroku, jego sierści na dywanie I wogole wszystkiego. Ostatnio był bardzo chorowity I był dość stary, bo miał 14 lat. Najsmutniejsze jest to ,że miałam go ponad połowę swojego życia i nie jestem w stanie wyobrazić sobie w moim domu innego zwierzęcia niż Gufi. Jutro ide do psychologa choc wiem ze moje życie nigdy już nie będzie takie samo. Na sama myśl o nim boli mnie serce i nie mogę przestać płakać. W głębi duszy wiedziałam że to się stanie niedługo Ale nigdy jakoś nie wyobrażalam sobie takiej sytuacji. Wiem również że dobrze się stało że odszedł ponieważ miał problemy że wstawieniem ,a pod koniec, nawet z chodzeniem. Współczuję z całego serca wszystkim właścicielom psów którym odeszły psiaki. A tutaj wiadomość do Gufolka: kocham Cię najmocniej na świecie I zawsze będziesz w moim sercu! Mam nadzieję że teraz czujesz się dobrze i czuwasz nade mną. Dziękuję Ci za spędzone 14 lat razem! Żegnaj

    • Moja psinka kochana odeszla od nas 18 lipca lat 17 oboje z mezem tesknimy to byl prawdziwy przyjaciel byl zawsze przy mnie gdy bylam smutna radosna zawsze byl ostatnie chwile tak mi przykro jak widzialam jak raczysko zaatakowalo mojego psa nie umial juz nic jesc tylko pil choc na sile sie zmuszal aby mi pokazac ze wszystko jest w porzadku nie chcialam tego nie chcialam podejmowac tej decyzji ale widzac jak sie meczyl jak starosc go niszczyla nie chcialam byc egoistka choc ciagle za nim placze i inni powiedza ze przeciez dorzyl poznego wieku to pustka i brak jego jest okropna ostatnie lata nie slyszal ale wech mial znakomity i czul wszystko. Bedzie na zawsze w moim sercu do konca moich dni ❤ nigdy inny pies mi go nie zastapi bo to byl ten jedeny moj charakterny Pikus.

      • Moja kochana psinka odeszła wczoraj… Tak mi smutno, i pusto… Moja córka jej szuka, nie potrafi zrozumieć, a drugi piesek jest taki przygnębiony:( wszyscy chodzą smutni i przybici. Taka madra, kochana psinka! Niech sobie mówią co chcą że po psie sie nie placze. Ona była członkiem naszej rodziny, rozweselala nas i denerwowala. Ehh jak tu wypełnić te pustke..

  16. Moja psina odeszła 27.06.2019 o godz.11.Miała 11 lat_wspaniałych lat.Kochałam ją,ona wodziła za mną wzrokiem z uwielbieniem_urzekało mnie to, podbiegałam wtedy całowałam w łepek, ,biegałyśmy razem, spacerowałyśmy każdego dnia, gadałam do niej, chodziła za mną krok w krok.Nieraz wkurzało mnie to_mówiłam wtedy_przestań za mną chodzić_przestawała.Rano budziła mnie w kilku etapach_tuptając w miejscu łapkami_podbiegając do łóżka, następnie popiskując.Mówiłam nieraz_jeszcze chwilkę_czekała cierpliwie.To była mądra psina.Towarzyszka mojego życia.Dzieci się usamodzielniły, wyprowadziły z domu_nastała pustka, cisza, sterylność.Męża często w domu nie było_samo życie, pracować trzeba. Wieczory na pewno nie samotne, noce bezpieczne, z odgłosami chrapania i przewracania się na drugi bok.Beagle_dostojność, mądrość, energiczność. Z energicznością dopasowałyśmy się_takie małe ADHD.W domu, w podróży_razem z nami.Delikatna,piękna i wrażliwa, nieraz nieprzewidywalna.Wiedziałam,że duży pies mijający nas na spacerze to dla niej stres i wyzwanie_zaraz zacznie się ujadanie.Uwielbiała psiaki tej samej wielkości_i tak jak u ludzi_jedne uwielbiała, inne traktowała obojętnie.Na widok jednego szalała z radości_byłam zaskoczona jej reakcjami-wiedziałam,że jest to ulubiony jej pies. Ponieważ co roku pojawiał się nowy problem zdrowotny, więc podchodziłam na spokojnie do tematu.Pojawiło się utykanie na łapkę….niewinne_no pomyślałam że z wiekiem tak bywa_może stawy, a to był sygnał,że to coś poważnego_niestety.Leczenie_pojawiła się niewydolność oddechowa,męczyła się_łapała każdy oddech.Bezsilność_ i niemoc_pojawienie się myśli_albo wyzdrowienie(czułam,że nie), albo zakończenie cierpienia. Wizyta u weterynarza_zastrzyki_niestety nic nie pomogło_odeszła sama…………. Weterynarz nie powiedziała mi, na początku,że stan jest beznadziejny.To był chłoniak. Myśle, że dobrze uczyniła_nie zniosłabym tego_a tak _miałam nadzieję.Brakuje mi jej bardzo_nie wiedziałam,że to będzie takie przeżycie.Wracam do domu_nie ma merdania ogonkiem na mój widok, nie ma radości zwierzęcej.Pusto jest, dziwnie.Ryczałam cały tydzień, już niby lepiej, czytam czy inni tak mają, czy to normalne.Dzisiaj znowu poryczałam sobie po powrocie do domu.Weszłam tutaj i piszę, myślę,że powoli, powoli będzie lepiej. Pomogły mi koleżanki, które potrafiły ze mną rozmawiać, dzieci, mąż. Dziękuję Ci kochana psino za te wspaniałe 11 lat.Będę Cię zawsze pamiętać, kochać, dałaś mi wspaniałe 11 lat bycia razem, ale wszystko się kiedyś kończy i trzeba to zrozumieć_szkoda,że nie zauważyłam Twojego zestarzenia się_nie wiem dlaczego (odrobinę spowolniła w ostatnim roku, ale wygląd według mnie był niezmienny).Była ciągle pięknym psiakiem_z cudnymi dużymi, mądrymi oczyma, zwisającymi uszkami i pięknym umaszczeniem, ogonkiem w górze.Dodam w tych wspomnieniach,że nie przepadała za kąpielami,i kiedy wiedziała co sie szykuje to chowała mi się.Kiedy już była kąpiel, przemawiałam,że naprawdę jest fajnie.Wieczorem musiał być kęs czegoś dobrego,Jeżeli nie chciała przyjść do domu, obiecanka czegoś dobrego ja skusiła zawsze.No cóż_ mam nadzieje,że jest Ci lekko, dobrze za Tęczowym Mostem i nie cierpisz już.Muszę już nauczyć się żyć bez Ciebie i brać sie w garść. Nie można tak długo przezywać.To były piekne lata bo byłaś z nami i Twoja obecność miała tak pozytywny wpływ, poprostu było fajnie.Kocham Cię i dziekuję.

  17. W czwartek psi Anioł poniósł na skrzydłach NASZĄ największą MIŁOŚĆ…CZARUŚ💔był najważniejszy…łzy płyną bezustannie,jak teraz będzie,jest strasznie ,ja chcę do NIEGO….moje serduszko kochane 14lat od małego ślepego oseska,ja TEGO nie wytrzymam w środku mnie rozrywa…ja chcę go przytulić a on wylize łzy…

    • Moja kochana odeszła 15.07 musiala zostac uśpiona emocje nie pozwalaly mi jechać z nią pozegnalam się, później pojawił się żal i jest nadal ze jednak mogłam jechać z nią.Była ze mną 17 lat niestety od dłuższego czasu wydawala odgłosy dziwne weterynarz dał zastrzyki tabletki nie pomagaly za bardzo,juz od jakiegos czasu załatwiła sie w domu,nie wołala na dwór,nie chciala ,przestała sama wskakiwac na łóżko następnie nie chciala juz nigdzie chodzić a po domu slabo chodziła,od jakiegoś juz czasu przeslala merdac ogonkiem jak mnie zobaczyla.Ciagle tylko leżała piła i jadła.Pozostaje pustka wielka płacz i żal ze za mało czasu jej poświęcam od jakiegoś czasu i ze z nią nie pojechałam.To byly piekne lata dziękuję kocham

  18. Moja psina odeszła 1 lipca a miała dopiero 3 lata. Nie mogę znieść tej pustki. Ból mnie rozdziera. Nie mam siły rano wstać a wieczorem boję się iść spać. Ona pomogła mi wyjść z choroby i nie mogę sobie poradzić z myślą, że mi się nie udało jej pomóc. Rozumiałyśmy się bez słów. Zawsze była przy mnie, nie opuszczała mnie na krok.
    Kocham Cię i znowu chciałabym się do Ciebie przytulić

  19. Mój przyjaciel 12 letni bokser jest bardzo chory…weterynarz sugeruje ostateczne rozwiązanie.Z partnerką nie mamy dzieci,pies jest wyjątkowy,czuły,spokojny…..współczuję Marto

  20. Wpólczuje,mój 12 bokser jest chory i wet.sugeruje ostateczną decyzję…..to jest coś strasznego.Z partnerką nie mamy dzieci,on jest dla nas wszystkim.

  21. Moje Serduszko odeszło 16 czerwca 2019 roku, nie mogę sobie z tym poradzić. Przecież to było moje malutkie serduszko 🙁

  22. Mój nawiększy przyjaciel odszedł w Dzień Psa -1 lipca 2019. Nie mogę sobie poradzić z jego strata. Był dla mnie całym światem. Wszystko rozumiał i ciagle mi towarzyszył. Cały czas płacze, nie jem czuje ból i ogromna pustkę. Rodzina bardzo mi pomaga w tych chwilach- dla nich to tez cios. Niczego nie żałuje- pies dał mi wspaniałych lat radości i pokazał jak kochać i jak być wdzięcznym. Nie mam dzieci tym bardziej ból jest większy. Byłam przy nim jak odchodził do nieba… jedyne co mogliśmy zrobić to wcześniej odjąć mu cierpienia. Za dużo się nacierpiał i walczył do końca. To trudna decyzja ale wierze ze tego chciał i jest teraz szczęśliwy. Wierze ze się spotkamy w niebie. Nigdy o nim nie zapomnę.. kocham Cię Maksiu

    • Nasz kochany Cziko odszedł 10 lipca. Miał 13 lat i był najcudowniejszym i najgrzeczniejszym yorkiem na świecie. Nagle pojawiły się bóle brzuszka, kaszel … okazało się ze ma zapalenie trzustki 😥 walczył dzielnie 3 dni, ale niestety jego małe serduszko nie dało rady .. odszedł w swoim koszyczku. Jest to największy cios, cały czas myśle że On wróci , że pójdziemy na spacerek, posmyram go po brzuszku… Bardzo za nim tęsknimy, ale wierzę że jest w pieskim niebie, biega sobie po zielonej trawce, gra w piłeczkę i czeka na nas. A z góry wypatruje i jest naszym opiekunem.

      Kocham Cię moja Mordko 🐾❤️

  23. A ja pożegnałam psiego Anioła wczoraj. Była cudowna, dbała o wszystkich w domu. Druga Mama. Sama okrutnie, przeokrutnie traktowana wcześniej, potem po stracie kolejne opiekunki (również rak), nigdy nie nabyła cienia agresji. Żyła z nami 5 lat ze swego niesamowitego, 10 letniego życia. Serce mi pęka, kiedy myślę, że już jej więcej nie zobaczę.
    Walczyłam z tym g….rakiem w jej pyszczku od marca. Na koniec…tak cierpiała…wyrzucam sobie, że za długo..choć choroba spustoszyła ją najbardziej w ostatnim tygodniu.
    3 operacje, leki…ale też tony miłości, zwłaszcza w ostatnich tygodniach. Na pewno czuła się kochana. Odeszła w domu, nie chciałam jej strachu w drodze do kliniki. Ona wszystko wiedziała.
    Najkochańsza, cudowna. Życie już nie ma smaku.

    • Ja straciłam moją niunię 24.06.2019r. Musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w moim życiu i pomóc jej odejść, rak był bezwzględny. Nie było żadnych szans. Piszę i płaczę…Była z nami 11, 5 roku. Franusię znalazłam z 3 rodzeństwa porzuconymi jako szczeniaki przy cmentarzu. Wszystkim pieskom znalazłam dom a ją tak pokochałam, że została. Tak bardzo mi jej brak, tak bardzo bym chciała cofnąć czas i ucałować jej kochanego pyszczka…Kocham Cię Franiu…

      • Dzisiaj pożegnaliśmy naszego kochanego Yorka Lakusia…To był najukochańszy członek rodziny. Miał 11lat i 3 m-ce. Moje Słoneczko, mój Pyszczek…biega już z innymi pieskami za tęczowym mostem. Bardzo tęsknię za nim…

    • Rozumiem to , mój Rocky usnął na zawsze 03.06 a mnie smutek i ta straszna cisza w domu przytłacza . Smutno, cicho , po prostu strasznie …

Dodaj komentarz

O AUTORZE

PRZECZYTAJ WIĘCEJ CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW

Zdrowie

Kto kogo zaraża?

O bakteriach, wirusach, grzybach i innych drobnoustrojach, którymi możemy się zarazić od psa… A także, które pies może złapać od nas

RASY PSÓW

King charles spaniel
Bichon havanais – hawańczyk
Mastino napoletano
Border collie
Chart arabski – sloughi
Kooikerhondje
Akita
Sealyham terrier
Pekińczyk
West highland white terrier

newsletter

Otrzymuj informacje
o najnowszych poradach prosto do swojej skrzynki

Podaj swój adres