czwartek, 23 listopada 2017

Zwierzę sceniczne

2 listopada 2017 07:05 1 komentarz

Zwierzę sceniczne

Masz psa, który zdradza zdolności aktorskie? Lubisz nietypowe wyzwania? Zaprowadź pupila do teatru! Nie będzie łatwo, bo z zawodowcami na scenie różnie się układa, ale satysfakcja jest gwarantowana…

Zwierzę sceniczne

Zwierzę sceniczne

Dobrych psich ról jest ostatnio w Polsce bez liku – w komedii, tragedii, operze czy rozprawie filozoficznej. Każdy pies znajdzie coś dla siebie. Oczywiście, jeśli ma dobrego agenta.

Agent czy treser?

Odpowiednią osobą jest z pewnością behawiorysta i treser Krzysztof Tatar, który swoim podopiecznym: czterolatkom – Wenie (rhodesian ridgeback), Kolowi (golden retriever) i Santosowi (owczarek niemiecki długowłosy) – oraz trzynastoletniemu Omarowi (tej samej rasy), zapewnił angaż w trzech wrocławskich teatrach. – Jak to załatwiłem? Często występujemy z różnymi pokazami, ktoś z teatru je zobaczył i gdy potrzebny był psi aktor, przypomniano sobie o nas – wyjaśnia. Z kolei dwa piękne rhodesiany, siedmioletni Toffik i trzyletnia Pata, dostały role w przedstawieniu „Królowa Margot” w Teatrze Narodowym w Warszawie. – Zadzwoniła do mnie asystentka reżysera. Chciała, żebym znalazła czworonogi w typie myśliwskim, które mogłyby grać psy króla Karola IX, a więc zwierzęta reprezentacyjne, a przy tym o określonych cechach charakteru. Musiały być przyjaźnie nastawione do ludzi i chętne do pracy – opowiada Agnieszka Penkala, behawiorystka. Znała takie psy. Jeden był jej współlokatorem i pupilem (Toffik), a drugi należał do jej przyjaciółki. – Przyjechałam na próbę. Reżyser uznał, że niczego więcej nie potrzebuje. Psy miały wyjść na scenę z aktorami, bez smyczy, i tam samodzielnie wykonać kilka konkretnych czynności – wyjaśnia pani Agnieszka. Okazało się, że Toffik i Pata idealnie nadają się do tej roli. Łatwiejszą drogę do kariery aktorskiej miała urocza Lulu, kundelek, który grał w komedii „Zaświaty, czyli czy pies ma duszę?” w Och-Teatrze w Warszawie. Lulu została przygarnięta przez Marię Seweryn, reżyserującą to przedstawienie. Suczka angaż miała więc murowany, co wcale nie znaczy, że była mniej utalentowana od innych! Podobne doświadczenia miał też gwiazdor występujący w przedstawieniu „Barbelo, o psach i dzieciach”, które przygotował Teatr im. Jaracza w Łodzi. Psiak był pupilem aktorki Justyny Wasilewskiej i powierzenie mu jedynej psiej roli wydawało się najprostszym rozwiązaniem, bo szybko zintegrował się z ludzką częścią zespołu. Mówiąc o polowaniu na angaż, trzeba podkreślić jeszcze jedną ważną sprawę: by dostać dobrą rolę, wcale nie trzeba znać reżysera. Pod tym względem zwykle najwięcej do powiedzenia ma… jego asystentka.

Czas prób

Po podpisaniu kontraktu czas przygotować się do wyjścia na scenę. Nie ma wyjątków – nawet największe gwiazdy muszą ciężko pracować, by zasłużyć na owacje na stojąco. Najtrudniej jest znaleźć wspólny język z człowiekiem–aktorem. Na szczęście psi agent zwykle jest też treserem i behawiorystą, więc wie, jak skłonić go do tego, by traktował czworonożnego partnera z odpowiednią uwagą. – Przygotowanie do sztuki polega na przyuczeniu aktorów do pracy trenerskiej z psami, a więc: jak przekazywać komendy, jak postępować, kiedy pies się rozproszy i myśli o ucieczce ze sceny… – tłumaczy Agnieszka Penkala. – Najwięcej pracy miał Marcin Hycnar, który gra króla Karola IX. Treningi trwały trzy miesiące. Psy musiały kojarzyć aktora z czymś przyjemnym, z zabawą. Chęć podążania za nim musiała być tak silna, żeby na scenie nie miały wątpliwości, za kim powinny pójść – dodaje. Jak mówi trenerka psich gwiazd, aktor poradził sobie z tym zadaniem znakomicie. Same psy były już wcześniej odpowiednio przygotowane do warunków scenicznych: Toffik i Pata są świetnie zsocjalizowane z ludźmi, ale też dobrze reagują na nowe warunki, a to dzięki temu, że jeżdżą na wystawy, znają tłumy, reflektory, hałas, miasto. – Poza tym są do wszystkich pozytywnie nastawione – podkreśla pani Agnieszka. Mimo obaw doskonale weszła w rolę także trzyletnia Śnieżka, suka owczarka środkowoazjatyckiego, która zagrała w spektaklu „Zabijanie Gomułki” w Teatrze im.  Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. – Gdy podzieliłem się z innymi moim pomysłem, 90 proc. rozmówców twierdziło, że się nie uda – śmieje się Jacek Głomb, reżyser, a zarazem dyrektor teatru. – Ale Śnieżka okazała się dobrze ułożonym, wręcz wybitnym psem: robi to, co chcemy, nie przeszkadza, słucha aktora – opowiada reżyser. Skoro tak, dlaczego na scenie pojawia się w kagańcu? – Właściwie na wszelki wypadek. Nie chcieliśmy ryzykować. Poza tym w kagańcu wygląda groźniej, a na tym nam zależało. Wyjaśnijmy, że komendant posterunku MO z powieści Jerzego Pilcha (na podstawie której powstał spektakl) ma psa Brysława, który jest dwa razy większy od niego i straszy całą wioskę. Śnieżka pasuje do roli idealnie – mówi Jacek Głomb.

Pages →  1 2 3

Zwierzę sceniczne Reviewed by on . Zwierzę sceniczne Masz psa, który zdradza zdolności aktorskie? Lubisz nietypowe wyzwania? Zaprowadź pupila do teatru! Nie będzie łatwo, bo z zawodowcami na scen Zwierzę sceniczne Masz psa, który zdradza zdolności aktorskie? Lubisz nietypowe wyzwania? Zaprowadź pupila do teatru! Nie będzie łatwo, bo z zawodowcami na scen Rating: 0

komentarze (1)

  • dwbem

    dwbem

    Pamiętam jak wiele lat temu w Warszawie w operze reżyserowanej przez reżysera z Holandii występowało na scenie stado rottweilerów w tym para moich. Wiele osób się dziwiło, że dawały radę bo były to psy dorosłe, często szkolone na obronne a mimo to świetnie się zachowywały na scenie, między śpiewakami, wchodziły na scenę po usłyszeniu strzału z pistoletu. A w filmie „Poranek kojota” zagrała moja rottweilerka, która też miała już ponad 5 lat, nigdy nie była uczona sztuczek, miała POI i też potrafiła się odnaleźć między aktorami, kamerami, w obcym miejscu.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top