|
|
| Temat miesiąca |
Wojna czy pokój?
Zazwyczaj dokonujemy wyboru i w naszym domu mieszka pies albo kot. Wynika to z naszych upodobań albo z przekonania, że trudno o międzygatunkową przyjaźń między czworonogiem, który szczeka, i tym, który miauczy. Ale przecież zdarza się układ pies i kot pod jednym dachem. Jak żyje się tym zwierzętom razem, a jak radzą sobie ich właściciele z taką parą mieszaną?
Joanna poznała Marka na wyjeździe służbowym. Po roku znajomości postanowili zamieszkać razem. Łączyła ich praca, zainteresowania i... miłość do zwierząt. Marek miał już kota, Joanna – psa.
- Baliśmy się, że zwierzęta nie zaakceptują się nawzajem - mówi Marek. - A było dla nas oczywiste, że ani ja, ani Joanna nie pozbędziemy się ukochanego czworonoga – dodaje.
Jak taki problem rozwiązać? Czy jest szansa, że te zwierzęta nie będą żyły pod jednym dachem jak pies z kotem? Na to pytanie nie ma jednej prostej odpowiedzi. Wszystko zależy od indywidualnych cech kota i psa.
Przyjaźń czy nienawiść?
W kwestii miłości do psów i kotów jesteśmy podzieleni. Jedni zdecydowanie wybierają psy, inni wyłącznie koty.
- Wolę koty. Cenię je za indywidualność, charakter, inteligencję, za to, że mruczą do ucha, że przytulają się, gdy jestem przygnębiona, za to, że są takie puszyste, idealne do tulenia - stwierdza Monika, właścicielka 4-letniego kocura. - No a w psach odpycha mnie ich zapach i to, że zawsze robią, co im się każe. Są pozbawione indywidualności. Dodatkowo posiadanie psa oznacza więcej obowiązków, np. spacery bez względu na pogodę.
Na szczęście Joanna i Marek lubią i koty, i psy. Pytanie tylko, czy ich zwierzęta zgodzą się przebywać razem we wspólnym mieszkaniu. W końcu mają one zupełnie inne priorytety.
- Dobrze jest na początek sprawdzić, czy kot akceptuje psa, i odwrotnie - radzi Magda Pawlak, zoopsycholog. - Niech zwierzaki mają szansę się poznać. Może się bowiem okazać, że pies chce zjeść kota, i wtedy sytuacja zrobi się bardzo trudna.
Najlepszym wyjściem, gdy chcemy mieć psa i kota, jest wychowanie zwierząt razem od małego. Nie zawsze jednak mamy taką możliwość.
- Generalnie łatwiej jest, gdy do domu, gdzie już jest kot, wkracza pies. Jeśli kot nie zaakceptuje psa, to po prostu będzie go unikał - kontynuuje Magda Pawlak. - Gdy jest odwrotnie, czyli na terytorium psa zamieszka kot, który nie będzie przez niego zaakceptowany, pies nie da mu spokoju. Znam nawet taki przypadek, gdy pewni właściciele sprowadzili do domu kota, pies tak długo na niego polował, aż go w końcu zagryzł.
- Gdy wprowadziłem się z moim kotem do Joanny i jej trzyletniej whippetki, myślałem, że mój kot wyskoczy przez okno - wspomina Marek. - Dwa dni siedział pod łóżkiem, wychodził chyba tylko w nocy, by zjeść i się załatwić. Trzeciego dnia nastąpił przełom. Kocica wyszła i wskoczyła na parapet, z którego obserwowała wszystkich domowników. No a charcica Joanny nie spuszczała jej z oczu. Teraz razem śpią.
Joanna i Marek mieli sporo szczęścia. Nie dość, że pies Joanny jest przedstawicielem rasy myśliwskiej, która rzadko daje za wygraną, to Marek sprowadził się do niej, zmieniając miejsce zamieszkania, a więc wyrywając kota z jego terytorium. Dla kota to szok. A jednak się udało.
