|
|
| Temat miesiąca |
Wakacje z pasją
Prawdziwi miłośnicy psów nie wyobrażają sobie spędzenia urlopu bez swojego pupila. Nie chcąc przeżywać tęsknoty, bólu rozstania i niepewności o losy przyjaciela, zabierają go ze sobą. Mało tego, starają się, aby zwierzak na wakacjach bawił się co najmniej tak dobrze jak oni. Dlatego właśnie zrzeszają się, by organizować sobie i psom atrakcyjny wypoczynek.
Przed nami lato – czas urlopów i odpoczynku. Wielu właścicieli psów za najlepsze miejsce letniego wypoczynku uznaje z konieczności dom. Bo gdzie można pojechać z czworonogiem? We wszystkich kurortach ludzie patrzą spode łba, gdy tylko zwierzak chce załatwić swoje potrzeby na kępce trawy (mimo że w ręce trzymamy woreczek i łopatkę na nieczystości). Problem stanowi też fakt, że większość miejsc publicznych - plaże, restauracje, kluby - jest niedostępna dla psów. Wszędzie straszą tabliczki z przekreślonym wizerunkiem czworonoga.
Okazuje się jednak, że wakacje z pupilem mogą być nie tylko niesamowitą rozrywką, ale także sposobem na nawiązanie fantastycznych przyjaźni na całe życie. Obozów i zlotów, na które można pojechać razem z psem, jest do wyboru coraz więcej. Organizowane są one zarówno przez wyspecjalizowane firmy, jak i przez osoby prywatne. Różnorodność proponowanych form wypoczynku jest tak duża, że warto rozważyć możliwość nietypowego spędzenia wolnego czasu. Większość zjazdów odbywa się latem, ale chęć spotkania osób o podobnych pasjach sprawia, że ludzie chcą się integrować przez cały rok.
Szkockie przebieranki
Pomysł na zorganizowanie spotkania zazwyczaj ma swój początek w internecie. Dyskusje na forum, wymiana maili, zdjęć, rozmowy na czatach - w końcu to przestaje wystarczać. Najważniejszy przecież jest pies - prawdziwy, nie wirtualny. Ktoś rzuci hasło, ktoś inny podchwyci inicjatywę i okazuje się, że nie ma już możliwości odwrotu. Chętnych na spotkanie przybywa z każdym dniem.
Justyna Zakrzewska to szczęśliwa posiadaczka dwóch owczarków szkockich collie – Malibu i Sake. Psy tej rasy hoduje już od dwudziestu lat i jest w nich zakochana po uszy.
- Uwielbiam spędzać z nimi wolny czas – mówi – ale przecież największa radość jest wtedy, gdy można się nią z kimś dzielić. Kto lepiej zrozumie miłośnika collie niż inny pasjonat tej rasy? Dlatego właśnie razem z koleżanką postanowiłyśmy zorganizować w lutym tego roku I Toruńskie Spotkanie Miłośników Collie Rough i Smooth. Kolejne będzie już w wakacje.
Zdawałoby się, że zimowa aura nie nastrajała do wypadów w Polskę. Nic bardziej mylnego. W podtoruńskim gospodarstwie agroturystycznym posiadacze collie pojawili się licznie. Zabawa zaczęła się na całego. Najpierw odbył się konkurs niewymagający sprawności fizycznej - na najlepsze szkockie przebranie, zarówno opiekunów, jak i ich psów. Wielki podziw uczestników wzbudziła rodzina, która ubrała się w spódniczki i berety w tradycyjną kratkę. Psiakom również nałożono kilty.
- Niektórzy nie włożyli stroju, bo trochę się wstydzili i obawiali, że będą jedynymi przebranymi osobami – mówi Justyna – ale widząc tę rodzinę, jednogłośnie stwierdzili, że na kolejne spotkanie każdy musi się przebrać. Z pewnością zabawa będzie wtedy jeszcze radośniejsza.
Podczas imprezy odbyły się liczne zawody sportowe. Biegały dzieci, biegali dorośli, a psy z uciechy same nie wiedziały, co mają ze sobą zrobić - takiej frajdy dawno nie miały. Potem zmęczeni opiekunowie razem z psami zasiedli przy ognisku. Dzięki pieczonym kiełbaskom, ciepłemu bigosowi oraz pajdom chleba ze smalcem i ogórkami lutowe zimno nie było w ogóle odczuwalne. Sympatyczne rozmowy i pogodny nastrój sprawiły, że pomimo tak krótkiego czasu pomiędzy miłośnikami collie zawiązały się prawdziwe przyjaźnie.
- Na nasze toruńskie spotkanie przyjechali między innymi ludzie z Łodzi - kontynuuje Justyna Zakrzewska. - Tak się polubiliśmy, że ostatnio pojechałam do nich w odwiedziny. Z moimi psami, oczywiście. To naprawdę niesamowite, jak wspaniałe osoby można poznać na takim zlocie.
Na kolejne spotkanie, które odbędzie się już w czerwcu, organizatorki planują jeszcze więcej atrakcji. Jedną z nich będzie nauka tańca szkockiego i irlandzkiego. Bo taki zlot ma być frajdą zarówno dla psa, jak i dla opiekuna.
Zmierzmy bassety
We wrześniu odbędzie się czwarty już zlot miłośników basset houndów. - Ludzie często uważają, że gdy przyjedzie stado bassetów, to z pewnością będzie bardzo sympatycznie - mówi Grzegorz Gliński, organizator zlotu i właściciel kilku bassetów - ale tak naprawdę nie zdają sobie sprawy, co to znaczy 40 takich czworonogów pod jednym dachem. Dla nas, miłośników tej rasy, to wspaniałe wydarzenie, ale dla osób niemających na co dzień dużo do czynienia z psami, może się to okazać doświadczeniem ponad ich siły.
Dlaczego? Dlatego że psiaki szczekają, biegają między nogami, a przede wszystkim wciąż nadstawiają się do głaskania. Wszystkie. Naraz.
Podczas tegorocznego zjazdu jak co roku nie obędzie się bez zawodów na najdłuższy psi tułów. Organizator nieśmiało marzy o próbie wpisu do Księgi Rekordów Guinnessa. Może to być trudne, bo żeby osiągnąć rekord, trzeba ustawić wszystkie psy jeden za drugim, a następnie pilnować, aby się nie ruszały, i dokładnie zmierzyć "wspólne ciało". Niewykonalne? Spróbować można.
Niewątpliwie największą zaletą zlotów miłośników tej rasy jest atmosfera, jaka tworzy się podczas wyjazdu. Całonocne rozmowy o psach, pasji, życiu, a w tle delikatny wietrzyk i pochrapywanie stada bassetów - na te chwile wiele osób czeka przez cały rok. Nieważne są wiek, płeć czy wykształcenie - liczą się emocje.
- Bardzo podoba mi się to, że na nasze zloty przyjeżdżają nie tylko posiadacze bassetów, ale także psów innych ras - kontynuuje Grzegorz Gliński. - Wszystkie czworonogi są mile widziane, bo my po prostu kochamy psy. Zresztą często zdarza się, że ludzie mają kilka psów różnych ras, w tym jednego basseta, ale na zlot zabierają wszystkie swoje zwierzaki.
Wrześniowy zlot będzie z pewnością nie tylko fantastycznym relaksem dla ludzi, ale też niesamowitą przygodą dla ich psiaków. Na szczęście limit miejsc jest na tyle duży, że w spotkaniu będą mogli wziąć udział nawet spóźnialscy. Nad zlotem miłośników bassetów redakcja "Przyjaciela Psa" objęła patronat medialny. Będziemy na bieżąco informować o szczegółach spotkania.
Wodna przygoda
Dłuższą tradycję ma zlot miłośników nowofundlandów. Już w połowie 2003 roku zebrała się grupa zapaleńców i podczas niezobowiązującej rozmowy postanowili, że muszą widywać się regularnie. Dla utrzymania dobrych kontaktów, dla sprawienia radości psom.
- Dla mnie najważniejsze jest przebywać z Tytoniem wśród ludzi z taką pasją jak moja - mówi Ryszard Kuflewicz, właściciel nowofundlanda i współorganizator zjazdów. – To bardzo ważne mieć poczucie, że nie jest się jedynym "nawiedzonym".
Stowarzyszenie TERRANOVA, które dokłada wszelkich starań, aby obozy zawsze były niezapomnianą przygodą, potrafi bardzo szeroko rozpropagować swoje działania. Dzięki temu ciągle przybywa uczestników. Już w 2006 roku na obóz przyjechało ponad kilkadziesiąt futrzaków. To właśnie wtedy okazało się, że aby wszystkich pomieścić, należy wynająć aż trzy ośrodki wypoczynkowe.
Na zloty miłośników niufów przyjeżdżają ludzie nie tylko z Polski, ale z całej Europy. Chciałoby się powiedzieć – miłośnicy wodołazów z całego świata: łączcie się.
Na taką popularność ma wpływ przede wszystkim organizacja obozu. Trwa on zazwyczaj 10-14 dni, podczas których atrakcji jest co niemiara. Najważniejsza jest bliskość wody i możliwość ćwiczenia w niej z nowofundlandami. Edukacja wodna psów jest zawsze myślą przewodnią zgrupowań. Poza tym organizowane są ćwiczenia PT, praca pociągowa czy agility. Psy bawią się przy tym wyśmienicie, a opiekunowie zacieśniają więzi nie tylko z pupilami, ale także z innymi właścicielami niufów. Integracja przede wszystkim.
- Długie, często do śniadania, rozmowy "niedokończone", ogniska, wieczorki integracyjne, wycieczki po okolicy, a do tego zawody sportowe. Te spotkania są naprawdę niesamowitą atrakcją – mówi Ryszard Kuflewicz.
Obozy miłośników nowofundlandów zaowocowały również kontaktami z lokalnym WOPR-em, co w konsekwencji doprowadziło do współpracy stowarzyszenia TERRANOVA z Zarządem Głównym WOPR. Dzięki temu w Lidzbarku, gdzie organizowany był zlot, działa w ramach WOPR ogólnopolska grupa młodych certyfikowanych ratowników Waterniuf.
- Jestem przekonany, że dzięki tym obozom stanowimy teraz wielką psiarską rodzinę – dodaje Ryszard Kuflewicz. – Na jednym ze zlotów moja córka poznała swojego chłopaka. Mamy już więc bogatą historię nie tylko przyjaźni, ale nawet miłości.
Kundelki mile widziane
Inicjatywy wspólnych wyjazdów wakacyjnych powstają jednak nie tylko wśród miłośników konkretnych ras, ale także po prostu wśród miłośników czworonogów, również nierasowych. Jednym z takich pomysłów jest zlot dogomaniaków, który w tym roku odbędzie się już po raz szósty. Dogomania to jedno z forów internetowych zrzeszających psich pasjonatów.
- W tym roku obóz odbędzie się w sierpniu w Sierakowie - mówi Joanna Pieciukiewicz, organizatorka zlotu, właścicielka cocker spanielki Ginger. - Bardzo nam zależało, żeby było to centrum Polski, aby każdy miał w miarę blisko. W domkach zarezerwowaliśmy 46 miejsc, dużo osób deklaruje chęć spania w namiocie. Będzie nas naprawdę sporo.
W ciągu pięciu poprzednich zlotów wiele osób zdążyło się dobrze poznać i zaprzyjaźnić. Kolegują się również psy, choć reprezentują często różne rasy. Dominują czworonogi średniego wzrostu, ale nie sposób nie wspomnieć o yorku, dogu niemieckim czy sznaucerze olbrzymie. W tym roku na zlot przybędzie także cane corso.
Na obozie przewidziano wiele atrakcji, zarówno dla opiekunów, jak i dla zwierząt. Swój przyjazd do Sierakowa potwierdziła treserka, będzie także osoba szkoląca psy w fundacji Alteri. Organizatorzy chcą skorzystać z wiedzy i doświadczenia fachowców. Planowane jest też zbudowanie toru agility. Oprócz tego nie zabraknie typowo wakacyjnych zajęć, jak ogniska, śpiewy przy akompaniamencie gitary, długie spacery, wypoczynek na łonie natury i spotkania z internetowymi znajomymi. Jest na co czekać.
Dla wybrednych
Dla osób pragnących wybrać się na wakacje z psem z roku na rok przybywa także ofert komercyjnych. Są one często bardzo wyspecjalizowane. Najbardziej rozpowszechnione są obozy agility, ale nie sposób nie wspomnieć tutaj o obozach zaprzęgowych, szkoleniowych czy dogoterapeutycznych. Organizowane są one bądź to przez psie szkoły, bądź przez właścicieli ośrodków wypoczynkowych. W różnorodności proponowanych form wypoczynku każdy psiarz jest w stanie znaleźć coś dla siebie i swojego pupila. Pamiętać jednak należy, że w wypadku takich ofert często obowiązują dość rygorystyczne wymagania dotyczące czworonoga i jego właściciela, jak np. obowiązek trzymania psa w klatce, gdy zostaje on sam w pokoju. Nie bez znaczenia jest też wiek opiekuna, który nie może być niższy niż 16 lat. Wybierając wakacyjną ofertę, warto zwrócić uwagę na regulamin.
Jak widać, urlop może być dla miłośników psów fantastyczną przygodą, która ma szansę zaowocować wielką przyjaźnią. Wspólna pasja łączy ludzi, a jeśli jest nią pies – efekt wspaniałej znajomości gwarantowany.
Anna Czerwińska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
Sharpay 03:30 | 15-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Super jest artykół wakacje z pasją, ale ja jeżdżę z psiaKIEM WSZĘDZIE:
Styczeń 2008- ferie zimowe:
Pojechałam z rodziną do Karpacza ( Ja,mąż,dzieci,mama,tata,siostra i mój psiak).Było świetnie! Znaleźliśmy w internaecie gospodarstwo agroturystyczne, które działa zimą i przyjmuje psiaki. Pochodziliśmy sobie na długie wycieczki z takimi państwo, którzy mieszkali w tym samym gospodarstwie agroturystycznym. Psiak rasy shih-tzu ( mały piesio, barzdo niziutki, ale dobrze zbudowany)był cały czas w ciepłej kurteczce (dla psów)i gdy się zmęczył codzeniem wkładałam go do torby (też dla psów).
Maj 2008 - wyjazd na majówkę do Krakowa
Pojechałam tylko z mężem, dziećmi i Fistaszkiem (rodzice nie chcieli). Trochę śmiesznie się zdarzyło,bo po drodze widzieliśmy Pieskową Skałę :)Bawiliśmy się świetnie,ale tym razem byliśmy w hotelu dla właścicieli z psami(w jakiejś wsi koło Krakowa) Tylko, gdy szliśmy zwiedzać Wawel to zostawiliśmy go w hotelu.
Wakacje 2008- Sarbinowo
Byliśmy całą rodziną nad morzem! Fistaszek tak biegał i ganiał, każdą fale, że hej!
Oczywiście niedawno też wyjeżdżalkiśmy,ale już kładę dzieci spać.
A i mój podpis, nie, nie jestem wariatką to eymyśliła moja córa!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Anka_96;-) 02:12 | 07-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja z psiakiem na wakacje wyjeżdżam zawsze. Właściciele dużych psów nie mają pojęcia, ż w wielu hotelach przyjmują z dużymi rasami! Kilka lat temu w Unieściu widziałam kogoś z flat coated retrieverem. Jak nie wiemy co zrobić można pojechać z psem nad jezioro. Np. we Wronowie jest bardzo czyste, a psiak może wyszaleć się do woli. Jeden punkt ujemny dla jeziora we Wronowie-jest ono na terenie niezabudowanym. Psa może ponieść pasja łowiecka i instynkt, no i... ucdieknie hen daleko! Warto dużo w wakacje spędzać z psem czasu. Fakt, co niektórzy zostają w domu, bo nie wiedzą co robić z psem. Najlepszy sposób na nudę to jakaś daleka wyprawa za miasto. Z psem (jeśli lubimy obozy) możemy pojechać na obóz lub biwak. Nowe zapachy i miejsca, nowe psy i ludzie to raj dla psów! Dla ich właścicieli też, bo mogą nawiązać nowe kontakty. Jak pies lubi norować, można się wybrać na zjazd norowców. "Nory" są organizowane w lesie, pies wchodzi i wypędza lisa. Tylko szkoda tych zwierzaków. Wakacje z Pasją są dobre i godne nagrody, bo właściciel wypoczywa ze swoją "Pasją". Wakacje Bez Pasji nie są ciekawe. Właściciel tęskni za psem, a pies za właścicielem.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~delayla 09:33 | 12-06-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
niektórym ludziom się wydaje, ze pies to zabawka, maszyna, ktorą można w każdej chwili wyrzucic i że ona nic nie czuje. że nie ma psiego nieba, że psy tylko zabijają i gryzą ludzi(którzy na pokaz sa wspaniałomyślni, a w rzeczywistosci nie kochają psa) i są stworzone na zgubę ludzkosci. niektorzy wogóle nie przyznają się do takich opinii. wstyd im tego co myślą, nie potrafią spojrzeć na świat oczami bezbronnego psiaka, który potrzebuje jedynie odrobinę miłości dobrego, odważnego człowieka, który będzie umiał przeciwstawić się innym pogladom, potrzebują maleńkiego skrawka świata, aby mogły pomoc w niewidoczny sposób. uważam, że kto naprawdę kocha psa nie będzie narażał go na nieprzyjemnosci, choćby wynikłe z takiej sytuacji: człowiek chce wypocząć, wyjechać gdzieś, ale ma psa i nie chce go ze sobą wozić (z poświęcenia). jest zły. pies, choć w domu, odczuwa napięta atmosferę i również nie jest szczęśliwy. uważam, że w każdym mieście powinny być organizowane spotkania, pikniki ludzi z psami, rozmowy... szczere. ale czy to w domu, czy na wyjeździe, nawet niekorzystnym dla psiaka, jak jest kochany, jest szczesliwy
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
noxi 06:15 | 06-06-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wyjeżdżając z psem, trzeba brać pod uwagę odległość jaka dzieli naszą miejscowość, nasz mały światek z miejscem gdzie chcemy spędzić ten letni czas. Podróżując chociaż by za granicę, jakże wielu z nas nie zdaje sobie sprawy wybierając dajmy na to samolot jako środek lokomocji, dla nas ludzi, wygodne komfortowe fotele, obsługa, a pod nami w klatce nasz pupil, kilka, kilkanaście godzin. Pierwsza taka podróż dla zwierzęcia to szok, wyrwany z rutyny codziennego życia, wpakowany w klatkę. Zastanówmy się i wybierzmy miejscowość już tak nie odległą. Bo psowi to wszystko jedno czy w kraju, czy poza granicami, ważne, żeby radośnie, zabawnie i z wielką nutką miłości.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~gingermarta22 08:27 | 27-05-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Posiadanie zwierzątka w domu to oczywiście wiele radości, ale również masa obowiązków i czasem ograniczeń. Najbardziej można to odczuć latem, gdy chcemy wyjechać na urlop i nie mamy, co zrobić z naszym psem. Nawet weekendowe wyjazdy czasem mogą być utrudnione, gdyż nadal w niewielu ośrodkach jest możliwość zabierania ze sobą zwierząt. Co w tej sytuacji zrobić? My zawsze z naszą sunią labradorką EFFI planujemy razem wyjazdy urlopowe i zawsze bierzemy pod uwagę właśnie udogodnienia dla psa. Gdyż swoją psinkę traktujemy jako prawowitego członka rodzinny i nie wyobrażamy sobie pozostawiania psa u innych lub w hotelu. Mogę zagwarantować, że gdy towarzyszy nam nasz pupil - wtedy wakacje są najlepszą frajdą dla wszystkich. Jak wskazują specjaliści - aktywny wypoczynek jest najlepszą formą relaksu i daje ładuje nasze baterie. Będąc na wakacjach z psem - mamy 100 % gwarancji, że wakacje będą aktywne :-) Wspólne zabawy, spacery, spędzanie czasu na świeżym powietrzu pozwoli nam w pełni skorzystać z dobroczynnego wypoczynku. W chwili obecnej wiele miejsc wakacyjnych oferuje super warunki na spędzanie wakacji ze zwierzakami. Hotele, pensjonaty, wczasy agroturystyczne zachęcają nas do wizyty oferując specjalne miejsca dla miłośników psów, kotów, koni etc. Oferty takie można znaleźć w biurach turystycznych, internecie i dotyczą kraju jak również zagranicy.
Dlatego, nie rozumiem i nie zrozumiem ludzi którzy porzucają w lasach, na drogach swoich pupili lub oddają do psich hoteli. Pamiętajmy, że każde rozstanie jest olbrzymim cierpieniem dla naszego czworonożnego przyjaciela!!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~trawiasta 01:43 | 26-05-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nie wyobrażam sobie spędzenia wakacji bez mojego psa.
Mam wiele pasji i hobby ale największą jest mój Kalif. Owszem, zabranie psa w podróż wymaga wiele przygotowań i trochę kłopotu ale czego się nie robi dla ukochanego członka rodziny? Gdybym miała małe dziecko też bym musiała dobrać dobre miejsce, znaleźć kwaterę w której panowałyby odpowiednie warunki, pojawiłby się problem transportu wózka, łóżeczka turystycznego itp.
Przed chwilą przeglądałam strony internetowe dotyczące pomocy psom porzuconym przez właścicieli. Wiele z nich zostało tylko na chwilę pozostawionych, bo... właściciel pojechał na wakacje. I nie wrócił po psa. Nie rozumiem tego, nie potrafię tego pojąć - przecież pies kocha właściciela, czeka na niego, tęskni...
A nasze wakacje w tym roku?
Jeśli czas i pieniądze pozwolą, wyjedziemy na wieś, gdzie rodzina ma niewielki domek. Psa oczywiście zabieramy ze sobą! Szczepienia ma ważne, więc nie będzie to problemem. Już jeździliśmy pociągami więc wiemy jak się przygotować. Na wieś zabierzemy długą na 8 m. smycz do spacerowania, miski, kocyk i zabawki. Do tego środki przeciw kleszczom i pchłom. To nic, że będziemy musieli jechać dwoma pociągami a potem iść 3.5 km na piechotę. To nic, że trzeba będzie psa sprawdzać czy nie ma kleszczy. Najważniejsze ze weźmiemy go na spacer, na moją ulubioną górkę, że zapalimy ognisko i spędzimy wspaniały czas. Najważniejsze, że będziemy tam razem. We troje - my, jego państwo i on, nasz pies. Nasz przyjaciel. Nasz członek rodziny.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Ewelka 12:21 | 23-05-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wakacje z psem - hm... kontrowersyjna sprawa. Budzi wiele "za" i "przeciw". Przede wszystkim, aby wakacje były formą wypoczynku, a nie męczarni, zarówno dla psiaka i dla pana, trzeba je umiejętnie zaplanować, znajdując odpowiedni lokal, w którym, pieskie są mile widziane itd. Wakacje z ukochanym pupilem nie zawsze wyglądają prosto do zorganizowania. A poza tym wiele przeszkód staje nam na drodze np. na plażę z pieskiem WSTĘP WZBRONIONY, więc gdzie zostawimy pieska, kiedy chcemy wyjść na plażę? Poza tym pies przeżywa zmianę otoczenia, nie rozumie, że to urlop, że jesteśmy tu tymczasowo i wkrótce wrócimy do domku... Więc zarówno kiedy jedziemy na wakacje z psiakiem, oraz kiedy piesek zostaje w domu, biedaczek przeżywa stresy. A kiedy decydujemy się zostawić psiaka w domu, to zdarza się, że nie mamy z kim go zostawić... A jeśli jest ktoś taki, to pomimo wszystko pupilek za nami tęskni i źle przeżywa czas spędzony bez kochanych właścicieli. A co gorsza, kiedy "kochani właściciele" nie mają komu zostawić pod opieką swojego Azorka, to najczęściej biedne psisko w czasie podróży na wakacje zostaje wyrzucone z samochodu, przywiązane do drzewa w lesie... Bo nie można było zorganizować wakacji z psem:( Smutne, ale prawdziwe.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Martyna=) 06:07 | 21-05-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jak co roku, tuż przed wakacjami intensywnie rozmyślam nad tym, jak będę je spędzać wspólnie z moimi dwoma ukochanymi pieskami=) Zawsze jest wiele pomysłów - góry, morze...
Jednak z moją ukochaną czeradką nie sposób wyjechać gdzieś daleko, bo są to straszne łobuzy=) A szczególnie Reksik:*
Tak więc zostajemy w domku, ale nie jest to wcale czas stracony i nudny!!!! Wymyślam wiele zabaw dla piesków, długie spacery, trening posłuszeństwa, frisbee i agility, wspólna jazda na rowerze, czy rolkach......możliwości jest naprawdę wiele! Czasem spotykamy się z przyjaciółmi i ich psami i udajemy się na wspaniały, interesujący spacerek=)
Czytałam w tym artykule o różnych zjazdach miłośników poszczególnych ras psów i bardzo mnie zaciekawił, więc wymyśliłam, że może by zainicjować spotkania właścicieli kundelków lub psiaczków adoptowanych ze schronisk?? Myślę, że to całkiem niezły pomysł=D =) =*
No, to koniec mojego komcia - pozdrawiam redakcję PP:) :) :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
sara.pies 08:23 | 20-05-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Pies to pies. Może i spodoba mu sie morze lub góry, ale podróż to dla psiaka wielki stres! Rozumiem, psy to zwierzeta stadne, ale czemu mają cierpieć lecąc na karaiby w samolocie? Na dodatek jako bagaż! Musimy sie dobrze zastanowić, czy naszego psa nie zestresuje jazda samochodem na mazury, do lasu czy w góry. Psy to zywe istoty i nie wolno o tym zapominać! Niektórzy przerzywają rozstanie z psem bardzo mocno, ale pozostawienie go u znajomych może osczędzić psu wiele stresu. Pamiętajmy o tym, że psy będą zestresowane, ale bierzmy pod uwage też zwierzę, np. to, czy lubi znajomych, z którymi chcemy go zostawić? Przed wyjazdem z czworonogiem zastanówmy się chociaż pięć razy
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |