piątek, 21 lipca 2017

Zaspokoić potrzeby psa

16 maja 2017 08:00 1 komentarz
potrzeby psa trzeba zaspokajać

Potrzeby psa muszą być zaspokajane, jeśli chcemy uniknąć problemów behawioralnych.

Zaspokoić potrzeby psa

Większość problemów behawioralnych powstaje w sytuacji, gdy podstawowe potrzeby psa, związane z pochodzeniem rasy czy temperamentem, nie są zaspokajane. Zachowanie ulubieńca to papierek lakmusowy pracy, którą z nim wykonaliśmy, i uwagi, którą mu poświęciliśmy.

Czy znamy potrzeby psa?

Najczęściej otrzymuję prośby o pomoc w przypadku konkretnych zachowań – pies brudzi w domu, szczeka na wszystko, co się porusza, lub przejawia agresję. I dotyczą one pupila dobrze znanego, kochanego. Czasem jednak zdarzają się zgłoszenia mniej konkretne, za to bardziej nietypowe – na przykład, że właśnie został zaadoptowany zwierzak ze schroniska i nowy właściciel nie wie, co z nim robić, jakie są potrzeby psa i czego się można po nim spodziewać. Ewentualnie pojawiają się prośby o pomoc w komunikowaniu się z psem, aby zrozumiał, że ani fotel, ani kanapa nie służą do gryzienia. W takich momentach behawiorysta musi uwzględnić możliwości właścicieli, ich chęć współpracy, dokonywania zmian oraz otoczenie psa. Przecież osoba niemająca czasu lub też lubiąca śledzić losy Lubiczów, mieszkających na Wspólnej w Leśnej Górze, mogących tragicznie skończyć w stercie kartonów, nie będzie dobrym opiekunem teriera, pinczera czy labradora, które wymagają wyzwań i aktywności praktycznie przez całą dobę. I w drugą stronę, nie wyobrażam sobie kilkukilometrowej przebieżki w ramach przygotowań do maratonu z mopsem lub buldogiem. Behawiorysta występuje w roli adwokata psa i przemawia w jego imieniu, pomaga zrozumieć opiekunowi jego potrzeby, przekładając je na język zrozumiały dla istot dwunożnych. Czasem ta rola wiąże się niestety z bardzo trudnymi, ale koniecznymi decyzjami.

Bestia?

Otrzymałem telefon z prośbą o natychmiastową pomoc w opanowaniu agresywnego owczarka niemieckiego (znajdy), który warczy na nową właścicielkę. Udałem się do mojej klientki jeszcze tego samego dnia. Ze wstępnego wywiadu wynikało, że po przekroczeniu bramy posesji wyskoczy na mnie bestia z krwiożerczymi kłami. Tymczasem do furtki spokojnym truchtem zmierzał przepiękny zwierzak, choć wyraźnie po przejściach ekstremalnych – wychudzony tak, że wszystkie żebra były widoczne, z zabandażowaną łapą i wbitym w nią wenflonem. Kiedy do mnie podbiegł, nie wiedziałem, co zrobi (przecież to agresywna bestia). Nie zwracałem na niego większej uwagi (poza baczną obserwacją zachowania dla własnego bezpieczeństwa) i zacząłem wystawiać język, oblizując usta – typowy i standardowy sygnał uspokajający w świecie psów. Owczarek zupełnie mnie zlekceważył, czyli udało się – nie będzie tak źle i kontynuacja „Szczęk” raczej nam nie grozi. Okazało się, że dwu-trzyletni pies został znaleziony w rowie przy drodze i przygarnięty przez moją klientkę. Zwierzak był na skraju wyczerpania, ledwo udało się go uratować, bo skurczyły mu się jelita. To był ostatni moment na reanimacyjną kroplówkę. Po licznych wizytach u weterynarzy, czworonóg otrzymał swoją miskę z jedzeniem. Tu pojawił się jednak problem – kiedy nowa właścicielka postanowiła zabrać psu pojemnik z karmą, została upomniana przez owczarka zdecydowanym warknięciem i prezentacją garnituru zębów. Strach świeżo upieczonej opiekunki wziął górę i zostałem poproszony o pomoc.

Spokojnie, to tylko jedzenie…

Przede wszystkim wytłumaczyłem, że dla psa ta miska stanowiła dobro najwyższe – nie wiadomo, kiedy wcześniej coś jadł – i taka reakcja to po prostu obrona tego dobra. Trzeba pokazać zwierzakowi, że w nowym domu nic mu nie grozi, a jedzenie będzie dostępne zawsze, kiedy zechce zaspokoić swój głód. Po kilku minutach naszego spotkania okazało się, że Maks był bardzo spragniony bliskości człowieka. Przytulał się, opierając większością ciała albo o mnie, albo o opiekunkę. Jeszcze tego samego dnia, przy użyciu smakołyków, nauczyliśmy psa siadać i zorganizowaliśmy wspólny spacer. Nie wiedząc, jak się będzie zachowywał przy zakładaniu obroży, wykorzystałem kliker i stopniowo przyzwyczajałem pacjenta do obecności smyczy i obroży. Zależało nam na tym, aby zdobyć zaufanie psiaka. I to jak najszybciej. Zaleciłem zatem, by przez pierwszy miesiąc nagradzać go przy każdej sposobności za zachowania pożądane, czyli np.podejście do opiekuna. Chodzi o skojarzenie właściciela wyłącznie z pozytywnymi wrażeniami oraz skupienie uwagi na przewodniku. Zaleciłem też karmienie psa z ręki przez około dwa miesiące – to doskonała forma nagrody za wykonane zadania, a przy okazji sposób na zwiększenie zaufania zwierzęcia do opiekuna i zbudowanie dobrej relacji. Dodatkowo należało stworzyć Maksowi azyl. Zaproponowałem również ciągłą pracę nad kontaktem socjalnym poprzez krótkie sesje ćwiczeń połączone z nagradzaniem oraz codzienny zestaw pieszczot i oczywiście wspólne zabawy.

Nowy członek rodziny

Tydzień później spotkałem się z większą liczbą domowników. Wszyscy bardzo chętnie włączyli się w misję wdrażania psa w codzienne życie rodziny. Już po kilku dniach było widać, że owczarek się zmienia. Nie wiem, co działo się z nim wcześniej, ale dzięki postawie nowych właścicieli jego życie stało się lepsze. Każdy psiak chciałby mieć opiekunów, którym naprawdę na nim zależy i którzy szczerze go kochają.
Odwiedziłem ich po mniej więcej roku. Maks stał się dorodnym, posłusznym, szczęśliwym owczarkiem. Obcowanie z nim wywołuje uśmiech na twarzach domowników. Wystarczyło tylko wyjaśnić, czego tak naprawdę pies potrzebuje i przekazać opiekunom jego „instrukcję obsługi”.

Pages →  1 2

Zaspokoić potrzeby psa Reviewed by on . [caption id="attachment_947" align="alignleft" width="270"] Potrzeby psa muszą być zaspokajane, jeśli chcemy uniknąć problemów behawioralnych.[/caption] Zaspoko [caption id="attachment_947" align="alignleft" width="270"] Potrzeby psa muszą być zaspokajane, jeśli chcemy uniknąć problemów behawioralnych.[/caption] Zaspoko Rating: 0

komentarze (1)

  • Victoria

    Victoria

    Zgadzam się w 100% 🙂 Szkoda, że mało kto ma jakiekolwiek pojęcie o zaspokajaniu psich potrzeb – u mnie w okolicy wiele owczarków wciąż siedzi zamkniętych w kojcach bez spacerów czy pracy z właścicielem 🙁

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top