- Mieliśmy jeszcze inne obawy niż te, czy zwierzaki się polubią. Akurat gdy przeprowadzałem się do Joanny, była jesień, mój kot był przeziębiony. Martwiłem się, że zarazi psa. Ale nie chcieliśmy odkładać przeprowadzki - opowiada Marek.
- Owszem pies może złapać coś od kota, ale zazwyczaj są to infekcje układu pokarmowego. Aby tak się stało, pies musi mieć kontakt z wydzieliną bądź odchodami chorego kota. Inne choroby, takie jak infekcje skórne czy układu oddechowego, na które zapadają i psy, i koty, nie powinny być dla nich groźne. Zwierzęta nie zarażą się od siebie nawzajem - zapewnia Dorota Ołtarzewska, lekarz weterynarii.
Indywidualista czy społecznik?
O tym, że pies i kot to niebo i ziemia, nie trzeba mówić. Różni je właściwie wszystko. Pies to zwierzę stadne, towarzystwo to dla niego podstawa, jest z reguły otwarty, wesoły, chętnie współpracuje. Kot chodzi własnymi drogami, towarzystwo lubi tylko wtedy, kiedy ma na nie ochotę, z reguły jest powściągliwy w okazywaniu emocji, choć to nie znaczy, że je zawsze skrywa. Po prostu kot jest indywidualistą, a pies społecznikiem. Czy w takim razie ludzie, którzy chętniej na swoich współmieszkańców wybierają koty, różnią się od tych, dla których to pies jest większym przyjacielem?
Zespół amerykańskich naukowców z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin pod kierunkiem Sama Goslinga przeprowadził badanie, zadając kilka pytań w przygotowanej do tego celu ankiecie. Do udziału w niej zaproszono 4,5 tysiąca ludzi. Odpowiadali na pytania, które miały zmierzyć ich skłonności osobowościowe w pięciu kategoriach: otwartości, sumienności, ekstrawertyczności, zdolności do kompromisu i neurotyczności. Następnie ankieterzy zapytali, czy badani bardziej uważają się za człowieka psa, człowieka kota, jednego i drugiego czy żadnego z nich. Dodajmy, że osoby, które brały udział w badaniu, nie musiały mieć ani psa, ani kota. Co się okazało? Otóż ludzie psy byli bardziej społeczni, ekstrawertyczni, łatwiej zawierali kompromis, a także byli sumienniejsi niż ludzie koty. Ci drudzy natomiast mieli tendencję do neurotyzmu, ale, co ciekawe, byli bardziej otwarci, twórczy, mieli filozoficzne usposobienie i nietradycyjne podejście do wielu spraw. Płeć nie grała tu roli.
Szczenię czy pies, kociak czy kot?
To, jaki będzie nasz pies czy kot, w dużej mierze zależy od tego, w jakim wieku do nas trafi.
- Najlepszy czas na odstawienie kociaka od matki to siedem do ośmiu tygodni, minimum sześć, ale nie mniej - mówi Jagna Kudła, lekarz weterynarii specjalizująca się w terapii zaburzeń psów i kotów. - Siedmiotygodniowy kot jest zwykle bardzo żywy, aktywny i może siać zniszczenie, ale pewien etap wychowania przez matkę ma już za sobą i łatwiej się socjalizuje w domu. Gdy dostaniemy młodszego kota, pięcio- czy sześciotygodniowego, musimy się liczyć z ewentualnym rozwojem u niego nadaktywności i nadreaktywności, nadmierną lękliwością, a nawet agresją – dodaje.
Podobnie jest z psami. Szczenię powinniśmy odebrać od matki i rodzeństwa, gdy ma nie mniej niż 8 tygodni.
- Jeśli zrobimy to wcześniej, tak jak kocię będzie ono nerwowe, nie będzie umiało porozumieć się z innymi domownikami. Może także przejawiać agresję bądź być obiektem ataku - mówi Magda Pawlak.
Koniecznie także zwróćmy uwagę na miejsce, w którym przyszedł na świat nasz czworonożny przyjaciel. Warunki, jakie panowały w hodowli, znacząco wpływają na psychikę naszego pupila. Pamiętajmy także, że szczenię, które ma więcej niż trzy miesiące, jest już ukształtowane.
Kot musi być na swoim
Dla kota najważniejsze jest jego terytorium. Ma to swoje konsekwencje.
- Koty, w przeciwieństwie do psów, nie rywalizują, nie walczą o hierarchię. Najbardziej cenią sobie rytuały i spokój - wyjaśnia Jagna Kudła. - Dlatego jeśli planujemy kilkudniowy wypad za miasto, lepiej zostawmy naszego kota z pełną miską i pod opieką sąsiadów, ale w jego domu. Ogromnym stresem bowiem jest dla niego jazda samochodem, a potem aklimatyzacja w nowym miejscu.
To dlatego dość często zdarza się, że koty w nowym miejscu giną. Będąc w silnym stresie, tracą orientację i nie potrafią wrócić. Zdarza się też, że wpadają pod samochód. Kota nie powinno się raczej zostawiać w hotelu dla zwierząt. On nie lubi zmieniać miejsca, ceni sobie stałość i przewidywalność, to wiąże go z właścicielem, daje mu poczucie bezpieczeństwa.
Co na to pies? Dla tego dobrze ułożonego najważniejszy jest jego właściciel. Czuje się bezpiecznie, gdy ma jasno ustaloną hierarchię w stadzie. Posłusznego psa warto ze sobą zabrać wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe.
- Któregoś razu musiałam wyjechać na kilka dni. Zmuszona byłam oddać mojego psa pod opiekę profesjonalisty. Miał dobrze: spacery bez smyczy, spanie w domu, a nie w kojcu, jak to się przeważnie dzieje w hotelach dla psów. To jednak nie pomogło, mój pies bardzo tęsknił, codziennie biegał do miejsca, w którym go zostawiłam, żeby sprawdzić, czy mnie tam nie ma - opowiada pani Kasia, właścicielka 5-letniego wyżła.
Kot więc dobrze czuje się w swoim domu, a pies ze swoim właścicielem. I tym się różnią.
Kosztowne utrzymanie
Powiedzmy, że zdecydowaliśmy się na kupno kota. Ma być rasowy i z rodowodem. Ceny wahają się w zależności od rasy: od 800 do około 3000 zł. Podobnie kształtują się ceny psów - za rodowodowego czworonoga musimy zapłacić, w zależności od rasy, od około 600 do około 3000 zł. Zwierzęta z pseudohodowli tylko pozornie kosztują mniej; bardzo często są zaniedbane, źle zsocjalizowane i chore, przez co wydatki na ich leczenie, a nawet terapię, mogą przewyższyć cenę zakupu.
Miesięczne utrzymanie małego psa wyniesie mniej więcej tyle, co kota. Kotu oprócz karmy, której cena w zależności od producenta i jakości waha się między 35 a 80 zł, musimy także kupić żwirek do kuwety za mniej więcej 30 zł. Mały pies, jeśli chcemy, by jadł dobrą suchą karmę, a od czasu do czasu także mokrą czy mięso, będzie nas kosztował niemal tyle samo. Inaczej jest w wypadku dużych psów, które, no cóż, jedzą zdecydowanie więcej, a więc gdy chcemy, by odżywiały się dobrze, wydatki wzrastają do około 200 zł.
Nie zapominajmy także o lekarzu weterynarii. Jeśli wszystko jest w porządku, to w lecznicy powinniśmy się pojawiać mniej więcej raz do roku na konieczne szczepienia. Koszty wizyt są takie same zarówno w wypadku psa, jak i kota i jest to wydatek rzędu 40-60 zł. Jedynie pierwsze szczepienia są droższe, musimy na nie wydać około 100 zł.
Nasze zwierzęta trzeba regularnie, czyli cztery razy w roku, odrobaczać, co kosztuje 40-100 zł (w zależności od wagi pupila). Do tego musimy pamiętać o preparatach na kleszcze, kroplach bądź obrożach. W wypadku kota lepsze są krople; obrożą zwierzak może o coś zahaczyć, zwłaszcza jeśli wychodzi z domu.
Właściciele zwierząt są zdrowsi
Niezależnie od tego, czy mamy psa, czy kota, ma to na nas zbawienny wpływ. Pies zapewnia nam dobre zdrowie. Trzeba wychodzić z nim na spacer, co zdaniem amerykańskich naukowców z Uniwersytetu Missouri-Columbia jest korzystniejsze dla naszego organizmu niż godzinny spacer w towarzystwie innego człowieka. Idziemy wtedy szybciej, zdecydowanym krokiem, może nawet dalej, a poza tym robimy to regularnie. Psy, podobnie zresztą jak koty, działają na nas uspokajająco, co objawia się choćby niższym ciśnieniem krwi, a także niższym poziomem złego cholesterolu i trójglicerydów. Niebagatelne znaczenie ma głaskanie i przytulanie zwierzaka. Te przyjemne czynności pozwalają nam się wyciszyć, zrelaksować i, jak twierdzą psychologowie, zachować wrażliwość i otwartość na innych. Faktem jest też, że ludzie cierpiący na chorobę wieńcową mają o 3 proc. większe szanse przeżycia ataku serca, jeśli opiekują się psami. Ponadto nasi szczekający czworonożni przyjaciele zmniejszają poczucie samotności i izolacji, a aż 70 proc. właścicieli psów przyznaje, że w ich domach zrobiło się weselej po tym, jak pojawił się zwierzak. Co więcej, dzięki psom dzieci lepiej znoszą ciężką chorobę bądź śmierć rodziców, a także mają większe poczucie własnej wartości. Pupil pomaga im też rozładować stres przed egzaminami.
Nie mniejsze zasługi dla naszego zdrowia mają koty. Jesteśmy zdrowsi dzięki ich mruczeniu, które ma częstotliwość 20-150 Hz. Naukowcy dowiedli, że drgania o częstotliwości 20-50 Hz świetnie działają na kości; poprawia się ich struktura i gęstość. Poza tym kocie mruczenie może działać przeciwbólowo - nasze samopoczucie mogą poprawić drgania z przedziału 50-150 Hz. Oprócz tego niskie częstotliwości dobrze działają na ścięgna i stawy, a delikatne wibracje znajdują zastosowanie w medycynie sportowej - zapobiegają skurczom i wzmacniają mięśnie. Szanse na lepsze życie dzięki kotom mają także przewlekle chorzy na obturacyjną chorobę płuc. Dzieje się tak dlatego, że drgania o częstotliwości 100 Hz zmniejszają duszność.
Joanna i Marek będą więc podwójnie zdrowi. Z jednej strony zapewnili sobie zbawienne dla serca regularne spacery z psem, z drugiej relaksujące masaże na zmęczone przechadzką mięśnie z kocim mruczandem w tle.
Monika Kaniewska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~Gabriela597 01:16 | 16-05-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Moim zdaniem pies i kot mogą żyć razem pod jednym dachem :) Pies lubi kota, a kot psa. Nie zawsze tak jest, zależy to od cech obydwojga czworonogów. Moja kuzynka mieszkająca na wsi miała kota (Murzyna) i dwa psy (Czarka i Reksia). Żyli w zgodzie. Powiem szczerze, że byli przyjaciółmi. Psiaki broniły kociaka, kociak odwdzięczał się psiakom np. dzieląc z nimi swoją karmę, którą czasami sobie podjadali. Wszędzie chodzili razem. Jednak pewnego razu ciocia powiedziała mojej kuzynce, że Murzyn został zagryziony przez lisy. Czarek i Reks chyba to zrozumieli, bo przez kilka dni nie mogli znaleźć sobie miejsca, nie mieli ochoty na zabawę i spali w legowisku Murzyna obok jego karmy. Zdarzają się i czworonogi, które zioną do siebie ogniem i jeden drugiego z chęcią zatłukł by na śmierć. Czasami, kiedy patrzą na siebie właściciele myślą ,,O cho, będzie się zaraz działo". Jak napisałam na początku i tak jak jest napisane w artykule, wszystko zależy od cech. Jeżeli pies chce królować na terenie i kot też, może dojść do sprzeczek, jeżeli zależy im na właścicielu, być może też, jeżeli są przyjaźnie nastawieni, na pewno będą się przyjaźnić. W niektórych bajkach jest przedstawione to, jak pies nienawidzi kota. Pies nie zawsze chce zatłuc kota! No, może nie zatłuc... podrażnić się z nim. Tak samo, jak mysz nie zawsze je ser, bo lubi pszenicę, trawę, chleb. Ja stawiam na POKÓJ.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Psiara 005 05:44 | 06-05-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Mój pies rasy terrier walijski nienawidzi kotów, ale wcale mu sie nie dziwię, ponieważ jest to pies myśliwski czystej krwi. Kilka razy już niestety zaatakował kota. Na szczęście były niczyje. W okolicy kręci się dużo bezdomnych kotów. Często spuszczam ze smyczy mojego psa, by mógł sobie poaportować i niestety czasem zobaczy coś co go niezadowoli. Tego nie mogę go oduczyć, pewne rzeczy ma się w genach. Kiedyś mój terrier, który waży 10 kg zaatakował owczarka niemieckiego ważącego jakieś 40 kg. PRZEWRÓCIŁ GO NA PLECY!!! Na szczęście nikomu nic się nie stało dzięki pewnej osobie bo mój pies łatwo nie odpuszcza. On zawsze dąży do celu. Pomimo tych wad, które ma prawie każdy pies myśliwski jest towarzyski, tolerancyjny wobec mojego drugiego psa, uroczy, smiały, żywy, wesoły i cały NAJ!!! KOCHAM CIĘ TERRY!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
psiara777 10:34 | 26-04-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jak przeczytałam ten artykuł , przypomiał mi się temat z miesięcznika PP a mianowicie "Obiegowe mądrości".To jest tak samo z tym że np. Jak pies je trawę, czyli będzie padało .Przecież to nie jest prawdą tylko chodzi o dostarczenie organizmowi czworonoga odpowiedniej ilości włóknika. To tak samo jak stwierzdzenie że większe psy są groźniejsze ,ale czy to nie zależy od charakteru naszych pupili. Osobiście ma psa i kota ,i często zauważam że moje zwierzaki pomagają sobie. Mój pies (Rubina) zawsze zostawia coś w misce dla kota (kot ma też własną miskę jedzenia), chociaż mój pies jest ogromnym głodomorem ;-).Mój kot natomiast myje Rubinę. Przysłowie - " Żyć jak pies z kotem" -takie właśnie stwierdzenie przyjęło się w naszym świecie jako nieprzyjaznych stosunków między ludźmi, ale ja sądze że to przysłowie oznacza właśnie wspólne wspieranie się. Naukowcy na poważnie zbadali kwestie dotyczące wzajemnych kontaktów domowych psa i kota, zamieszczając sprawozdanie w magazynie Applied Animal Behaviour Science. Badanie to ma pomóc ludziom, którzy chcieliby mieć oba zwierzęta, lecz do tej pory nie starczyło im na to odwagi. Doświadczenie polegało na tym , że w domach 200 właścicieli psów i kotów badacze zainstalowali ukryte kamery, które śledziły zachowanie zwierząt. Naukowcy zaobserwowali ,iż dwie trzecie ulubieńców nie wykazywało żadnych oznak antagonizmu, a w jednej czwartej przypadków zaobserwowano zupełną obojętność. Tylko w 10 % gospodarstw domowych, w których pod jednym dachem żyły oba gatunki zwierząt, od czasu do czasu wybuchały bójki, a zachowanie pupili wobec siebie było dość agresywne. Autor badania, Joseph Terkel, doszedł do wniosku po przeanalizowaniu zachowania milusińskich, że główną przyczyną takiego zachowania jest brak wzajemnego zrozumienia.To czy pierwszy czworonogi przyjaciel zaakceptuje następnego współlokatora ,jest kluczem do tego by uniknąć wojny w domu. To czy pies z kotem prowadzą wojnę czy pokój to zależy napewno wiek czworonogów i od zachowania opiekuna ,ale przede wszystkim od charakteru naszych pupili. Pozdrawiam psiara777 ;-)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
happllinka 08:11 | 25-04-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ciesze się, że ,,Przyjaciel pies" porusza nie tylko sprawy
psów, ale i kotów. Wielu osobom zapewne jest znane
przysłowie ,,Żyć jak pies z kotem". Niektórzy ludzie nie
przyjmują do wiadomości, że może być inaczej. Kiedyś też tak
myślałam, lecz szybko się to zmieniło.
Kilka miesięcy temu, wracając ze szkoły w worku w rowie
znalazłam dwa malutkie, drżące z zimna Kocięta (była późna
jesień). Zaniosłam je do domu, ale moja ciocia nie chciała
nawet o nich słyszeć. Jej jedynym argumentem było to, że
Kulka nigdy nie zaakceptuje kotów w domu. Kazała mi je
nakarmić i dać do schroniska. Wiele razy byłam w ,,Kocim"
schronisku i wiem, jakie tam są warunki. Nie mogłam się z
tym pogodzić i dałam Kociątka do szopy. Opiekowałam się nimi
jak mogłam.
Następnego dnia wypuściłam Kulkę do ogrodu. Po półgodzinie
usłyszałam niepokojące odgłosy dobiegające z szopy. Z
przerażeniem skojarzyłam obecność psa na dworze z obecnością
kotków w szopie i pobiegłam do szopy. Myślałam, że Kulka
zrobi coś złego Kotkom.A tam zabawa trwała w najlepsze!
Kotki wspinały się na leżącą Kulkę i mruczały, a ona czasami
tylko odsuwała je łapką jak któryś za mocną ją ,,podgryzł".
Zawołałam ciocię i pokazałam jej tą wesołą zabawę. Ciocia
zgodziła się wreszcie zostawić u nas Filkę i Śnieżkę (tak
nazwałam kotki). Wstyd mi trochę, że nie miałam zaufania do
Kulki. Teraz wiem, że mogę na nią liczyć. A kotki są
wspaniałe i cieszę się, że tak to się zakończyło. To był
prawdziwy happy ending.
Pozdrawiam ASIA
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
DjDzeki 09:39 | 22-04-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Istnieje wiele mitów i poglądów na temat wojny psa z kotem. Najczęściej słyszymy i widzimy, że pies niechętnie przebywa w towarzystwie kota. Nasz świat już to utarł, że pies i kot to para nie do zaakceptowania. Jest bardzo wiele opowiadań, kreskówek i bajek, gdzie wyrażana jest niechęć do siebie tych zwierząt. Niektórzy mówią, że to zależy od ras, a ja myślę, że od wychowania psa i kota od małego. Ja byłem tu pierwszy - np mamy psa i chcemy dokupić kota, nie zawsze jest tak, że zwierzęta zaakceptują siebie nawzajem. Mój pies np niechętnie lubi koty, zawsze na nich szczeka i gania za nimi na ogródku, jeżeli ktoś wejdzie na jego teren, zaś koleżanka ma kota i psa, to zazwyczaj nie zwracają na siebie uwagi.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
DjDzeki 09:38 | 22-04-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Istnieje wiele mitów i poglądów na temat wojny psa z kotem. Najczęściej słyszymy i widzimy, że pies niechętnie przebywa w towarzystwie kota. Nasz świat już to utarł, że pies i kot to para nie do zaakceptowania. Jest bardzo wiele opowiadań, kreskówek i bajek, gdzie wyrażana jest niechęć do siebie tych zwierząt. Niektórzy mówią, że to zależy od ras, a ja myślę, że od wychowania psa i kota od małego. Ja byłem tu pierwszy - np mamy psa i chcemy dokupić kota, nie zawsze jest tak, że zwierzęta zaakceptują siebie nawzajem. Mój pies np niechętnie lubi koty, zawsze na nich szczeka i gania za nimi na ogródku, jeżeli ktoś wejdzie na jego teren, zaś koleżanka ma kota i psa, to zazwyczaj nie zwracają na siebie uwagi.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Marta67 08:56 | 22-04-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zanim wzięłam psa ze schroniska, w moim domu przez kilka lat mieszkał już kot. Martwiliśmy się o to czy zaakceptuje psa, bo z każdym spotkaniem z takim osobnikiem jeżył się i prychał ale może dlatego, że psy go obszczekiwały. A wiadomo: jak atakują to trzeba się bronić albo uciekać, a mój kot to nie jest typ, który zwiewa przed każdym zagrożeniem. Jednak mimo wątpliwości postanowiliśmy wziąć szczeniaka ze schroniska. Przyprowadziliśmy Korę i zaczęło się dość trudno. Mała leciała do kota i chciała go obwąchiwać. Kot od razu to zaakceptował. Kora robiła się coraz bardziej natarczywa on jednak jest bardzo delikatny wobec niej. Ona mimo wszystko też zachowuje się wobec niego jak dorosły, wrażliwy pies. Czasem wygląda to inaczej ale ona go wącha, wylizuje jak matka swojego szczeniaka, jemu nie zawsze się to podoba bo woli się sam umyć. Ale jak Kora jest bardzo natarczywa to nie ma rady i musi coś zrobić. Albo wtedy idzie na ladę bądź kanapę, czasem, kiedy nie ma drogi ucieczki, lub po prostu nie ma ochoty sobie iść, pacnie ją łapką. I tu zadziwia mnie jego delikatność do Kory bo nawet jak ją uderzy łapką to nigdy nie użył pazurków, choć ona na niego nachodzi, skacze nad nim, liże go. Myślę, że każdy może dać szansę drugiemu gatunkowi. I naprawdę nie trzeba wiele żeby mieć oba zwierzaki. I choć pies goni obce koty, wobec swojego może być bardzo czuły i opiekuńczy. Powtórzę się, ale naprawdę jestem pełna podziwu dla obu moich zwierzaków, bo nigdy nie podejrzewałabym mojego kota o taką dobroć wobec psów, ani Kory o taką delikatność wobec drugiego stworzenia. Zauważyłam, że gdy bawi się z psami bądź z nami mniej zwraca uwagę na to co robi. Na psy skacze, nas czasem podgryzie, delikatnie bo delikatnie ale może jej się zdarzyć. A z kotem nie zdarza jej się coś takiego, jest bardzo delikatna i uważa na to, co robi, żeby nie zrobić mu krzywdy. Jestem z nich obu naprawdę dumna. Pozdrawiam redakcję i wszystkich użytkowników Marta
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
daschund 01:23 | 22-04-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
"Żyć jak pies z kotem" to przysłowie nie zawsze się sprawdza. Jeśli mamy pieska (lub na odwrót) należy go przyprowadzić do shroniska/hodowli, aby poznał przyszłego nowego lokatora. To czy go zaakceptuje, jest kluczem do tego by uniknąć wojny w domu.Gdy jakiś pies idzie i widzi na horyzoncie kotka, jeden szczeka drugi natomiast nie zwraca na niego uwagi. Co spowodowało to, że jeden szczeka i warczy a drugi nie zwraca na niego uwagi ? Wychowanie. Jeśli widzimy, że nasz pies nie akteptuje kota w domu ( z ciężkim sercem) nie decydujmy się na zakup/wzięcie kotka. Pies traktuje to jako zdobycz i będzie próbował "Uśmiercić" zwierzynę. Nie polecam tego także w przypadku jeśli mamy psa myśliwskiego ( spaniele, jamniki, bloodhound itp.) Ogólnie rzecz biorąc pies z kotem może mieszkać pod jednym dachem, jeśli wychowują się razem od małego. W przypadku sytuacji odwrotnej będzie na pewno tak samo. Czy kot go nie podrapie ? Może nie musi, są takie specjalne testy w których(zwłaszczw shroniskach) przyprowadza się psa do kota (lub odwrotnie)jeśli kot lub pies zaakceptuje partnera mozna bez obaw dać mu swój dom ,miłość i kochające serce.Zatem woja czy pokój ? Nigdy nie wiadomo.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |