piątek, 28 lipca 2017

Przygoda z hodowlą. Witajcie na świecie!

23 maja 2014 15:48 Zostaw komentarz

hodowla2Przygoda z hodowlą. Witajcie na świecie!

Wielkie emocje, ciężka praca, ogromna odpowiedzialność, ale i gigantyczna radość. Takie przeżycia towarzyszą każdemu hodowcy, który wita na świecie potomstwo swojej podopiecznej. By suczce oraz szczeniętom zapewnić maksimum bezpieczeństwa podczas porodu, należy odpowiednio przygotować się do tego wydarzenia.

Pierwsza ocena szczeniąt

Po porodzie należy dokładnie obejrzeć wszystkie maluchy. Kontrola obejmuje stan ogólny, rozpoznanie ewentualnych wad rozwojowych i ocenę odruchów. Sprawdza się: wagę, płeć, obecność dodatkowych „wilczych” pazurów, wady rozwojowe (zrośnięcie odbytu, rozszczep podniebienia – takie szczenię należy uśpić – wodogłowie, deformacje kończyn i wielopalczastość), odruchy: ssania – wprowadza się palec do pyszczka noworodka; mostkowy – szczenię kładzie się na boku, powinno wrócić do położenia na mostku; skrzyżowany-wyprostny – gdy zginamy jedną tylną kończynę, druga powinna się wyprostować (to odruch prawidłowy do trzeciego tygodnia życia malucha).
Nadszedł długo oczekiwany dzień. To siódmy poród, w którym biorę udział, ale emocje za każdym razem są równie silne, choć niepokój dzięki doświadczeniu – mniejszy. Zuza kopie w sofie, kopie w ogrodzie, kopie w fotelu i tylko w legowisku nie chce spędzić nawet sekundy. Materace w nim wyłożyłam folią, podkładami urologicznymi, ręcznikami oraz prześcieradłami. Po zakończeniu porodu wszystko trzeba będzie wyrzucić. W kominku rozpalony ogień, aby temperatura w pokoju sięgała ok. 25–26 stopni Celsjusza. Chłopaki – Watson i Indi – chyba czują, że dzieje się coś ważnego, bo trzymają się z daleka od Zuzy. Tylko Patka, suczka z poprzedniego miotu, zachęca matkę do zabawy.

Ostatnie przygotowania

Zestaw porodowy skompletowany: ręczniki papierowe do wycierania szczeniąt, waga, notes i dwa długopisy, kilkanaście różnokolorowych wstążeczek do oznakowania maluchów (wszystkie będą jednakowo umaszczone, a trzeba je jakoś odróżniać), nożyczki, gencjana, kleszcze zaciskowe do pępowiny (pożyczone od weterynarza), zegarek, worki na śmieci, rękawiczki chirurgiczne, preparat mlekozastępczy (na wszelki wypadek), strzykawka i koniak (pobudza się nim szczenięta do oddychania, jeśli tego nie robią tuż po narodzinach), numer telefonu weterynarza, którego wcześniej informowałam o możliwym porodzie tej nocy. I najważniejsza rzecz: termos z kawą! Przydaje się też dobra książka dla zabicia czasu, gdy oczekiwanie na maluchy się przedłuża. W porodzie pomagała mi przyjaciółka Agnieszka, która jest właścicielką brata Zuzy. Godziny mijają, ale poza tym, że suczka dyszy i kopie, na razie nic się nie dzieje. Akcji porodowej spodziewam się dopiero za kilkanaście godzin, bo wszystkie nasze rhodesianowe porody odbywają się nocą. Około południa zaczyna się pierwsza faza – rozpuszcza się czop śluzowy (zamykający szyjkę macicy w czasie ciąży). Zuza non stop wybiega do ogrodu, by oczyścić jelita, co zupełnie nie przeszkadza jej domagać się kolejnych porcji jedzenia. Przygotowujemy napój, który doda jej energii niezbędnej podczas porodu – w litrze ciepłej wody rozpuszczamy po łyżce miodu i glukozy w proszku oraz dwie łyżki mleka. Pierwszą porcję suczka wypija od razu.

Godzina „zero”

Dokładnie o północy zaczęły się skurcze. Najpierw co 10 minut, potem częstsze. Zuza ma przyspieszony oddech, drżenie mięśni, szkliste oczy. Przestała pić, ale ochota na jedzenie jej nie przeszła – smakołyk łapała nawet w czasie skurczu, taki z niej łasuch… Krążymy za nią po domu, bo rodzić w legowisku nie ma najmniejszego zamiaru. I wreszcie, o godzinie 1.08, na świecie pojawia się pierwszy szczeniak – samiec. Płód jest otoczony workiem owodniowym i wygląda jak czarny, pękaty balonik. Często matki przegryzają błony płodowe, zanim malec zostanie wyparty na zewnątrz. Jeśli to pierwszy poród suki, może tego nie zrobić i wtedy opiekun powinien rozerwać worek palcami. Po wyparciu szczenięcia suka zwykle przegryza pępowinę i zaczyna wylizywać psiaka, usuwając z niego resztki błon. Jeśli tego nie zrobi, trzeba osuszyć szczenię jak najszybciej. Jeżeli zaś nie przegryzie pępowiny, należy ją przeciąć (sterylnymi nożyczkami) ok. 2–3 cm od brzuszka malca i zmiażdżyć kleszczami, aby zapobiec utracie krwi (można ją też związać grubszą nitką; po dwóch, trzech dniach ten kawałek pępowiny uschnie i odpadnie) oraz zdezynfekować gencjaną. Łożysko (w czasie ciąży połączone z płodem sznurem pępowinowym) może pojawić się razem ze szczenięciem lub zostać wyparte po kilku minutach. Zdarza się też, że po narodzinach wszystkich płodów nie dochodzi do wyparcia ostatnich łożysk. Mogą one zostać wydalone po kilku lub kilkunastu godzinach. Nie pozwalam Zuzi ich zjadać. Jedno czy dwa jej nie zaszkodzą, ale gdyby pochłonęła wszystkie, miałaby biegunkę.

Pages →  1 2

Przygoda z hodowlą. Witajcie na świecie! Reviewed by on . Przygoda z hodowlą. Witajcie na świecie! Wielkie emocje, ciężka praca, ogromna odpowiedzialność, ale i gigantyczna radość. Takie przeżycia towarzyszą każdemu ho Przygoda z hodowlą. Witajcie na świecie! Wielkie emocje, ciężka praca, ogromna odpowiedzialność, ale i gigantyczna radość. Takie przeżycia towarzyszą każdemu ho Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top