Ta strona używa COOKIE. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

  Aby dowiedzieć się więcej na temat ciasteczek, zapraszamy na stronę WszystkoOCiasteczkach.pl

reklama

reklama

reklama

reklama

    Aktualności
Szczęście w nieszczęściu


Podobno każdy człowiek ma swojego anioła stróża, który czuwa, aby podopiecznemu nie stała się krzywda? A jak jest ze zwierzętami? Gdyby mógł mówić, pewien miks mopsika z Australii z pewnością powiedziałby, że czuwała nad nim siła wyższa. Psiak miał nieprawdopodobne szczęście, bo tylko ułamki sekund dzieliły go od śmierci.

Charlie, bo tak ma na imię nasz bohater. Wraz ze swymi opiekunami i dwojgiem czworonożnych przyjaciół w pięknym domu. I wydawałoby się, że jego życie zawsze będzie wyglądać tak beztrosko, gdy nagle przyszła wielka ściana ognia i strawiła wszystko, co stanęło na jej drodze. Australijski busz nawiedziła ostatnio plaga pożarów. Ucierpieli liczni przedstawiciele fauny i flory, a wielu ludzi straciło swoje domy, które siła ognia dosłownie zamieniała w popiół.

Tak stało się również z domem Charliego. Kiedy nadszedł ognisty podmuch jego opiekunów nie było w domu. Mopsik i jego czworonożni koledzy musieli sobie radzić sami. Wśród trzaskających płomieni i gryzącego dymu udało im się  wydostać z płonącego budynku. W tym momencie ślad po kocie i psie się urywa, nie wiadomo, czy przeżyli. Charlie zdołał się odczołgać na bezpieczną odległość i tu znaleźli go przerażeni opiekunowie. Ponad 50 procent ciała mopsa było poparzone.

Charlie natychmiast został przetransportowany do kliniki specjalizującej się w zwierzęcych oparzeniach. Błyskawicznie przeszedł kilka operacji podczas których lekarze zdjęli poparzoną skórę i nałożyli preparat ułatwiający gojenie się poparzonych tkanek. Następnie Charlie został od góry do dołu zabandażowany. W przyszłości czeka go kilkanaście kolejnych zabiegów, w tym przeszczep skóry. Los jego czworonożnych przyjaciół dalej pozostaje nieznany. Zaś jego opiekunowie, mimo utraty dorobku życia, są szczęśliwi, że małemu mopsikowi udało się uratować z płonącej pułapki. Zgodnie przyznają, że wszyscy mieli wiele szczęścia w nieszczęściu.

Jak myślicie? Czy nad Charliem naprawdę czuwał jego anioł stróż?







 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    ~polcja24b 08:37 | 28-01-2013   Odpowiedz
 

mały,wielki szczęściarz:)


 
 
    fankaeuro2012 08:18 | 21-01-2013   Odpowiedz
 

pewnie tak . biedulek z niego ...







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl