|
|
| Temat miesiąca |
Szkoła na wybiegu
Zacięcie na twarzy, nerwowe obgryzanie paznokci, wielkie skupienie, w dłoni cienka linka, a na jej końcu pies. Młoda prezenterka właśnie wkracza na ring. Za chwilę otrzyma od sędziego polecenie, które będzie musiała precyzyjnie wykonać. To wyzwanie niemal tak trudne, jak klasówka z fizyki, a jednak adrenalina wystawowa wciąga, kusi i uzależnia.
Przed jednym z ringów Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych w Warszawie spotykam grupkę młodzieży. Są to głównie dziewczyny, wśród nich jeden chłopak, rodzynek. Niektóre trzymają na smyczach psy, inne są same, głośno o czymś rozmawiają. Poszukuję młodych prezenterów, więc podchodzę do nich i pytam, na co czekają, z nadzieją, że dobrze trafiłam.
- Na sędzię - odpowiada młodziutka, delikatna, elegancko ubrana dziewczynka. - Spóźnia się – dodaje.
- Tak, w zeszłym tygodniu była podobna sytuacja. Sędzia spóźniła się dwie godziny na ring, a potem musieliśmy się spieszyć na eliminacjach. Bo my startujemy w Młodym Prezenterze - mówi druga, z lekką nutą nerwowości w głosie.
Po chwili sędzia się pojawia i wszyscy szturmem biegną do stolika po numerki startowe. Od nich zależy, kto po kim wystąpi; zazwyczaj są przyznawane zgodnie z kolejnością zgłoszenia w katalogu.
Młody i młodszy
Konkurencja, zwana również z angielskiego Junior Handling, rozgrywa się w dwóch grupach wiekowych: młodszej (9-12 lat) i starszej (13-18 lat). Dolna granica wieku to ukończone najpóźniej w dniu wystawy 9 lat, natomiast górna - 18 lat (obowiązuje do końca roku kalendarzowego, w którym prezenter stał się pełnoletni). Grupę wiekową zmienia się z początkiem roku kalendarzowego następującego po tym, w którym młody człowiek miał 13. urodziny.
Nie każdy zaczyna od grupy młodszej. Często dzieci dowiadują się o możliwości udziału w konkursie na tyle późno, że od razu stają w szranki z doświadczonymi już prezenterami w grupie starszej. Tak było w wypadku Zuzanny Ligockiej, prezenterki z Częstochowy.
- Pierwszy raz wystartowałam w konkursie w ubiegłym roku w Łodzi w wieku 15 lat i był to mój debiut na ringu - mówi Zuzanna. - Przedtem nie miałam pojęcia o tych wszystkich figurach i zadaniach. Zawsze lubiłam chodzić na wystawy, ale głównie oglądałam psy. Do tego występu przygotowywali mnie znajomi hodowcy husky. W Łodzi weszłam do finału konkursu i to mnie zmobilizowało do dalszej pracy - dodaje z dumą.
Zuzanna startuje z yorkiem, pieskiem, którego trzy lata temu kupiła za własne, uzbierane pieniądze. Jednak większość młodych prezenterów to dzieci hodowców lub właścicieli psów, którzy od wielu lat są związani z kynologią. Monika Malitka, córka międzynarodowej sędzi i hodowczyni kilku ras, pierwsze kroki na ringu stawiała, gdy miała cztery lata.
- Pokazywałam mojego pinczera miniaturowego, przy czym sędzia przerwał ocenę i zapytał: czy to dziecko nie jest za małe na prezentera? Jaki jest dopuszczalny wiek osoby pokazującej psa? - śmieje się 17-letnia dziś Monika. - Oczywiście w regulaminie wystaw nie ma ani słowa o wieku handlera, więc skoro radziłam sobie z psem, to pozwolono mi dokończyć prezentacji.
Mając osiem lat Monika, startowała już w konkursie Młody Prezenter, gdyż uzyskała zgodę Związku Kynologicznego na udział w tej dyscyplinie rok wcześniej, niż przewiduje regulamin. Teraz jest już doświadczoną prezenterką. Nie tylko regularnie bierze udział w Junior Handling, ale z powodzeniem wystawia najróżniejsze rasy w ringach.
Pierwsze kroki
Nie da się wystartować w konkursie bez ćwiczeń przygotowujących do niego i wiedzy na temat psów, ich prezentacji i specyfiki imprezy. Konkurencja polega bowiem na wykonywaniu pewnych określonych poleceń, które wydaje i ocenia sędzia. Podstawowe figury, które powinien znać i umieć wykonać każdy prezenter, to: prowadzenie psa po prostej, po okręgu lub trójkącie (sędzia może wtedy zmienić miejsce, z którego obserwuje prezentera z psem), litera "T", litera "L", ósemka. Czasem zadanie może być trudniejsze, gdy sędzia poprosi o zrobienie dwóch figur jedna po drugiej, np. trójkąta i litery "L". Prezentacji psa należy dokonać tak, żeby nigdy go nie zasłonić sobą, musi być pierwszy od strony sędziego, co dla niewprawionego młodego człowieka jest bardzo trudne.
Wszystkie figury dziecko może ćwiczyć w domu przed wystartowaniem w zawodach. Z pomocą przychodzi internet, zwłaszcza serwisy filmowe, np. YouTube.
- Zanim zdecydowałam się na udział w konkursie, oglądałam mnóstwo zdjęć i filmów z Młodego Prezentera w internecie - mówi Zuzanna Ligocka. - Potem próbowałam sama ze swoim psem tego, co zaobserwowałam w sieci. Kolejne doświadczenia zdobywałam na wystawach, podglądając najlepszych prezenterów i zwracając uwagę na wszystkie szczegóły ich występu. Jednak dopiero ćwiczenia pod okiem prawdziwych wystawców dodały mi odwagi i byłam gotowa spróbować swoich sił na wystawie – wspomina.
Wielu młodych prezenterów udziela rad swoim młodszym kolegom, dzieląc się dużą wiedzą, czasem też zdradzają triki i tajemnice. Do wielu rzeczy jednak najczęściej żółtodzioby muszą dojść same, robiąc wcześniej wiele błędów.
- Nie można się załamywać niepowodzeniami podczas występów, bo każdy kolejny to dodatkowe doświadczenie, które z czasem na pewno doceni niejeden sędzia - radzi Joanna Łukaszuk, która przez wiele lat startowała jako młody prezenter.
Odpowiedni pies
W konkursie może brać udział jedynie pies rasowy i łatwy do prowadzenia. Ważne jest też dopasowanie rasy do handlera - osobę niewielkiej postury przytłacza psi olbrzym, z kolei prezenter postawnej budowy będzie wyglądał komicznie z chihuahua. W konkursie ocenia się nie tylko wystawcę, jego umiejętność poradzenia sobie z czworonogiem, ale też cały duet. Niewielu młodych prezenterów ma do dyspozycji różne psy, z których może wybrać i ułożyć tego jednego - idealnego. Oczywiście każdy ma ulubione i wymarzone rasy, z którymi chciałby startować w konkursie.
- Przez trzy lata, zanim "dorobiłam się" własnych psów, dzwoniłam do hodowców z prośbą o pożyczenie czworonoga - wspomina Ala Nowak, prezenterka z wieloma sukcesami na koncie. - Większość była przychylna i podczas wystawy, po ocenie psa w ringu, oddawała mi pupila, z którym mogłam wziąć udział w eliminacjach, a czasem też w finale. Tak było do chwili, gdy spotkałam hodowców basenji, które bardzo dobrze mi się pokazywało. Oni przekonali moich rodziców do tej rasy i teraz mam dwa własne basenji, które regularnie wystawiam - chwali się Ala.
Młodzież najczęściej prezentuje spaniele, owczarki australijskie, goldeny, husky i yorkshire terriery. Jednym z elementów konkursu jest zamiana psów, dlatego powinny one być przyzwyczajone do tego, że prowadzą je różne osoby. Sędzia może wtedy ocenić, czy prezenter równie dobrze poradzi sobie z obcym czworonogiem, jak ze swoim.
Szkoła i wystawy
Konkursy Młody Prezenter przeprowadza się na większości wystaw krajowych i na wszystkich międzynarodowych. O ile imprezy krajowe odbywają się głównie w niedzielę, o tyle te drugie są zazwyczaj dwu- lub trzydniowe (weekendowe). Czasem trzeba na nie pojechać już w piątek, a nawet w czwartek po południu, jeśli odbywają się za granicą. Jak pogodzić wyjazdy ze szkołą?
- Takich wystaw jest niewiele i jeśli trzeba, rodzice mogą wypisać zwolnienie z lekcji - wyjaśnia Anna Nowicka, handlerka z grupy młodszej wystawiająca owczarka australijskiego. - Czasem, jak mam sprawdzian w poniedziałek, a akurat w weekend muszę pojechać na wystawę, mama każe mi wziąć książki i uczyć się w podróży albo podczas przerwy na wystawie. Jak na razie nie mam problemów w szkole, a rodzice popierają moją pasję. Mam nadzieję, że zawsze będę mogła pogodzić jedno i drugie - dodaje Ania.
Rówieśnicy zazwyczaj nie mają pojęcia, na czym polega pasja kolegów. Większości z nich wystawy kojarzą się z bezsensownym bieganiem z psami po ringu i z nudą.
- Moi koledzy myślą, że nic na nich nie robię. Nie wyobrażają sobie, jak dużo pracy, nerwów i emocji kosztują mnie te konkursy, ale równocześnie jak wiele dają satysfakcji! - mówi Anna Nowicka. - Na wystawach żyję innym życiem niż w szkole. Mam wielu znajomych z całej Polski, których nigdy bym nie spotkała, gdyby nie te wyjazdy. Nie wyobrażam sobie życia bez cotygodniowych wypraw.
- Niektórzy koledzy szydzą z dzieci, które mają kilka psów - dodaje Monika Malitka. - Dla nich to coś nienormalnego mieć takie hobby.
Wprowadzenie w dorosłość
Konkurs Młody Prezenter jest szkołą życia. Młody człowiek ma okazję poznać smak zwycięstwa i porażki, czasem doświadcza niesprawiedliwości lub znaczenia szczęśliwego trafu. Jednak każdy, kto ma talent i ciężko pracuje, dojdzie na szczyt. Na ringu wyraźnie widać, kto wystawia z przekonania i własnych chęci, a kto tylko dlatego, że słyszał, iż to fajna zabawa.
- Chociaż od lat hodujemy psy i chcieliśmy, żeby nasze dzieci również złapały bakcyla wystawowego, nie udało nam się to do końca - mówi mama Kasi, która przez jeden sezon startowała w konkursach. - Nasza córka brała udział w Junior Handling, jednak widzieliśmy, że to nie była jej pasja. Chociaż czasem nawet wygrywała, nie przełamało to jej nastawienia. Nie nalegaliśmy. Teraz jeździ z nami na wystawy jedynie rekreacyjnie. Nie chce prezentować naszych psów, za to chętnie nam kibicuje i niech tak zostanie.
Starty w konkursach to niezapomniane wrażenia i nowe przyjaźnie zawierane często na długie lata. Nawet młodzież, która już wyrosła z udziału w zawodach, miło wspomina ten okres rywalizacji.
- Startując od 1998 roku w Młodym Prezenterze, zyskałam naprawdę fantastyczne przyjaciółki, z którymi do dzisiaj utrzymuję kontakt - opowiada Joanna Łukaszuk. - Wiem że zawsze możemy na siebie liczyć. Wspierałyśmy się podczas konkursów, nawet jak startowałyśmy w jednej grupie wiekowej, bo nieważne było, która z nas będzie pierwsza, ważna była dobra zabawa i zdrowa rywalizacja. Teraz często jeździmy do siebie przed wystawami, umawiamy się na wakacje, weekendy, imprezy, a nawet śluby. Jesteśmy jak jedna rodzina.
Rodzice z pasją i bez
Wydawać by się mogło, że częste wyjazdy na wystawy zobowiązują rodziców do ciągłego uczestniczenia w pasji swoich dzieci. Jednak zazwyczaj są oni obecni na początku kariery swoich pociech, a później młodzież świetnie radzi sobie sama.
- Moi rodzice jeżdżą na większość wystaw, dlatego zazwyczaj podróżujemy razem. Mama zgłasza psy, a ja zgłaszam siebie do udziału w konkursie. U nas nie ma konfliktu interesu - śmieje się Monika Malitka.
Nie każdy ma rodziców hodowców, chociaż zazwyczaj czworonożny rasowy pupil wciąga całą rodzinę w wir życia wystawowego. A jak domownicy staną się stałymi bywalcami kynologicznego światka, to na jednym psie na pewno się nie skończy.
- U nas zaczęło się od jednej amstaffki, którą zaczęliśmy wystawiać. Oczywiście musiała to robić mama, bo ja byłam za mała - mówi Ania Nowicka. - Potem jakoś powiększyło nam się stado amstaffów - dodaje rozbawiona. - Nie bardzo mogłam je prezentować, bo to dość duże i silne psy, a sędziowie podchodzili do nich z rezerwą, dlatego rodzice kupili mi owczarka australijskiego. Uwielbiam z nim występować. W ogóle uwielbiam wystawiać psy i chciałabym to robić całe życie! - wyznaje Ania z wypiekami na twarzy.
Już po kilku wyjazdach dzieci zyskują całkiem sporą gromadkę kolegów, z którymi umawiają się na kolejne imprezy.
- Na początku rodzice wozili mnie na wystawy. Czasem nie byli zachwyceni, kiedy planowałam występ w jakimś odległym od Częstochowy miejscu - mówi Zuzanna. - Teraz mam już tylu znajomych, że zawsze mogę się z kimś zabrać.
Sędzia do zadań specjalnych
Konkurs Młody Prezenter oceniają sędziowie kynologiczni, którzy zostali wybrani przez Związek, kiedy ta konkurencja zagościła na naszych wystawach. Aby być dobrym arbitrem w tej dziedzinie, trzeba przede wszystkim lubić dzieci i być cierpliwym.
- Najbardziej cenię u młodych ludzi ich stosunek do psów - mówi Janina Staniszewska od wielu lat sędziująca wystawiającą młodzież. - Od razu widać, czy dziecko jest czułe i dobrze nastawione do swojego psa, czy traktuje go przedmiotowo.
Dziś, kiedy młodzi prezenterzy doszli niemal do perfekcji w swoim "fachu", bardzo trudno jest wyłonić tych najlepszych. Podczas eliminacji każde dziecko musi pokazać tę samą figurę; sprawdza się wówczas ten, kto najdokładniej zrobił ćwiczenie.
- Lubię też, gdy dzieci starannie wykonują zadania - kontynuuje Janina Staniszewska. - Na ringu każdemu udzielają się nerwy i czasem handlerzy zapomną, że mają zrobić literę "T", a wychodzi im "L". Często tak się dzieje w wypadku osób niedoświadczonych.
Zmorą każdego sędziego są rodzice, którzy okalają ring i wołają do swoich pociech, zwracając im uwagę, że źle stanęli lub by coś poprawili. Wtedy od razu widać, że ich dzieci nie są dobrze przygotowane do tych zmagań.
Przyszłość prezentera
Po 18. roku życia kończy się kariera młodego prezentera, jednak osoby zaangażowane w wystawy zazwyczaj swoją przyszłość wiążą z tym hobby.
- Chociaż w mojej rodzinie nie ma tradycji wystawiania psów, chciałabym kontynuować moją pasję - zwierza się Zuzanna. - Po gimnazjum zdałam do liceum o profilu biologiczno-chemicznym z myślą o studiowaniu weterynarii. Moi rodzice mi kibicują, więc myślę, że uda mi się spełnić marzenia.
Konkursy są dla młodych ludzi wprowadzeniem do samodzielnej prezentacji różnych psów na ringach.
- Od dłuższego czasu wystawiam psy kilku zaprzyjaźnionym hodowlom - mówi Ala Nowak. - Staram się przede wszystkim pokazywać ich zalety. Biorąc udział w konkursach Młody Prezenter, poznałam wiele ras, nauczyłam się je rozumieć i teraz jestem w stanie dogadać się z każdym psem.
Żaneta Żmuda-Kozina
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
Nemeska 04:01 | 03-09-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kynologią, a właściwie psami interesuję się od czasu, kiedy byłam na tyle duża, by zdecydować co jest moją pasją. Wiedziałam, że przyszłość będę dzielić z tymi zwierzakami.
Na własnego psa czekałam 9 lat - kiedy go dostałam nie miałam jednak pojęcia o rodowodach (mimo, że znałam wszystkie psie rasy) i dostałam westikową Misię. Nie mogłam z nią jeździć na wystawy, co bardzo mnie zasmuciło... Na szczęście pewnego dnia tata podzielił się moimi marzeniami z hodowczynią westie, u której trymujemy Misię, a ona przekazała mu informacje o konkursie Młody Prezenter. Bardzo się ucieszyłam, ale nie wiedziałam jak i gdzie mam się tego uczyć. Zaczęłam jeździć na wystawy, oglądać psy, ale no cóż - nie zapoznałam się ani z regulaminem, ani nie wiedziałam skąd wytrzasnąć psa... Dopiero po przeczytaniu artykułu w PP o wszystkim się dowiedziałam. Był to jedyny temat miesiąca, który czytałam kilka razy i wciąż z takimi samymi emocjami: podekscytowaniem i uczuciem radości pomieszanej z nerwami, bo nie mogłam się doczekać mojego debiutu! Zaczęłam oglądać dużo filmów na YouTube oraz kontaktuję się internetowo z moją wirtualną znajomą - byłą Młodą Prezenterką. Nie mogę się doczekać mojego pierwszego występu na ringu! Miejmy nadzieję, że już niedługo. Kiedy moje marzenie się spełni, na pewno się jeszcze napiszę coś do redakcji ;]
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Jula25 11:59 | 31-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Bardzo chciałabym uczestniczyć w takim konkursie albo choćby w zwykłej wystawie psów, ale jak? Mam 13 lat, czyli właśnie idę do gimnazjum, najlepszego w mieście. Wszyscy zapowiadają mi naukę po nocy, szczególnie że chodziłam do słabej podstawówki. A ja jeszcze chodzę do szkoły muzycznej i gram na skrzypcach. I jak tu jeszcze dodać wystawy psów? (pomijam fakt że moje "rasowe" psy nie mają rodowodów). A ja jeszcze chciałabym chodzić na plastykę, tańce, i jeszcze gdybym miała więcej czasu to na pewno wymyśliłabym inne kółka zainteresowań... A ja na nic nie będę chodzić, ja się zastanawiam kiedy zajmę się moimi dwoma psami!?! Taka smutna rzeczywistość... Gdyby dzień trwał jakieś 35 godzin to może wtedy... Wiem że wystawy psów są w niedziele i soboty ale w soboty też są lekcje w szkole muzycznej, a w niedzielę podobno będę musiała "nadrabiać zaległości z całego tygodnia" nie wiem czy to prawda, ale jedno wiem na pewno - o żadnych wystawach nie ma mowy. Strasznie zazdroszczę osobom, które jeżdżą ciągle ze swoimi psami na wystawy...:(
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
kasia25 05:43 | 28-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Bardzo zainteresowałam się artykułem, czytając go u boku moich psiaków. czytając w pewnym momencie zaczęłam płakać i odłożyłam gazetę. Uwarzam że Junior Handling może być niezwykłą pasją i nie wątpię że nią jest dla bohaterek artykułu ale z pewnością oprócz jednej osoby która wywołała u mnie płacz. Dla niej (jak się wielu osobom wydaje) psy nie są pasją lecz źródłem zarobku, krzywdzącym wielu ludzi a przede wszystkim psy. W maju 2004 roku pojechałam z rodzicami (z Poznania do Warszawy) po suczkę chińskiego grzywacza do hodowli tej osoby i jej matki, w której psy były trzymane w smrodzie, w kartonach i brudzie. Kupiliśmy Lonię- cudownego, żywego psiaka. jednak już 29 lipca tego samego roku z Lonią zaczęło się dziać coś niepokojącego. Wieczorem rodzice pojechali z nią do kliniki weterynaryjnej i tam dosłownie jej młodziutkie, wielkie serduszko przestało bić. Wtedy zrozumieliśmy że byliśmy naiwniakami którzy kupili psa od oszustów. Lonia miała wady genetyczne o których "hodowcy" z pewnością musieli wiedzieć gdyż na nie składały się oczywiste czynniki. Uważam że sprzedawanie psa z wyrokiem śmierci powinno być karane. Przykro mi że tak żałosna osoba mówi a psach jako swojej pasji. Ale pasja nie może być silniejsza niż chęć zarobku. Śmierć Loni zmieniła moje nastawienie do grzywaczy za którymi wcześniej nie przepadałam ale też nauczyło mnie doceniać to że teraz mam dwa wspaniałe grzywacze. Myślę że czasami lepiej kupić psa z amatorskiej, skromnej hodowli w której liczy się na prawdę pasja a nie z takiego "sławnego chlewu". Zdaję sobie sprawę z tego że komentarz może być niepoprawny gramatycznie, stylistycznie, ortograficznie itp. ale jest szczery, napisany smutkiem i płaczem...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ChampionSheltie 12:59 | 29-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
=( Przepraszam, że piszę tutaj nie na temat miesiąca "szkoła na wybiegu", ale to naprawdę wzruszające co pisałaś. Mam prawie 13 lat, a kynologią interesuję się "dopiero" 7 lat. Niektórzy twierdzą, że to bardzo dużo, ale ja nie zbyt... Bardzo Ci współczuje, bo straciłaś swojego ukochanego psa przez okrutnych ludzi którzy się nad nimi znęcają! Ale za to zmieniło to...twoją opinię o grzywaczach chińskich. Ja też "lubię" tą rasę jak wszystkie inne, ale na prawdę cenie strasznie sheltie, whippety i silken windhound w ostatnim numerze PP pisali o tej rasie - jest to whippet skrzyżowany z sheltie. Wracając do tematy grzywacza te psy cenie nie za swoją "urodę", ale za wrażliwość, przywiązanie i inteligencje. Jesteś osobą z przeżyciami, bo straciłaś swojego przyjaciela który mógł stać się twoim towarzyszem na wiele lat. Ja też straciłam whippeta 2,5 roku temu który był ze mną od moich pierwszych dni (miała 15 lat gdy zmarła), a teraz mam już 2 letniego - właśnie jutro miną 2 lata jak zabrałam Tosię z hodowli - sheltika, którego bardzo kocham, ale w sumie to Bryza - whippet - zmienił mój świat, umiem pokochać każdego psa tak jak swojego...Pozdrawiam Cię ciepło i ucałuj swoje pieski.
Jeszcze raz przepraszam redakcję, że piszę tu nie na temat miesiąca, ale musiałam się wypowiedzieć.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
kojot 06:00 | 31-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
W każdej DOBREJ hodowli może sie coś takiego trafić. Człowiek nie jest Bogiem i nie wie co siedzi w genach. Zdarza sie, że po zdrowych (badanych)rodzicach może się urodzić chore szczenię. Z najlepszej zagranicznej hodowli możesz kupić psa, który okaże się chory na nieuleczalną chorobę, albo może przekazywać wadliwe geny swojemu potomstwu.
Absolutnie nie chcę tu bronić opisanych przez Ciebie hodowców, bo nie znam ich i nie wiem jakie mają warunki do trzymania psów, czy badają swoje psy, czy są ich miłośnikami, czy tylko na nich zarabiają. Ale musisz wiedzieć, ze czasem nie wszystko zależy od hodowcy.
Jednak, jeśli zdawali sobie sprawę, że pies jest chory, nie powinni tego ukrywać. To jest etyka hodowlana i należy być uczciwym.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ChampionSheltie 05:55 | 22-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jeden z najciekawszych artykułów jakich przeczytałam.
W mojej rodzinie zawsze był pies, dlatego poświęcam dużo czasu na naukę kynologii, bo mnie to bardzo ciekawi. Moja mama kiedyś jeździła na wystawy ze swoimi psami i dostawała wysokie oceny, bo jej podopieczni prezentowali się doskonale. Trochę żałuję, że nie mogłam tego zobaczyć, bo mnie jeszcze nie było. Teraz z całą rodziną jeżdżę patrzeć jak prezentują rozmaite rasy na wystawach. Jednak od przyszłego roku zacznę jeździć na wystawy z moją uroczą suczką rasy Owczarek Szetlandzki. Nie musiałam długo namawiać rodziców na zgodę, bo wiedzą jak to jest prezentować psa, który znaczy dla Ciebie najwięcej. Chociaż mało osób, a nawet żadna nie wierzy w dobry efekt. Nie chodzi o to, że nam się nie uda, czy mój owczarek źle chodzi przy nodze. Jest po prostu dużym osobnikiem tej rasy, a nawet za dużym i wszyscy myślą, że się nie spodoba sędziom. Ja widzą w naszej pracy błysk, a w moich oczach mój pies lśni jak najjaśniejsza gwiazda na niebie, w tle innych rozmazanych gwiazdozbiorów. Chciałabym, żeby moje marzenie się spełniło. Aby mój pies czuł się dobrze w atmosferze wystawowej, bo to jest najważniejsze. Na ringu pies musi być oswojony z towarzystwem, bo inaczej cała praca nie będzie przynosiła efektu.
Mam parę starszych od siebie koleżanek, które mają już nawet własną hodowle i opiekują się to samą rasą co ja posiadam. Chociaż nawet gdy się spotkamy na ringu będziemy sobie życzyć jak najlepszego wyniku, bo oto chodzi na wystawie. By poznawać nowych ludzi i czuć się tam dobrze. Bo przecież gdy masz wokół siebie tyle lubianych osób cała niepotrzebna trema znika. Wtedy nawet lepiej nasz pies się czuję, bo on odczuwa wszystkie niepokojące sygnały, jak trema, czy strach. To dlatego na ringu niektóre psy są nie posłuszne - Przez z nas! Bo my nie potrafimy uspokoić naszego lęku. A najważniejsza jest zabawa, bezpieczeństwo, koleżeństwo, rywalizacja i far play. Bez niej nie było by tej prawdziwej atmosfery wystawowej.
Wystawy to nie tylko pokaz psów z dorosłymi osobami. Nawet dzieci mogą się wykazać! To bardzo uszczęśliwia młodzież, która kocha swojego psa... Nawet ja cieszę się, że będę mogła prezentować psa w gronie osób w moim wieku. Młody prezenter nie tylko uczy dzieci samodzielności, ale też wytrwałości, umienia wygrywać sprawiedliwie jak i przegrywać z uśmiechem na twarzy, ale zwiększa więź między młodym właścicielem i psem. To najlepsza rzecz jaką może spotkać dziecko na swojej drodze. Na każdej wystawie można spodziewać się czegoś innego, nowego. Na jednej możesz wygrać, na drugiej przegrać, ale zdobyć nowego przyjaciela, a na trzeciej możesz spotkać swoją sąsiadkę za która nie przepadasz, a tak naprawdę okaże się, że ta osoba jest taka sama jak ty. Też kocha swojego psa. I nic nie wiadomo...może właśnie wasze psy staną się przyjaciółmi na dobre i złe cztery łapy ;) Zawsze się czegoś nauczysz, ale musisz słuchać głosu serca, że nie ważne czy dzisiaj wygrasz czy nie. Dla swojego psa byłeś, jesteś i będziesz zwycięstwom. Musisz wiedzieć, że wystawa to nie tylko nasze hobby. To szczególnie więź między tobą, a twoim psem. To nie tylko ty masz się tam dobrze czuć, tylko pies! Od tobie ufa i czuje się przy tobie bezpiecznie...
Pozdrawiam czytelników i całą redakcje miesięcznika "Przyjaciel Pies" :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ewka122 11:18 | 20-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Po przeczytaniu mojego poprzedniego postu znalazłam kilka błędów które chcę poprawić.
Oto dobra wersja:
Kiedy czytałam ten temat to z oczu płynęły mi łzy smutku i zazdrości, ponieważ zazdroszczę tym osobom, którym rodzice pozwalają uczestniczyć w tym konkursie, a zwłaszcza tym, których rodzice zachęcają do uczestniczenia w nim. Niestety moi rodzice to inna bajka. Ja uwielbiam psy. Mam swojego Siberiana Huskyego z rodowodem kupionego za własne pieniądze. Kocham ją, jednak nie jest Huskym nadającym się na wystawy. Po pierwsze ich nie lubi, na wystawach jest osowiała, nic nie chce robić, a po drugie ma kilka dość widocznych wad. Nie są to wady dyskwalifikujące, ale te wady+ niechęć do pokazania się na ringu=niezbyt ładny pokaz. Ja trenują z nią w domu, czasem na wystawach wystawiałam psy znajomych, ale są to tylko i wyłącznie wystawy lubelskie, ponieważ mój tato nie lubi jeździć w dłuższe trasy. Ktoś może pomyśleć: "Co za problem, zabierz się z kimś, kto mieszka niedaleko Ciebie." No tak, też próbowałam się z kimś zabrać na wystawę, ale nawet i na to rozwiązanie tato się nie zgadza, ponieważ to trzeba zawieźć do tego kogoś z kim miałabym pojechać, albo, że coś mi się stanie. W tym konkursie występowałam dopiero dwa razy, a mam już 13 lat. Jednak dzięki temu, że Asię i jej dalmatynkę Bridę, która są jest jeszcze młoda i dopiero zaczyna jeździć na wystawy, a właścicielką jest dziewczyna prawie w moim wieku to mam możliwość pojechania na wystawę do Przemyśla. Na prawdę nie mogę się już doczekać. :D Mam nadzieję, że ta wystawa otworzy mi drogę do świata kynologii, i że kiedy będę starsza to rodzice zacznął mnie puszczać na wystawy ze znajomymi. Trzymam kciuki za osoby, które mają podobny problem jak ja.
I dziękuję redakcji za to, że napisała taki temat. Może po przeczytaniu go przez moich rodziców zmienią zdanie.
Pozdrawiam
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Sissy 10:02 | 20-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zawsze marzyłam,by wystawiać psy. Wiem,że to ciężka praca,wymaga świetnego kontaktu z psem-a myślę,że z moim taki posiadam. Mój pies jest rasowy-czyli rodowodowy,piękny-wg mnie. Jednak ma wady,które dyskwalifikują go z wystaw. Największy problem to jednak rodzice-ich światopogląd i przekonanie,że junior handling to tylko moje fanabarie,widzimisie,które za parę lat się skończą. Więc pozostaje mi tylko marzyć-bo nawet na wystawy nie mogę jeździć(bo za daleko,bo się boimy,bo..). A za kilka lat będzie o mnie głośno. Już nie jako młodej prezenterce niestety,ale o hodowczyni angielskich springerów-i jestem przekonana,że sama będę udostępniać swoje psy młodym-po to,by oni mieli szansę,jakiej ja nie miałam.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Justika 04:11 | 20-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
"Pies Jest Najlepszym Przyjacielem Człowieka" - poznałam to powiedzenie, gdy byłam bardzo małą dziewczynką. W miarę upływu lat utwierdzałam się w tym przekonaniu. Czworonogi towarzyszyły mi w szalonych wędrówkach, pomagały kopać doły w ogrodzie w celu "odnalezienia skarbu", były odtwórcami roli Szarika, kiedy ja z moim rodzeństwem przemienialiśmy się w żołnierzy i odgrywaliśmy poszczególne sceny z serialu "Czterej Pancerni I Pies". Lata mijały, a moja fascynacja psami rosła. Kiedy zbliżały się Święta prosiłam Rodzinę o zakup kolejnych książek o wychowaniu, chorobach, czy rasach psów. Moi Ulubieńcy dzielnie znosili naukę nowych sztuczek. Byłam z nimi ogromnie związana. Nawet na przyjęciu po mojej I Komunii Świętej, kiedy rodzina zamknęła psy w innym pokoju, by nie przeszkadzały gościom, ja jako ich najlepsza przyjaciółka czułam się w obowiązku "podkraść" najlepsze wędliny i zanieść je moim Psom. Wspominam te lata z utęsknieniem. I choć wiele się zmieniło: moja ukochana bokserka, która trafiła do naszego domu, gdy miałam zaledwie rok - odeszła.. W jej miejsce trafiła nowa, adoptowana sunia jedno się nie zmieniło. Moja pasja związana z psami. Mam 13 lat. Od roku jestem wolontariuszką w schronisku. Uwielbiam pomagać psom, wyprowadzać je na spacery, a kiedy znajdę jakiejś Istotce dom moje szczęście nie zna granic. Kiedyś z pewnością chciałabym wystartować w Młodym Prezenterze. Musi to być niesamowite przeżycie. Adrenalina przy wystawianiu, wiele nowych znajomości, a przede wszystkim tyle cudownych futrzaków czekających na pieszczoty - wszystko to czyni Junior handling wyjątkowym i przybliża marzenia związane z wystawianiem psów. :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ewka122 01:50 | 20-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kiedy czytała ten temat to z oczu płynęły mi łzy smutku i zazdrości, ponieważ zazdroszczę tym osobom, którym rodzice pozwalają uczestniczyć w tym konkursie, a zwłaszcza tym, których rodzice do uczestniczenia w nim. Niestety moi rodzice to inna bajka. Ja uwielbiam psy. Mam swojego Siberiana Huskyego z rodowodem kupionego za własne pieniądze. Kocham ją, jednak nie jest Huskym nadającym się na wystawy. Po pierwsze ich nie lubi, na wystawach jest osowiała, nic nie chce robić, a po drugie ma kilka dość widocznych wad. Nie są to wady dyskwalifikujące, ale te wady+ niechęć do pokazania się na ringu=niezbyt ładny pokaz. Ja trenują z nią w domu, czasem na wystawach wystawiałam psy znajomych, ale są to tylko i wyłącznie wystawy lubelskie, ponieważ mój tato nie lubi jeździć w dłuższe trasy. Ktoś może pomyśleć: "Co za problem, zabierz się z kimś, kto mieszka niedaleko Ciebie."
No tak, też próbowałam się z kimś zabrać na wystawę, ale nawet i na to rozwiązanie tato się nie zgadza, ponieważ to trzeba zawieźć do tego kogoś z kim miałabym pojechać, albo, że coś mi się stanie.
W tym konkursie występowałam dopiero dwa razy, a mam już 13 lat.
Jednak dzięki temu, że Asię i jej dalmatynkę Bridę, która są jest jeszcze młoda i dopiero zaczyna jeździć na wystawy, a właścicielką jest dziewczyna prawie w moim wieku to mam możliwość pojechania na wystawę do Przemyśla. Na prawdę nie mogę się już doczekać. :D
Mam nadzieję, że ta wystawa otworzy mi drogę do świata kynologii, i że kiedy będę starsza to rodzice zacznął mnie puszczać na wystawy ze znajomymi.
Trzymam kciuki za osoby, które mają podobny problem jak ja.
Pozdrawiam
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~sheltie_timcia 01:14 | 20-08-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Bardzo się cieszę, że jest coś takiego jak junior handling. Pozwala dzieciom na rozwijanie w sobie wielkiej pasji. Jest w niej ostra rywalizacja, ale przede wszystkim świetna zabawa! Jednak ta dyscyplina jest trudniejsza od zwykłego handlingu. Sama tego nie doświadczyłam, ale wyobrażam sobie: trema, zdenerwowanie i ta świadomość, że sędzia będzie oceniać MNIE, a nie psa. Wymaga ona wielu treningów, prób i zdobywania informacji o tej dyscyplinie , ale przede wszystkim dobrego kontaktu z psem. Trzeba o wielu rzeczach pamiętać, a to nie jest łatwe, Satysfakcja jest jednak potem dużo większa. Mobilizuje do dalszego działania, do kolejnych prób i treningów, a im więcej ich będzie, tym handler będzie lepszy.
Dziękuję za ten artykuł! Dzięki niemu dowiedziałam się więcej o Młodym Prezenterze i jestem pewna, że wkrótce wezmę w nim udział.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |