sobota, 27 maja 2017

Rozgryźć paragrafy. Komu służą lokalne regulacje?

7 stycznia 2017 08:55 6 komentarzy
lokalne regulacje

lokalne regulacje

Rozgryźć paragrafy. Komu służą lokalne regulacje?

Skąd się wziął zakaz wchodzenia do parków z psami albo obowiązek zakładania kagańców? Niektórzy twierdzą, że to sposób na załatanie dziur w budżetach miast pieniędzmi z mandatów nakładanych na właścicieli czworonogów. Samorządowcy uważają, że zakazy służą czystości i bezpieczeństwu.
Ogród Krasińskich to jeden z najładniejszych parków w Warszawie. Ostatnio niemałym kosztem na nowo go uporządkowano i po remoncie zakazano doń wstępu psom. Owszem, na skraju ogrodu pojawił wybieg wydzielony specjalnie dla nich, nawet z torem przeszkód, ale to nie zmienia faktu, że stołeczni radni postanowili chronić parkową zieleń przed czworonogami. Stało się tak, mimo że podczas wcześniejszych konsultacji społecznych mieszkańcy stolicy nie byli jednoznacznie przeciwni obecności psów w Ogrodzie Krasińskich.  Zakaz się jednak nie utrzymał. W czerwcu tego roku uchylił go Wojewódzki Sąd Administracyjny. Samorządy mogą uchwalać rozmaite przepisy porządkowe, lecz nie mają w tym zakresie pełnej swobody. Wolno im tylko tyle, na ile pozwala Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach. Sędziowie uznali, że w przypadku regulaminu Ogrodu Krasińskich tę granicę przekroczono.
W rezultacie Zarząd Terenów Publicznych zakleił taśmą widoczne przy wejściach do parku piktogramy z przekreśloną sylwetką psa. Taka prowizorka wynika z tego, że stołeczny magistrat chce walczyć dalej, już w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, o przywrócenie zakazu. Ale na razie po Ogrodzie Krasińskich można spacerować z psami bez obawy, że straż miejska ukaże nas mandatem. Ta warszawska historia, choć jeszcze daleka od finału, pokazuje, że samorządowcom w psich sprawach nie wszystko wolno. Co istotne, wystarczyła skarga jednej osoby (która woli pozostać anonimowa), by sąd zajął się wspomnianą sprawą. Bo każdy może taką skargę złożyć.

Sądy czasem sprzyjają psom

Sądy już nieraz uchylały rozmaite ograniczenia dla psów i ich właścicieli. Pięć lat temu do kosza poszły łódzkie przepisy zakazujące wstępu do różnych miejsc publicznych i nakazujące zakładanie pupilom kagańców. W 2015 roku zapadło więcej takich wyroków. W lutym NSA uchylił podobny zakaz wprowadzony w dolnośląskim Wołowie, a w kwietniu poznański sąd administracyjny orzekł podobnie w sprawie gminy Przemęt. Z uchwały radnych Wołowa sąd wykreślił też obciążanie właścicieli kosztami schwytania, przewozu, leczenia psa i umieszczenia go w schronisku, gdy właściciel „w nienależyty sposób sprawował opiekę nad swoim psem”. Taki kierunek orzecznictwa chwali adwokat Katarzyna Topczewska, ekspert w zakresie ochrony zwierząt. – Rady gmin często nadużywają swoich uprawnień, formułując zakazy dotyczące zwierząt. W istocie, zamiast dbać o bezpieczeństwo mieszkańców gminy i zapobiegać uciążliwości czworonogów, które wraz ze swoimi właścicielami przebywają w miejscach publicznych, stwarzają przepisy dokuczliwe dla opiekunów psów i znacznie ograniczające ich prawa – twierdzi prawniczka.
Ale radni też mają swoje racje. Choć we wspomnianym Wołowie już można swobodnie wchodzić z psem gdzie się zechce, tamtejsi samorządowcy wciąż uważają, że ich uchwała była słuszna. – Niestety, właściciele psów rzadko po nich sprzątają. Zakaz wstępu do obiektów publicznych wprowadziliśmy w trosce o czystość tych miejsc – zauważa Janusz Dziarski, przewodniczący Rady Miejskiej w Wołowie. Zastrzega przy tym, że sam nie ma nic przeciwko psom w mieście. – Ale powinny być dobrze wychowane, a ich właściciele muszą czuć się odpowiedzialni za to, co po psach tu i ówdzie pozostaje – mówi Dziarski.

Pages →  1 2 3

Rozgryźć paragrafy. Komu służą lokalne regulacje? Reviewed by on . [caption id="attachment_21039" align="alignleft" width="300"] lokalne regulacje[/caption] Rozgryźć paragrafy. Komu służą lokalne regulacje? Skąd się wziął zakaz [caption id="attachment_21039" align="alignleft" width="300"] lokalne regulacje[/caption] Rozgryźć paragrafy. Komu służą lokalne regulacje? Skąd się wziął zakaz Rating: 0

komentarze (6)

  • Aguti

    Aguti

    Jak wiadomo, nieznajomość prawa wcale nie zwalnia z jego przestrzegania. Nie inaczej jest z przepisami dotyczącymi psów, dlatego z pewnością warto było przeczytać październikowy temat miesiąca i poznać przynajmniej niektóre z nich. Jak dla mnie nie wszystkie są do końca sensowne (np. obowiązek czipowania psów wprowadzony w Bytomiu), choć z pewnością powstały w jakimś konkretnym celu. Myślę jednak, że samorządowcy powinni zająć się ważniejszymi kwestiami. Istnieje przecież wiele niesprecyzowanych dokładnie ustaw, rozporządzeń, które wymagają zainteresowania, jak chociażby wspomniana w artykule „kontrola nad psem biegającym luzem”. Przykre jest też to, że często różne przywileje przyznawane są na podstawie wielkości zwierzęcia. Zwykle mniejszym psiakom pozwala się na więcej, mimo że wśród nich można spotkać taką samą lub zbliżoną ilość osobników zaczepnych, co wśród tych większych, a szkoda przez nie wyrządzona może być równie dotkliwa. Jeżdżąc autobusami w moim mieście, nieraz natknęłam się na małe pieski, u których na brak kagańca kierowca popatrzył z przymrużeniem oka, mimo iż lokalny regulamin nakazuje zakładania go wszystkim psom przewożonym komunikacją miejską. Niestety trudno sobie wyobrazić, żeby nikt nie zwrócił uwagi właścicielowi nawet najgrzeczniejszego, ale dużego psa bez tego zabezpieczenia. Pozostaje mi jedynie nadzieja, że kiedyś wzrośnie świadomość i wiedza ludzi – zarówno posiadaczy zwierząt, jak i osób, które mają z nimi sporadyczny kontakt. Przykładowo, czy wszyscy z Was wiedzą, czym jest projekt „Yellow Dog”? Może warto zdać sobie sprawę, że żółta wstążka przypięta do obroży bądź smyczy nie jest zwykłą ozdobą, ale może świadczyć o złym stanie zdrowia lub psychiki psa? Z moich obserwacji wynika, że niestety nawet wśród posiadaczy czworonogów jest to zbyt słabo rozpowszechniony symbol, a być może lepsze jego rozpropagowanie przyczyniłoby się do zniwelowania problemów, wynikających z braku wzajemnego zrozumienia się. Cieszy natomiast fakt, że nie wszystkie lokalne władze działają przeciw psiarzom i ich pupilom. W wielu przypadkach rządzący starają się również ułatwić i umilić im życie np. poprzez tworzenie specjalnych wybiegów, czy torów przeszkód. Dzięki temu spacery z psem w mieście nie muszą być monotonne. Jednak, aby obiekty takie nie okryły się złą sławą, powinny korzystać z nich osoby znające charakter swojego psa, jego zachowanie w kontaktach z innymi zwierzętami, a także dbające o czystość odwiedzanego miejsca oraz zdrowie podopiecznego. Wtedy w bezpiecznym otoczeniu można nawiązać nowe znajomości, poznać ludzi o podobnych zainteresowaniach i pozyskać przyjaciół dla swojego pupila 🙂

    • Czaki

      Czaki

      Odnośnie nakazu czipowania psów, to myślę, że to dobry pomysł, pod warunkiem, że właściciel/weterynarz będzie musiał jednocześni wpisać zwierzaka do odpowiedniej bazy. Jeśli tak będzie to na pewno zmniejszy się liczba „bezpańskich” psów, i opiekun nie będzie mógł się wyprzeć, że czworonóg nie należy do niego. Choć z drugiej strony, jeśli czipowanie nie jest darmowe, czy też w części finansowane, to niektórzy mogą chcieć pozbyć się psa, bo koszty. Już dawno słyszałam o tej akcji, sama myślę nad wprowadzeniem go w życie, bo stan zdrowia mojego psa, niestety, ale pogarsza się. Z tym, że czy mieszkańcy mojego miasta będą wiedzieli co wstążka oznacza? Raczej nie, bo jak sama piszesz, jest to dobra, ale mało nagłośniona akcja. I ostatnie odnośnie wybiegów (choć w moim mieście nie ma takiego :/ ), tu mam takie same poglądy jak sławny Zaklinacz psów – Cesar Millan, choć w większości nie popieram jego metod. On swoje stado zabiera do psiego parku jako NAGRODA za dobre zachowanie na spacerze, idzie tam po treningu, kiedy psy są wyciszone i wybiegane. Gdyby każdy tak robił to psie wybiegi byłyby idealnym miejscem do zabaw i odpoczynku właścicieli i oczywiście psów 😉 Ale jak wiemy, większość osób zastępuje porządny spacer puszczeniem psa na wybiegu i jak to mówią, „hulaj dusza…”

  • Czaki

    Czaki

    Komu służą prawne regulacje? Zapewne większość ludzi myśli, że zapewniają porządek w społeczeństwie. Jak dla mnie jest to mylące. Idąc przez większe miasto, wszędzie widnieje napis : „Zakaz wprowadzania psów”. Jeszcze jest to uzasadnione, jeśli tyczy się piaskownicy (bo bawią się tam małe dzieci, a wiadomo, nie każdy odrobacza swojego czworonoga :/ ) czy sklepu (nie każdy lubi jeść z sierścią, choć miłośnicy zwierząt twierdzą, że to przyprawa do posiłku 😉 ). Ale dlaczego zakazy obejmują parki, ogrody, zoo, uniwersytety… Jak dla mnie jest to przede wszystkim sposób na zapełnienie dziury budżetowej. Wiadomo, jeśli właściciel jest odpowiedzialny i świadomy obowiązków, jakie nakłada na niego prawo, to z jego psem nie będzie problemów – będzie sprzątał kupy, wyprowadzał psa na smyczy/ w kagańcu, puszczał w miejscach do tego przeznaczonych. Niestety ‚niedźwiedzią przysługę’ psiarzom robią pseudo miłośnicy zwierząt, to oni kreują w społeczeństwie obraz zwierzolubów jako wszędobylskich i zaślepionych swoimi zwierzętami, którzy nie zwracają uwagi na inne regulacje prawne. Po za tym, opiekun psa z każdej strony jest ‚atakowany’ nakazami, zakazami, obowiązkami, oczywiście niektóre dobre, inne kuriozalne, ale nie do tego zmierzam. Chodzi o to, że gdyby ‚psiczłowiek’ stosowałby się do każdej tabliczki, każdego paragrafu, to w sumie nie miałby gdzie się ruszyć ze swoim psem (tu nie mogę wejść, tam nie pojadę, bo jest zakaz, tu nie mam jak przewieźć psa, tu nie mogę go puścić), a jak wiemy parki czy wybiegi dla psów to rzadkość 😉 Myślę, że pokutujące w społeczeństwie myślenie o psach zmienia się i prawo jest coraz bardziej udoskonalane, tak aby było korzystne nie tylko dla władz (czyt. kasa z mandatów), ale też dla samych właścicieli 😉

  • Wikson

    Bieżący temat miesiąca jest dość ciężkostrawny dla większości właścicieli czworonogów, również i dla mnie, jednak cieszę się, że został poruszony. Wiadomo, że każdy kto kocha swojego psa i traktuje go jak członka rodziny chciałby go zabierać ze sobą wszędzie, lecz właśnie przez takie zakazy jakie przedstawiono w numerze miesiąca im na to nie pozwalają. Akurat zakładanie kagańca i niespuszczanie ze smyczy swojego psa w miejscach publicznych to wydaję mi się że sprawa prosta i zrozumiała dla każdego, ale niestety nie wszyscy wiedzą , że po swoim czworonożnym przyjacielu trzeba też co nieco czasami sprzątnąć. Dlatego wydaję mi się, że jak każdy by sprzątał po swoim czworonogu, prowadził go na smyczy i zakładał mu kaganiec, takie zakazy były by unieważnione, bo co to za problem i dla kogo przejść się z psem po parku zachowując czystość i bezpieczeństwo innych. Za przesadę uważam to, że niektórzy ludzie którzy tworzą te zakazy myślą, że pies stanowi zagrożenie nawet jak grzecznie idzie przy swoim właścicielu w kagańcu i na smyczy. Jest to dość śmieszne i przykre jednocześnie, ale niestety jest to tak zwane „błędne koło” oni nigdy nie zrozumieją nas, a my nigdy nie zrozumiemy ich. Już nie muszę wspominać, że na pewno ci ludzie nie mają psów i nie wiedzą nawet jak to jest. W moim mieście w tym roku powstało Centrum Edukacji Przyrodniczej. Dla mnie to było dość istotne, że jeżeli w tym parku są różne zwierzątka, a park jest dość nowoczesny to można tam wejść z pieskiem, bo czemu by nie? 😉 Jednak kierując się w stronę wejścia do parku nawet nie zdążyłam popatrzeć na informator gdzie był znak, że z Psami wstęp wzbroniony, bo już ze swojej kanciapki wyszedł szybkim krokiem ochroniarz i uświadomił mi, że z pieskiem wejść tu nie mogę. Na szczęście był bardzo miły i poprosił mnie tylko o wyjście, ale to nie zmienia faktu, że i tak byłam oburzona tym faktem. Moim zdaniem to w ogóle nie trzyma się kupy, bo dlaczego latają sobie tam ptaszki pozamykane w klatkach, biegają w zagrodach konie, osły, kozy, kuce, a ja nie mogę wejść z psem w kagańcu na smyczy… Trzeba przyznać, że choć Polska pozwala już w niektórych miejscach przebywać z psami to i tak jest daleko daleko do tyłu w porównaniu do innych krajów, jednak niestety niektórych spraw nie da się zmienić, a ludzie nawet nie uwzględniają czegoś takiego, żeby zwierzęta miały więcej praw.

  • ciaudzia

    ciaudzia

    To twarde prawo, ale prawo. Nie raz zdarzają się sytuacje kontrowersyjne związane z prawem – czy to w sprawach „psich”, czy innych. Jednak cieszę się, że są osoby, które nie boją się postawić na swoim i zgłaszać sytuacji, które w jakiś sposób ograniczają właścicieli psów lub w jakiś sposób są niezgodne z prawem. Ja rozumiem, że nie każdy musi lubić psy. Poza tym bezpieczeństwo i zachowanie czystości przede wszystkim. Jednak po co robić zbędne zakazy, nakazy, głupie wymysły, które mijają się z psią naturą? Jakiś czas temu poruszyła mnie sprawa umieszczania tabliczek z zakazem wyprowadzania psów, które, jak się okazało, były stawiane wbrew prawu – nie można przecież ograniczać praw właścicieli psów! Sądzę, że minie jeszcze sporo czasu, zanim wszystkie pro-zwierzęce prawa zostaną uregulowane, jednak warto się o nie starać.

  • AgaiRa

    Ilovedog123

    Komentarz…Dziś przeczytałam, w nowym numerze „pp” dział pt.”temat miesiąca”. Czytałam go z wielkim zaciekawieniem, i rozmyślałam jak Rafil ucieszył by się, gdyby u nas w mieście, wybudowaliby tor agility. Ale mniejsza z tym, gdy przeczytałam, że w niektórych miastach otwarte są nowe miejsca gdzie mogą chodzić psy, bardzo się ucieszyłam. Nie jestem za tym, aby puszczać psy luzem po mieście, ale jeśli mamy zakazy wpuszczania lub wchodzenia z psami wystawione co 5metrów to nie każdemu chce się wychodzić zpsem na długie spacery. Wiedziałam, że w niektórych dużych miastach takich jak Warszawa jest zakaz wprowadzania psów w niektóre miejsca, ale nie wiedziałam nic om tym, że budują darmowe tory agility. To, że przed remontem np. w parku, psy miały wolny wstęp a po remoncie już nie, to myślę, że to nie jest już sprawiedliwe. Psy powinny mieć wstęp i do świeżo wyremontowanego parku jak i do zarośniętego lasu, tyle, że w parku, właściciel powinien trochę bardziej uważać na psa. Po to aby nie niszczył parkowych ławek itp. Powinien również jak zresztą w każdym miejscu sprzątac po swoim psie. Jedno z haseł reklamowych zachęcający do sprzątania po swoim psie brzmi tak „twój pies twoja kupa”, więc niech każdy sam wybierze czy chce sprzątać po swoim pupilu. Ucieszyłam się też gdy przeczytałam, że sądy nie zawsze są przeciw psą i to, że w tych miejscach gdzie wprowadzanie psa ez kagańca było zakazane, teraz sąd ten zakaz zniósł. Jednym słowem 10 „temat miesiąca” tego roku był badzo pozytywny i bardzo przez to mi się spodobał 😉 Odpow

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top