reklama

reklama

    Temat miesiąca
Zamieszanie wokół czipów


Coraz więcej miast organizuje bezpłatne czipowanie psów. Założeniem takiego znakowania jest szybka i niezawodna identyfikacja zwierząt, zwłaszcza jeśli się zagubią i trzeba ułatwić im powrót do właściciela. Czy rzeczywiście mikroczip chroni twojego pupila przed bezdomnością?

Młody szaro-biały husky przez kilka godzin nerwowo biegał wzdłuż ruchliwej trasy pod Warszawą. Jak się tam znalazł, nie wiadomo. W złapanie psa zaangażowało się kilka osób, bo zdezorientowany, robił uniki i był nieufny. W każdej chwili w popłochu mógł wbiec wprost pod samochody. Wreszcie udało się podstępem schwycić uciekiniera. W lecznicy weterynaryjnej okazało się, że ma czipa. Uff! Teraz na pewno uda się odszukać jego właściciela! Lekarz weterynarii przesunął czytnikiem po szyi psa, odczytał numer, który się wyświetlił, i rozpoczął przeszukiwanie baz danych, jedna po drugiej, najpierw ogólnopolskich, później lokalnych... bez rezultatu. Husky nie był zarejestrowany w żadnej dostępnej bazie. Zamiast wrócić do domu, trafił do schroniska.

Nieskuteczne czipowanie
Takie przypadki zdarzają się w Polsce często, gdyż nie działa u nas jedna, zintegrowana baza danych, lecz kilkanaście, które rejestrują informacje o tak oznakowanych zwierzętach. Większość z nich to lokalne zbiory zgromadzone w komputerach urzędów miejskich, schronisk, lekarzy weterynarii. Zwierzę zaczipowane w niewielkim mieście i zapisane w tamtejszym rejestrze nie ma szans na bycie odnalezionym, gdy zginie w innej części Polski, np. podczas wyjazdu z opiekunem na wakacje czy wystawę.

Organizatorzy bezpłatnego czipowania psów w gminach i miastach często nie informują właściciela o konieczności rejestracji zwierzęcia w ogólnopolskiej bazie danych, bo zwykle nie wiedzą, że takie istnieją. Nie wspominają też o tym niektórzy lekarze weterynarii, tylko ewidencjonują numery czipów w bazach firm, od których je sprowadzają, albo czasem oczekują dodatkowej opłaty za umieszczenie informacji w innych bazach.

Naprzeciw potrzebom

Już kilka lat temu władze niektórych polskich miast wprowadziły na swoim terenie obowiązek trwałego oznakowania zwierząt poprzez tatuowanie lub czipowanie. O ile tatuaż w naszym kraju jest dostępny w zasadzie dla rasowych psów z rodowodem, o tyle z czipowania mogą skorzystać wszystkie czworonogi, niezależnie od ich pochodzenia i zamożności opiekunów. Urzędy miejskie wprowadziły bowiem symboliczną opłatę lub też przeprowadzały akcje darmowego znakowania. Jednak nie wszystkim właścicielom było to na rękę. Albo bali się, że będą musieli zacząć płacić za zwierzę podatki, albo nie chcieli ujawniać swoich danych, albo obawiali się bólu pupila.

Do czipowania i rozpowszechniania na szeroką skalę informacji na ten temat przyłączyła się Warszawa. W trzeciej edycji tej akcji psy będą bezpłatnie znakowane do 15 grudnia. Miasto prowadzi lokalną bazę danych animalum.um.warszawa.pl, w której rejestruje wszystkie oznakowane podczas bezpłatnej kampanii czworonogi oraz te opuszczające schronisko Na Paluchu.

- Od 2007 roku zaczipowaliśmy prawie 20 tysięcy psów. Zainteresowanie jest duże. W tym roku zakupiliśmy 16 tysięcy kolejnych czipów - mówi Agnieszka Kłąb z Wydziału Prasowego Urzędu m.st. Warszawy. - Jeśli psy oznakowane u nas zagubią się w innych częściach Polski, zostaną błyskawicznie odnalezione w naszej bazie, kiedy lekarz weterynarii odczyta numer ich czipa.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby właściciel, za pośrednictwem internetu, sam dodatkowo zarejestrował psa w bazie ogólnopolskiej.

- Jest to bardzo proste, wystarczy się zalogować i wypełnić konieczne rubryki. Po kilku minutach dane psa i kontakt do właściciela znajdą się w systemie - mówi Ania, która właśnie zarejestrowała swojego buldożka francuskiego w bazie ogólnopolskiej.

Dostępna dla każdego

Jako ogólnopolska, bezpłatna i dostępna dla każdego została pomyślana między innymi baza Safe-Animal (www.safe-animal.eu). Jest ona sprzężona z Europetnet w Brukseli, dzięki czemu w momencie wpisania danego numeru czipa do wyszukiwarki www.europetnet.com i jego odnalezienia system natychmiast przekierowuje zainteresowanego do bazy, w której zwierzę zostało zarejestrowane. W biurze Safe-Animal przez 24 godziny na dobę działa pogotowie SOS, które już niejednokrotnie przyczyniło się do odszukania właścicieli zaginionych zwierząt.

Od pewnego czasu twórcy tej ogólnopolskiej bazy danych starają się zainteresować swoim projektem władze miast i gmin, by wspólnie zadbać o dobro zwierząt.

- Już teraz razem z Safe-Animal działa większość baz miejskich i schronisk dla bezdomnych zwierząt - mówi Bartosz Mackiewicz pomysłodawca i właściciel bazy Safe-Animal. - To przełomowy krok, który wreszcie pozwala na umiejscowienie danych w jednym, ogólnodostępnym zbiorze. Zgłaszają się do nas nawet te miasta, które kiedyś prowadziły pilotażowe akcje czipowania.

O co tyle szumu?
Wielu ludzi zastanawia się nad tym, czy wszczepienie pupilowi ciała obcego pod skórę nie będzie dla niego szkodliwe, co więcej, bolesne. Tymczasem wprowadzenie czipa (inaczej zwanego transponderem) nie wiąże się z cierpieniem psa, gdyż przypomina rutynowe szczepienie. Zwłaszcza że jest on niewielki - ma wymiary 2,21 x 12 mm, dlatego nazywa się go też mikroczipem. Składa się z elektronicznego układu scalonego i cewki - anteny, umieszczonych w szklanej powłoce bioglas zapobiegającej przedostawaniu się do niego płynów wewnątrzustrojowych, które mogłyby uszkodzić układ scalony. Ta szklana kapsułka jest obojętna dla organizmu psa, sterylna i często wyposażona w polimerową powłokę antymigracyjną. Tak więc czip dożywotnio pozostaje w miejscu wszczepienia, czyli z lewej strony szyi. Sporadycznie zdarza się, że „wędruje” po ciele psiaka.

- Podczas badania czteromiesięcznej buldożki mojej znajomej okazało się, że mikroczipa nie można odczytać, bo nie ma go tam, gdzie został wprowadzony dwa miesiące wcześniej - mówi Ania. - Po dokładnych oględzinach odnaleziono go pod pachą. Może to być problemem, kiedy pies zginie i znajdzie się w schronisku, gdyż zapewne nikt nie będzie szukał identyfikatora pod pachą czy w innych miejscach w ciele. Po prostu uznają, że pies nie ma czipa - martwi się Ania.

Każdy transponder ma numer składający się z 15 cyfr. Trzy pierwsze wskazują na producenta lub są kodem kraju, w którym będą używane i rejestrowane. Polsce przypisano numer 616, jednak do tej pory nie wprowadzono u nas rozporządzenia o używaniu go jako identyfikującego nasz kraj. Nie ma możliwości, by cyfry się powtórzyły, gdyż są przypisywane do czipa w trakcie jego produkcji według numeracji, którą każdej firmie odgórnie nadaje ICAR (Inernational Committee For Animal Recording) z siedzibą w Rzymie. Fabryczny mikroczip zawiera tylko unikalny zestaw cyfr. Dopiero po zarejestrowaniu tego numeru w bazie danych przypisuje się mu wszystkie niezbędne informacje mające na celu identyfikację psa i jego właściciela.

Co kryje baza danych?

Rejestrując psa w ogólnopolskiej bazie danych, trzeba jedynie dokładnie wpisać numer transpondera wszczepionego pupilowi i wypełnić wymagane pola. Wpisuje się w nie wszystkie niezbędne dane, które mogą pomóc w szybkim skontaktowaniu się z właścicielem, kiedy czworonóg zaginie i zostanie odnaleziony przez kogoś, kto zgłosi się z nim do lecznicy odczytującej informacje zawarte w czipie.

- Zainteresowani logują się do bazy i wprowadzają dane bezpośrednio na serwer, gdzie są one szyfrowane i zabezpieczane specjalny certyfikatem - protokołem. Dokładnie takim samym, jakim posługują się obecnie wszystkie banki na świecie - tłumaczy Bartosz Mackiewicz. - Dostęp niepożądanych osób do archiwizowanych danych jest więc wykluczony.

Elektroniczne wpadki
Nie zawsze czipy są skuteczne, nawet prawidłowo wszczepione. Przekonała się o tym Beata Fedak, która sześć lat temu kupiła szczenię doga niemieckiego we Włoszech. Pies miał mikroczipa, którego numer był wpisany do książeczki zdrowia i do rodowodu. Kiedy podrósł, pani Beata postanowiła zrobić mu prześwietlenie na dysplazję. Przed badaniem lekarz weterynarii chciał zidentyfikować doga czytnikiem czipów, lecz niestety ten, którego używał (powszechnie stosowany firmy Merial) nie odczytał transpondera. W związku z tym lekarz, nie mogąc potwierdzić tożsamości psa, odmówił wykonania usługi.

- Zadzwoniłam do włoskiej hodowczyni, żeby ustalić, jakiego czytnika używa jej lekarz - mówi opiekunka doga. - Okazało się, że czip był sprawdzany urządzeniem firmy Bayer, a nasi lekarze weterynarii dysponują czytnikami firmy Merial. Co ciekawe, w Polsce były wówczas tylko dwa czytniki Bayera.

Pani Beata odnalazła lecznicę korzystającą z takiego urządzenia i czip bez problemu został odczytany. Problem powtórzył się przy wydawaniu paszportu, dlatego lekarz postanowił wszczepić kolejny mikropocesor, kompatybilny z jego czytnikiem.

- Te przygody sprawiły, że zawsze kiedy jechałam na zagraniczne wystawy, na których czasami sprawdza się czipy przy wejściu, denerwowałam się, czy czytnik organizatorów przeczyta ten właściwy czip z rodowodu, który jest ważniejszy od drugiego, bo to on pozwala potwierdzić tożsamość psa - wyjaśnia Beata Fedak. - Właściwie, żeby się nie stresować, powinnam mieć własny czytnik firmy Bayer, który kosztuje około 3000 zł. Obecnie taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, gdyż i mikroczipy, i czytniki są produkowane tak, by były ze sobą kompatybilne.

Idzie nowe
Do akcji czipowania szykuje się Związek Kynologiczny w Polsce, który chce wprowadzić obowiązek elektronicznego znakowania. Planuje z nią ruszyć w przyszłym roku, gdyż tylko do 2011 roku psom wyjeżdżającym za granicę wystarczy sam tatuaż, później będą musiały mieć mikroczipy.

- Aby program zadziałał właściwie, nie wystarczy się skupić na obowiązku czipowania. Wymaga to wielu przemyśleń: kto będzie to robił, w którym momencie nastąpi rejestracja w bazie danych itp. Oddziały Związku będą musiały zakupić czytniki, żeby podczas przeglądu miotu identyfikować szczenięta na podstawie numerów czipów - mówi Barbara Larska, przewodnicząca do spraw hodowlanych ZKwP. - Nie będziemy tworzyć kolejnej bazy danych, chyba że dodatkową, wewnętrzną, na potrzeby Związku. Czipy powinny być wpisane do ogólnopolskiej bazy. Niestety w Polsce jest ich kilka, a każdy właściciel bazy zaczipowanych zwierząt twierdzi, że jego jest ogólnopolska. Nie ma jednak połączenia między tymi bazami. Dopóki nie będzie jednej, wspólnej, dopóty czipowanie nie będzie skuteczne. Psa z tatuażem bardzo łatwo zidentyfikować, natomiast odszukanie właściciela czworonoga z czipem niezarejestrowanym w jednej jedynej ogólnopolskiej bazie graniczy z cudem.

Dla rasowca tatuaż
W naszym kraju wszystkie psy mające rodowód Związku Kynologicznego w Polsce muszą mieć tatuaż. Tak identyfikuje się szczenię jeszcze u hodowcy. Tatuaż składa się z litery i ciągu trzech cyfr. Litera umieszczona z przodu lub z tyłu numeru oznacza oddział Związku Kynologicznego, natomiast cyfry są numerem, pod jakim zapisane jest szczenię danej rasy w danym oddziale (np. wzór tatuażu w oddziale warszawskim to: A000, natomiast w Kielcach: 000H). Tatuaże umieszcza się w uchu (lewym lub prawym) albo pachwinie (lewej lub prawej) w zależności od rasy psa, preferencji właściciela i tatuującego oraz zgodnie z wytycznymi Związku. Do nanoszenia numeru służy metalowa tatuownica zaciskowa - małe igiełki ułożone w odpowiedni numer wtłaczają specjalny barwnik pod skórę. Ta metoda jest bardzo szybka (tatuowanie trwa zaledwie kilka sekund), ale zdarza się, że źle wykonany tatuaż po kilku latach przestaje być czytelny. Dlatego lepiej użyć sprzętu podobnego do tego, jaki stosuje się w zakładach tatuażu dla ludzi. Naniesienie trwałego numeru to bardzo skuteczna metoda, jest on wyraźny przez lata. Tyle że zabieg trwa kilka minut, a wtedy szczenię, szczególnie dużej rasy, wierci się i trudno je utrzymać, więc hodowcy często rezygnują z takiego tatuowania.

Pamiętaj o adresówce!
Zanim zaczęto wprowadzać mikroczipy, najlepszym zabezpieczeniem czworonoga przed zagubieniem było umieszczenie na jego obroży adresówki z dokładnymi danymi właściciela i numerem telefonu.

- To najlepsza forma znakowania - mówi Ewa Pszczółkowska od lat pracująca w warszawskim schronisku Na Paluchu i działająca w partii Zieloni 2004. - Zwykły człowiek, który znajdzie błąkającego się psa, nie dysponuje urządzeniem do odczytywania czipów. Nie zawsze też przyjdzie mu do głowy szukanie tatuażu, który często jest niewyraźny. Natomiast adresówkę zobaczy, otworzy i skontaktuje się z właścicielem.

- Ponieważ bezpieczeństwo mojego psa jest dla mnie bardzo ważne, dlatego chociaż ma on czipa, zawsze zakładam mu szeleczki z adresówką - potwierdza Ania, opiekunka buldożka. - Teraz wiem, że jest zabezpieczony na dwieście procent!

Żaneta Żmuda-Kozina



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    ~Zofia Bulzacka 09:07 | 14-03-2010   Odpowiedz
 

Zaginęła mi 07 marca 2010 r. suka Golden Retriever w Jeleniej Górze, wabi się Teri, ma 7 lat. Szukam jej wszędzie, końcówka nr czip 23431, tatuaż N816. Nikt nie zna sposobu lokalizacji psa wg czipa: ani policja, ani straż miejska, ani schronisko. Do czego zatem ma służyć czip? jak mam odzyskać swojego psa?


 
 
         sachma 02:49 | 07-04-2010   Odpowiedz
 

Chip to nie GPS. Jeśli ktoś znajdzie Twojego psa i uda się do lecznicy może się z Tobą skontaktować. Jeśli pies został skradziony to jedyny dowód że pies jest Twój, o ile sama go znajdziesz. Nie można ustalić położenia psa, a szkoda. Mojej kuzynce skradziono yorka z podwórka, ktoś otworzył bramkę i zabrał psa, sunia miała 5 miesięcy. Sąsiad widział akcję przez okno, udało się znaleźć te dzieci (bo o dziwo rodziców nie zdziwiło że dzieci przyniosły do domu pieska) Gdyby nie chip nie udało by się odzyskać psa, ponieważ cała rodzina twierdziła, że kupili psa niedawno, że to ich zwierzę - to było słowo sąsiada przeciwko ich słowu, razem z policją kuzynka i ci ludzie pojechali do weterynarza, został sprawdzony nr chipa, który zgadzał się z tym wpisanym do książeczki zdrowia, dane opiekuna zgadzały się z danymi w bazie i dzięki temu w ciągu kilku godzin kuzynka odzyskała psa.. co by było gdyby pies chipa nie miał? lepiej nie wiedzieć... tatuaż był niestety nie czytelny.. Obróżkę zawsze można ściągnąć, chipa się nie usunie, bo go po prostu nie widać.


 
 
    ~Dooby 10:59 | 13-03-2010   Odpowiedz
 

Zgadzam się z Psiara7788.Czipy są bez sensu!!!


 
 
    ~Dooby 10:54 | 13-03-2010   Odpowiedz
 

A ja słyszałam historię,że pies, który miał czipa zgubił się.Zamiast trafić do właściciela, trafił do schroniska!!!:(


 
 
    ~Klaudiusz 10:47 | 28-02-2010   Odpowiedz
 

Nie tylko Związek Kynologiczny tatuuje, ale wszystkie pozostałe stowarzyszenia kynologiczne również, może warto choćby wspomnieć o tym, skoro już poruszyliście ten temat. Poza tym Polski Klub Psa Rasowego już dawno wprowadził możliwość czipowania szczeniąt zamiast tatuażu. Największy problem to zbyt wysoka cena czytników (nie są powszechnie dostępne) i zła ich jakość (trudności z odczytaniem, konieczność odczytywania z bardzo małej odległości).


 
 
    ALA1121 03:00 | 20-02-2010   Odpowiedz
 

Słyszałam ,że te czipy pomagają ludziom w odnalezieniu psa, który zaginął. Czipy są wszczepiane w ciało psa i właściciel wie gdzie przebywa jego pupil. Moim zdaniem prawdziwy właściciel psa nie powinien wszczepiać jakiś czipów w jego ciało tylko powinien być odpowiedzialnym właścicielem, który nie potrzebuje żadnych urządzeń, tylko interesuje się gdzie pies przebywa i się nim opiekuje żeby pies nie zginął. Więc jak widać nie popieram tych czipów!!!


 
 
         Madzison 12:17 | 28-02-2010   Odpowiedz
 

JA osobiście popieram chipy. To małe urządzenie często ratuje psy przed schroniskiem i zwrasa je właścicielom.Odpowiedzialność właścicieli to jedna sprawa, lecz instynkt to druga. Mojej koleżance niedawno zagineła suczka, miała cieczkę i poprostu wykopała kanał pod ogrodzeniem i uciekła. Znaleźli ją następnego dnia jacyś państwo pod drzwiami szkoły do której chodziła właścicielka.Tam gdzie trop się skończył. Złapali ją i zawieźli do weterynarza. Odrazu została odszukana w bazie danych. Pół godziny sunia spała już we własnym domu w kojcu i napełniona miską po brzegi. Gdybu nie chip trafiła by do schroniska. I co teraz powiesz Ala1121, chipy są bez sensu?


 
 
    margarett 12:13 | 09-02-2010   Odpowiedz
 

Nie wiem czy takie czipy pomagają ale slyszałam o takich czipach że można normalnie rozmawiać z psem


 
 
    ~KiWi 02:24 | 23-11-2009   Odpowiedz
 

To jest bez sensu... Robi te czipy pełno firm to niech sie zgrają i zrobią jeden dla wszystkich czytników... Mam jeszcze pytanie:Jak wygląda tatuowanie psa?


 
 
         Psiara7788 01:56 | 24-12-2009   Odpowiedz
 

nie rozumiem po co te czipy jak i tak biedny pies trafił do schroniska.Lepsze są obrożę z adresówkami


 
 
              sachma 02:53 | 07-04-2010   Odpowiedz
 

Mój pies adresówkę dostaje regularnie co pół roku - tyle przeważnie potrzeba mu czasu żeby adresówkę zgubić.. teraz kupujemy grawerowaną - zobaczymy czy dłużej wytrzyma. Niestety jeśli masz ładnego psa modnej rasy, nie każdy znalazca może okazać się uczciwy.


 
 
    molli 12:39 | 16-11-2009   Odpowiedz
 

Nie zawsze czipy można sprawdzić (są różne czytniki), ale bardzo dobrze, że takie rzeczy mają wszczepiane zwierzęta, gdyż łatwiej znaleźć zagubione zwierzę lub właściciela. Szkoda, że tak mało miast organizuję akcje wszczepiania czipów, bo są ludzie którzy za darmo by się na takie coś zgodzili, natomiast za pieniądze nie chcą :(


 
 
    ~Yoanna 07:33 | 16-11-2009   Odpowiedz
 

O czipach dowiedziałam się już kilka lat temu. Słyszałam o organizacji RSCPA (odpowiednik polskiego TOZ-u). Zawsze, gdy do schroniska przybywał nowy, zagubiony pies, ulga było, kiedy okazało się, że ma czip ;) Świadczyło to o tym, że właściciel zadbał o zwierze i zatroszczył się o to, by pies nie zgubił się w wielkim mieście. A nawet gdyby coś takiego się stało, to żeby szczęśliwie mógł wrócić do domu. Dobrze, że w Polsce coraz więcej ludzi decyduje się na to i coraz więcej organizacji się tym zajmuje. Zagubiony pies, dzięki czipowi może z powrotem wrócić do kochającej rodziny. W schroniskach będzie więcej miejsca na bezdomne pieski. Co prawda może jeszcze nie jest to aż tak popularne, jak w innych krajach, może jeszcze potrzeba finansów... Ale w każdym razie już zrobiliśmy pierwszy krok przeciwko bezdomności ;) I to także takich psów, które nieszczęśliwie zgubiły się.


 
 
    AnnieXD 05:58 | 16-11-2009   Odpowiedz
 

Po przeczytaniu po raz dziesiąty zwycięskiego komentarza do poprzedniego tematu miesiąca od razu skojarzyłam fragmenty z wypowiedziami na aktualny temat.Smutne psie oczy - problem z bezdomnością psów jest jednym z największych problemów psiego świata.Porzucanie zwierząt to jedno, a gubienie ich...Zawsze najlepszym sposobem, oszczędzającym właścicielowi i pupilowi stresu i zmartwienia jest pilnowanie czworonoga.Człowiek jednak popełnia błędy i gdy zdarzy się zgubić psa należy go przede wszystkim szukać.Kiedy jednak szczęście sprzyja i ktoś psiaka odnajdzie, czipy są sposobem moim zdaniem najlepszym - jenak zawodnym.W Polsce jest więcej baz danych i co, jeśli pupil zgubi się daleko od miejsca zamieszkania?Dobrze mieć adresówkę, jednak wiadomo, że do trwałych przedmiotów ona nie należy - podczas długiej tułaczki prawdopodobnie zostanie uszkodzona.Te dwa sposoby ochrony futrzaka przed tułaczką po nieznanych okolicach bez nadziei na odnalezienie połączone razem zazwyczaj się sprawdzają, gdy do tego dobrze zwierzę się szuka.Czipy?Ogólnie jestem za - jednak zostaję przy tym, że przedmiotom nie można bezgranicznie ufać.


 
 
         ChampionSheltie 07:45 | 16-11-2009   Odpowiedz
 

AnnieXD bardzo ładna opinia. to prawda i z tobą się zgadzam, że przedmiotom nie można bezgranicznie ufać. Należy wręcz zaufać sobie - swojej wiedzy. My wiemy co jest najlepsze i najbezpieczniejsze dla naszych psów. ;)


 
 
    gelka_psy 11:05 | 15-11-2009   Odpowiedz
 

Gdy tylko listonosz przyniósł do mojego domu prenumeratę "Przyjaciela psa" od razu wzięłam się za czytanie. Jak zwykle robiłam to od początku do końca. W końcu nadszedł czas na temat miesiąca... Jak wiele jest bezdomnych zwierząt, błąkających się po ulicach? Jak wiele z nich ma kochających właścicieli, którzy czekają na swoich podopiecznych w ciepłych domach? Jak wiele z tych zwierzaków miało szanse na odnalezienie? Miały czipy. Jak to? Skoro miały czipy to musiały się znaleźć. Aaa... I tu wyprowadzę was z błędu. Naiwność i niewiedza. Takie słowa nasuwają mi się na myśl. Tak NAIWNOŚĆ I NIEWIEDZA. Ale kogo? Oczywiście ludzi! Łatwo przecież zaczipować psa lub kota byle gdzie. Na odczep. Ale warto byłoby się zastanowić " jak daleki zasięg ma nasza baza czipów ". Dobrze byłoby aby nasz pupil miał zapewnione bezpieczeństwo nie tylko w miejscowości, którą zamieszkujecie. Dobrze by było gdyby w każdym miejsu w Polsce wasz zwierzak miał szansę zostać odnalezionym. Zastanówcie się więc, gdzie czipujecie swojego psiaka lub innego zwierzaka. Zapobiegnij choć w części bezdomności!


 
 
    ChampionSheltie 04:09 | 13-11-2009   Odpowiedz
 

Jak zwykle z niecierpliwością czekałam na nowy numer PP, a najbardziej na temat miesiąca. Wiele zamieszania jest z tymi czipami, jednak ja zbytnio im nie ufam. Możliwe, że wy jesteście nastawieni pozytywnie na czipowanie psów - ja nie mam i nie zamierzam czipować mojego psa. Dlatego chce przedstawić wam moje zdanie. Myślę, że lepszym identyfikatorem jest - adresówka. Zawsze jest nadzieja, że osoba, która znalazła psa zadzwoni i odda w ręce właściciela. Jednak to jest takie mini zabezpieczenie. Największym zabezpieczeniem dla naszego psa jesteśmy "my" - właściciele. My tworzymy ochronę, która zabezpiecza naszego psa, bo przecież on nam najbardziej ufa. U mnie psy w domu są już prawie 18 lat i nigdy nie byłam nerwowa na spacerach, że "gdzieś się pies zapodział!". Przecież psy są takie jak dzieci: niespodziewane i sprytne, tylko że...o wiele szybsze. Dlatego ja nigdy nie marnuje czasu o myśleniu o niebieskich migdałach. Wole już pilnować psa: bez smyczy na polance, ze smyczą na bardziej ruchliwym miejscu. A czipy? Po co zawracać sobie nimi głowę. Oczywiście jest zawsze szansa, że pies się przez to odnajdzie, ale istnieje też te ryzyko, którego ja - ogromna miłośniczka psów o małej wiedzy kynologii - boję się na tyle, żeby iść do weterynarza i zaczipować mojego psa. Moi drodzy, jeśli myślicie że przez zaczipowanie psa będzie mogli odetchnąć z ulgą, że kończy się wasza czujność i pilnowanie psa w czasie spacerów, a nawet całych dni to się grubo mylicie, bo świat nie kończy się na wenie człowieka. Człowiek sam musi trochę pomyśleć by czegoś nie stracić... W moim sercu ja mam taki "czip" dlatego wiem co jest potrzebne do szczęścia mojemu psu i gdzie go mogę odnaleźć - przy mnie!


 
 
    Doggie28 08:18 | 11-11-2009   Odpowiedz
 

Jestem prawdziwym miłośnikiem psów i z chęcią spędzam długie chwile w zwierzęcych przedziałach supermarketów i sklepów zoologicznych. Równie ambitnie podchodzę do dbania o ich zdrowie i bezpieczeństwo. Jednak pojawienie się czipów od samego początku niczym mnie nie zachwyciło. Moje psy nie są zaczopowane, bo uznaję to za bezsens. Jestem człowiekiem przezornym, więc używam bardziej unormowanych środków bezpieczeństwa. Moim zdaniem wystarczy dokładnie ogrodzona siatka na ogródku, czujne oko właściciela na spacerach, wyrobienie sobie u psa autorytetu, aby zawsze był posłuszny i nie uciekał oraz mała tabliczka z numerem telefonu, solidnie przymocowana do obroży. Nie wyobrażam sobie, jak można zgubić psa, ale jasne, wszystko się może zdarzyć. Czipów nie używam, bo moim zdaniem wszczepianie psu tego pod skórę jest zbędne. Po co, skoro nie ma jednej bazy? skąd mam pewność, że weterynarz sprawdzi akurat tę? Nie ufam czipom. Być może jestem staroświecka? Nie wiem, ale da się zauważyć, że przed pojawieniem się czipów sprawa z zaginionymi psami wcale nie miała się lepiej.


 
 
         Doggie28 08:18 | 11-11-2009   Odpowiedz
 

Jestem prawdziwym miłośnikiem psów i z chęcią spędzam długie chwile w zwierzęcych przedziałach supermarketów i sklepów zoologicznych. Równie ambitnie podchodzę do dbania o ich zdrowie i bezpieczeństwo. Jednak pojawienie się czipów od samego początku niczym mnie nie zachwyciło. Moje psy nie są zaczipowane, bo uznaję to za bezsens. Jestem człowiekiem przezornym, więc używam bardziej unormowanych środków bezpieczeństwa. Moim zdaniem wystarczy dokładnie ogrodzona siatka na ogródku, czujne oko właściciela na spacerach, wyrobienie sobie u psa autorytetu, aby zawsze był posłuszny i nie uciekał oraz mała tabliczka z numerem telefonu, solidnie przymocowana do obroży. Nie wyobrażam sobie, jak można zgubić psa, ale jasne, wszystko się może zdarzyć. Czipów nie używam, bo moim zdaniem wszczepianie psu tego pod skórę jest zbędne. Po co, skoro nie ma jednej bazy? skąd mam pewność, że weterynarz sprawdzi akurat tę? Nie ufam czipom. Być może jestem staroświecka? Nie wiem, ale da się zauważyć, że przed pojawieniem się czipów sprawa z zaginionymi psami wcale nie miała się lepiej.


 
 
    kaja5wiki 09:01 | 09-11-2009   Odpowiedz
 

Gdy tylko kupiłam najnowszy numer PP i zobaczyłam temat o chipach od razu musiałam go przeczytać. Bo z moimi pupilami wybieram się już z pare miesięcy i nie mogę się wybrać. Bo nie wiem czy to ma w ogóle sęs. Po przeczytaniu tematu zrozumiałam że lepiej zaczipować moje psy chociasz że jeszcze nie ma jednej głównej bazy. Ale zawsze będzie jakiś procent że gdy zgubi się kiedyś mój czworonóg będzie możliwość odnalezienia go. Pisze też że oprócz tego dobrze jest kupić adresówke. I tak właśnie zrobie. Wpierw zaczipuje moje pupilki, a potem kupie adresówki i przypne do obróżek. Pozdrawiam całą redakcje:))


 
 
    ~Nadia555 01:04 | 07-11-2009   Odpowiedz
 

Ja przyjaciela nie odzyskałam... Westik Jazz zginął rok temu...


 
 
    lolcia101 07:04 | 06-11-2009   Odpowiedz
 

Gdy tylko dowiedziałam się, że temat miesiąca jest o czipach odrazu musiałam kupić gazetę. Myślę o zaczipowaniu mojego psa, ponieważ wiem że jak by się zgubił jest większa szansa, że osoba która by go znalazła oddała by mi go. Myślę że to jest potrzebne szczególnie psą z tendencją do uciekania lecz także tym spokojnym, bo jednak każdy pies może uciec. Są oczywiście inne sposoby typu adresówka lecz jednak pies może zgubić obrożę lub nawet adresówka może odpaść, bo się pies o coś zachaczy lub się ułamała... jest wiele możliwości a czip ,,z psa nie wyjdzie" ;) Namawiam moich rodziców do zaczipowania psa szczególnie, że żeby wyjechać za granice z psem to musi być on zaczipowany. Mój piesek chodzi na smyczy lecz wole być ostrożna i polecam to również innym! Poświęcisz troche pieniędzy i będziesz cieszyć się swoim pupilem aż do końca jego życia!


 
 
    009marta009 07:35 | 04-11-2009   Odpowiedz
 

Według mnie, czipy są bardzo potrzebne, ponieważ w większości przypadków pies odnajduje się dzięki czipowi. W Polsce lepiej by było, gdyby była jedna ogólnokrajowa baza danych. Obowiązek zaczipowania psów jest bardzo potrzebny, żeby mniej psów szwendało się po ulicy. W schroniskach jest już za mało miejsca na przyjmowanie nowych psów. Powinno się tatuować nie tylko psy rasowe, a także wszystkie kundelki. Często zdarza się, że właścicieli nie stać na tatuowanie i czipowanie, wtedy najlepiej kupić adresówkę i wpisać dane swoje i psa. Dzięki adresówce każdy człowiek może odczytać dane i zadzwonić do właściciela, wtedy właściciel odzyska swojego pupila.


 
 
    Wolontariuszka 12:52 | 03-11-2009   Odpowiedz
 

Mam mieszane uczucia co do czipów.Jezeli zaczipujemy psa a nie pójdziemy zarejestrować go do bazy danych czip jest nieważny.Gdy zrobimy tak jak trzeba piesek może odzyskać swój dom.Choć nie zawsze bo mamy kilka a nie jedną baze danych.Zwykły człowiek który nie interesuje się sprawami dotyczącymi psów nie będzie wiedział ze zgube należy zanieść do weterynarza aby odrzytał czip. Najprędzej będzie szukał adresówki.Tatuaże znowu są dla rasowców i bardzo szybko się zmywają wiem to po moim piesku. Ze względu na to że tatuaż szybko się zmywa mój psiak też nosi adresówkę. Tak na wszelki wypadek.


 
 
    AnnieXD 06:58 | 02-11-2009   Odpowiedz
 

Moim zdaniem każdy właściciel powinien dobrze pilnować swojego psa.Zwierzak błąkający się wśród nieznanych mu ludzi jest z pewnością przerażony i nieszczęśliwy.W schrosniku również.Jednak każdemu może się zdarzyć, każdy może zgubić czworonoga na spacerze mimo pilnowania go.Wtedy czipy są dobrym sposobem.Adresówki również, jednak mogą one odpaść od obroży, może się zatrzeć napis, mogą się zgubić.Wszystko może się zdarzyć.Dlatego dobrym rozwiązaniem jest mikroczip, na którym zawarte są dane psa.Każdy znalazca czyjegoś pupila w posty sposób może dowiedzieć się skąd zwierzę jest i kto jest jego właścicielem.


 
 
    ~dagmara 04:03 | 02-11-2009   Odpowiedz
 

Sugeruję, by wszyscy ci co nie wierza w czipowanie przeczytali to http://www.safe-animal.eu/Nowosci.aspx?nid=40


 
 
    Doggie28 01:38 | 01-11-2009   Odpowiedz
 

W zaistniałej "czipowej aferze" najlepsze byłoby użycie obu, choć nie koniecznie sprawdzonych sposobów. Czip, dobra baza oraz plakietka z solidnego metalu mocno przyczepiona do obroży. A choć to już XXI wiek, to i tak najlepiej po prostu...pilnować psa xd


 
 
    Doggie28 01:35 | 01-11-2009   Odpowiedz
 

Opinie na temat są wyśrodkowane. Pies który ma czip, może liczyć na łud szczęścia iż weterynarz sprawdzi tę bezę, w której jest zarejestrowany. Natomiast pies z plakietką przy obroży, może zdać się na swój charakter i nie szaleć, by nie spadła. Choć teraz można liczyć na wytrzymałość metalu. Dlatego też idealnym rozwiązaniem było by chyba w tej sytuacji wszczepienie czipa i zarejestrowanie do największych baz, oraz na wszelki wypadek zaczepienie solidnej plakietki. To moje zdanie


 
 
         ~Gabriella597 07:25 | 01-11-2009   Odpowiedz
 

rzeczywiście, to bardzo dobry pomysł, gdy czip (jako plakietka przy obroży) zgubi się, to drugi będzie wciąż :) Można to nazwać podwójnym zabezpieczeniem, zgadzam się z Tobą :D


 
 
    ~Gabriella597 11:51 | 31-10-2009   Odpowiedz
 

Ja stoję po środku. Uważam, że czipy to dobry pomysł, ale nie uważam, że najlepsze rozwiązanie walki z bezdomnością. To fakt, dzięki czipom łatwo znaleźć psa. Każdy właściciel długo ubolewałby nad stratą swojego czworonoga, dzięki temu jest taka szansa, że wróci. No właśnie, "jest taka szansa". Nie zawsze się tak stanie, że zguba odnajdzie się. Przy czipowaniu dostaje się swój numer identyfikacyjny, który jest wpisywany do bazy danych. Jeżeli pies zgubi się, to informacje są przekazywane dalej. Nie wiem czy tak jest, jeżeli nie ma to powinny być przekazywane. Jeżeli pies odnajdzie się w innym mieście (a nawet w swoim) to powinien być zawieziony do najbliższego schroniska, a właściciel powiadomiony o tym telefonicznie (bo to chyba najlepsze rozwiązanie). Właściciel przyjeżdża i wszystko kończy się HAPPY ENDEM. Żyją długo i szczęśliwie. Ale kiedy dostaje się zgłoszenie, że pies się zagubił to zajmujący się szukaniem powinni dziesięć a nawet więcej razy sprawdzić to miejsce. Dokładnie, nie byle jak (i myślę, że nie jest byle jak, ale wynika z tego tekstu że niestety jest jak jest). Właściciel też powinien podjąć poszukiwania. Powinien reagować na każdą informację, telefon. Tak jak mówię, nie podoba mi się pomysł z czipami, ale też nie mówię, że jest on beznadziejny, bo się przydaje. Ale najlepszym rozwiązaniem jest to, aby każdy właściciel pilnował swojego czworonoga :)


 
 
    ~DjDzeki 08:23 | 30-10-2009   Odpowiedz
 

Według mnie dobrze , że redakcja PP pokazuje + i - czipowania. Otóż to dużo psów jest bezdomnych i wiele szwęda się po ulicach. Na pewno byłoby mniej takich sytuacji jeżeli ludzie bardziej pilnowali swoich pociech , dlatego jakaś mądra osoba by temu zapobiec wymyśliła czip. Ale nie zawsze czip się sprawdza , to właśnie jest jego wada . Mój pies ma czip. Uważam , że zawsze na wszelki wypadek można zaczipować psa ;]] .


 
 
    daria456 09:22 | 28-10-2009   Odpowiedz
 

A wdeług mnie czipy choć sa bardzo potrzebne wprowadziły zamieszanie . Bo właściwie znowu zawinił nasz system . Czy tak wielkim porblemem było wprowadzenie od razu jednej ogólnopolskiej bazy / Teraz powstało ich wiele i własciwie czy z czpiem czy bez zgubiony pies ma tak na prawdę niewielkie szanse na odnalezienie . Więc na usta cisnie się jedno pytanie : Czy jak zwykle, to wina naszego karju, czy może tym razem coś innego zawiniło ? Przeciez założenie jednej ogólnopolskiej bazy nie graniczy z cudem .


 
 
    michi 06:42 | 28-10-2009   Odpowiedz
 

Bardzo fajnie,że są mikroczipy.Jednak,potrafią z tym bć problemy.Mój kolega stracił psa,bo mikroczip nie został odczytany.


 
 
    ~DOMA 03:26 | 27-10-2009   Odpowiedz
 

Bardzo się cieszę ,że jest coś takiego jak czipy. super ,że z tym pieskiem wszystko w pożątku .


 
 
    ~szpic 10:45 | 25-10-2009   Odpowiedz
 

heh,ciekawa jestem ilu z was,piszących jaki to czip jest wspaniały,rzeczywiście poszedł do wecia by wszepił go waszemu psu.Mój pies ma czpi od pierwszej wizyty,tyle że ja mieszkam w kraju,w którym każdy pies musi go mieć i nie ma problemu z bezdomnością zwierząt,bo chip ma to do tego,że nie można go odczepić itd.


 
 
         enigma 03:48 | 26-10-2009   Odpowiedz
 

Ja mam zaczipowanego psa. **Chyba nie wiesz, o co chodzi w artykule - w Polsce w wielu miastach/gminach są akcje czipowania; problem jest w tym, że nie ma jednej ogolnej bazy danych psów i jakoś chyba nikt nie ma pomyslu, co z tym zrobić.


 
 
    ~Jamnik 03:36 | 25-10-2009   Odpowiedz
 

Czipy są Super! Jagby każdy pies miał czipa...


 
 
         ALA1121 03:02 | 20-02-2010   Odpowiedz
 

A moim zdaniem czipy nie są takie fajne.


 
 
    enigma 03:22 | 24-10-2009   Odpowiedz
 

Wg mnie i czipowanie, i wpis do rejestru powinien być bezpłatny (nie podoba mi się także karanie za brak czipa tak wysokimi mandatami - lepsze chyba by było pouczanie?) - bo na dłuższą metę i tak by się to opłacało a społeczeństwo by zaoszczędziło. Bo im więcej psów będzie oznakowanych czipem, tym łatwiej będzie odnaleźć właścicieli zagubionego zwierzaka. No i tu jest właśnie problem baz danych psów zaczipowanych....Powinien być albo jeden, ogólnopolski rejestr, albo powinny być te rejestry jakoś kompatybilne. Albo (tak jak ja to zrobiłam) lepiej zarejstrować oznakowanego psa w którymś z zagranicznych rejestrów. Oczywiście dodanie psu do obroży identyfikatora też nie zaszkodzi - im więcej pies ma oznakowań (tatuaż, czip, adresówka) tym większe prawdopodobieństwo, że w razie zagubienia trafi znów do swojego właściciela.


 
 
    Misia93 07:36 | 23-10-2009   Odpowiedz
 

Jak co miesiąc kupiłam gazetę Przyjaciel Pies, stało się to już taką małą tradycją. W tym miesiącu nie za bardzo byłam zadowolona z tematu miesiąca: "Sprawdzamy system identyfikacji psów", wydawał mi się on nudny, ale to była wielka pomyłka. Czytając temat miesiąca dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy na temat mikroczipów i identyfikowaniu psa. Dotychczas nie wiedziałam że odczytanie numeru i znalezienie go w rejestrze jest takie trudne! Miałam przekonanie że odczytuje się numer i już wiadomo czyj jest to pies, a to wcale nie jest takie proste! Po przeczytaniu tego tematu jestem w pełni świadoma ile zamieszania jest z czipowaniem psów i ile trzeba się naszukać a nieraz czasami i tak nie można znaleźć numeru właściciela. Moim zdaniem właściciele powinni być świadomi tego że nie wystarczy wszczepić pupilowi mikroczip, należy tak że dowiedzieć się czy numer jest zarejestrowany w ogólnopolskiej bazie danych, jeśli nie to należy go tam zgłosić i podać potrzebne informacje, bo co nam z tego jeśli piesek zginie, a próby odszukania numeru będą bezowocne? Oczywiście jest to wielkie utrudnienie dla właściciela i dla samych osób próbujących odszukać numer czipu, o wiele lepiej było by gdyby, na przykład każdy kraj miał by taką jedną bazę danych, w której wszystkie numery czipów zostały by tam zapisywane wraz z danymi właściciela było by to na pewno wielkim ułatwieniem, powinno też być tak że każdy czip można odczytać każdym czytnikiem, było by wtedy mniej problemów, ale na razie jest tak jak jest, może kiedyś nie będzie takich problemów, po prostu każdy właściciel powinien upewnić się czy aby na pewno numer mikroczipa pupila jest zarejestrowany z bazie danych a jeśli nie to jak najprędzej go zarejestrować. Dzięki czipom każdy pies ma szansę odnaleźć opiekuna w razie zaginięcia, dla tego każdy pies powinien mieć swój numer identyfikacyjny, a do tego żeby było bezpieczniej adresówkę!


 
 
    Domcia98 06:43 | 23-10-2009   Odpowiedz
 

Myślę że te czipy to dobry pomysł.


 
 
    psiarka16 09:30 | 22-10-2009   Odpowiedz
 

uważam, że czipowanie jest bardzo dobrym pomysłe, ale zawieszki bardziej zabezpieczają przed zgubą psa, bo komu bedzie sie chcialo prowadzic obcego psa do weterynarza żeby odczytywać czipa


 
 
         psiarka16 09:30 | 22-10-2009   Odpowiedz
 

pomyslem*


 
 
    Gabi 07:45 | 22-10-2009   Odpowiedz
 

Czpiowanie czipowaniem ,ale czy nie lepiej by było gdyby ludzie zamiast wymyślać coraz to nowe metody oznaczania psa zaczęli je bardziej pilnować? Rozumiem ,że może się zdarzyć to raz na całe życie psa ,ale są jeszcze plakietki które uważam że spełniają lepiej swoją rolę niż czip. Kto tam się wam będzie na wsi bądź w mieście zastanawiał czy pies ma czip czy nie po prostu go zwinie do swojej posesji i koniec,ale już gdyby widział ślepok że psu coś na obroży dynda i jest tam numer telefonu toby raczej bardziej zajarzył co chodzi. Niektórzy ludzie nawet nie wiedzą ,że dany pies może mieć czip tylko stosuje totalną olewkę. Wracając do tematu ,ot moje zdanie wygląda tak: czipować można ,ale ZAWSZE do tego zakładamy jeszcze adresówkę ,sam czip NIE DA gwarancji ,że zwierze się odnajdzie ,wniosek taki: zanim coś wymyślisz to przemyśl swoją decyzję 10tysięcy razy. Jeśli o mnie chodzi to na temat czipów napisałam wszystko co uważam za stosowne Dziękuje


 
 
         ~Gabriella597 09:53 | 13-11-2009   Odpowiedz
 

Rzeczywiście dobrym rozwiązaniem jest przypiąć plakietkę do obroży, choć jest jedno "ale". Są takie psy, które nie tolerują innych osób. Np. mój pies. Zwykły kundelek. Kiedy przyszła do mnie przyjaciółka, nie dał jej się nawet dotknąć a co dopiero pogłaskać :/ Wiele jest takich psów i jak tu odczytać adres albo numer?


 
 
    ~Berbiegirl 08:37 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

Przydaje się czipowanie, żeby móc odnaleźć psiaka. Jednak nie wolno przesadać ani w jedną, ani w drugą stronę.


 
 
    Ola_i_Fuks 08:35 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

Czipowanie jest bardzo przydatne by odnalezc zgube. Najlepiej by pies oprucz czipa mial jescze adresowke przy obrozy lub cos oprucz czipa. Wtedy jest wieksza szansa ze zagubiony pies wroci do wlasciciela. Niestety niezawsze czasami ktos wyzuca psa i niechce by do niego wrocil. Wtedy nic niepomoze wrocic psu do dawnego domu.


 
 
    nataszka11 07:50 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

Czipowanie to jeden z lepszych sposobów "oznaczania" swojego czworonoga.Co do tych zawieszek, ją łatwo zgubić, a zresztą w naszych czasach jest tak, że mało kto jeśli znajdzie rasowego psa, to go odda za nikłą nagrodę, jeśli może go sprzedać za znacznie więcej (nie mówię oczywiście o ludziach uczciwych). Wracając do tematu, zgadzam się z wcześniejszą odpowiedzią, co do tego, że te zbiory powinny być, jak by to powiedzieć, ...mniejsze...np.jakby były: (takie przypuszczenie) Czipy psów województwa Wielkopolskiego, Małopolskiego.... itp. Każdego osobno to już byłoby lepiej... nie dziwie się ze w miasteczku co ma do 5000 mieszkańców, będzie gabinet weterynaryjny co sobie zaczipuje kilka psiaków i jest zadowolony...potem nikt o tym nic nie wie bo to jest "małe miasteczko". Przez takie coś (tak jak pisało w PP) " psiak zamiast do domu trafi do schroniska".


 
 
    ~dogz&catz 05:47 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

Uważam, że czipowane to naprawdę rewelacyjne rozwiązanie. Bazy jednej w naszym kraju nigdy nie będzie, bo ta sama sytuacja ma miejsce również w Europie. To my właściciele musimy pamiętać by dopelanić obowiązku jakim jest rejestracja danych w bazie. I warto wybierać zawsze tę, która przesyła dane dalej do SAFE-ANIMAL i EUROPETNET.To są 2 ogromne, międzynarodowe zbiory. Wtedy będziemy mieli pewność, że nasze dane widoczne są dla każdego jednego lekarza, czy schroniska w Europie. Nie polecam rejestracji w innych bazach, bo te tak naprawdę nie są nikomu znane i rejestracja psa w takim zbiorze nie jest warta "funta kłaków" :).


 
 
         Doggie28 01:30 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

Być może, niemniej jednak zawieszka przymocowana do solidnej obroży naprawdę nie ma tendencji do odpadania. A co do bazy, to moim zdaniem nie powinno chodzić tu o rywalizację firm. Dwie największe bazy i do której zarejestrować? O zgrozo przecież tu chodzi o zwierzęta! One chcą znaleźć dom, a ich właścicieli naprawdę mało obchodzi czy był on zarejestrowany w tej lub w tamtej bazie. Właściciele chcą zapewnić im tylko bezpieczeństwo. Więc jednak mimo pozorom zgrubienie psa w XXI wieku to ogromny problem!


 
 
    ~dogz&catz 05:43 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

Uważam, że czipowane to naprawdę rewelacyjne rozwiązanie. Bazy jednej w naszym kraju nigdy nie będzie, bo ta sama sytuacja ma miejsce również w Europie. To my właściciele musimy pamiętać by dopelanić obowiązku jakim jest rejestracja danych w bazie. I warto wybierać zawsze tę, która przesyła dane dalej do SAFE-ANIMAL i EUROPETNET.To są 2 ogromne, międzynarodowe zbiory. Wtedy będziemy mieli pewność, że nasze dane widoczne są dla każdego jednego lekarza, czy schroniska w Europie. Nie polecam rejestracji w innych bazach, bo te tak naprawdę nie są nikomu znane i rejestracja psa w takim zbiorze nie jest warta "funta kłaków" :).


 
 
         enigma 03:56 | 26-10-2009   Odpowiedz
 

Dlaczego podajesz tylko te dwie bazy danych? Wg mnie ciekawym rozwiązaniem jest to, co stosują niektóre z baz danych zaczipowanych psów (zagraniczne bazy danych, oczywiście) - po zarejestrowaniu swojego psa w bazie, dostaje się metalowy identyfikator, na którym jest napis "jestem poszukiwany" i podana nazwa, telefon i adres internetowy bazy danych, w której pies jest zarejestrowany. Jeśli pies się zgubi i ktoś go znajdzie, to zgłasza takiego psa telefonicznie lub przez stronę web.


 
 
    ~Żelka miłośniczka psów 05:04 | 21-10-2009   Odpowiedz
 

To po co komu taki czip. To powinno być zabronione, tylko na niekorzyść wpływa.


 
 
    ~PsiaraaA 12:29 | 20-10-2009   Odpowiedz
 

Popieram czipy, ale zgadzam się dobrze, zeby pies miał przywieszkę przy obroży. Gdy obroża spadnie to i czip się przyda :) Ale, jeśli jednak ta obróżka będzie, to nie będzie trzeba tłuc się z biednym psiakiem do weta tylko od razu do jego domku :)


 
 
    Doggie28 10:19 | 20-10-2009   Odpowiedz
 

Wszystko naturalnie opiera się na dezorganizacji władz naszego kraju. Jest czipowanie, nie ma jednej ogólnej bazy. Oczywiste jest, że jedno nie może działać bez drugiego. I pomyśleć, że przez tak banalne zaniedbanie, bezbronny pies być może już nigdy nie ujrzy swoich właścicieli. Nie będę mówiła już co sądzę o takowych, gdyż zgubienie psa na ruchliwej ulicy to nie lada wyczyn. Czasami zastanawiam się, czy nie lepiej wrócić do starych, sprawdzonych sposobów małej zawieszki przy psiej obroży z numerem telefonu i adresem. Czyż nie uratowało by to losu tego biednego czworonoga?







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl