|
|
| Temat miesiąca |
Wakacje na uroczysku
Lato w pełni, wakacje tuż-tuż i jak co roku kłopot, co zrobić z psem. A może tym razem warto pomyśleć o wczasach w gospodarstwie agroturystycznym. Gwarantowane: swoboda, piękne krajobrazy, świeże powietrze i niezobowiązujący wypoczynek. Na takim urlopie zwierzak czułby się równie dobrze jak my...
W ofertach wakacyjnych dostępnych na stronach internetowych czy w anonsach prasowych jest mnóstwo ogłoszeń gospodarstw agroturystycznych oferujących rozmaite atrakcje dla mieszczuchów oraz osób spragnionych kontaktu z naturą i zwierzętami. Wiele z nich zezwala na pobyt psów czy innych domowych czworonogów. Jednak planując wyjazd ze swoim pupilem, trzeba to wcześniej wyraźnie ustalić z gospodarzem.
Wyjeżdżamy na wieś
Dla psa, który całe życie spędził w miejskim gąszczu parkowych uliczek i blokowych labiryntów, doświadczenie wiejskich przestrzeni będzie nie lada gratką. Spotkanie z innymi zwierzakami też może się okazać dużym przeżyciem, dlatego należy się do wyjazdu odpowiednio przygotować. Przede wszystkim należy zabrać smycz, długą mocną linkę, obrożę z adresówką, w której wpiszemy numer naszego telefonu komórkowego, i kaganiec. Ponadto oczywiście posłanie, miski na wodę i karmę, odpowiedni zapas jedzenia (najlepiej suchego, bo nie wszędzie jest możliwość gotowania) i ulubione zabawki pupila. Jeśli zwierzak przyzwyczajony jest do klatki, możemy zostawiać go w niej podczas naszej nieobecności w pokoju.
Zaraz po przyjeździe warto zabrać psa na zwiedzanie okolicy. Trzeba pamiętać, żeby nie puszczać go luzem, gdyż nie znając terenu, sami nie wiemy, gdzie są w gospodarstwie zwierzęta, i trudno przewidzieć, jak pupil na nie zareaguje. Dlatego na pierwszy spacer należy przypiąć mu smycz. Można zabrać też kaganiec, jeśli pies jest dość nieprzewidywalny w kontaktach bezpośrednich z innymi zwierzakami czy ludźmi.
Stali czworonożni mieszkańcy gospodarstwa są przyzwyczajeni do nowych gości, ale pies turysta z pewnością wzbudzi ich ciekawość. Nie można dopuścić do bezpośredniego kontaktu zwierzaków bez możliwości kontroli własnego. Nawet na co dzień grzeczny pies może się przestraszyć i w panice wpadnie między dużo od niego większe konie czy krowy, a wtedy... nieszczęście gotowe.
Pierwsze spotkania
Żeby oswoić psa z obcymi dla niego zwierzakami, prowadźmy go spokojnie po obejściu i pokazujmy inwentarz, mówiąc cichym głosem. Garść smakołyków z pewnością pomoże przełamać strach przed wielkim koniem albo napuszonym indorem. Jeżeli pies wyraźnie się boi, nie można go na siłę ciągnąć w stronę zwierząt, ale spokojnie tłumaczyć i podawać smakołyki. Gdy nasz pupil okaże się wyjątkowym tchórzem, lepiej udać się na spacer po okolicy, gdzie nie ma żadnych "dziwnych" stworów.
Inaczej postępujemy, kiedy mamy do czynienia z bardzo pewnym siebie i nadpobudliwym czworonogiem. Jego też należałoby zapoznać z mieszkańcami gospodarstwa. W sytuacji, gdy wiemy, że pies będzie chciał pogonić wszystko, co się rusza, najlepiej założyć mu kaganiec podczas pierwszego spaceru. Po drodze spokojnym głosem mówmy do niego, kiedy przez moment się zainteresuje obcym zwierzakiem, ale nie napina smyczy, podając smakołyki. Kiedy zaczyna szczekać, odwróćmy jego uwagę zmianą kierunku spaceru i dobrym kąskiem. Jeśli pies jest zbyt zaaferowany nowymi warunkami, trzeba mu dać czas na oswojenie. Następnego dnia prawdopodobnie emocje związane z widokiem dziwnych zwierząt będą już mniejsze i wtedy zapoznanie z nimi będzie mniej stresujące.
Grafik spacerów
Po przyjeździe na miejsce trzeba od razu ustalić z gospodarzami, czy pies może biegać luzem po działce. Jeśli w gospodarstwie są inne zwierzęta, być może właściciele ośrodka wyznaczą godziny, w których pies będzie mógł bezpiecznie poruszać się po obejściu, bo pozostały inwentarz będzie zamknięty.
- Zawsze na początku ustalam z gośćmi godziny, w których ich pupil będzie mógł biegać po całym terenie – mówi Ewa Czarkowska, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego Coyoacan w okolicy Kielc. Wówczas wszystkie nasze konie i kozy są zamknięte w stajniach lub na odizolowanych pastwiskach, natomiast psy w swoich kojcach. Nie ma wtedy problemu, że ktoś komuś zrobi krzywdę.
Nie należy się spodziewać, że na agroturystycznych wczasach nasz pupil będzie miał przez cały pobyt nieograniczoną możliwość swobodnego biegania. Wprost przeciwnie, w gospodarstwach, gdzie mieszka wiele zwierząt, to ich bezpieczeństwo i codzienne przyzwyczajenia są na pierwszym miejscu i goście nie powinni mieć o to pretensji.
Odpowiedzialność właściciela
W gospodarstwie państwa Czarkowskich mieszka wiele zwierząt. Są tu konie, kuce, kozy, kury, kot oraz psy, które są największą i najstarszą pasją gospodarzy. Od kilkunastu lat hodują oni syberyjskie husky, a od pięciu lat są też właścicielami nowej w polskiej kynologii rasy – chodskich psów.
W ich gospodarstwie wszystkim zwierzakom należy się taka sama opieka, ściśle ustalone są pory karmienia, wyprowadzania na wybiegi i na pastwiska. Oporządzenie całego stada zajmuje dużo czasu, a i praca w obejściu jest wyczerpująca. Dlatego bardzo ważne jest, żeby goście odwiedzający gospodarstwo ze swoimi czworonogami byli odpowiedzialni za nie i żeby przestrzegali wcześniejszych ustaleń.
- Kiedyś przyjechała do nas rodzina z małym yorkiem. Przed przyjazdem państwo ustalili z nami, że wezmą ze sobą pieska, malutkiego i niekłopotliwego. Oczywiście się zgodziliśmy – wspomina Ewa Czarkowska. – Pierwszego dnia rzeczywiście piesek siedział przez cały czas w pokoju albo u państwa na kolanach. Ale w końcu oswoił się z nowym otoczeniem i powędrował na wycieczkę po obejściu. Kiedy właściciele zorientowali się, że malucha nie ma w pobliżu, on był już na środku wybiegu dla koni, które przyglądały mu się z zaciekawieniem. Sparaliżowany strachem psiak nie wiedział, co ma zrobić. Gdyby nie nasza interwencja, mogłoby dojść do nieszczęścia, bo nasze konie nie są przyzwyczajone do tak małych piesków i najprawdopodobniej stratowałyby go, próbując zachęcić do zabawy.
Nie można dopuszczać do takich sytuacji, żeby pies przebywający w obcym otoczeniu, pełnym nowych zapachów i bodźców, choć na chwilę zniknął z pola widzenia właściciela.
Sielsko anielsko?
Nawet jeśli właściciele obejścia mają ogrodzony wybieg, na którym w danym momencie nie przebywa inne zwierzę, to z pewnością nie zezwolą na to, żeby obcy pies przez cały dzień po nim biegał, bo niby kto miałby go tam pilnować?
- Kilka dni temu dzwonił do mnie pan, który wiedział, że hodujemy husky – opowiada Ewa Czarkowska. – Chciał przyjechać ze swoimi dwoma psami, też husky. Tłumaczył, że jego psy świetnie się u nas wybiegają, bo przecież mamy duży kojec... Nie wiedział, że nie można wprowadzać dorosłych psów do starego zgranego stada.
Środki prewencji
Planując wyjazd na wieś, warto zabrać ze sobą długą linkę. Przyczepimy do niej psa niedaleko domku, w którym zamieszkamy, czy też koło nas, kiedy będziemy grillować w przeznaczonym do tego miejscu. Pies będzie miał odrobinę swobody, będzie czuł naszą bliskość, a my będziemy spokojni, że w chwili nieuwagi nie oddali się zbyt daleko. Jeśli zwierzak jest spokojny i posłuszny, można puścić go luzem, ale o zgodę na to też należałoby spytać gospodarzy. Może się bowiem zdarzyć, że planują oni o tej porze przeprowadzić obok grillowiska zwierzęta na pastwisko lub do stajni. W takiej sytuacji nawet najspokojniejszy pies może poczuć instynkt myśliwski albo pasterski i niepotrzebnie spłoszy zwierzęta.
Inaczej postępujemy, kiedy mamy w planach odwiedzenie okolicznych atrakcji turystycznych. Tam, gdzie można pojechać z psem, zabierzmy go, ale są miejsca, w których czworonogi nie są mile widziane, np. muzea, baseny czy kopalnie. Ponieważ w upalny dzień nie można psa zostawić samego w samochodzie na czas zwiedzania, zdecydujmy się na pozostawienie go w pokoju lub pod opieką gospodarzy.
- Nie ma najmniejszego problemu z przechowaniem u nas psa - zapewnia Ewa Czarkowska. – Oczywiście musimy wcześniej wiedzieć o takich zamiarach, wówczas tak ułożymy sobie codzienne obowiązki, żeby nie kolidowały z opieką nad czworonożnym gościem. Małego domowego pieska zabierzemy do mieszkania, a wtedy nasze psiaki będą miały możliwość wybiegania się na dworze. Mamy również gościnny kojec na podwórzu, w którym też można umieścić większego psa na czas nieobecności jego właścicieli – dodaje właścicielka gospodarstwa agroturystycznego.
Jeżeli pies jest spokojny, można go zostawić w pokoju, ale trzeba być świadomym, że w przypadku wyrządzonych przez niego szkód ponosimy za nie pełną odpowiedzialność, w tym finansową.
- Kiedyś zabraliśmy nasze psiaki na weekend – wspomina Agnieszka Kozioł, właścicielka dwóch beagli. – Psy są dobrze ułożone, choć nieco nadpobudliwe. Dlatego, kiedy wychodziliśmy na kolację, zostawiliśmy je w klatce materiałowej. Po powrocie pokój był nie do poznania. Psy wyszły z klatki, rozerwawszy podłogę, wyjadły wszystkie zapasy, łącznie z mydłem i pastą do zębów, pogryzły kabel od telewizora, a na koniec zrobiły sobie z łóżka toaletę... – żali się zawstydzona Agnieszka. – Dodam jeszcze, że przed zamknięciem psów wyprowadziliśmy je na spacer, a potem dostały wodę do picia i trochę karmy. Nie muszę chyba mówić, ile nas ta ich zabawa kosztowała... Od tamtej pory na wyjazdy zabieramy klatkę metalową – dodaje właścicielka beagli.
Przez łąki i lasy
Na łonie natury każdy czuje się swobodnie i zapomina o miejskim gwarze. Jest to też wspaniałe środowisko dla czworonoga, który w swojej naturze ma zapał do pokonywania dużych przestrzeni. Jednak należy pamiętać, że pies wychowany w mieście może się zagubić na zbyt dużym terenie. Wychodząc z nawet bardzo posłusznym pupilem na rozległe łąki czy do lasu pełnego nowych zapachów, dzikiej zwierzyny i dziwnych dźwięków, najlepiej trzymać go na długiej lince. Nie wiemy bowiem, czy zwierzak się nie przestraszy i nie będzie chciał uciec do tymczasowego domku, który jest już jego azylem, lub odwrotnie, czy widząc ogromne przestrzenie, nie da nogi, a wtedy szukaj wiatru w polu...
- W majowy weekend była u nas dziewczyna z dwoma psami: starszą suczką owczarka niemieckiego i szczeniakiem husky. Pogoda dopisała, więc zamknęliśmy psy na ogrodzonym wybiegu, na który czasem wypuszczamy owce – opowiada Urszula Pasek, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego w okolicy Lublina. - Pieski bawiły się wesoło, więc je tam zostawiliśmy. Po godzinie okazało się, że wybieg jest... pusty. Zaczęliśmy sprawdzać... i znaleźliśmy na jednym boku ogrodzenia ogromny podkop, którym psiaki wydostały się do lasu. Aż nieprawdopodobne, żeby w tak krótkim czasie wykopały taką dziurę, a jednak... Poszukiwania zbiegów trwały kilka godzin. Suka wróciła jako pierwsza przed bramę naszego gospodarstwa, natomiast szczeniaka szukaliśmy jeszcze przez godzinę. Znalazł się nad Wisłą na parkingu samochodowym, gdzie wzbudzał powszechny zachwyt, a zarazem troskę. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ktoś potraktował psiaka jako bezdomnego i przygarnął – wspomina Urszula Pasek. – Całe szczęście, że oba pieski się znalazły, bo w przeciwnym wypadku miałabym straszne wyrzuty sumienia, że pozwoliłam im się bawić na tym wybiegu.
Jak u siebie w domu
Już po kilku dniach urlopu na wsi pies zaczyna traktować nowe miejsce jako swój rewir i swoją własność. Jeśli ma instynkt stróża, biada temu, kto wejdzie na podwórko lub przekroczy magiczną granicę koło domku jego pana. Należy o tym pamiętać i nie dopuścić do tego, by pies, który zaakceptował nowe warunki, gospodarzy, zwierzęta i swobodnie biega po obejściu, nie wpuścił na jego teren nowych gości albo sąsiadki, która przyszła odwiedzić gospodarzy. Trzeba pilnować, żeby pies nie stał się uciążliwy dla innych gości czy osób, których nie zna. Nawet jeśli gospodarze zezwolą na to, by pies biegał luzem w określonych porach, w dobrym tonie jest zapytanie innych wczasowiczów, czy nie przeszkadza im obecność naszego pupila. I zawsze trzeba mieć na niego oko.
Żaneta Żmuda-Kozina
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~Psiara - Podróżniczka 11:45 | 21-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kiedyś cały czas myślałam że pies znosi podróż podobnie jak ja. Teraz zrozumiałam że pies w podróży często się męczy. Kiedyś zamknęłam się w bagażniku samochodu typu sedan - ciemno, ciasno i mało tlenu. Zaczęłam krzyczec żeby mnie ktoś usłyszał i otworzył bagażnik. Szczęśliwie był tam mój brat ale nie mógł mi otworzyc(nie miał kluczy). Wyszłam wywalając tylne fotele w przód. Nic się nie uszkodziło ale wyszłam z samochodu z miną przestraszonego zwierzęcia. Cały czas sądziłam że tam się pali światełko. Owszem świeci się - kilka sekund. Myślałam też że jest tam przewiew powietrza - jest ale dla mnie było za mało tlenu. Teraz wiem jak czuje się mój piesek gdyby się go tam zamknęło. Nigdy go nie transportowałam w bagażniku tego samochodu i nigdy potem nie transportowałam. Miał psiak szczęście - ja już wiem jak się tam czuje ktokolwiek. I choc nasz pies jeździ vanem, to w dalszą podróż go nie zabiorę. Raz zabrałam go nad morze. Po tych wakacjach psiak był wyczerpany, stwierdziliśmy że to była dla niego męka - długa podróż, choroba lokomocyjna i jego, i moja, ganianina na kempingu (urwał się i uciekł, szczęście że niedaleko), duuużo wody której on wręcz nienawidzi (chyba że w misce), upały i inne wkurzające go psy... Stwierdziłam że zostanie w domu pod opieką jakiejś znajomej osoby którą mój piesek lubi. Kiedy był szczenięciem my pojechaliśmy nad morze - to była nasza pierwsza dłuższa rozłąka. Psiak nie jadł, był agresywny, miał biegunkę i ogólnie stęskniony za panią. Został co prawda pod opieką aż trzech osób(!). Ale za jego najlepszą panią pobiegłby na koniec świata. Teraz wie że gdzieś jedziemy i jest pewny że pani przyjedzie (zazwyczaj dostaje przezent w zeszłym roku były to smakołyki jakich w naszym kraju nie ma) z prezentem dla niego. To takie wynagrodzenie za tą tęsknotę. Pies jest zabierany w podróż ale krótszą, nie wykraczającą za teren naszego województwa. I wtedy wszyscy będą na wakacjach!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Ewelka 04:10 | 20-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wakacje spędzone z ukochanym pupilem wymagają wielu przygotować, kosztują nas wiele nerwów i na dodatek nie zawsze udaje się znaleźć odpowiedni lokal, w którym goście z psami będą mile widziani. Na dodatek, nie wszędzie możemy wejść z psem. Dlatego, gdy już wiemy, że spędzimy wakacje z pupilem, musimy przygotować się na pewne ograniczenia, dlatego więc by ich uniknąć, gospodarstwo agroturystyczne to wręcz idealne rozwiązanie:) Łono natury, świeże powietrze, las, jezioro, pola - wymarzone wakacje dla psa jaki dla właściciela:) Oczywiście pies musi mieć zawsze dostęp do swoich zabawek, w pokoju swoje "domowe" legowisko i miski, żeby czuł się jak u siebie. Wieś stwarza mnóstwo atrakcji dla psiaka, gdzie może wybiegać się do woli, pohasać po lesie, a nie po asfaltowych chodnikach. Będzie to na pewno duża zmiana dla psa, i to na lepsze. Jedynym minusem takich wakacji są zwierzęta gospodarskie, na które wiele psów z chęcią by zapolowało, dlatego w pobliżu pastwisk, gdy pies zdradza ochotę, by na nie zapolować, musimy trzymać go na smyczy. Przed kilkoma dniami wróciłam z wakacji w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie spędziłam dwa tyg. ze swoim ukochanym goldenem Teo i teraz wiem, że takie wakacje mogę z czystym, sercem polecić każdemu, na pewno będę wspominać je długo. Bo choć golden - psiak myśliwski, to nie miałam z moim żadnych problemów, choć nie zmarnował ani jednej okazji, by popływać w pobliskim jeziorze, gdzie aż roiło się od kaczek, to on wiedział, ze nie wolno mu ich tknąć:) Nie mieliśmy żadnych problemów, pies miał wiele atrakcji i się nie nudził, uważam, ze oboje wypoczęliśmy i jeśli chodzi o mnie, to uważam, ze tak właśnie powinny wyglądać prawdziwe, cudowne wakacje psiaka i jego właściciela, dla żadnego z nich nie powinny być męczarnią. Pozdrawiam
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
zara2007 10:52 | 18-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wakacje na wsi lub w gospodarstwie agroturystycznym to dobry pomysł,ale zależy też dla kogo.Ja osobiście jestem posiadaczką 10miesięcznej suki posokowca hanowerskiego i dla mnie i dla mojej suni wakacje takie są męczarnią ponieważ gdy i de do lasu nie mogę jej puścić,bo co chwila pokazują się sarny i zające,a posokowce według informacji mogą podążać za jednym tropem przez 24godziny,wiec co wtedy gdy puszcze psa pies pobiegnie za zwierzyną,która zniknie mu z oczu zacznie tropić ja go oczywiście nie dogonie pies terenu nie zna a może równie dobrze wpaść w sidła lub we wnyki i co mam robić?Psa szukam już od 2 dni i nic co wtedy? Czekam kolejne dni i tygodnie w nadziei,że ktoś znajdzie psa i zadzwoni bo miał przypięty identyfikator,ale nie od miesiąca nikt nie dzwoni i właśnie w tym czasie wymyślamy najczarniejsze scenariusze co się stało z naszym psem,którego już więcej nie zobaczyliśmy a jak wiadomo ból po stracie psa jest wielki.Opisałam historię,która może się zdarzyć w rzeczywistości,ale nie tylko wtedy kiedy puścimy psa przecież pies może się zerwać ze smyczy,wywinąć z obroży lub szelek albo nawet uciec z domku.Moje wizyty na wsi w lecie i na wiosne są tylko bieganiną za psem na smyczy po lesie co innego jednak w zimie gdy zwierzyny jest mało wtedy sunia jest puszczona i szczęśliwa nie tak jak w lecie dlatego wakacje na wsi lub w gospodarstwie agroturystycznym polecam raczej właścicielom,których pupile mają mniejszyinstynkt łowiecki.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
juliss93 04:57 | 17-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja z moją rodziną i suczką Figą wyjeżdżam na wakacje właśnie na wieś. Spędzanie tam czasu jest bardzo ciekawe, szczególnie z psem. Figa ma mozliwość całodniowego przebywania na dworze, postanowiłam także, że zapoznam ja z innymi pieskami. Niektóre z nich, a zwłaszcza te przebywające na łańcuchu zabieram na przechadzkę razem z nami.Specjalnie do tego celu mam dwie smycze, jedna, długa i skórzana przeznaczona jest dla naszego nowego towarzysza, Figa zaś biega bez smyczy. Myślę , że to bardzo dobry pomysł, bo i mój pies ma zajęcie i spotkanie z psem, i pies podwórzowy ma mozliwość uwolnienia się choć na chwilę z kojca lub łańcucha. A ja mam świadomość, że pokazałam wiejskiemu psiakowi, że życie nie musi być nudne i okrutne.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
magdek626 12:10 | 02-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja osobiście uważam , że wakacje z pupilem na łonie natury , to strzał w dziesiątkę . Na wsi w gospodarstwie agroturystycznym , odpoczniemy od miejskiego szumu i pracy . Nasz pupil w końcu też potrzebuje wakacji . A jeżeli jedziemy na wakacje z pupilem po raz pierwszy , to trzeba się do tego przygotować , najlepiej jeździć z nim na krótkie wycieczki w miejsca podobne do tego , do którego się wybieramy . Oczywiście kiedy pojedziemy do jakiegoś gospodarstwa agroturystycznego musimy się pierwsze skontaktować z jego wlaścicielem i dowiedzieć się czy nasz piesek będzie tam mile widziany . Przecież nie możemy pojechać w ciemno , a co jezeli na miejscu okaże sie , że do tego hotelu , czy innego miejsca nie wpuszczą naszego pupila ?! Będziemy musieli jeździć godzinami i szukać dogodnego miejsca dla naszego pupilka i dla nas . Wiadomo jednaj , że pies nie lubi siedzieć długo w samochodzie , to oczywiste , nawet psy przyzwyczajone do tego z czasem się znudzą i będą prubować ucieczek . Dlatego więc najlepiej upewnić się gdzie możemy się wybrać z naszą pociechą , a potem wyruszyć w podróż .
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Martyna=) 01:58 | 01-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wakacje na wsi, czy w gospodarstwie agroturystycznym, a co za tym idzie również odpoczynek od miejskiego zgiełku, długie spacery z pupilem, czyste powietrze.... Ach!! O takich wakacjach marzy na pewno niejeden pies i jego zapracowany właściciel!!! Jednak, żeby taki odpoczynek się w pełni udał, musimy mieć dobrze wychowanego psa, który nie będzie szukał byle pretekstu do ucieczki w nieznane (która może zakończyć się tragicznie w obcym miejscu) lub do pogonienia kur, czy kaczek.... Na pewno żadnemu właścicielowi nie będzie do śmiechu, kiedy rozgniewany właściciel ośrodka agroturystycznego, czy wiejskiego obejścia, każe sobie słono zapłacić za upolowany drób....;)
Agresywnego psa też nikt nie powita z otwartymi ramionami....
Ale, jeśli nasz pies jest dobrze ułożony i jesteśmy pewni jak on zareaguje w każdej sytuacji, to takie wakacje są wspaniałym pomysłem!!! Miłego, przyjacielskiego i łagodnego czworonoga z pewnością wszyscy polubią;);)
I za rok ci sami gospodarze z radością przywitają i nas, i naszego grzecznego pupila=)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~privatedo 10:34 | 20-06-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wakacje, czy tylko my mamy do nich prawo? Co z psem? Niejednokrotnie każdy właściciel psa zadaje sobie takie pytanie.
Kto kocha psy wie jak dobrze robią im wakacje na wsi, z dala od ulicy, hałasu.
Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do takiego wyjazdu, to odpowiedz sam sobie na poniższe pytania:
- jak bym się czuł ciągle wychodząc na smyczy, przecież nawet czasem wyłączam komórkę, by mieć swobodę,
- jak długo wytrzymam w miejskiej dżungli, przecież kocham spacery w parkach i zieleń górskich łąk,
- jak się czułem, gdy rodzice zostawiali mnie pierwszy raz w obcym przedszkolu,
- jak bym się czuł, gdybym wiedział, ze jestem przeszkoda na wakacjach,
- jak bym się czuł, gdyby moja rodzina pojechała sama na wakacje,
- czy kocham mojego psa tak samo jak on mnie….
… masz jeszcze wątpliwości?
Ja odpowiadałam sercem, i się nie waham, jedziemy na wakacje – cała paczka, do której psiak tez należy!
Zaopatrzymy się w dobra apteczkę, gdyby pies tez z niej musiał skorzystać.
Będziemy uważać codziennie na kleszcze, bo tylko ich nie chcemy na wakacjach, będziemy hasać do woli, niech się każdy zadowoli wakacjami!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Ewelka 01:05 | 18-06-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wakacje na wsi to wspaniały sposób na cudowne wakacje zarówna dla psa jak i dla właściciela:) Szczególnie dla typowych mieszczuchów, którzy całe dnie spędzają w pracy, a pies wówczas zamknięty jest w domu i czeka na powrót właścicieli, a na długi spacerek może liczyć jedynie raz w tygodniu, choć nie popieram takiego trybu życia pozbawionego czasu na wspólny spacerek pana i psa, to niestety bardzo często zdarza się, że rodziny, które cały dzień spędzają poza domem, w szkole lub w pracy, zostawiają psiaka na cały dzień. A wakacje są przecież czasem odpoczynku, spokoju i miłego leniuchowania... Ale nie tylko dla ludzi, również pies powinien czerpać wiele radości z tego wspaniałego okresu, jakim są wakacje i wykorzystać go dobrze na wspólne spacery i zabawy, kiedy opiekun ma dużo czasu, by zająć się swoim czworonogiem. Dlatego też wakacje w gospodarstwie agroturystycznym to wspaniałe wyjście, jeśli mamy problem gdzie udać się na tegoroczne wakacje, bo jak każdy właściciel psiaka - przynajmniej raz mógł się o tym przekonać, iż zorganizowanie wakacji z ukochanym psem to nie lada wyzwanie, więc jeśli znajdziemy odpowiedni ośrodek agroturystyczny, którego właściciele zezwalają na wypoczywanie z kochanym zwierzakiem, to jeśli przygotujemy dla naszego psa cała wyprawkę, czyli jego zabawki, miski, karma, no i oczywiście ukochane legowisko, wymyślimy mnóstwo zabaw podczas których pies i my będziemy się dobrze bawić i odpoczywać, to wakacje nalezą do nas... A wokół wiejskie zapachy, świeże powietrze, słońce, las, łąki, pola i spokój... Wymarzone wakacje dla każdego psiaka i jego pana.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |