reklama

reklama

Kochamy nasze pieski przez całe ich życie. Gdy są grzeczne i gdy rozrabiają, gdy kładą nam głowę na kolanach i gdy pogryzą nam buty. Niestety często te kochane i uwielbiane odchodzą od nas, chorują bądź po prostu dochodzą już do kresu swoich dni. Przenoszą się do krainy szczęśliwości, gdzie ogonki merdają im wesoło całe dnie. Ich wspomnienie żyje ciągle w naszych sercach. Podziel się nim i uwiecznij tutaj swojego najwierniejszego przyjaciela.

Aby dodać nowy wpis, musisz się zalogować na klubie.



A przedtem była Brendziocha... | 2010-03-09 04:45:13
1 1 1
1

Bokserka-seniorka.Była najlepszą towarzyszką i przyjaciółką.Taką do kochania i przytulania.Zachorowała znienacka.Gdy dorazne leczenie nie pomogło,dostała zastrzyk po którym wyruszyła w podróż w jedną stronę...Niepowetowana strata.

Autor: Stella189
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Lusia... | 2010-03-08 03:40:16
1 1 1
1

Krótko była u nas.Była starszą suczką ale takiego fajnego pieska już mieć nie będę,przechodziła z rąk do rąk zanim do nas trafiła.Miała malutki wzrost ale wielkie serduszko.Kochała wszystkich i wszystko.Gdybym wierzyła w reinkarnację to pewnie życzyłabym sobie aby sie ponownie odrodziła.Niestety,to niemożliwe...

Autor: Stella189
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Nowy wpis | 2010-03-06 04:07:59
1 1 1
1

mój piesek wyskoczył z ciągnika prosto pod koło i zmarł za godzinę

Autor: kasia999
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [1]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Majki... K.C | 2010-03-02 11:00:37
1 1 1
1

Opowiem wam historie .. ;(
O moim najlepszym przyjaielu.. który odeszedł 28.02.10r. ..;(
Był to najgorsz dzień w moim życiu ..! Była to najzwyklejsza niedziela .. miałam jechać na imieniny do wója .. ale nagle zadzwoniła kumpela i zapytała "czy jest gdzieś obok mnie Majki(mój pupilek) Odpowiedziałam że "Nie"czułam że jest coś nie tak... Kumpela powiedziała "To wyjdźna dwór" wyszłam i szyliśmy powiedziała mi że jak jechała do kościoła widziała czarnego rozjechanego pieska.. wiedziałam  juz że to mój Majki .. ;( Ale niechciałam isć zobaczyć ten widok wiec pojechałam na imieniny sprawdzając po droże czy to majhki okazało się że tak..;( I od tego czasu każdy wieczór mam przepłakany .. Bo to był mój najlepszy przyjaciel ... Zastanawiam się dlaczego to on.. ..;( MaJki... Pamiętam o Tobie cały czas .. KOchAm Cię.. ! I nikt nigdy nie zastąpi Ciebie ... ! Choć będe miała innego pieska .. Ty będziesz moim najlepszym przyjacielem .. !!

Kocham Cie ...!!!

Autor: Becia13
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [4]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
MAX | 2010-02-27 04:11:15
1 1 1
1

Roku 2009 w maju odszedł muj psiak o imieniu Max.Niewiem dlaczego odszedł ale wiem ze czasami miał problemy ze zdrowiem.Był to Golden Retriewer i miał ok.1,5roku.Strasznie go kochałem.Teraz terz mam Goldena i tez sie nazywa Max ale tamten był wyjątkowy.To nie był zwykły pies,rozumiał czego od niego oczekuje i zawsze mnie słuchał tylko czasami rozrabiał.Dzień przed jego odejsciem zaczął wymiotować i niewychodził z budy.Gdy wyszłem na dwór on na mnie spojrzał błagalnym wzrokiem a ja wtedy pomyślałem przez chwile że on umiera ale potem mówie sobie co ja gadam.To moja winaże odszedł bo to ja nie zwróciłem uwagi gdy był hory i gdy na mnie patrzał.Oddał bym życie by on dalej żył.Zawsze mi wiernie towarzyszył.Ale wiem że Maxiu jest ciągle ze mną.Wiedzcie ze gdy pisałem ten text zaczeły mi lecieć łzy.:((

Autor: Max1092
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [8]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Soniu... | 2010-02-26 09:15:39
1 1 1
1

4 września odeszła moja kochana Sonia. Miała około 8 lat. Miała jakiś guz lub wrzód.

Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że przeżyjesz. Nigdy nie zapomnę, jak razem biegałyśmy i grałyśmy w piłkę, jak się bawiłyśmy. Tak pięknie szczekałaś. Ale miałaś już swoje lata i byłaś chora. Smutno mi, kiedy o tobie myślę. Ale dobrze, że nie cierpiałaś. Byłaś taka piękna. Bardzo za tobą tęsknię.

Chcę też pożegnać córkę Sonii, Bynię, która uciekła w maju. Wybiegła przez otwartą furkę. Także bardzo za tobą tęsknię.

Ale teraz mam córkę Byni a wnuczkę Sonii, Korę, która jest bardzo wierna i przyjacielska. Bardzo ją kocham, a ona mnie.

Soniu, Byniu Bardzo was kocham i nigdy was nie zapomnę. Mam nadzieję, że dobrze wam w krainie psiej szczęśliwości i że mnie pamiętacie. Ja z Korą tęsknimy za wami i wierzymy, że nas obserwujecie i że kiedyś się spotkamy.

BARDZO WAS KOCHAM!!!!

Autor: Kari9
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [1]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Sarka.... | 2010-02-25 08:47:11
1 1 1
1

To bylo w sylwestra 2009 roku.Wtedy właśnie moja suczka usiadła i nie mogła wstać. Pojechaliśmy do weterynarza dostała 2 zastrzyki i nic poza tym. Następnego dnia nic nie jadła wymiotowała. Pojechaliśmy z nią do kliniki na USG. Okazało się że ma raka. Następnego dnia miała operacje bardzo chciałam by żyła gdyż szanse na wyleczenie były minimalne.Nagle zadzwonił telefon. To był weterynarz powiedział że nie udało się uratować Sary i może ją wybudzić z narkozy ale jeszcze bardziej będzie się męczyć. Zdecydowaliśmy że nie ma sensu a ja się załamałam... W szkole o niczym innym nie myślałam jak o Sarze. Bardzo za nia tesknię. Ten rok zaczął się dla mnie fatalnie. Sarka zdechła 02.01.10

Autor: Loleczka
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [2]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Mój chomiki szafir. | 2010-02-24 10:06:30
1 1 1
1

To było straszne.

Pewnego dnia kiedy miałam 16 lat mojemu chomikowi szafirowi zaczeła mu się otwierać rana zadzwoniłam do weterynarza on dał mu 2 zastrzyki i spirytus na łapę.

Na drugi dzień z szafirem było ciężko miał zaropiałe oczy nagle zaczoł robić kupę niestety przez odbyt wypadło mu jelito kiedy skończył nagle dostał krwotoku wymiotował krwią zwinoł się w kłębek zaczoł piszczeć stękać i spociło mu się futro nagle zdechł :cry: .

P.S Szafir miał chorobę mokrego ogona i tułowia :( .

 

Autor: harpinia
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [8]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Iwan ten zarniony... | 2010-02-22 10:27:35
1 1 1
1

Chciałam wam opowiedzieć historie mojego psa, psa którego zapamiętam na zawszę... Iwan był Owczarkiem Rosyjskim (BORZOJ). Iwanek został odebrany swojemu pierwszemu właścicielowi który o niego wogóle nie dbał! Zamiast chodzić z nim na smycz bił GO, był wygłodzony, zaniedbany, zamiast pięknej miękkjej falowanej siersci miał jeden wielki ,,kłak". Gdy go zobaczyłam myślałam że się załamie. Mam powiedziała że zabrali Go w ostatniej chwili, ponieważ Jego pierwszy właściciel miał zamier właśnie wziąść Go do lasu i zaszczelić... Na szczęście dojechali na czas! Iwan był strasznie grożny nie dawał nikomu się pogłaskać, lecz zrobił wyjatek dla mnie! Cały dzień się świetnie  się bawiliśmy! Wiczorem był gril. Nagle gdy miałam zamiar Go pomgłaskać... on ugryzł mnie zaledwie centymetr od oka. Pomyście co by było gdyby ugryzł trochę wyżej, zapenie już bym nie widziała na to oko. Na stempnego dnie gdy szłam na rzekę (mieszkam na wsi, a tam wszystkie dzieci na wakcjach pływają w Rzece), mam chciała Go też zabrać. Do rzeki mamy zaledwie jakieś 30-60m. Pogryzł jej całe ręce(blizny ma do tej pory). Bo jak wcześniej wspominałam nie umiał chdzić na smycz i miał nie miłe wspomnienia związany z nią. Gdy wieczem oglądałam u siebie w pokoju bajkę, usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Okazało się, że to moji rodzice, a co naj gorsze nie było przy nich Iwana. Mama powiedziała mi że musieli Go uspić!!!!

Ten dzień zapamiętam do końca życia....

Iwan mój koffany...

Miał tylko 10 misięcy....

Ale to nie jego wina...

Tylko jego pierwszego właściciela...

To przez niego nie czuje jego przyjaznego pyska na nogach...

Niestey...

Nikomu tego nie życze...

Nawet największemu wrogowi....

Kc. Iwanku!!!

    

Autor: snoopy11
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [2]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Iwan ten zarniony... | 2010-02-22 10:26:08
1 1 1
1

Chciałam wam opowiedzieć historie mojego psa, psa którego zapamiętam na zawszę... Iwan był Owczarkiem Rosyjskim (BORZOJ). Iwanek został odebrany swojemu pierwszemu właścicielowi który o niego wogóle nie dbał! Zamiast chodzić z nim na smycz bił GO, był wygłodzony, zaniedbany, zamiast pięknej miękkjej falowanej siersci miał jeden wielki ,,kłak". Gdy go zobaczyłam myślałam że się załamie. Mam powiedziała że zabrali Go w ostatniej chwili, ponieważ Jego pierwszy właściciel miał zamier właśnie wziąść Go do lasu i zaszczelić... Na szczęście dojechali na czas! Iwan był strasznie grożny nie dawał nikomu się pogłaskać, lecz zrobił wyjatek dla mnie! Cały dzień się świetnie  się bawiliśmy! Wiczorem był gril. Nagle gdy miałam zamiar Go pomgłaskać... on ugryzł mnie zaledwie centymetr od oka. Pomyście co by było gdyby ugryzł trochę wyżej, zapenie już bym nie widziała na to oko. Na stempnego dnie gdy szłam na rzekę (mieszkam na wsi, a tam wszystkie dzieci na wakcjach pływają w Rzece), mam chciała Go też zabrać. Do rzeki mamy zaledwie jakieś 30-60m. Pogryzł jej całe ręce(blizny ma do tej pory). Bo jak wcześniej wspominałam nie umiał chdzić na smycz i miał nie miłe wspomnienia związany z nią. Gdy wieczem oglądałam u siebie w pokoju bajkę, usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Okazało się, że to moji rodzice, a co naj gorsze nie było przy nich Iwana. Mama powiedziała mi że musieli Go uspić!!!!

Ten dzień zapamiętam do końca życia....

Iwan mój koffany...

Miał tylko 10 misięcy....

Ale to nie jego wina...

Tylko jego pierwszego właściciela...

To przez niego nie czuje jego przyjaznego pyska na nogach...

Niestey...

Nikomu tego nie życze...

Nawet największemu wrogowi....

Kc. Iwanku!!!

    

Autor: snoopy11
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1

Następne wpisy »



(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl