piątek, 28 lipca 2017

Schroniska dla psów. Świat zza krat

20 marca 2017 09:00 20 komentarzy

TM2Schroniska dla psów. Świat zza krat

W większości polskich schronisk psy niestety wiodą prawdziwie pieskie życie. Są jednak miejsca, gdzie dzięki staraniom ludzi panują przyzwoite warunki. Wiele placówek boryka się z problemami, które można by rozwiązać, zmieniając prawo. 

Raport Najwyższej Izby Kontroli opublikowany w 2013 roku nie pozostawia złudzeń: w schroniskach źle się dzieje. W 86 proc. skontrolowanych placówek zwierzętom nie zapewniono właściwych warunków życia – głównie z powodu ich przepełnienia. W 63 proc. przypadków nie prowadzono właściwej ewidencji czworonogów. W rezultacie wiele  z tych miejsc stało się psimi umieralniami. NIK twierdzi, że co czwarte zwierzę przyjmowane do schroniska padało samo albo było poddawane eutanazji (najczęściej zdarzało się to w Białogardzie, gdzie umierało około 40 proc. czworonogów). Raport wskazuje też, że w wielu przypadkach gminne pieniądze przeznaczone na walkę z bezdomnością zwierząt (a więc i na schroniska) były niewłaściwie wydawane.  NIK prowadziła kontrolę tylko w 19 schroniskach i 18 gminach, więc taka statystyka może być obarczona błędem, jednak opis poszczególnych przypadków daje zatrważający obraz. Wystarczy przytoczyć relację kontrolerów ze schroniska  w Ruskiej Wsi koło Ełku (podlaskie):„[…] izolatki dla chorych zwierząt znajdowały się w pawilonie, w którym przebywały również zdrowe zwierzęta oraz zwierzęta w trakcie kwarantanny. Przegrody między boksami nie zapobiegały przemieszczaniu się psów. Na 116 psów przypadało tylko 17 bud, niezaopatrzonych w podściółkę. Kanalizacja nie zapewniała odprowadzenia gromadzących się w boksach odchodów. Psy nie korzystały codziennie z wybiegów.”

Od umieralni do domu

Ruska Wieś to klasyczny przykład miejsca, gdzie psy nie tyle się chroniło (bo było to rzekomo „schronisko”), co doprowadzało do powolnej śmierci. Na szczęście przytoczony opis pióra inspektorów NIK jest już nieaktualny. Po głośnej interwencji kilku fundacji prozwierzęcych w czerwcu 2012 roku część nieszczęsnych czworonogów stamtąd zabrano, a samo schronisko zostało zmodernizowane i ma nowego gospodarza.  Szczęśliwego zakończenia nie ma jeszcze niestety historia pseudoschroniska pani Antoniny J. w Pomiechówku (mazowieckie). Tam, na działce o powierzchni około 500 metrów kwadratowych żyje blisko 130 psów, z czego około 30 w domu właścicielki. Jest ich coraz więcej, bo nie są kastrowane i mnożą się na potęgę. – Każdy pies jest dla niej jak kieliszek wódki dla alkoholika – ironicznie mówi sąsiad pani Antoniny, Paweł Szymański. – Co ciekawe, bywali tu już z kontrolami weterynarze  i sanepid, ale nie stwierdzili niczego złego – dodaje. Tymczasem smród bijący z tego obejścia i wszędobylskie szczury roznoszące choroby mocno dają się we znaki całej okolicy. Telewizja TVN zrobiła o pani Antoninie kilka reportaży. – Dwaj ludzie z tej ekipy zwymiotowali podczas kręcenia materiału, bo nie mogli znieść fetoru psich odchodów i tego, co tam zobaczyli – opowiada Paweł Szymański.

Pages →  1 2 3 4 5 6

Schroniska dla psów. Świat zza krat Reviewed by on . Schroniska dla psów. Świat zza krat W większości polskich schronisk psy niestety wiodą prawdziwie pieskie życie. Są jednak miejsca, gdzie dzięki staraniom ludzi Schroniska dla psów. Świat zza krat W większości polskich schronisk psy niestety wiodą prawdziwie pieskie życie. Są jednak miejsca, gdzie dzięki staraniom ludzi Rating: 0

komentarze (20)

