piątek, 18 sierpnia 2017

Co dziecko wiedzieć powinno. Wziąć psa na warsztat.

13 czerwca 2017 08:30 2 komentarzy

TMWARSZTATY2

Od potrzeby do realizacji

Godzinne warsztaty mijają w mgnieniu oka. Nie lada wyzwaniem jest opanowanie rozentuzjazmowanych dzieciaków. Pani Ania zna jednak świetny sposób na rozładowanie dziecięcej (oraz psiej) energii: – A teraz zabieramy psiaki na spacer! – zarządza. – Hura! – krzyczą dzieciaki i już za chwilę Tosia, Czacha oraz Mona mają założone obroże i smycze. – Co jeszcze należy zabrać na spacer z psem? – pyta doktor Maciej. – Woreczki na kupę! – odpowiadają rezolutne maluchy. Podczas wizyty u Uprzejmego Łosia niektóre dzieciaki po raz pierwszy w życiu mają okazję samodzielnie potrzymać psa na smyczy. Nie tylko sprawia im to przyjemność, ale też uczy, że pies to silne zwierzę. Nawet krótkonogiego Czachę niełatwo prowadzić.
Gdy gromada maluchów pod okiem rodziców zmierza w kierunku drzew (– Uważajcie, bo w tym lesie naprawdę można spotkać łosia…! – przestrzega z uśmiechem doktor Maciej), pani Ania opowiada o tym, jak narodził się pomysł zorganizowania warsztatów: – Znajomi rodzice dzieci z klasy Amelki zaczęli prosić nas o radę, co zrobić, gdy dziecko domaga się pieska – wyjaśnia Anna Budzińska. – Równocześnie do naszego gabinetu trafiali klienci szukający sensacji i pytali: „Co państwo polecają z bardziej oryginalnych zwierząt?”. Niestety, wiele zwierzaków kupuje się bezmyślnie. Trafiają w ręce dzieci, na przykład jako prezenty komunijne, a gdy się znudzą, wywozi się je w workach do lasu – mówi z przekąsem pani Anna. – Brakuje edukacji szkolnej, łatwo dostępnych źródeł informacji, jak opiekować się zwierzętami. Bo kogo mają się poradzić rodzice, kiedy ich dziecko chce mieć zwierzę? Przeciętny lekarz weterynarii nie ma czasu na udzielanie wskazówek, a w sklepie zoologicznym doradzą im coś, co akurat najlepiej się sprzedaje – zauważa pani Ania. Nie bez znaczenia jest fakt, że pracujący na uczelni Maciej Bekier ma doświadczenie konferencyjne, a zatem łatwość mówienia i występowania, a Anna Budzińska jest wykształconą pedagogicznie lektorką języków obcych. Postanowili zorganizować warsztaty „uświadamiające” dla przyszłych, małych i dużych, właścicieli zwierząt. Pierwsze zajęcia, przeprowadzone głównie dla znajomych, okazały się sukcesem. Ulegając namowom i prośbom, Anna i Maciej zdecydowali się zorganizować kolejne. Dziś pani Ania przyznaje, że trudno jej policzyć same „gabinetowe” spotkania, nie mówiąc już o wyjazdach. Oboje odwiedzają wiele placówek: przedszkola, szkoły i domy kultury, także szkołę specjalną w Helenowie, w której przebywają dzieci z porażeniem mózgowym, organizują również spotkania z osobami niewidomymi i psami przewodnikami.

Performans naukowy

Niespiesznie idziemy przez wiosenny las. Dzieciaki są pochłonięte pilnowaniem Czachy, Mony i Tosi. Zauważam, że zziajany mops, z racji przynależności rasowej pies o słabej kondycji, kończy spacer na rękach pana Macieja. Pytam, czy mopsik bierze udział w każdym pokazie. – O nie, na każdych warsztatach mamy inną psią obstawę – wyjaśnia Anna Budzińska. – Nabór prowadzimy wśród zaprzyjaźnionych czworonogów, które akurat przebywają w naszym domowym hoteliku dla zwierząt. Na warsztaty przychodzi sporo stałych bywalców, więc nie nudzą się, mając kontakt z różnymi psami. – Na nudę chyba nie możecie narzekać – uśmiecham się, bo przypominają mi się zaskakujące pytania zadawane przez dzieci. – Bynajmniej. Nasze zajęcia są niepowtarzalne, to rodzaj performansu naukowego – wyjaśnia pani Ania. – Poza tym zawsze dopasowujemy je do wieku i poziomu wiedzy odbiorców. Zbyt małe dzieci nie wytrzymują długiego gadania, nie potrafią skupić uwagi, dlatego więcej wynoszą z bezpośredniej zabawy z psem. Stykamy się z rozmaitymi dziećmi, bo jeździmy do szkół w różnych dzielnicach Warszawy. (Zapraszają nas także do Wołomina, Krakowa i Łodzi). Czasami zdarzają się bardzo świadome grupy, których wiedza nas zaskakuje.
Są to dzieci, które już mają zwierzę w rodzinie i potrafią na przykład cytować nazwy psich chorób, o których ich rodzice nie mają pojęcia – przyznaje Anna. – Zdarzają się też dziwne sytuacje, gdy jesteśmy zapraszani do jakiejś szkoły, ale… bez psów! Jak w takim razie mamy pokazać żywe zwierzę, pracę lekarza weterynarii, sposoby pielęgnacji i opieki nad psem? Nie chcemy używać tablic, rzutnika i prezentacji przygotowanej w power poincie. Rezygnujemy z komputera i internetu, bo w dzisiejszych czasach każdy może obejrzeć taki materiał w smartfonie i posłuchać porady na YouTube. Prawdziwą wartością jest możliwość spotkania się z żywym stworzeniem, dotknięcia, posłuchania, zanurzenia nosa w sierści. Dzięki takim zajęciom jak nasze, dzieci i ich rodzice przekonują się, że rada dana przez człowieka jest bardziej wartościowa niż ta wyszperana w internecie – podsumowuje pani Ania.

Odstraszanie czy uświadamianie?

– Nasze warsztaty mają już markę w środowisku branżowym – przyznaje Anna Budzińska. – Znajomi weterynarze z różnych regionów Polski dzwonią do Macieja i mówią: „Pomóżcie, klienci proszą nas o zorganizowanie zajęć o psach dla dzieci, dajcie nam parę wskazówek!” A my dobrze wiemy, że najczęstszym błędem, jaki popełniają prowadzący, jest to, że robią wykład jak dla dorosłych. Po dosłownie dwóch minutach maluchy kompletnie tracą zainteresowanie tematem. W Uprzejmym Łosiu staramy się uważnie słuchać i pytać dzieci. Zadajemy zagadki, karmimy zwierzaki, słowem, stawiamy na interakcję. I dlatego każde zajęcia są inne! Warto dodać, że w gruncie rzeczy zniechęcamy do brania czy kupowania zwierząt – mówi pani Ania. – Nie jesteśmy w tej kwestii ortodoksyjni, ale nie popieramy cyrków, ganimy pseudohodowle… Przede wszystkim uświadamiamy, jak to jest mieć psa w domu – podsumowuje.

Z sercem i z uśmiechem

Nasz edukacyjny spacer trwa już ponad godzinę i powoli ma się ku końcowi. Kolejną niespodzianką dla najmłodszych są odwiedziny w minizoo przy Centrum Rehabilitacji, Edukacji i Opieki Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w pobliskim Helenowie. Przy okazji Anna i Maciej wspominają najzabawniejsze momenty swojej pracy z dziećmi. – Kiedyś byliśmy w warszawskim zoo z cztero- czy pięciolatkami. Pytamy, czego absolutnie nie wolno w zoo rzucać? (Mieliśmy na myśli dokarmianie zwierząt). Wtem jeden z chłopców lekko zachrypniętym głosem Himilsbacha mówi: „Nie wolno rzucać petów!” – opowiada pani Ania. – Inne dziecko pytane, czym karmi się psy (a akurat trzymałam w dłoniach puszkę po kawie wypełnioną psią karmą), odpowiedziało: „Kawą”. Bywają też sytuacje, w których trudno nam zachować powagę albo sami nie wiemy, jak zareagować. Pewien bardzo wygadany i, wydawałoby się, śmiały ośmioletni chłopak zaczął szlochać na widok pluszowego misia zszywanego przez Macieja, który prezentował najprostsze zabiegi chirurgiczne. Dla chłopca był to wstrząs – przyznaje pedagog. – Dzieci nieustannie nas zaskakują, mają niebywałą wyobraźnię i pamięć. Pamiętają treści usłyszane na warsztatach nawet po pół roku! To pokazuje, że nasza praca ma sens – dodaje Maciej Bekier.
Tymczasem wyprawa z Uprzejmym Łosiem dobiega końca. Część uczestników wraca do domów, a część idzie na obiad do zaprzyjaźnionej z gabinetem naleśnikarni. Dzieci i psy są zmęczone długim spacerem, więc zasiadamy do obiadu. W ciepłej, niemal rodzinnej atmosferze dyskutujemy o zwierzętach i na koniec proszę Macieja i Annę o sformułowanie nadrzędnej idei, która przyświeca im w pracy: – Nazywamy się Uprzejmy Łoś i mamy taką dewizę: reprezentujemy prawa zwierząt, uprzejmie. Zależy nam na tym, aby wpajać przyszłym właścicielom zwierząt szacunek do nich już od najmłodszych lat. Nie chcemy, aby to była jakaś naukowa wiedza tajemna, dostępna tylko dla ludzi z branży. Takie zajęcia powinny odbywać się w każdej szkole. Bo z mądrych dzieci wyrastają odpowiedzialni dorośli – podsumowuje Maciej Bekier.

Pages →  1 2 3

Co dziecko wiedzieć powinno. Wziąć psa na warsztat. Reviewed by on . Od potrzeby do realizacji Godzinne warsztaty mijają w mgnieniu oka. Nie lada wyzwaniem jest opanowanie rozentuzjazmowanych dzieciaków. Pani Ania zna jednak świe Od potrzeby do realizacji Godzinne warsztaty mijają w mgnieniu oka. Nie lada wyzwaniem jest opanowanie rozentuzjazmowanych dzieciaków. Pani Ania zna jednak świe Rating: 0

komentarze (2)

  • Hiroya_oshizuko

    W niejednym kraju świata, aby mieć psa trzeba obowiązkowo odbyć kilkugodzinny kurs, na którym omawiane są m.in. potrzeby psycho-fizjologiczne, behawior, pielęgnacja psa. Kurs kończy się egzaminem sprawdzającym wiedzę. W Polsce nie ma takich przepisów. Trochę szkoda bo pewnie mniej zwierząt by cierpiało a osoby, które mają psa dbałyby o niego o wiele bardziej świadomie i zgodniej z „pieskością” zwierzaka. Warsztaty takie jak w Uprzejmym Łosiu są świetną alternatywą dla tych przepisowych kursów. Dzieci uczestniczące w zajęciach mają możliwość zrozumienia, że pies to nie kolejna interaktywna zabawka; że ma swoje potrzeby, może być chory, może się stresować. Wielu dorosłych również dowiaduje się istotnych spraw dotyczących opieki nad stworzeniem, z którym zamierzają przecież przeżyć kilkanaście lat swojego życia. Wszystko w atmosferze dobrej zabawy, która sprzyja przyswajaniu wiedzy z możliwością fizycznego obcowania z psami. To przeżycie, którego żadne z dzieci na pewno nie zapomni. I nawet jeśli okaże się, że z jakiś przyczyn w czasie swojego młodego życia nie będą mogły mieć psa to jestem przekonana, że wyrosną na odpowiedzialnych, świadomych i wrażliwych na krzywdę zwierząt dorosłych, których zwierzęta będą miały istny raj na ziemi, bo w końcu czym skorupka za młodu… Oby więcej takich inicjatyw!

  • Wedlowska

    Wedlowska

    Znaleźć idealnego pupila i jeszcze umieć się znim dobrze obchodzić… To trudne zadanie, ale nie niewykonalne. Nie musimy wszystkiego osiągnąć sami 😉 . Pomoc niosą szkoły i specjaliści przygotowani na każdą okazję. Jeśli w domu są dzieci, tym bardziej przydadzą się niezbędne rady i zalecenia osób, które się na tym znają. Zajęcia przedstawione w artykule udowadniają, że w przyjemny sposób dzieci i dorośli uczą się postępowania ze zwierzakiem. W konatkach międzygatunkowych pomagają niezbędne na zajęciach psy. Wszystko dzieje się w przyjaznej atmosferze sprzyjającej nauce. Czego chcieć więcej? Wystarczy chęć poznania czegoś nowego i wytrwałość w dążeniu do celu. Jeśli wszystko jest na miejscu, to nic nie jest niemożliwe 🙂 .

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top