czwartek, 19 października 2017

Yasmeen Phulpoto: „Psy w renesansie”

19 maja 2015 15:23 1 komentarz

rexfeatures_2562429aObserwując w większości europejskich krajów dzisiejszy stosunek do psów i ich psychiki, łatwo  wysnuć wniosek, iż teoria o braku emocji i racjonalnego myślenia u psów dawno już została obalona. Mimo to wielu dzisiejszych znakomitych treserów i naukowców wciąż uważa, że nie powinno się podejmować próby wyjaśnienia psich zachowań odnosząc się do emocji, które są całkowicie subiektywne i nie możliwe do zbadania*. Ta teoria zwykle znajduje szerokie zastosowanie w pracy treserów, którzy swoją pracę opierają na działaniu instynktu i bezwarunkowych odruchów u psów. Każdy jednak, kto miał psa, z pewnością zaprzeczy, jakoby jego pupil kierowany był jedynie „naturą”. Skąd więc tak silnie zakorzeniona teoria mówiąca o braku świadomości u zwierząt?

Mechanistyczna koncepcja przyrody w Renesansie
Tak jak większość mieszkańców średniowiecznej Europy, podobnie ludzi Renesansu zajmowało przede wszystkim „projektowanie” psów według funkcji, jakie miały one pełnić. W XVI wieku, krzyżowanie psów w celu uzyskania „pracownika doskonałego”, dla wielu możnych stało się niemal pasją.
Oczywiście nadal najbardziej szanowano „czyste” rasy polujące, takie jak np. charty, jednak wskutek rozwoju miast i powstawania nowych klas społecznych, potrzebnych było coraz więcej różnorodnych odmian czworonogów. Nikt jednak za bardzo nie zastanawiał się nad tym, czy psy mają świadomość; były one jedynie użytecznym „narzędziem”. Choć odrodzenie kojarzy nam się przede wszystkim z humanizmem, była to również epoka niezwykle dynamicznego rozwoju nauk ścisłych, które scholastyczną teorię natury zastąpiły koncepcją świata jako mechanizmu, „napędzanego” siłą fizyczną. Dla ludzi Renesansu (i dziś także) była to niezwykle wygodna teoria, pozwalała bowiem na wykorzystywanie „stworzonych” przez siebie psów do ciężkich i często niebezpiecznych prac – niczym żywych mechanizmów.

Pies niczym maszyna parowa
Chyba najdziwniejszym zastosowaniem psów jako maszyn, było napędzanie rożna w kuchni.
Choć w Renesansie już znano i umiano konstruować rozmaite automaty, psy w kuchni były wykorzystywane w ten sposób aż do XIX wieku.
Wyglądające jak dzisiejsze jamniki miniaturowe pieski wkładano do urządzenia przypominającego karuzelę, które za pomocą systemu lin i bloczków obracało mięsem nabitym na rożen.
Nietrudno sobie wyobrazić, jak się czuły psy, gdy wiedzone zapachem (lub przemocą) godzinami biegły w miejscu. To, co dziś uznajemy za okrucieństwo, było czymś całkowicie normalnym. Zwierzę, które – niczym maszyna – nie odczuwa emocji ani bólu, nie może przecież cierpieć! – rozumowali ówcześni ludzie.

Kocia muzyka
Nie tylko psy traktowano jako żywe przedmioty.  Z renesansu wywodzi się określenie „kocia muzyka”, które wiąże się z grą na tzw. kocich organach. Zamykano koty (czasem nawet dwadzieścia sztuk) w drewnianych pudełkach, z których wystawały jedynie ogony. Do ogonów przywiązywano sznurki, i za pomocą specjalnych klawiszy ciągnięto za nie, co sprawiało, że dręczone zwierzęta przeraźliwe miauczały. Takie „koncerty” stały się na tyle popularne, że w 1547 r. w Brukseli urządzono koci koncert na cześć samego cesarza Karola V Habsburga.

Kartezjusz behawiorystą?
Osławiona teoria (wprowadzona przez Kartezjusza), traktująca zwierzę jako maszynę, przyjęła się niezwykle szybko i skutecznie. (…). Kartezjusz swoją koncepcję oparł na wyjątkowości ludzkiej duszy. W czasach, kiedy żył, bardzo modne było konstruowanie automatów przypominających ludzi i zwierzęta. „Jednak – pisze uczony – nawet wtedy, gdy maszyna potrafi wypowiadać słowa albo krzyczeć, gdy się ją chwyci, to nigdy nie układa wyrazów w różne sposoby dla sformułowania sensownej wypowiedzi”**. „Gdyby natomiast istniały takie maszyny, które miałyby narządy i zewnętrzną postać małpy lub innego bezrozumnego zwierzęcia, to nie posiadalibyśmy żadnego środka do rozpoznania, że nie są one tej samej natury, co zwierzęta”*** – rozważał Kartezjusz. Jeszcze większą bezdusznością [w dzisiejszym rozumieniu – przyp. red.] wobec zwierząt i psów wykazywał się Nicolas Malebranche, filozof kontynuujący dzieło Kartezjusza. Jego zasadę, w myśl której „zwierzęta jedzą bez przyjemności, krzyczą nie odczuwając bólu, działają bezwiednie i nie odczuwają pragnień”**** udowadniało wielu ludzi, dokonując niezliczonych eksperymentów i wiwisekcji – najczęściej na psach, w trakcie których badano ich system nerwowy. Fakt, że zwierzęta mogą się uczyć i zapamiętywać, nie był dla Malebranche’a powodem, by twierdzić, że mają one duszę. „Maszyna porusza się bowiem o wiele łatwiej, kiedy była już przez pewien czas używana, niż gdyby była całkiem nowa”***** – pisał uczony.

Niechlubna tajemnica Krzysztofa Kolumba
Pogląd opisujący psa jako nic nie odczuwającą maszynę istniał jednak dużo wcześniej, nim został „potwierdzony” przez  Francuskich filozofów. Pozwolił na bezwzględne wykorzystywanie psów jako broni. Kiedy podczas jednej ze swych ostatnich wypraw Kolumb, gnany rządzą złota przybił do brzegów Jamajki, miał już ze sobą sforę posokowców. W kilka godzin po wylądowaniu, między Hiszpanami a tubylczymi Indianami wybuchła walka w której brały udział również psy.
Ich niezwykła skuteczność dała początek tresurze „wielce krwiożerczych psów gończych,k tóre zobaczywszy indianina, rozdzierały go w ciągu jednej zdrowaśki, napadając nań i pożerając jak wieprzka”******.
Nie wszyscy jednak byli całkowicie przekonani do braku emocji i całkowitej dominacji instynktu u psów. W 1739 roku David Hume kategorycznie stwierdził, iż „żadna prawda nie wydaje się bardziej oczywista, niż ta, że zwierzęta mają tak samo myśli i rozum, jak człowiek”*******. Ale dla potwierdzenia takiego wniosku brakowało mu uzasadnienia praktycznego. Mimo to przytaczano historie, które potwierdzały u psów posiadanie czegoś w rodzaju uczuć i świadomości: Alfred Brehm, autor opisu doga kubańskiego wspomina psa imieniem Bezerillo, tresowanego do zabijania Indian podczas wypraw konkwistadorskich. Pewnego dnia kapitan Jago de Senaza postanowił okrutnie zadrwić ze starej, wziętej do niewoli Indianki. Dał jej kawałek papieru, który miała zanieść do namiestnika wyspy, a po jej odejściu wypuścił Bezerillo, by ten dorwał ją i rozszarpał.Widząc pędzącego rozwścieczonego psa, biedna kobieta zaczęła prosić go o łaskę pokazując przy tym papier i tłumacząc, że musi zanieść to do dowódcy. Pies zatrzymał się niepewnie, by po chwili zbliżyć się do starej Indianki łasząc się. To zdarzenie musiało zdumieć Hiszpanów i wydać się im nadnaturalne i tajemnicze. Takich skłaniających do namysłu relacji było jednak niewiele. Tradycja wykorzystywania psów jako darmowej siły roboczej zakorzeniła się do tego stopnia, że i dziś bywają one w ten sposób wykorzystywane.
Traktowanie psów na równi z ludźmi jest „wymysłem” ostatnich kilkudziesięciu lat, a popularna dziś behawiorystyka zwierząt jest zaledwie echem dawnego sposobu myślenia o psach.

* Tzw. kanon LMorgana, którego autorem był Conwy Lloyd Morgan.
** Kartezjusz, Rozprawa o metodzie, PWN, 1981, str. 65.
*** Kartezjusz, Rozprawa o metodzie, PWN, 1981, str.65.
**** Cytat za: Stanley Coren, Inteligencja psów, Książka i Wiedza, 2001, str.76-77.
***** Cytat za: Stanley Coren, Inteligencja psów, Książka i Wiedza, 2001, str.76-77.
6Las Casas 1988 str. 43 „krótka relacja o wyniszczeniu indian”
6 por.Griffin 2004
Autor: Yasmeen Phulpoto

yasmeen_mini

#F5F5F5

Yasmeen Phulpoto ma 16 lat, urodziła się w Holandii, od kilku lat mieszka w Polsce. Posiada trzy psy, w tym dwa ze schroniska, które szkoli m.in. metodą „Do As I Do”. Interesuje się psychiką psów i pochodzeniem ras, jest zaangażowana w pracę przy schronisku. Autorka prowadzi bloga http://yasmeenphulpoto.blogspot.com/

 

Zapraszamy do lektury poprzednich felietonów Yasmeen: „Korzenie psa„, „Psy w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie„, „Psy w średniowieczu”.

Yasmeen Phulpoto: „Psy w renesansie” Reviewed by on . Obserwując w większości europejskich krajów dzisiejszy stosunek do psów i ich psychiki, łatwo  wysnuć wniosek, iż teoria o braku emocji i racjonalnego myślenia Obserwując w większości europejskich krajów dzisiejszy stosunek do psów i ich psychiki, łatwo  wysnuć wniosek, iż teoria o braku emocji i racjonalnego myślenia Rating: 0

komentarze (1)

  • helena

    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam kolejny felieton Yasmeen P. Po takiej lekturze czuje, ze staje sie prawdziwą ekspertka od psich spraw. Ciekawe tematy w aspekcie historycznym to wielki rarytas wsród innych artykułów !!!l Lekture polecam wszystkim psiarzom i nie tylko. Mam pytanie o wersje papierowa, poniewaz kolekcjonuje ciekawe materiały. Pozdrawiam cała Redakcje.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top