  • Misia

    Misia

    Dzięki takim artykułom możemy poznać prawdę o polskich schroniskach. Są pożyteczne, bo może dzięki nim ktoś powie:”Pójdę i wezmę tego psa! Tak dalej być nie może!”, albo ktoś postanowi zostać wolontariuszem. Rąk do pracy nigdy nie jest za dużo! Schroniska mają za zadanie opiekować się psami, ale jak widać, nie wszystkie spełniają ten warunek…ludzie, weźcie się za siebie! Ostatecznie winny nie jest właściciel placówki czy jej pracownicy. To człowiek, który był w stanie wziąć na siebie obowiązek utrzymania psa, a potem wyrzekł się tego! Tak nie można! Pies to odpowiedzialność, a równocześnie przyjaciel. Jakie rany psychiczne będzie na sobie miał po wyrzuceniu? W niektórych przypadkach nieodwracalne. W innych możliwe do odwrócenia. My, miłośnicy psów, mamy możliwość temu zaradzić. Więc dlaczego patrzymy na to wszystko bezradnie? Bo to nie my to zrobiliśmy. To nie nasza wina. Pewnie, że nie nasza, ale za kogoś długi trzeba spłacać. Za człowieka. Naszego brata. Za rasę ludzką. Pomóżmy. Niech choć jeden pies dziennie znajduje dom, a będzie o wiele lepiej. Dlaczego to one mają odpłacać zdrowiem i psychiką za okrucieństwo naszej rasy, rasy potencjalnie lepszej? nie mamy prawa znęcać się nad nimi, bo one nic nam nie zrobiły. Cieszę się, że redakcja opisuje tak ważne miejsca, jak schroniska dla psów. Obyśmy zawsze o nich pamiętali!

  • Cleo.Lea

    Cleo.Lea

    Smutna prawda na temat współczesnego (nie tylko polskiego) społeczeństwa jest taka, że ludzie często starają się pod najmniejszym pretekstem zrzucić z siebie obowiązki wobec zwierzęcia, twierdząc, że kto inny będzie „zapewnić mu dobry dom”, pomimo że pies w ogóle nie został przyuczony do mieszkania w domu. Powodem właśnie tego są zaniedbania i porzucenia zwierząt, nie tylko psów. Niektórzy ludzie kupują psa pod wpływem impulsu, bo dziecko ma zachciankę, bo szczeniaczek jest taki słodki. Zobaczyli w reklamie słodkiego yorka (czy psa innej rasy) z kokardką na głowie i zamarzył się im taki sam. Kupują od pierwszego lepszego hodowcy, czy pseudo-hodowcy, a później szok, bo okazało się, że mały psiak pogryzł nową kanapę, warknął na dziecko. Lub po prostu okazuje się, że żywienie, utrzymanie w zdrowiu czy pielęgnacja wybranego pieska są drogie, wyczerpujące i czasochłonne. Ludziom nudzą się ciągłe spacery, gdy przecież trzeba zrobić coś innego. Zdarza się, że niewychowany pies gryzie, bo się nudzi sam w domu. I co? Szczeniak do worka czy pudła i na ulicę, pod śmietnik czy gdzie indziej. Znajdzie się raz dobry człowiek, zlituje, i zaniesie do schroniska. Lub rzekomo ten „właściciel” sam to zrobi. Wiele nieszczęsnych psów w schroniskach to właśnie ofiary zaniedbań, ofiary ludzi, którzy nie dotrzymali swoich obietnic, zarówno wypowiedzianych, jak i niewypowiedzianych, łącznie z wychowaniem go tak, by można go było akceptować w dzisiejszym świecie. A przecież posiadanie psa należy do największych przyjemności, głównie dlatego, że pies sprawdza się tam, gdzie zawodzą ludzkie przyjaźnie, współpraca i poświęcenie. Rzadko się zdarza, by pies nie dotrzymał milczącej obietnicy przywiązania się do swego właściciela oraz do jego najbliższej rodziny. My potrzebujemy psów, a psy potrzebują ludzi (tych, którzy są w stanie zapewnić im prawdziwe dom i życie) – dla obustronnych korzyści.

  • owczarek14

    owczarek14

    Kiedy słyszę o psach, które zostały porzucone, były bite i głodzone przez swoich właścicieli mam łzy w oczach. To niesprawiedliwe, że niewinne istoty, które kochają bezwarunkowo, muszą tak cierpieć i trafiają do schronisk. Niestety jak to jest napisane w artykule nie wszystkie schroniska są miejscem, gdzie troskliwi wolontariusze starają się oddać psom kawałek swojego serca. Są i schroniska, w których psy zamiast próbować zapomnieć o tym, co je spotkało w życiu, chcą tylko dostać trochę jedzenia i mieć choć kawałek miejsca do spania. To przykre, ale w artykule PP jest sporo prawdy. Uważam, że powinno się pomagać zwierzętom, ale w odpowiedzialny sposób, aby nie stało się tak, że zamiast pomagania będzie się robić psom krzywdę. Psy z zadbanych schronisk mają większe szanse na znalezienie nowego, ciepłego domu i kochających właścicieli. Dziękuję redakcji PP za ten artykuł, bo pokazuje on jak ważne jest, aby odpowiedzialnie i starannie troszczyć się o naszych czworonożnych przyjaciół.

  • Zuzka

    Zuzka

    Sama kiedyś adoptowałam psa ze schroniska.Obecnie mam psa, ale kupionego z hodowli. W schronisku psy często są po tragicznych przejściach. Łączy ich jedno każdy został porzucony i szuka nowego lepszego domu. Czy to pies z hodowli, czy z schroniska kocha tak samo. Pies który nie ma jakiejś części ciała jest często uważany za gorszego. Obecnie jestem wolontariuszką schroniska i często słyszę ludzi którzy przechodzą koło takiego psa i mówią: ,, O spójrz jaki kaleka. Łe,ale brzydko wygląda. Takiego NIE CHCEMY”. te osoby nie mają pojęcia, że takie ,,kalekie” zwierzęta kochają mocno za to, ze daliśmy nowy dom. Zachęcam do wzięcia psa ze schroniska. Osoba która nie może mieć własnego psa, a skończyła 13 lat może zostać wolontariuszką.Każdy pies który nie ma domu ucieszy się ze spaceru i wspólnej zabawy. Pomóżmy im CHOĆ TROSZKĘ 🙂

  • Zuzka

    Zuzka

    Sama kiedyś adoptowałam psa ze schroniska.Obecnie mam psa, ale kupionego z hodowli. W schronisku psy często są po tragicznych przejściach. Łączy ich jedno każdy został porzucony i szuka nowego lepszego domu. Czy to pies z hodowli, czy z schroniska kocha tak samo. Pies który nie ma jakiejś części ciała jest często uważany za gorszego. Obecnie jestem wolontariuszką schroniska i często słyszę ludzi którzy przechodzą koło takiego psa i mówią: ,, O spójrz jaki kaleka. Łe,ale brzydko wygląda. Takiego NIE CHCEMY”. te osoby nie pają pojęcia, że takie ,,kalekie” zwierzęta kochają mocno za to, ze daliśmy nowy dom. Zachęcam do wzięcia psa ze schroniska. Osoba która nie może mieć własnego psa, a skończyła 13 lat może zostać wolontariuszką.Każdy pies który nie ma domu ucieszy się ze spaceru i wspólnej zabawy. Pomóżmy im CHOĆ TROSZKĘ 🙂

  • ankkaaa

    Nie docierały do mnie takie artykuły. Czytałam, odkładałam i mimo, że w głowie coś zostało uważałam, że mnie to nie dotyczy. Do czasu… przyszedł moment kiedy podjęłam decyzję o adopcji psa. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie przekraczałam progu schroniska, bo po co? Przechodziłam miedzy klatkami, patrzyłam na smutne mordki, a w głowie miałam wszystkie informacje jak długi niekończący się tasiemiec zdobyty właśnie z artykułów. Gdy odnalazłam moją Grandę, przyprowadziłam ją do domu moje zdziwienie mieszane z oburzeniem nie miało końca. Burdna, chora, zapchlona ale szczęśliwa. Wiedziałam, że nie dostanę psa z kokardą i perfumami w zestawie lecz nie spodziewałam się, że zostanę aż tak wpuszczona w maliny… dostałam informację, że pies jest w 100% zdrowy i nic się z nim nie działo, a nawet jakby coś się pojawiło jesteśmy objęte darmową opieką weweterynaryjną przez dwa tygodnie (tą bonusową informację wymusiłam). Gdy chciałam skorzystać z tej opieki udzielanej rzekomo przez dane schronisko okazało się, że jest to niemożliwe. Jest zgłoszonych dużo psów, a weterynarz przyjmuje godzinę… fatalnie. Byłam wściekła. Dziś po przeczytaniu artykułu w „świat zza krat” zdałam sobię sprawę, że moja wściekłość była słuszna lecz źle kierowana, ponieważ pracownicy schroniska podzielali moją bezradność. Ja sobie poradziłam – przecież opiekuję się jedną Grandą, a tam na dom czeka więcej takich czworonogów… Swój żal przybrał formę przerażenia, które ten artykuł uformował w zdanie „co my – ludzie wyprawiamy?!” przecież to przez nas te psy są w potrzebie…

  • Huskylove

    Huskylove

    Myślę, że nie ma schronisk idealnych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: żadne schronisko nie zastąpi psu prawdziwemu domu. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy dążyć do doskonałości. Wręcz przeciwnie. Wolontariusze i pracownicy przytulisk wciąż powinni starać się, aby psy dobrze czuły się w schroniskach. Niestety, wiele jest w naszym kraju i na całym świecie schronisk, które nie zasługują na swoją nazwę. To umieralnie, gdzie psy żyją w złych warunkach, często chorują, cierpią, a nikt tego nie zauważa. Pocieszające jest to, że też coraz więcej mówi się i pisze o bezdomnych zwierzętach. Ludzie zaczynają dostrzegać ich niedolę i starają się pomóc. Za przykład może posłużyć chociażby PP, w którym ostatnio regularnie pojawiają się artykuły poświęcone schroniskom i ich mieszkańcom. Warto wspomnieć również o programie telewizyjnym „Przygarnij mnie” czy platformie internetowej DlaSchroniska.pl. Coraz więcej jest świadomych adopcji, pomocy ze strony różnych osób, wolontariuszy w schroniskach. Moim zdaniem dobrze byłoby jednakże zwrócić uwagę i położyć szczególny nacisk na jeszcze jedną sprawę, a mianowicie: zapewnienie schroniskowym czworonogom stymulacji umysłowej, odpowiedniej socjalizacji, aby zaufały człowiekowi, dobrze reagowały na inne zwierzęta, potrafiły się odpowiednio zachować w różnych sytuacjach (przydatne zwłaszcza jeśli pies urodził się bezdomny lub całe życie spędził przywiązany łańcuchem do budy). Z pewnością świetnym rozwiązaniem są domy tymczasowe. Niestety, w Polsce nie ma ich raczej zbyt wiele… Ale jeszcze naprawdę dużo możemy zmienić. Organizujmy akcje, piszmy, fotografujmy, rysujmy plakaty, kupujmy, dawajmy, mówmy… Pomagajmy jak możemy! Nie bójmy się wyznaczać sobie ambitnych celi, dążmy do ideału, a na pewno osiągniemy wiele… i to w słusznej sprawie. Niech zmotywują nas bezdomne psy ze schronisk, spójrzmy w ich smutne oczy i pomóżmy im znaleźć miłość życia – kochającego właściciela.

  • Matylda

    Matylda

    Myślę że taki temat jest baaardzo potrzebny! Niestety w naszym społeczeństwie istnieje wyobrażenie schroniska jako pięknych kojcy, ocieplonych bud, po 2 góra 3 psiaki w boksie, każdy piękny, wyczesany, pachnący i w typie ras. Wszędzie pełne miski karmy dobrej jakości w czyściutkich, błyszczących, blaszanych miseczkach. Wszystkie psiaki świetnie się dogaduja między sobą, pięknie merdają ogonkami na widok człowieka i czekają spokojnie na spacerek. Muszę was zasmucić to tylko wyobrażenie z amerykańskich filmów. Realia są inne, niestety… Przepełnione schroniska, przytuliska i fundacyjne DT 🙁 . W dodatku coraz więcej powstaje pseudo schronisk, gdzie urzędują zbieracze, psy mnożą się tam na potęgę, zagryzaja walcząc o suki i terytorium w dodatku jedzą pomyje i nie są wydawane do adopcji, noszzzzzz…!!! Trzeba więcej akcji obrazujących prawdziwość polskich schronisk, trzeba nagłośnienia akcji adopcyjnych, czy nawet „wyprowadź bezdomniaka” no i oczywiscie akcji kastacji zwierząt ! Wiadomo schronisko ” nie istnieje ” bez wolontariuszy (znaczy istnieje tylko materialnie) . Wolontariusze tworzą duszę schroniska, to oni w dużej mierze przyczyniają się do adopcji, znają psiaki. Nie chcę ujmować niczego administracji schroniska, jednak kilka osób nie jest w stanie dobrze poznać i ogarnąć setki psów 😉 . To Wolontariusze dbają o komfort psychiczny czworonogów, oni je resocjalizuja, oswajają z człowiekiem, oni uczą podstaw zachowania przy człowieku! W całej tej „sprawie” najsmutniejszym aspektem jest obojętność władz w stosunku do tylu psów, kotów w schroniskach. Nieumiejętność zagospodarowania pieniędzy, wydawanie milionów na imprezy i zapominanie o tych co nie mogą sami krzyczeć… ADPTUJ!!! 🙂

  • Gabrycha11

    Gabrycha11

    Bardzo chciałabym być wolontariuszem w schronisku – mam jednak własnego psa, którego nie chcę „odrzucać” oraz sporo nauki. W moim mieście schronisko nie wygląda zbyt dobrze. Nie chcę oceniać tego złym okiem, gdyż nigdy nie byłam w środku, ale widząc zdjęcia, filmiki i słysząc opowieści to schronisku nie wiedzie się zbyt dobrze. Praktycznie codziennie schronisko dostaje dary, ale pieniądze od miasta i wpłaty od osób prywatnych nie wystarczą na odbudowę klatek. Wolontariusze w schronisku powinni przede wszystkim sprzątać klatki, miski, a nie tylko wychodzić na spacery – wiele osób myśli, że wolontariusz jest tylko od spacerów! Miejmy nadzieję, że niedługo każde schronisko będzie posiadało godne warunki i wspaniałych wolontariuszy oraz właścicieli, a liczba bezpańskich zwierząt zmniejszy się – dużo ludzi nie chce chodzić do schroniska właśnie przez niezachęcający wygląd.

  • Ania

    Ania

    Ładnych parę lat temu miałam takie marzenie, by być wolontariuszką w jakimś schronisku. Ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy, jak to wygląda. Kiedy wzięłam mojego psa ze schroniska, zobaczyłam ile tam jest psów, dało mi to trochę do myślenia. Ale i tak było to tylko teoretyczne myślenie. Od ponad 1,5r. jestem wolontariuszką w małym przytulisku w moim mieście-tu jest dobrze. Nie wyobrażam sobie pracować w jakimś większym schronisku. W tym „moim” przytulisku jest maksymalnie 12 psów. Samo posprzątanie kojców zajmuje z godzinkę, w zależności co i ile jest do roboty. Potem karmienie. Kolejne (mniej więcej) pół godziny. Spacery-każdego psa dobrze by było wziąć chociaż na pół godziny. Jeśli można wziąć dwa psy za jednym razem, to jest fajnie. W międzyczasie się pogłaska czy weźmie szczotkę i wyczesze. Boję się pomyśleć, ile czasu trzeba na ogarnięcie jakiegoś schroniska. Wiadomo, liczy się zaangażowanie wolontariuszy i sprawność w ogarnięciu wszystkiego. Drugi aspekt to ten psychologiczny, myślę, że nie dałabym rady pomagać w jakimś dużym schronisku, gdzie psy siedzą od urodzenia, po kilka lat w kojcach, gdzie się zagryzają itp. Nie mogłabym na to patrzeć. PS. Nawiązując do wypowiedzi Lucky, słyszałam że znów w innym schronisku można zostać wolontariuszem, ale jak nic się nie próbuje zmieniać (kiedy zmiany są konieczne). Mam wrażenie, że coś tu jest nie tak. Czy podstawowym celem nie jest poprawa jakości życia tych zwierzaków w schroniskach i znalezienie im jak najszybciej nowego domu? Robi się z tego jakąś „politykę” czy walkę o to, „kto tu rządzi”, zamiast działać w dobrym celu.

  • JulisLoveDogs

    JulisLoveDogs

    Wielu ludzi ma w głowie obraz tego jak powinno być. W schroniskach nie powinno być brudno, miski powinny być pełne, a najlepiej żeby jeszcze pachniało fiołkami. Nie zdają sobie sprawy, ile czasu i wysiłku wymaga posprzątanie np. 200 boksów. Pomijając fakt, że do tego nie zawsze pracownicy dysponują odpowiednimi „narzędziami pracy”. – No tak – ktoś powie – Ale przecież od czego są wolontariusze? Z tym też nie jest prosta sprawa. Owszem chętnych pomagać w schronisku jest sporo. Ale nie jest to takie proste. Przecież każdy „kandydat ” na wolontariusza musi przejść odpowiednie szkolenie przygotowujące do pracy w schronisku. To też wymaga czasu. Poza tym ktoś musi to szkolenie zorganizować a potem przeprowadzić. Ciężkie są losy schroniska.

  • Justynaipsy

    Justynaipsy

    Witam Jestem stałą czytelniczką PP. Postanowiłam się wypowiedzieć bo sama pracuję w schronisku dla psów. Myślę, że dużo a nawet BARDZO dużo osób nawet nie wie jak ciężko pracuje się w schronisku, każdy chciałby widzieć uśmiechnięte psy, pełne miski najlepszej karmy, i najlepiej jakby nie było ani jednej kupy. Pierwszy dzień po pracy przepłakałam. Ogrom psich nieszczęśliwych oczu przytłacza, karmienie które trwa prawie godzinę, sprzątanie całego obiektu trwa prawie 4 godziny, sterylizacje, kastracje, psy chore, hycel dowozi nowe, odrobaczenie, odpchlenie.. I choćby człowiek stawał na rzęsach, opuszczając schronisko po 8 godzinach pracy, zamyka bramę i ma wyrzuty sumienia, że jedzie do domu gdzie czeka na niego własny pies- szczęśliwy pies- a one zostają. Schronisko nigdy! nie zastąpi żadnemu psu domu, nawet jakby pies miał złote miski, budę ze srebra.. Zawsze będzie 50, 60, 120 psem który czeka na dom. Często czytam opinie różnych schronisk i niestety najwięcej tych złych opinii piszą ludzie którym nie pasuje, że w schronisku jest specyficzny zapach( no niestety psy robią kupę), że jest za dużo psów (ktoś je porzucił.. nie pracownicy schroniska, a ludzie nie odpowiedzialni, którzy nie szukają psa gdy się zgubi/ rozmnażający swoje suczki/ pseudohodowle którym znudziła się kolejna już przez nich „hodowana” rasa. Złe opinie danemu schronisku potrafią wystawić ludzie którzy ba! nawet tam nie byli. Wystarczy, że zobaczyli zdjęcia psa z ranką na głowie bądź po jakiejś chorobie (a w schronisku też jest weterynarz i nie raz walczy o życie psa). Wtedy robi się szum. Ale czy z korzyścią dla psów? Moim zdaniem głównym problem psów schroniskowych jest brak zainteresowania gmin… Gminy nie interesują się swoimi psami, nie wykupują pakietów np. na sterylizację i suka która mogłaby iść do adopcji, nie opuści schroniska bo nie zostanie wysterylizowana a obecnie ludzie adoptują tylko psy po zabiegach by nie mieć problemu z niechcianymi miotami w przyszłości. Nie robią zdjęć i nie robią nic by pies szybciej opuścił schronisko. Kolejnym i największym problemem jest to, że w schroniskach pracują ludzie „z łapanki”, którzy nawet nie lubią psów, nie znają się na ich zachowaniach (i nie chcą ich poznać), chcą odbębnić te 8 godzin i jechać do domu. A pies po pół roku w schronisku dziczeje, myśli tylko o tym by miał gdzie spać, co zjeść, więc psy walczą o miejsce i o jedzenie. Behawiorysta w schronisku to rzadkość, nie ma co się oszukiwać. Takie placówki można policzyć na palcach u jednej dłoni, gdzie psy mają styczność z psim psychologiem. Ważną sprawą jest też to by w schronisku był wolontariat. Zwiększa się wtedy szansa na adopcję psów. A najważniejsza jest mądra adopcja! Taka po której pies nie wróci do schroniska. Myślę, że nie będzie łatwo zmienić przyzwyczajenia urzędników, pracowników, a tym bardziej właścicieli prywatnych schronisk, musiałoby zmienić się prawo. I to na wiele surowsze niż obecne, by ludzie bali się porzucać, bo większość psów (jakieś 90%) to psy porzucone przez własnych właścicieli. Nie wiem czy kiedyś będzie lepiej, może wtedy gdy do schronisk trafią ludzie którzy chcą pomóc naprawdę, ale czy tacy się znajdą, gdy trzeba przy takiej pracy sprzątać też kupy a nie tylko głaskać psy i robić sobie z nimi zdjęcia i umieszczać na profilach społecznościowych? Tak do rozmyślenia 🙂 Justyna- pracująca w schronisku dla psów 🙂

  • wiki xd

    Myślę ,że w schroniskach powinny być lepsze warunki.Klatki powinny być czyszczone , codziennie nowa świeża karma i woda , zabawki dla psów , psy powinny być wyprowadzane i przede wszystkim podopiecznych ludzie którzy pracują w schronisku powinni obdarzać sercem i dużą uwagą.Pieski w schronisku powinny czuć się bezpiecznie i dobrze.Szczęśliwe są psy ,które mają też jakieś zasady.Jeśli dwie klatki stoją obok siebie a psy z nich się nie tolerują trzeba je rozdzielić żeby nie cierpiały a nie stać jak kołek i się przyglądać.Chciałam poprzeć też akcję ”bliżej domu” która wspiera podopiecznych schronisk i pokazuje jak okropnie żyje się w schronisku 21 wieku.Klatki lub wybiegi powinny zawierać :ciepły koc , budę wodoszczelną lub miejsce schronienia przed deszczem , karmę ,wodę i jakieś zabawki.Myślę , że wyraziłam dobrze i jasno swoje zdanie i czekam cierpliwie na poparcie jurorów konkursu.DZIĘKUJĘ wiki xd!!!!!!!!

    • wiki xd

      Myślę ,że w schroniskach powinny być lepsze warunki.Klatki powinny być czyszczone , codziennie nowa świeża karma i woda , zabawki dla psów , psy powinny być wyprowadzane i przede wszystkim podopiecznych ludzie którzy pracują w schronisku powinni obdarzać sercem i dużą uwagą.Pieski w schronisku powinny czuć się bezpiecznie i dobrze.Szczęśliwe są psy ,które mają też jakieś zasady.Jeśli dwie klatki stoją obok siebie a psy z nich się nie tolerują trzeba je rozdzielić żeby nie cierpiały a nie stać jak kołek i się przyglądać.Chciałam poprzeć też akcję ”bliżej domu” która wspiera podopiecznych schronisk i pokazuje jak okropnie żyje się w schronisku 21 wieku.Klatki lub wybiegi powinny zawierać :ciepły koc , budę wodoszczelną lub miejsce schronienia przed deszczem , karmę ,wodę i jakieś zabawki.Myślę , że wyraziłam dobrze i jasno swoje zdanie i czekam cierpliwie na poparcie jurorów konkursu i serdecznie wszystkich zapraszam do adopcji psa.DZIĘKUJĘ wiki xd!!!!!

  • Maciek Janowski

    Maciek Janowski

    Witam, całkowicie popieram takie tematy jak te. To ważny problem i trzeba z nim walczyć, aby każdy pies miał kochający dom i nie musiał mieszkać w często zaniedbanych schroniskach. Są ludzie którzy krzywdzą psy w sposób brutalny i nie nadają się do pracy, a co dopiero do pracy z żywymi i kochanymi zwierzętami, jakimi bez wątpienia są psy. Na szczęście są jeszcze osoby które dobrze zajmują się psami. Jeśli ktoś naprawdę kocha psy i chce im pomóc to mógłby to robić nawet za darmo, a najbardziej uszczęśliwiającą zapłatą jest radość i szczęście psów. Tym bardziej cieszę się, że redakcja PP podejmuje takie tematy dzięki którym ludzie zwrócą uwagę na ten powszechny problem. W większości jednak nie chodzi o wyrodnych opiekunów lecz o brak miejsca w schroniskach przez co dochodzi najczęściej do przykrego zdarzenia jakim jest śmierć- co opisane jest w temacie miesiąca PP. Apeluję więc do przyszłych posiadaczy psów aby nie kupowali psów rasowych za duże pieniądze tylko uratowali psu życie ze schroniska za darmo. Nie chodzi mi oto, aby nie kupować psów rasowych lecz aby zastanowić się nad wzięciem psa ze schroniska, ponieważ każdy pies- rasowy czy nie zasługuje na miłość.

    • KaiTe

      KaiTe

      Nie do końca mogę się zgodzić z tym co piszesz. Z tego względu, że kupując rasowego psa, z dobrej hodowli z góry wiesz jakie cechy są charakterystyczne dla danej rasy, np. czy są energiczne, czy dużo szczekają. Wiem, że zależne jest to też od danego osobnika, jednak wiesz czego mniej więcej możesz się spodziewać:-) Kupując psa rasowego znasz też wygląd jego rodziców i przodków kilka pokoleń wstecz, więc wiesz co Ci z tego psiaka wyrośnie, czego niestety o psiakach ze schroniska nie można powiedzieć – często przyszły wygląd to niespodzianka 🙂 Schronisko w Korabiewicach stało się niedawno słynne, przez stwierdzenie wyższości psów schroniskowych nad rasowymi. Pojawiły się przykłady takie jak np. schroniskowy kocha bardziej itd. Co oczywiście jest nieprawdą, bo psiak nie odczuwa takich emocji jak wdzięczność za uratowanie go. Naturalnie nie chcę nikogo zniechęcać swoim wpisem, ale nie podobają mi się tego typu apele, bo przecież nie każdy marzy o kundelku w typie rasy 🙂 Natomiast jestem jak najbardziej za, jeśli chodzi o promowanie adopcji psiaków, tworzenie ogłoszeń, biegów i innych akcji zachęcających do przysposobienia bezdomniaka 🙂 Ważne żeby psa kupować/adoptować z głową, liczyć się z możliwościami jego przyszłych chorób, wydatków jakie trzeba ponosić przy pielęgnacji i wyżywieniu oraz zapewniać mu odpowiednią opiekę na czas wyjazdu np. na wakacje. Bo między innymi przez takich nieodpowiedzialnych ludzi schroniska są zapełnione 🙁

  • koszatniczka1122

    koszatniczka1122

    Ja nie wiem jak ludzie mogą być tak bez serca przecież pies serce ma i napewno dobrze by było gdyby psy były lepiej traktowane a nie jak śmieć ostatnio na dworze widziałam dziwnego pana który bił bezbronne szczenię jak tak można? a także pies to nie zabawka! często widze kiedy ludzie ubierają dużym psom zaciasne ubranka albo obroże widziałam także jak pies miał obroże wbitą w szyje to okrucieństwo! jak tak można? każdy pies ma serce nawet ten najbrzydrzy w schronisku często są pożucone psy ci źli ludzi powinni iść do więzienia za okrucieństwo wg zwięrząt takich zwierząt na ulicach chodzi pełno około setki! jak jak ja bym znowu zobaczyła takiego psa np z zacisłą obrożą to bym wezwała policje ja niewiem ludzi chcą psa a potem pies błąka sie po ulicy ludzie wolą ,,szeniaki” a duże psy? przecież każdy pies to prawdziwy pies w schroniskach jest milion poszkodowanych psów bez łap ogonów ślepych i kulejących ludzie z powodu choroby pożucają psa bo jest chory czlowiek powinien dbać o psa a nie go pożucać kiedyś jak byłam w wieku 12 lat przygarneliśmy malutkiego kundelka ale mu było smutno więc moja kolzeżanka po tajemnie dała mi jedno szczenie z jej chodowli mama mi pozwolila je zatrzymać ale gdy skończyłam 16 lat zdechła:C teraz przebywa na naszym ogrodzie i myśle że czasami nas odwiedza a ten szczeniaczek zdechł 2 dni po jej śmierci i okazało się żę ten szczeniak zaraził lussi czyli tego psa ze schroniska podobno na nosówke albo na inną chorobe teraz ze scroniska wziełam 3 psy jednego kundelka , beagle i niewiem ale też rasowy dlatego uważam że psa lepiej wziąść ze shroniska a nie kupować go w hodowli ale lepiej sprawdzić stan szczeniaka lub dorosłego psa zanim go przygarniesz myśle żę Ferni i Seri długo dożyją 🙂

  • Lucky

    Lucky

    Witam. Po pierwsze muszę podziękować redakcji za ten artykuł,bo chciałam o czymś opowiedzieć.Byłam w schronisku w moim mieście zapytać o wolontariat.Niestety,nie zdecydowałam się na niego.Pani z którą rozmawiałam była bardzo nieprzyjemna,wykręcała się od odpowiedzenia na moje pytania.Mówiła,że już mają wolontariuszy,a jeśli bardzo chcę to mam przyjechać o 8…,żeby umyć miseczki dla kotów!Nie wymagałam od niej spaceru z psem itp,ale mogłam chociaż nakarmić koty(do psów młodej wolontariuszki nie powinni wpuszczać).I tak skończyły się marzenia o wolontariacie(przynajmniej do czasu,gdy zmienią dyrektora w tym schronisku.Co do artykułu ,był świetny,bo można było poznać schroniska od podszewki.Dowiedzieć się jakie warunki tam są,czy jest sens dawania schroniskom rzeczy.Pomoc psychologiczna jest dla mnie bardzo potrzebna psu,który trafia do schroniska po przejściach.Zastanówmy się,czy byłbyś szczęśliwy,gdybyś dostał psa,który agresywnie się zachowuję przy pielęgnacji czy zapinaniu obroży?Chyba nie.Odpowiedzmy sobie na pytanie,czy schronisko jest takie złe?Z punktu widzenia niektórych osób i psów jest okropnym pomysłem.Popatrzmy jednak na to z innej strony.Czy podobałoby ci się błądzenie po ulicach miasta,wiedząc,że nie masz dachu nad głową,rodziny i nikt cie nie kocha?No właśnie,nie.Dlatego schroniska są jak najbardziej potrzebne!Psy za kratkami czują się jak zbrodniarze,choć nimi nie są.Smutne,czekają z małym płomyczkiem nadziei w sercu,że ktoś je weźmie.Zadasz sobie pytanie,którego by tu wybrać.Odpowiedź jest prosta.Tego,który już nawet nie szczeka na widok kogoś nowego.Często jest bez nogi,oka…ale przecież kochać będzie tak samo!Mam nadzieję,że poruszyłam tą cząstką ciebie i będziesz pomagać zwierzętom ze schronisk,a może nawet zaadoptujesz psa czy kota.Pozdrawiam wszystkich właścicieli psów,i tych ze schronisk,i tych rasowych.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top