poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Zamieszanie wokół czipów

20 kwietnia 2017 08:10 Zostaw komentarz

Dostępna dla każdego

Jako ogólnopolska, bezpłatna i dostępna dla każdego została pomyślana między innymi baza Safe-Animal (www.safe-animal.eu). Jest ona sprzężona z Europetnet w Brukseli, dzięki czemu w momencie wpisania danego numeru czipa do wyszukiwarki www.europetnet.com i jego odnalezienia system natychmiast przekierowuje zainteresowanego do bazy, w której zwierzę zostało zarejestrowane. W biurze Safe-Animal przez 24 godziny na dobę działa pogotowie SOS, które już niejednokrotnie przyczyniło się do odszukania właścicieli zaginionych zwierząt. Od pewnego czasu twórcy tej ogólnopolskiej bazy danych starają się zainteresować swoim projektem władze miast i gmin, by wspólnie zadbać o dobro zwierząt.
– Już teraz razem z Safe-Animal działa większość baz miejskich i schronisk dla bezdomnych zwierząt – mówi Bartosz Mackiewicz pomysłodawca i właściciel bazy Safe-Animal. – To przełomowy krok, który wreszcie pozwala na umiejscowienie danych w jednym, ogólnodostępnym zbiorze. Zgłaszają się do nas nawet te miasta, które kiedyś prowadziły pilotażowe akcje czipowania.

O co tyle szumu?

Wielu ludzi zastanawia się nad tym, czy wszczepienie pupilowi ciała obcego pod skórę nie będzie dla niego szkodliwe, co więcej, bolesne. Tymczasem wprowadzenie czipa (inaczej zwanego transponderem) nie wiąże się z cierpieniem psa, gdyż przypomina rutynowe szczepienie. Zwłaszcza że jest on niewielki – ma wymiary 2,21 x 12 mm, dlatego nazywa się go też mikroczipem. Składa się z elektronicznego układu scalonego i cewki – anteny, umieszczonych w szklanej powłoce bioglas zapobiegającej przedostawaniu się do niego płynów wewnątrzustrojowych, które mogłyby uszkodzić układ scalony. Ta szklana kapsułka jest obojętna dla organizmu psa, sterylna i często wyposażona w polimerową powłokę antymigracyjną. Tak więc czip dożywotnio pozostaje w miejscu wszczepienia, czyli z lewej strony szyi. Sporadycznie zdarza się, że „wędruje” po ciele psiaka.
– Podczas badania czteromiesięcznej buldożki mojej znajomej okazało się, że mikroczipa nie można odczytać, bo nie ma go tam, gdzie został wprowadzony dwa miesiące wcześniej – mówi Ania. – Po dokładnych oględzinach odnaleziono go pod pachą. Może to być problemem, kiedy pies zginie i znajdzie się w schronisku, gdyż zapewne nikt nie będzie szukał identyfikatora pod pachą czy w innych miejscach w ciele. Po prostu uznają, że pies nie ma czipa – martwi się Ania.
Każdy transponder ma numer składający się z 15 cyfr. Trzy pierwsze wskazują na producenta lub są kodem kraju, w którym będą używane i rejestrowane. Polsce przypisano numer 616, jednak do tej pory nie wprowadzono u nas rozporządzenia o używaniu go jako identyfikującego nasz kraj. Nie ma możliwości, by cyfry się powtórzyły, gdyż są przypisywane do czipa w trakcie jego produkcji według numeracji, którą każdej firmie odgórnie nadaje ICAR (Inernational Committee For Animal Recording) z siedzibą w Rzymie. Fabryczny mikroczip zawiera tylko unikalny zestaw cyfr. Dopiero po zarejestrowaniu tego numeru w bazie danych przypisuje się mu wszystkie niezbędne informacje mające na celu identyfikację psa i jego właściciela.

Co kryje baza danych?

Rejestrując psa w ogólnopolskiej bazie danych, trzeba jedynie dokładnie wpisać numer transpondera wszczepionego pupilowi i wypełnić wymagane pola. Wpisuje się w nie wszystkie niezbędne dane, które mogą pomóc w szybkim skontaktowaniu się z właścicielem, kiedy czworonóg zaginie i zostanie odnaleziony przez kogoś, kto zgłosi się z nim do lecznicy odczytującej informacje zawarte w czipie. – Zainteresowani logują się do bazy i wprowadzają dane bezpośrednio na serwer, gdzie są one szyfrowane i zabezpieczane specjalny certyfikatem – protokołem. Dokładnie takim samym, jakim posługują się obecnie wszystkie banki na świecie – tłumaczy Bartosz Mackiewicz. – Dostęp niepożądanych osób do archiwizowanych danych jest więc wykluczony.

Elektroniczne wpadki

Nie zawsze czipy są skuteczne, nawet prawidłowo wszczepione. Przekonała się o tym Beata Fedak, która sześć lat temu kupiła szczenię doga niemieckiego we Włoszech. Pies miał mikroczipa, którego numer był wpisany do książeczki zdrowia i do rodowodu. Kiedy podrósł, pani Beata postanowiła zrobić mu prześwietlenie na dysplazję. Przed badaniem lekarz weterynarii chciał zidentyfikować doga czytnikiem czipów, lecz niestety ten, którego używał (powszechnie stosowany firmy Merial) nie odczytał transpondera. W związku z tym lekarz, nie mogąc potwierdzić tożsamości psa, odmówił wykonania usługi.
– Zadzwoniłam do włoskiej hodowczyni, żeby ustalić, jakiego czytnika używa jej lekarz – mówi opiekunka doga. – Okazało się, że czip był sprawdzany urządzeniem firmy Bayer, a nasi lekarze weterynarii dysponują czytnikami firmy Merial. Co ciekawe, w Polsce były wówczas tylko dwa czytniki Bayera.
Pani Beata odnalazła lecznicę korzystającą z takiego urządzenia i czip bez problemu został odczytany. Problem powtórzył się przy wydawaniu paszportu, dlatego lekarz postanowił wszczepić kolejny mikropocesor, kompatybilny z jego czytnikiem. – Te przygody sprawiły, że zawsze kiedy jechałam na zagraniczne wystawy, na których czasami sprawdza się czipy przy wejściu, denerwowałam się, czy czytnik organizatorów przeczyta ten właściwy czip z rodowodu, który jest ważniejszy od drugiego, bo to on pozwala potwierdzić tożsamość psa – wyjaśnia Beata Fedak. – Właściwie, żeby się nie stresować, powinnam mieć własny czytnik firmy Bayer, który kosztuje około 3000 zł.
Obecnie taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, gdyż i mikroczipy, i czytniki są produkowane tak, by były ze sobą kompatybilne.

Pages →  1 2 3

Zamieszanie wokół czipów Reviewed by on . Dostępna dla każdego Jako ogólnopolska, bezpłatna i dostępna dla każdego została pomyślana między innymi baza Safe-Animal (www.safe-animal.eu). Jest ona sprzężo Dostępna dla każdego Jako ogólnopolska, bezpłatna i dostępna dla każdego została pomyślana między innymi baza Safe-Animal (www.safe-animal.eu). Jest ona sprzężo Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top