czwartek, 19 października 2017

Wierność na wagę złota

15 września 2017 08:14 Zostaw komentarz

NawagezlotaWierność na wagę złota

Gdy pod koniec drugiej wojny na Festung Breslau zaczęły spadać bomby, pies dalej strzegł domu, choć nie było już w nim jego mieszkańców. Mowa oczywiście o postaci Złotego Psa z wrocławskiej kamienicy.

Łatwo ją zauważyć, gdy wchodzi się na Rynek od strony ulic Szewskiej i Wita Stwosza. Ta ciemnoczerwona dumna kamienica to replika barokowego budynku. Pierwotną wybudowano w XIII wieku w stylu gotyckim. Po raz pierwszy została udokumentowana na planie Wrocławia autorstwa Weyhnera i Vberusa w 1562 roku. Pieczołowicie odbudowano ją dopiero niedawno dzięki zachowanym planom i przedwojennym fotografiom, a przede wszystkim dzięki projektowi Macieja Małachowicza. Wtedy też Złoty Pies powrócił na front budynku, aby znów pełnić swą wierną służbę.

Obowiązkowy punkt programu

Złoty Pies cieszy się sympatią wrocławian i zainteresowaniem turystów. Zrobienie mu fotografii to niemal obowiązkowy punkt programu każdej wycieczki. Warto zatem poznać związane z nim opowieści. – Na początku trzeba wspomnieć o tym, jak bardzo zniszczony był wrocławski Rynek – mówi Bronisław Zathey, najbardziej znany wrocławski przewodnik, znawca zabytków, ciekawostek i legend Wrocławia. – Niektóre obiekty zostały zmiecione z powierzchni ziemi. Tak też było z Kamienicą Pod Złotym Psem. Został po niej tylko gruz, dwukondygnacyjne piwnice i to cudem ocalałe godło. Jak to dokładnie wyglądało, można obejrzeć na archiwalnych fotografiach z 1945 roku. Później, aż do 1994, była w tym miejscu po prostu pustka otoczona drewnianym płotem.

Dekarz i jego pies

Jak z wieloma innymi miejscami we Wrocławiu i z tym wiąże się legenda. Dawno, dawno temu, podobno jeszcze w czasie przebudowy kamienicy w okresie renesansu, pracował na jej dachu pewien dekarz, właściciel mądrego i wiernego psa. Ten codziennie przychodził ze swym panem do pracy i choć nie mógł wbiec z nim na dach ani mu pomóc, siedział zawsze przy bramie kamienicy i czekał, aż opiekun skończy pracę i razem wrócą do domu. Niestety, pewnego dnia zdarzył się wypadek. Dekarz spadł z dachu i zginął. Ciało nieszczęśnika zabrano, aby je pochować, lecz pies nadal przychodził i czekał… Nie chciał jeść ani pić, aż w końcu – odszedł za swym panem. Mówi się, że wzruszony tym faktem właściciel budynku na jego godło wybrał w 1730 roku właśnie psa – symbol szczerej jak złoto wierności.

Legendy ciąg dalszy

Kamienica pod Złotym Psem pełniła niegdyś rolę zajazdu i często zatrzymywali się w niej na nocleg godni goście. Mówili jej właścicielowi, że w nocy słychać kroki psa, a czasem nawet jego szczekanie czy wycie. Nigdzie jednak nie zauważono ani śladu żywego zwierzęcia. Pewnego razu w apartamencie zamieszkał sam król pruski Fryderyk II.
W świetle zachodzącego słońca spokojnie pisał listy, a gdy nastał zmierzch, polecił służącemu, żeby zapalił świecę. Ta jednak zgasła, jakby przez pokój przeszedł nagły przeciąg. Zbesztany służący zaklinał się, że wszystkie okna i drzwi są pozamykane, i to na pewno nie podmuch wiatru zgasił płomień. Nagle rozległ się przeraźliwy hałas na drugim piętrze budynku. Zniecierpliwiony Fryderyk II chwycił lichtarz i w asyście służącego poszedł sprawdzić, co jest tego przyczyną. Nikogo tam nie było, za to rumor rozległ się na innym piętrze. I choć król wraz ze służącym przebiegli dom od pierwszego piętra na sam strych i z powrotem, nie znaleźli nikogo żywego, kto mógłby spowodować takie zamieszanie. Właściciel zajazdu stwierdził, że to na pewno duch dekarza z wiernym psem odprawiają nocne harce. Tajemnicze wydarzenie wywarło takie wrażenie na Fryderyku II, że choć jeszcze do Wrocławia przyjeżdżał, to już nigdy się nie zatrzymał w tym miejscu.
Jeszcze po drugiej wojnie, zanim Kamienica pod Złotym Psem została odbudowana, niektórzy wracający zbyt późno z zabaw w Rynku słyszeli zza okalającego plac parkanu odgłos psich łap, warczenie i szczekanie… Być może Złoty Pies nadal pilnował resztek domu, gdzie wiele wieków wcześniej zginął jego ukochany pan. A dziś znów wiernie trwa na posterunku, spoglądając na wciąż piękniejący wrocławski Rynek.
Olga Szelc

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 9/2009

Zapisz

Zapisz

Wierność na wagę złota Reviewed by on . Wierność na wagę złota Gdy pod koniec drugiej wojny na Festung Breslau zaczęły spadać bomby, pies dalej strzegł domu, choć nie było już w nim jego mieszkańców. Wierność na wagę złota Gdy pod koniec drugiej wojny na Festung Breslau zaczęły spadać bomby, pies dalej strzegł domu, choć nie było już w nim jego mieszkańców. Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top