reklama

reklama

reklama

reklama

reklama

Kochamy nasze pieski przez całe ich życie. Gdy są grzeczne i gdy rozrabiają, gdy kładą nam głowę na kolanach i gdy pogryzą nam buty. Niestety często te kochane i uwielbiane odchodzą od nas, chorują bądź po prostu dochodzą już do kresu swoich dni. Przenoszą się do krainy szczęśliwości, gdzie ogonki merdają im wesoło całe dnie. Ich wspomnienie żyje ciągle w naszych sercach. Podziel się nim i uwiecznij tutaj swojego najwierniejszego przyjaciela.

Aby dodać nowy wpis, musisz się zalogować na klubie.



... | 2010-08-31 05:22:57
1 1 1
1

ja wierze ze psy maja dusze i ten tęczowy most jest ale ty mozesz sądzić inaczej nie mówie Ci: wierz że pies ma duszę! albo: ten teczowy most jest i ty tez maz myśleć że jest! ale poprostu myśle inaczej i mam cos bardziej smutniejszego od Sarci...współczuję Ci ale ja mam taka historię: moje psy poumierały z różnych powodów: sąsiad otrół, ze starości zagryziony ale te wszystkie psy są pochowane za wielkim murem mojej działki...a tam dalej budują wciąż nowe domu i boję się iż zbudują dom na miejscu tych psów...a co jeżeli je wykopią? smutne zobacze je ale inne bedzie mi przykro ponieważ nie tylko tam są psy ale ja zawsze tam puszczam latawiec i się bawie i to bedzie brak szacunku!:(

Autor: kuna85
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Co bedzie gdy .......? | 2010-08-31 00:42:07
1 1 1
1

Czytajac posty czytelników płakałam a zwłaszcza o Sarci pieknie mówiesz o swoim zwierzaku . Gdy umierają psy które znam od dłuższego czasu płacze i niemoge sie opanować . Pisałm juz kiedys o Flopie  pewnie mój kochany kundelek juz nie zyje ale choć już mineło 7 lat codzienie o nim pamiętam i czasami po cichutku płacze. Czytając dzisiaj posty zaczełam sie zastanawiać jak będzie wyglądało moje życie bez mojej suni Heki .  Na samom myśl o .... sami wiecie chyba czym łzy napływają mi do oczu . wstąpiłam też na bloga i pewien człek napisał że psy nie mają duszy i tęczowy most nie istnieje ja uważam że to nieprawda a jak wy sądzicie??????

Autor: psiara2010
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
nie martwcie się! | 2010-08-30 16:02:26
1 1 1
1

choć jestem mała i tyle mi juz psów umarło...:( to i tak jest zawsze przy mnie każdy z psów i gdy naprzykład mój pies umarł a umiał otwierac doskonale furtki to i teraz jest! gdy ja nie umiem czasem otworzyć furtki...to on mi pomaga! Epos jest przy mnie i mi pomoże tak jak i na ziemi to robił tak i teraz! jeśli więc i twój pies posiadał zdolności z którymi ty sobie nie potrafisz poradzić...to on jest tu tuż przy Tobie i Ci pomaga np: otworzyć furtkę, uleczyć ranę...(polizać) oni w ten sposób Ci pokazują że są przy Tobie:)

Autor: kuna85
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Epos, Kajtek, Rex pierwszy... | 2010-08-30 08:07:16
1 1 1
1

Epos:

inteligentny pies sam otwierał furtki łapką najwięwkszy ze wszystkich psów jakich tylko miałam...juz dawno nie żyje...:(

Kajtek:

Kajtek za bardzo szczekał i sąsiad w końcu go czymś otruł...i zginął:(

Rex:

Rex ulubieniec mojego brata zginął gdy żył Epos zawsze sie razem bawiły lecz niestety Rex zawsze zaczynał kłutniei w końcu Epos go zagryzł na śmierć..:(

Autor: kuna85
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Moja Sarenka kochana:((( | 2010-08-30 06:50:35
1 1 1
1

Moja Niusia kochana.... tak zawsze mówiłam do mojej 18 -letniej SARCI,

Odeszła 28.08.2010 r. - była ciężko chora, wet. nie dał nam już zadnych szans

:((( powiedział że cierpi, więc podjęłam decyzję by odeszła od Nas w spokoju.....

Nie mogę się z tym pogodzić:((( była moim maleństwem. Nie czuję się z tym dobrze, choć myśl że mała cierpi nie dawała mi też spokoju.

Była piękną malutką psinką, moją kochaną Sarcią, od zawsze ze mną...Wiem, że już nie cierpi i jest w tym lepszym świecie, pewnie biega po trawce i merda ogonkiem.... Bardzo za nią tęsknię:((( nie mogę sobie z tym poradzić, ta pustka, myśl, że jej juz nie ma jest nie dozniesienia:( wiem, ze muszę pozwolić odejść jej na ten lepszy swiat....

Kocham Cię Moja Malutka...zawsze tak było i nadal będzie.....zostaniesz na zawsze w naszych serduszkach, śpij spokojnie Sarciu**** Zawsze twoja M.

Autor: Sareneczka18
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [1]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
bury kundelek Czenek | 2010-08-28 02:11:09
1 1 1
1

Miał zaledwie 3 miesiące.Został znaleziony w polach. Był u mnie 3 tygodnie. Zmarł dzisiaj nad ranem pomiędzy 5-7 rano. :(

Miał takie śliczne oczka :( Nigdy go nie zapomne ;(

Autor: Czenkowa
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [2]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
rudy kundelek Dinek/Dino | 2010-08-26 01:52:37
1 1 1
1

Chyba czas na Dinki - już czytam o 3piesku, który zostawił swoją rodzinę o imieniu Dino

Mój Dinulek odszedł od nas 23 sierpnia. Miał chore serduszko i przez 2 tygodnie leżał tylko - nic nie chciał jeść ani pić. Postanowiliśmy skrócić mu męczarnie. Teraz my się męczymy bez niego. Nasz rudy tłuścioszek odszedł : (
Tęsknimy i chyba już nigdy tęsknić nie przestaniemy. Był wspaniałym pieskiem.
Tyle wspomnień teraz zostało. Mam nadzieję, że biega szczęśliwy i zdrowy za TM.

Autor: paulix_22
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
po dwóch miesiącach | 2010-08-22 04:57:56
1 1 1
1

nie wiem, co się ze mną dzieje... tęsknię za Dinem jak nigdy, płaczę bardziej i częściej, niż kiedy umarł. wszystko mi go przypomina... niedokładnie schowane przez moją mamę miski; posłanie, które nadal nim pachnie; zarośnięta już buda, bo nikt teraz o nią nie dba; nawet ściana w przedpokoju, zabrudzona przy podłodze przez jego ocieranie się. wczoraj powrót do domu strasznie mnie bolał, był pusty bez niego. tak cholernie chciałabym, żeby był przy mnie. wiedział, kiedy jest mi źle i pocieszał w cudowny sposób, chociaż wtedy o tym nie wiedziałam. był taką słodką, rudą odskocznią od problemów. nie doceniałam jego obecności. ale tak to już bywa... bardzo żałuję, że nie miałam dla niego czasu, kiedy był jeszcze zdrowy i chciał się bawic. twierdziłam, że jest jeszcze czas i zrobię to potem. nic bardziej mylnego. jest już za późno i zostały mi tylko wyrzuty sumienia. jest mi beznadziejnie. miałam wrażenie, że będzie żył wiecznie, że nigdy nie odejdzie. przynajmniej na pewno nie teraz, nie w tak młodym wieku. to wszystko jest tak niesprawiedliwe...

Autor: Roseshh
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [1]: zobacz | dodaj
1
1 1 1
1 1 1
po dwóch miesiącach | 2010-08-22 04:48:21
1 1 1
1

nie wiem, co się ze mną dzieje... tęsknię za Dinem jak nigdy, płaczę bardziej i częściej, niż kiedy umarł. wszystko mi go przypomina... niedokładnie schowane przez moją mamę miski; posłanie, które nadal nim pachnie; zarośnięta już buda, bo nikt teraz o nią nie dba; nawet ściana w przedpokoju, zabrudzona przy podłodze przez jego ocieranie się. wczoraj powrót do domu strasznie mnie bolał, był pusty bez niego. tak cholernie chciałabym, żeby był przy mnie. wiedział, kiedy jest mi źle i pocieszał w cudowny sposób, chociaż wtedy o tym nie wiedziałam. był taką słodką, rudą odskocznią od problemów. nie doceniałam jego obecności. ale tak to już bywa... bardzo żałuję, że nie miałam dla niego czasu, kiedy był jeszcze zdrowy i chciał się bawic. twierdziłam, że jest jeszcze czas i zrobię to potem. nic bardziej mylnego. jest już za późno i zostały mi tylko wyrzuty sumienia. jest mi beznadziejnie. miałam wrażenie, że będzie żył wiecznie, że nigdy nie odejdzie. przynajmniej na pewno nie teraz, nie w tak młodym wieku. to wszystko jest tak niesprawiedliwe...

Autor: Roseshh
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1
Jesteś w lepszym świecie,bez cierpienia i łez... | 2010-08-21 07:26:36
1 1 1
1

Niedawno na żółtaczkę zmarła moja kochana pupilka, strasznie cierpiała.Podczas jej ostatniej nocy strasznie dyszała, leżała bez ruchu czasem tylko podrywając się na nogi przy czym wydawała dzwięk podobny do ludzkiego krzyku, chciałam dzwonić po weterynarza ale nie było już dla niej ratunku.

A miała tylko 2 lata,śliczna czarna cocker spanielka angielska-Sonia.Mamy wyprowadzić się do Szkocji z powodu pewnych problemów... ona miała jechać z nami i wtedy zaczęły się komplikacje, na początku był problem z paszportem i już myślałam że jej nie zabierzemy, że będę musiała oddać ją obcej osobie, ale rodzina zgodziła się ja przygarnąć so czasu aż dostanie paszport i po nią przylecimy, i nagle pojawił się drugi problem, kleszcz przez którego zachorowała na zółtaczkę. Weterynarze odsyłali nas do coraz to nowyh klinik, pobrano jej krew i do dziś nie otrzymałam wyników, czy to w 100% była żółtaczka, bo tam też robili jakieś problemy, wszystko komplikowali (niewiem dokładnie o co chodziło, bo mama rozmawiała z nimi przez telefon). Jeżdziłam autobusami po weterynarzach szukając pomocy ale nikt nie chciał się tym zająć.

29 lipiec, około drugiej godziny jęki ucichły, to był koniec, odeszła a ja do dziś nie mogę w to uwierzyć, że mojej nieustannie merdającej ogonem, psiej przyjaciółki już niema.

 

                           TĘSKNIĘ I CZASEM NADAL PŁACZĘ

Autor: Aguchaaa
1
1 1 1

1 1 1
1 KOMENTARZE [0]: dodaj
1
1 1 1
1 1 1

Następne wpisy »



(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl