niedziela, 20 sierpnia 2017

Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp

8 maja 2017 09:10 5 komentarzy

Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp

Obiegowe opinie o rasach zwykle „szufladkują” poszczególne psy  i przyczyniają się do powstawania stereotypów. I tak do policji nadają się tylko owczarki, do terapii labradory, a do agility border collie… Czas wyjść poza schemat, bo żaden pies nie jest przypisany do konkretnej aktywności. 

Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp

Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp

Na co dzień uczą się w gimnazjum lub liceum i gdy tylko wrócą ze szkoły, zaraz biegną z psami do ogrodu albo parku. Jeżdżą na zawody i seminaria, organizują wspólne treningi,  a całe kieszonkowe przeznaczają na nowe akcesoria, smakołyki i aporty. Profesjonalnie i z pasją uczą zwierzaki, których podobno nie da się wyszkolić. Dziewczęta, które opiekują się pieskami ozdobnymi twierdzą, że „miniaturki” nie są z natury rozkapryszone i złośliwe. Stają się takie, gdy ludzie rozpuszczają je zamiast szkolić. Przypadek yorka Syriusza czy chihuahua Jessie dowodzi, że nawet najtrudniejsze psie charakterki można utemperować podczas regularnych treningów. A co, jeśli mamy dużego, energicznego psa Północy, lecz nie widzimy się w roli maszera? Możemy poprzestać na dogtrekkingu albo pozwolić mu spróbować czegoś zupełnie nowego. Efekty mogą być zaskakujące!

Sportowa wersja yorka

Mają ognisty temperament, są zadziorne i pewne siebie. Odważnie informują swojego pana o niebezpieczeństwie, a nawet atakują zwierzęta większe od siebie. W przeszłości pracowały jako szczurołapy, dlatego są szybkie, waleczne i niestrudzone. O jakiej rasie mowa? O pinczerach, bulterierach? Nie, taki właśnie charakter mają yorkshire terriery, czyli pocieszne, słodkie yorki, które padły ofiarą własnej popularności. – Kiedy ludzie widzą mojego Syriusza, komentują: „O, jaki mały, słodki piesek”, i wyciągają ręce, by go pogłaskać – opowiada o swoim pupilu Natalia Kaszuba. – Zdarzają się też ludzie pytający: „A ten york to w ogóle jeszcze pies? Przecież to szczur najzwyklejszy, małe to to i szczekać nawet nie umie…”  – żali się Natalia. Kiedy w 2011 roku trafiło do niej szczenię yorka bez rodowodu, miała dwanaście lat i nie była przygotowana na przyjęcie psa (w dzieciństwie panicznie się ich bała). Zauważyła jednak, że piesek jest pojętny, chętnie się bawi i szybko uczy podstawowych komend. Praca z Syriuszem okazała się tak pasjonująca, że Natalia założyła fanpage na Facebooku, aby podzielić się z innymi swoimi wrażeniami. W internecie poznała wielu psiarzy z całej Polski, od których dowiedziała się, że profesjonalnie trenować można nawet „zabawkowe” psiaki. W przydomowym ogrodzie urządzała pupilowi regularne szkolenia. Dziś Syriusz zna 91 komend i sztuczek, potrafi między innymi wskakiwać Natalii na plecy, udawać martwego, pokazywać język, kłaniać się, trzymać w pysku najróżniejsze przedmioty, wycierać się łapami, odpowiadać szczeknięciem, ile ma lat i jeździć na deskorolce.  Przy okazji dziewczyna walczy ze stereotypami dotyczącymi yorków. – Założyłam blog, aby uświadamiać ludziom, jakie naprawdę są psy tej rasy – wyjaśnia. – Wielu ludzi sądzi, że york to szczur albo jakiś pluszak do torebki, a nie prawdziwy pies. A mój Syriusz, który w mig łapie wiele trików czy komend, to wojowniczy ninja: ma silny charakter, podobnie jak ja lubi mieć własne zdanie i czasem dochodzi między nami do konfliktów. Ale wystarczy trochę popracować i udaje się ujarzmić tego dzikiego zwierza. Wielkie ego i silna osobowość yorkshire terrierów bywa uciążliwa, jednak dla osoby energicznej i kochającej wyzwania to duży plus – przyznaje dziewczyna. Dziś Natalia prowadzi popularny blog NieTakiYorkStraszny.blogspot.com, kanał na YouTubie, fanpage, recenzuje psie produkty i uchodzi za wzór dla wielu właścicieli yorków, którzy chcieliby wykorzystać ich wrodzony potencjał. Niestety mieszka w takim miejscu, że nie może trenować wspólnie z innymi psiarzami „w realu”. W jej okolicy brakuje także klubów czy szkół dla czworonogów, dlatego zastanawia się, czy w przyszłości nie zostać trenerką i nie założyć ośrodka szkoleniowego dla psów. – Przez dłuższy czas nie mogłam znaleźć sobie hobby. Gdy zaczęłam pracować z Syriuszem, blogować i robić zdjęcia, to wszystko stało się moją wielką pasją. Zaraziłam nią także rodzinę i przyjaciół, którzy chętnie mi pomagają przy kręceniu filmików czy wykonywaniu sztuczek – cieszy się Natalia. – W przyszłości chciałabym mieć również większego psa, ponieważ z Syriuszem – ze względu na jego rozmiar – nie możemy wszystkiego wypróbować.

Pages →  1 2 3 4 5

Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp Reviewed by on . Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp Obiegowe opinie o rasach zwykle „szufladkują” poszczególne psy  i przyczyniają się do powstawania stereotypów. I tak do p Aktywne inaczej. Bzik kontra stereotyp Obiegowe opinie o rasach zwykle „szufladkują” poszczególne psy  i przyczyniają się do powstawania stereotypów. I tak do p Rating: 0

komentarze (5)

  • Huskylove

    Huskylove

    Artykuł przeczytałam z zapartym tchem i całkowicie się z nim zgadzam. Sama mam charta, a na temat tych psów krąży wiele stereotypów. Najczęstszy z nich: charty są „głupie”, nie da się ich niczego nauczyć. To mit! Charty są niezwykle inteligentne, ale też niezależne i uparte. Często nudzą się powtarzaniem ćwiczeń, dlatego szkolenie musi być dobrze zaplanowane, ciekawe, oparte na nagrodach, przeplatane zabawą. Wyszkolenie charta jest możliwe, wystarczy tylko trochę się postarać i znaleźć z psem wspólny język. Pisałam, że charty są „niezależne i uparte”. To prawda, ale z drugiej strony odpowiednio wyszkolone stają się spokojne i zrównoważone, jak najbardziej nadają się na dogoterapeutów! Za przykład może posłużyć opisana w artykule borzojka Raisa. Piękna, łagodna psina. 😉 W artykule była również mowa o psach ras małych. Wiele osób twierdzi, że nie nadają się one do sportów. Mam wrażenie, że najbardziej krytykowane są yorki. A przecież to teriery z krwi i kości, nie słodkie maskotki! Odważne, energiczne i chętne do współpracy z człowiekiem yorkshire terriery z łatwością odnajdują się w sportach i uczą wielu sztuczek (o ile nie są rozpieszczane i traktowane jak zabawki!). Podobnie inne psiaki miniaturki. Chihuahua Jessie, maltanka Fruzia czy york Syriusz są żywymi dowodami na to, że małe nie znaczy gorsze! Z ciekawością przeczytałam też o husky Atomie, uprawiającym agility, a chyba najbardziej zaintrygował mnie Limon, pies w typie malamuta, który wspaniale radzi sobie w pasieniu i obedience. Podziwiam właścicielkę, która świetnie wykorzystała potencjał swojego białego psa Północy. 🙂 Jessie, Atom czy Syriusz nie są jedynymi przypadkami psów „aktywnych inaczej”. Takich pupili jest wiele więcej, cieszę się, że powstał artykuł im poświęcony. Właśnie na coś takiego czekałam! Wrześniowy temat miesiąca przełamuje stereotypy! Bardzo dziękuję redakcji za poruszenie tak ważnego tematu. Mam nadzieję, że zachęci wielu psiarzy do aktywności ze swoimi psami, którzy w pełni wykorzystają ich potencjał i przestaną patrzeć na psy miniaturki jak na milusie przytulanki, na psy Północy jako na zwierzęta świetnie sprawdzające się wyłącznie w sportach zaprzęgowych, a na charty jak na dzikie torpedy nie do okiełzania. 😉 Pozdrawiam.

  • AgaiRa

    Ilovedog123

    Najważniejsze jest jak będziemy wychowywać szczeniaka, ja jednak przeczytałam w książce Anny Biziorek „Szkolenie psa” (czy jakoś tak) że gdy gonimy psa, żeby odebrać mu ulubioną zabawkę będzie trudno a wręcz niemożliwie nauczyć go aportowania.Ja rok temu wiedziałam tyle o psach co nic, czyli to, że piją wodę i jedzą ziemniaki, kości i mleko.A karma najlepiej pedigree droższa parę złotych to i pewnie lepsza.Dzisiaj Rafil bezbłędnie aportuje, zna ponad 14 sztuczek i podstawowych komend. A karmiony jest dietą BARW.Myślę więc, że i mops może chodzić na nieco dłuższe spacery a york zmienić się z kanapowca na sportowca i uprawiać chociażby obi albo nawet mini agility .Kundelki też nie muszą żyć w schroniskach bo przecież kundelek jest jak pudelek, a pudelka każdy by pewnie chciał więc dlaczego nikt nie chce kundelków? 😉 Każdy sport jest dla każdego psa.Kiedyś Yorki były wykorzystywane do „łowienia” szczurów więc dlaczego w dzisiejszych czach mają być kanapowcami? Spotkałam kiedyś listonoszkę właśnie z labladorem i spytałam się po co jej właściwie pies ?Odpowiedziała, że roznosi listy.Po chwili listonoszka podeszła do jakiś drzwi wyjęła list z torby i podała labladorowi, biszkopt bo tak nazywał się ten pies listonosz, chwycił list delikatnie w zęby i podbiegł do drzwi a listonoszka zapukała gdy jakiś starszy pan otworzył drzwi, biszkopt podał list starszemu panu.A więc jest przykład ,że labldory nie tylko zajmują się dogoterapią ale też roznoszeniem listów 😉

  • alou

    alou

    W obecnych czasach stawia się na ułatwienia. Zakupy przez internet, ruchome schody, zautomatyzowane życie codzienne. Przez to często właściciele psów stawiają na coś już naturalnego – na wygodę. Wszyscy, którzy z psem ćwiczą jakiś sport (również amatorsko), sztuczki, jeżdżą na seminaria. muszą wymusić na sobie pewną dyscyplinę, ów brak wygody, chęć pracy z psem. Trudniej jest, gdy trzeba jeszcze przebić się przez wszystkie stereotypy. „Pies do towarzystwa” ma nagle stać się sportowym? Absurd! A jednak da się, wbrew szufladkowaniu, wyjść poza schemat. Biję pokłony przed wszystkimi, którzy nie posiadają typowych ras do pracy i sportu, a mimo to idzie im fantastycznie. Świetnymi przykładami są właśnie pary przywołane w artykule. Sama z moją schroniskową suczką ćwiczę sztuczki, a choć daleko nam do doskonałości, widzę spore postępy. Czy było łatwo? Nie. Ale tym większa radość, gdy się w końcu uda! Za każdym razem, gdy jestem na psich zawodach (czy to DCDC czy DG) kibicuję oczywiście wszystkim zawodnikom, ale najbardziej psiakom ras, wydawało by się, zupełnie nie kojarzących się z danym sportem. Uwielbiam, gdy na ringu stają kundelki – pokazują, że tak – można! Z tego co widzę, od jakiegoś czasu spora ilość właścicieli psów zaczyna robić pierwsze kroki w stronę psich sportów – brawo! Ale najważniejsze jest jednak zdrowie pupila: wśród sportowców amatorów – gwiazdorów, najczęstszym błędem jest nieodpowiednia wysokość stacjonat bez rozgrzewki, a „trenerzy” często źle znoszą krytykę. Trzema łamać stereotypy, bo każdy pies, bez względu na rozmiar, rasę czy wiek, może ćwiczyć. Wystarczy chęć pracy ze swoim psim przyjacielem, odrobinę wolnego czasu i cierpliwość. Sportów jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie – warto spróbować! 😉

  • Mini

    Mini

    Stereotypy spotykamy każdego dnia i w niektóre nawet wierzymy. Są rasy mądrzejsze i „głupsze”. Ale to od nas zależy co z pieska wyrośnie. Nawet z rasy uznawanej za niemądrą można wychować mądre zwierzęcie. To zależy od naszej motywacji, ambicji, czasu, chęci. Wiadomo że aktywność jest zdrowa dla wszystkich więc , takie zajęcie jest dobre dla ogółu i nas i psa. Szufladkowanie nić tu nie da to jest przykrywka lenistwa właściela któremu się nie chce ćwiczyć. Próbować każdy może! Może moim psom nie idzie z obi ale z agility już tak, może nie wszystkie psy są do wszystkiego stworzone ale napewno po próbach coś im przypasuje. Nawet zwierzęta oporne da się ćwiczyć, czasu więcej zejdzie ale cóź. Nie jest łatwe trenowanie bo nie jest nie oszukujmy się lecz naprawdę warto! Ja nawet mam bloga (a raczej miałam bo zawiesiłam gdyż czasu mi nie starczyło a treningi robią się coraz intensywniejsze).Była to przygoda wspaniała i każdemu to polecę! Dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy, mogłam wymieniać zdania z innymi na dany temat. Nawet jeśli nie masz bloga to czytanie to też przyjemność. Lecz jeśli masz psa jak ja F. mini to radzę iść do weterynarza po fachową poradę. Na początku sesje małe z obowiązkową rozgrzewką do coraz trudniejszych rzeczy. Radzę nie wymagać za dużo bo wysiłek ponad możliwośći może się o wiele gorzej skończyć niż myślimy/Ula

  • Aniaa808

    Zdrowy tryb życia jest ważny zarówno dla nas, jak i dla naszych czworonogów. Nie powinno się dyskryminować i szufladkować ras, bo żaden pies nie jest przypisany do danej aktywności. Owszem, są zwierzęta, które troszeczkę bardziej nadają się do określonych czynności, ale kto powiedział, że inne też nie mogą spróbować? Wszystko zależy od zaangażowanie właściciela oraz jego pupila. Przecież tu nie chodzi o konkurencję, tylko o zaciśnianie więzi, wspólne spędzanie czasu i zabawę! Dobrym tego przykładem są zgrane pary ukazane w temacie miesiąca. Udowadniają one, że nawet najtrudniejsze psie charakterki można utemperować podczas regularnych treningów. Niektóre dziewczyny dostały w młodym wieku czworonoga rasy miniaturowej, który miał służyć wyłącznie do zabawy. W porę jednak zorientowały się, że niewłaściwie wykorzystywały jego energię. Wtedy zaczyna się naprawdę ważna sprawa – wprowadzenie do sportu i treningi. Potem okazuje się to wielką przyjemnością, jak i pasją dla obu stron. Jeśli się posiada czas i chęć, warto wtedy założyć dla naszego ulubieńca FanPage’a lub bloga, gdzie będzie można dzielić się z innymi postępami, osiągnięciami oraz zachęcać do aktywnego trybu życia. Istnieje również kolejna zaleta tej czynności – można wymieniać się doświadczeniami z psiarzami, dzięki czemu rozszerzamy swoją wiedzę. Zanim jednak zaczniemy uprawiać sport z naszym miniaturowym ulubieńcem, należy zapytać weterynarza o zdanie, bo nie każda aktywność fizyczna idzie w parze z określoną budową ciała. Nawet jeśli specjalista się zgodzi, musimy zawsze pamiętać o niezbędnej przed każdym treningiem rozgrzewce, w celu uniknięcia kontuzji. Nie wymagajmy od psa wysiłku ponad jego możliwości!

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top