|
|
| Wychowanie |
Wychowanie zbuntowanego nastolatka
Kiedy bierzemy do domu małego szczeniaka, więcej mamy z tego uciechy, niż kłopotów...
Kiedy bierzemy do domu małego szczeniaka, więcej mamy z tego uciechy, niż kłopotów. Przyjemność z posiadania malca skutecznie te kłopoty przysłania. Wiele jego zachowań składamy na karb młodości, wierząc, że z nich wyrośnie. Rzeczywiście: piesek wyrasta z brudzenia po kątach i siusiania gdzie popadnie, z upodobania do gryzienia wszystkiego, co się nawinie pod swędzące podczas wymiany zębów dziąsła. Gorzej, że wyrasta też fizycznie, zmieniając się z rozkosznej kuleczki w dużego, silnego psa. Jeszcze gorzej, gdy sile fizycznej towarzyszy niezależny, skłonny do dominacji charakter. Siła fizyczna ma zresztą mniejsze znaczenie: małe pieski wielkiego ducha potrafią być bardzo kłopotliwe i właściciele nie zawsze potrafią sobie z nimi poradzić.
Zaskoczeni nagłą dorosłością i siłą naszego pupila, z mniejszym rozczuleniem patrzymy na jego figle i staramy się go jakoś utemperować - do błędów popełnionych podczas wychowywania szczeniaka dokładając kolejne.
Wyrastający ze szczenięctwa psiak zaczyna zachowywać się trochę jak dzieci w szkole, które z całą bezwzględnością testują nowego nauczyciela, sprawdzając, jak daleko mogą się posunąć. Na młodzieńczy bunt samca właściciele są nawet przygotowani - tyle pisze się przecież i mówi o hierarchii stada, walce o przywództwo. Ba, zanim jeszcze teoria ta stała się modna, wiadomo było, że dorastający samiec kiedyś się "postawi" i trzeba go będzie, jak wówczas mówiono, "złamać". Nic więc dziwnego, że dominację w stadzie kojarzono z samcem i jego naturalną skłonnością do przewodzenia. O tym, że w stadzie pozycję tylko odrobinę niższą zajmuje suka Alfa, zwykle się zapomina - stereotyp łagodnej suczki jest równie silny, jak stereotyp walczącego o swoje samca. Ludziom, którzy nigdy w życiu nie mieli psa, do dziś doradza się kupno suki, "bo z nią łatwiej sobie poradzić".
Skutki tych obiegowych przekonań bywają opłakane. Znacznie więcej jest rozwydrzonych, panoszących się po domach suk, niż psów. Sprawiają one właścicielom mnóstwo problemów. Bierze się to stąd, że mało wiemy o skłonnościach do dominacji u suk. Poza tym - samca wychowuje się trochę inaczej, stawiając mu więcej wymagań i zakazów, żeby, gdy mu przyjdzie do głowy się "stawiać", było z nim mniej kłopotów. A suczka? Suczka jest łagodna i posłuszna z natury, więc można jej na więcej pozwolić... Problem jednak w tym, że znacznie łatwiej poradzić sobie ze źle wychowanym psem, niż z suką. Wielu doświadczonych hodowców twierdzi nawet, że stosunkowo łatwo, stosując określone techniki, można odwrócić hierarchię stada i odebrać przywództwo samcowi, któremu się niebacznie oddało władzę w domu. Suka raz zdobytej władzy nie odda nigdy. Nawet jeśli uda się nad nią zapanować i na co dzień panuje względny spokój, stale będą wybuchały konflikty.
Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat alergii pokarmowej, zapraszamy do kupna numeru archiwalnego 6/02.
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |