piątek, 23 czerwca 2017

Wspólne wakacje. To łatwiejsze niż myślisz

13 maja 2017 12:40 5 komentarzy

WYJAZDY2Wspólne wakacje.
To łatwiejsze niż myślisz

Wyruszacie na urlop? Koniecznie zabierzcie ze sobą psa! Że trudno, że nie można wszędzie wejść, że to urwanie głowy? Zamiast szukać kolejnych wykrętów, poczytajcie o ludziach, którzy każde wakacje spędzają ze swoimi czworonożnymi przyjaciółmi.

Znasz turystów, którzy wszędzie jeżdżą z psem? – spytałem mojego kolegę, znanego wrocławskiego podróżnika Marcina Korzonka. Po kilku godzinach miałem dwa numery telefonów. Trzeci znalazłem w swojej komórce. Wszystkie trzy pary, o których za chwilę przeczytacie, udowadniają, że międzygatunkowa przyjaźń obowiązuje nie tylko na co dzień, ale i od święta. I kiedy nastaje czas wypoczynku, trzeba go dzielić z czworonogiem. Nasi bohaterowie nie zostawiają swoich psów w hotelach, u rodziny czy znajomych, ale wszystkie wyjazdy planują tak, by ich przyjaciele mogli wyruszyć z nimi. Dodajmy, że pupile, o których tu mowa, mają za sobą schroniskową przeszłość, nie wychowały się więc ze swoimi ludźmi od maleńkości. To ważne, bo pokazuje, że każdy zwierzak ma zadatki na zdyscyplinowanego podróżnika.

Luśka (pies), Aleksandra i Michał (ludzie)
W Warszawie mieszka Luśka, psia podróżniczka, której nie trzeba długo namawiać do wyruszenia w nieznane. Ma cztery, może pięć lat. Waży 7–8 kilogramów. Matka natura porządnie zmiksowała geny teriera i pudla, a potem Lusia pojawiła się na świecie. Gdzie? Nie wiadomo. Pewne jest natomiast to, że jej globtroterska przygoda zaczęła się w chwili, gdy do warszawskiego schroniska przyjechali Aleksandra i Michał Makulscy. Pokochali suczkę od razu, z wzajemnością. Kiedy otworzyły się drzwi ich samochodu, ochoczo wskoczyła na tylne siedzenie i pojechała z nowymi ludźmi do domu. A przyszło jej to tak łatwo, jakby nic innego w życiu nie robiła, tylko podróżowała samochodem.
Tylne siedzenie zaanektowała zresztą na dobre. Dzisiaj, gdy wyruszają w daleką drogę, wskakuje do specjalnej klatki. – Szukaliśmy wygodnego sposobu przewożenia Luśki. Wreszcie uznaliśmy, że najbezpieczniejsza będzie w transporterze. Czasem wyjmujemy tylne siedzenia z samochodu, żeby zapakować namiot i inne rzeczy na wyjazd, ich sąsiedztwo mogłoby być dla niej zagrożeniem – wyjaśnia Aleksandra Makulska.
Kiedy zabierali Lusię pod swój dach, wiedzieli, że wszystkie wakacje będą spędzali razem. I że doświadczeniami z letnich wypraw podzielą się z innymi w swoim blogu (makulscy.com). Wcześniej wszędzie jeździli we dwójkę. Teraz, mając psa, musieli zmienić sposób podróżowania, a to oznaczało przede wszystkim koniec z samolotami. Pozostawały wyprawy samochodem, pieszo, kajakiem. – Luśka jest odrobinę za duża, żeby podróżować na pokładzie samolotu, a do luku bagażowego nie chcemy jej oddawać – mówi właścicielka suczki. – Odkąd jest z nami, nie byliśmy bez niej na wakacjach. Kiedy ją adoptowaliśmy, od razu zakładaliśmy, że będzie je spędzać z nami.
Zwiedzanie z psem? A cóż to za kłopot? Wystarczy dobrze się zorganizować. Początkowo (trzy lata temu) częściej podróżowali do konkretnych miast za granicą. Kiedy chcieli wejść do kościoła czy muzeum, znajdowali w pobliżu park, w którym jedno z nich mogło poczekać z Lusią. – Często trafialiśmy do psich parków, więc przy okazji mogliśmy porównać, jak wyglądają one w różnych krajach – mówi pani Aleksandra. – Od dwóch sezonów podróżujemy inaczej: w Skandynawii i ostatnio w Alpach całe dnie spędzaliśmy na szlakach, więc wszystkie atrakcje były tak zaplanowane, żebyśmy mogli być razem.
Oczywiście, nadal zdarza im się zwiedzać duże miasta, na przykład Berlin, do którego często się wybierają. Kiedy jedno chce zajrzeć do muzeum, drugie spędza czas z psem – gdzieś w parku albo w przyjaznej psom kawiarni, a tych w stolicy Niemiec nie brakuje. Pani Aleksandra mówi, że najczęściej wyruszają w podróż między marcem a październikiem. Wtedy, chcąc usiąść w jakimś lokalu, mogą wybrać ogródek. Prawie wszędzie (nawet w Polsce) można usiąść z psem na zewnątrz. Jednak kiedy wyjazd jest krótki, a miejsce nieznane, trzeba się dobrze przygotować i zawczasu sprawdzić, w których knajpach w Krakowie, Wrocławiu czy Gdańsku psy są mile widziane. Nie jest to kłopotliwe, zwykle wystarczy poprosić na portalu społecznościowym psiarzy z innych miast, by podpowiedzieli, dokąd warto pójść. – Zawsze sami planowaliśmy i organizowaliśmy sobie wyjazdy. Teraz w planie przygotowań musimy uwzględnić jeszcze jeden punkt: „wyszukanie miejsc przyjaznych psu”. Ale to nie oznacza wielkich komplikacji – zapewnia Aleksandra Makulska. Dzięki takiemu podejściu zwiedziła już z mężem i psem dużą część Europy. Czy były trudne miejsca? – Nie, wszędzie ludzie mają psy. Łatwo się nawiązuje znajomości z innymi właścicielami, można ich zapytać, gdzie warto pójść ze zwierzęciem, gdzie pospacerować – podkreśla. – Ludzie chętnie dzielą się takimi informacjami.
Największy problem podczas podróży? Jeśli już się pojawia, zwykle dotyczy noclegu (gdy akurat nie można skorzystać z własnego namiotu albo spać na kempingu). – Na stronie internetowej niektórzy piszą, że przyjmują psy w hotelu czy pensjonacie, ale potem, gdy dzwonię i pytam (a zawsze tak robię), okazuje się, że owszem, przyjmują, ale tylko takie do pięciu kilogramów – tłumaczy właścicielka Lusi. – My nigdy nie mówimy w naszym blogu, ile Luśka waży, żeby informacje były wiarygodne. Jeśli więc jakiś hotel pisze, że przyjmuje psy i my tam jedziemy, to znaczy, że przyjmują tam wszystkie, a nie tylko te ważące do siedmiu kilogramów. Zdarza się też, że gdzieś przyjmują turystów ze zwierzęciem, ale ono przez cały czas musi być w kagańcu… To jest jedyny punkt wyprawy, który może ją skomplikować – dodaje.
O tym, że z psem można naprawdę poszaleć, przekonują zdjęcia, na których Makulscy i Luśka suną przed siebie… kajakiem. – Ona uwielbia takie wyprawy, choć początkowo bardzo bała się wody. Omijała wszystkie kałuże, nie było mowy, żeby weszła choćby do najmniejszej! – śmieje się pani Aleksandra. – Lubi jednak aportować, więc kiedy pojechaliśmy nad jezioro, powoli zaczęła się zbliżać do wody, gdy rzucaliśmy jej patyki. W końcu do niej weszła i teraz często nie można jej wyciągnąć. Uwielbia nurkować, wkłada całą głowę pod wodę, szuka patyków na dnie. Gdy jest głęboko, suczka obowiązkowo zakłada kapok, na wypadek, gdyby złapał ją skurcz.
Pytam, czy nie żal czasami, że nie można skorzystać z samolotu. – Ależ skąd! Europa jest tak zróżnicowana i wciąż tyle jest do zobaczenia… Bardzo chciałabym pojechać na przykład do Finlandii i do Portugalii. Kiedyś może wybierzemy się do Szkocji i Irlandii Północnej – zapala się pani Aleksandra i podkreśla, że czas spędzony z psem jest arcyważny. Oboje z mężem pracują, więc na co dzień Luśka przez 5–6 godzin jest sama. Taki wyjazd to dla całego stada okazja do bycia razem. Poza tym pies otwiera serca – ułatwia komunikację z ludźmi. – Na przykład we Francji dużo osób podróżuje z psami, więc gdy zatrzymujemy się przy autostradzie, to z kilku samochodów wybiegają psy i chociaż nie rozumiemy, co mówią ich opiekunowie, od razu zawiązuje się nić sympatii – opowiada. Podczas urlopu przez trzy tygodnie są ze swoim psem – to wzmacnia więź. Luśka jest zadowolona. Zresztą gdyby było inaczej, gdyby zauważyli, że pupilka źle się czuje, na pewno od razu zmieniliby sposób podróżowania.
Jest jeszcze jedna zaleta podróży z Lusią: dzięki niej Makulscy zdecydowanie „zwolnili tempo”. – Wcześniej staraliśmy się „zaliczać” kolejne atrakcje: kiedy gdzieś byliśmy, chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć, bo nie było wiadomo, kiedy wrócimy w to samo miejsce. Teraz dokonujemy selekcji – szlaki dobieramy do jej możliwości. Nie mogą być dłuższe niż 14–15 kilometrów dziennie, chociaż sami moglibyśmy iść dalej. Nie idziemy, jeśli ona nie może – zaznacza moja rozmówczyni. – Ale Lusia daje radę, ostatnio w Alpach weszliśmy na kilka szczytów mających ponad dwa tysiące merów. Dobrze się czuła, chociaż byliśmy gotowi zawrócić, gdyby coś było nie w porządku.
Dodajmy, że w czasie wyjazdu Luśka nigdy nie zostaje sama w hotelu czy pensjonacie. Wszędzie chodzi ze swoimi ludźmi.

Pages →  1 2 3

Wspólne wakacje. To łatwiejsze niż myślisz Reviewed by on . Wspólne wakacje. To łatwiejsze niż myślisz Wyruszacie na urlop? Koniecznie zabierzcie ze sobą psa! Że trudno, że nie można wszędzie wejść, że to urwanie głowy? Wspólne wakacje. To łatwiejsze niż myślisz Wyruszacie na urlop? Koniecznie zabierzcie ze sobą psa! Że trudno, że nie można wszędzie wejść, że to urwanie głowy? Rating: 0

komentarze (5)

  • Huskylove

    Huskylove

    Urlop bez psa? Nie ma mowy! Bohaterowie tematu miesiąca udowadniają, że pupil na wakacyjnym wyjeździe nie musi być problemem! Trzeba tylko odpowiednio się przygotować: znaleźć miejsca, w których czworonogi są mile widziane, zadbać o psiolubny nocleg, a jeśli udajemy się za granicę – zapoznać się z odpowiednimi przepisami. Warto również zadbać o bezpieczeństwo pupila – pamiętajmy o zabraniu apteczki i adresówki oraz o spisaniu numerów telefonicznych i adresów okolicznych lecznic weterynaryjnych. Dobrze, jeśli nasz pies zna podstawowe komendy i potrafi zachować się w miejscach publicznych. Jeśli dobrze wszystko zaplanujemy, prawdopodobnie wrócimy z urlopu szczęśliwi i wypoczęci, a chwile spędzone wspólnie z pupilem na długo pozostaną w naszej pamięci.

  • wiktoria13

    wiktoria13

    Wakacje razem z psem…. Niektórzy mówią, że to ogromny kłopot. Inni- po co go ze sobą zabierać? Będzie nam tylko przeszkadzał a my chcemy odpocząć. Ja zawsze zabieram ze sobą moje psy, kiedy jadę na wakacje. Unikam lotu samolotem i jazdy pociągiem. Podróżuję natomiast samochodem. Dla psów to wielka frajda jechać razem z nami i spędzić miło czas. Najczęściej wybieram się nad wodę. Staram się zawsze dopilnować, aby psy nie przeszkadzały innym osobom. Naprawdę warto wybrać się na wakacje z psami 🙂

  • Mam kota obiektywna

    -To co zrobicie z psem? -No… to.. chyba pójdzie do schroniska…- rozmówca zwiesza głowę. -No, ale jak to? -No, na hotel psi mi nie starczy! -Ale Baśka/Piotrek/Michał, o czym ty mówisz? Psi hotel? No, na pewno jest jakaś opieka. A czemu nie bierzesz Arlekina/Miśki/Celiny ze sobą? Rozmówca patrzy na mnie najpierw ze zdziwieniem, a potem z politowaniem. -No jak? Psa na wakacje? Daj ty lepiej spokój. Ja wiem, że uważasz się za kynologa i wszyscy wiemy, że lubisz zwierzęta, ale… ale czy nie na popis? Czy nie uważasz, że to chore? Co: urlop sobie będę psuł, bo będę latał po hotelach: Przyjmujecie psy? Przyjmujecie? Niestety takie dialogi to klasyka. Czy nie można po prostu sprawdzić, czy w twoim hotelu mogą być psy? Albo poszukać innego? Wziąć psią miskę i szelki: jaki problem? Jeśli pies nie lubi podróży, oczywiście nie będziemy go wpychać do samochodu na siłę. Z głową panowie, z głową ( a zresztą panie też :))!

  • Tomi75

    Nareszcie wakacje i wyjazdy! Trzeba wszystko zaplanować i oczywiście porządnie się spakować. Koszulki, spodnie, jakaś czapka, no i jeszcze jakieś kosmetyki…Zaraz, coś jeszcze…? No a pies? Przecież podobno to twój przyjaciel na dobre i na złe. Zawsze przy tobie jest, samo to ostatnio mówiłeś. Więc na wakacje też powinien chyba pojechać… No i się zaczyna. Z psem są kłopoty w trakcie podróży, przecież może wymiotować, a zresztą to będzie kosztowało czas i dodatkowe pieniądze. A nawet jeśli, to już na miejscu z psem nie zwiedzi się wybranych zabytków, nie wejdzie do popularnej i polecanej restauracji. Trzeba go też pilnować, a przecież trzeba wszystko dokładnie obejrzeć, a nie zawracać sobie głowę pupilem. No i zakwaterowanie. To oznacza tylko dodatkowe koszty. Czyli podsumowując: pies + wyjazdy = kłopoty. Ale zaraz, zaraz. Przecież to nasz przyjaciel. Nie tak dawno pocieszał nas, kiedy byliśmy załamani po okropnym, ciężkim dniu. I wtedy było tak wspaniale mieć przy sobie takiego psiaka. Ale jednak na wakacje już nie pojedzie. Ale dlaczego? Wszystkie „kłopoty” można łatwo załatwić. Przecież można wybrać przyjemniejszy środek transportu ze względu na psa. Wcale nie oznacza to większych kosztów. A jak wspaniale będzie jechać na wspólną wyprawę razem z psiakiem! Na miejscu trzeba wybierać miejsca przyjazne dla psów, albo zwiedzać zabytki na zmianę (osoba towarzyszącą czeka ze zwierzakiem na zewnątrz, a my zwiedzamy, a później na odwrót). A zakwaterowanie? Teraz naprawdę nie jest tak ciężko znaleźć coś odpowiedniego. Wiele miejsc przyjmuje czworonogi i wcale nie oznacza to ogromnych kosztów. A teraz jedno pytanie. Co nam z tego? Biorąc psiaka do siebie myśleliśmy o przyjacielu, który towarzyszyłby nam w codziennym życiu. To oznacza też wakacje. Wspólne wyjazdy są doskonałą okazją do zacieśnienia naszych więzi, stajemy się sobie bliżsi, lepiej poznajemy psiaka i wspólnie zdobywamy nowe doświadczenia. Takie wspólne wakacje są wspaniałym przeżyciem! Świetna zabawa i niezapomniane przygody gwarantowane. A więc w drogę!

  • Wedlowska

    Wedlowska

    Wakacje z psem. Niektórzy mówią niemożliwe. Inni -po co robić sobie kłopot, a jeszcze inni, tak jak bohaterowie artykułu udowadniają, że wystarczy: zainteresowanie, dobra organizacja, niekiedy odrobina poświęcenia ( ograniczenie podróży samolotem), a przede wszystkim dobre chęci, by spędzić czas ze swoim przyjacielem. Wbrew pozorom, takie wakacje nie są utrapieniem, ale nie zapomnianym przeżyciem. Warto się nad ty zastanowić przy planowaniu kolejnego urlopu. Są tego jeszcze inne plusy. Psiak ma na koncie nowe doświadczenia, a my spędzając z nim więcej czasu, zacieśniamy więzi i stajemy się sobie coraz bliżsi. Czy można chcieć więcej? A więc w drogę po nowe przygody, które z pewnością pozostaną na długo w naszej pamięci :).

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top