reklama

reklama

    Polemiki
Sprzedać czy nie sprzedać?


Zdarza się, ze hodowca odmawia sprzedania szczenięcia. Nie baczy na pieniądze przyniesione przez potencjalnego nabywcę. Po prostu mówi kategorycznie "nie". Dla prawdziwego hodowcy bowiem dobro psów jest ważniejsze od zarobku.

Rozmawiają Anna Redlicka – sędzia kynologiczny, tłumaczka i autorka książek o psach, hodowca welsh corgi oraz Małgorzata Szmurło – lekarz weterynarii, międzynarodowy sędzia kynologiczny, hodowca chartów polskich.

Małgorzata Szmurło: Hoduję psy od 30 lat. Wiem wszystko o ich prababciach, pradziadkach, każde krycie jest ważne i przemyślane. A tu dzwoni potencjalny nabywca i ma tylko jedno pytanie: "Za ile?". Mówię wówczas cenę z księżyca, im większa, tym lepiej, niech kupi pieska gdzie indziej.

Anna Redlicka: Doskonale to rozumiem, bo sama dostaję szału, kiedy słyszę w słuchawce: "Proszę pani, po ile chodzą te psy?". Wtedy odpowiadam głupio: "Parami, po dwa" - prowokując dzwoniącego. Zachowuję się tak okropnie, bo mam paskudne podejrzenie, że ten ktoś postanowił szybko dorobić się na pieskach. Jest mu wszystko jedno, czy hoduje psy, czy pietruszkę. Dla niego liczy się tylko cena szczenięcia pomnożona przez liczbę maluchów w miocie. Kosztów już nie bierze pod uwagę, bo można je znacząco zredukować: karmić byle czym, zgłaszać psa na wystawę tylko tyle razy, ile potrzeba do uzyskania kwalifikacji hodowlanej,
i kryć, kryć, kryć, raz z papierkiem, raz bez, bo regulamin hodowlany pozwala tylko na jeden miot w roku. Pochodzenie i charakter psów już nie mają większego znaczenia.

MS: Ktoś kto interesuje się daną rasą i zadał sobie trud, aby pojeździć po wystawach, przyjrzeć się psom, zwykle wie, o jakie zwierzę mu chodzi. Z kolei taki chętny może oczekiwać szczeniaczka z gwarancją, że będzie championem. A takiej gwarancji nigdy nie ma, choćby szczenię było najpiękniejsze. Zawsze można je niewłaściwie odchować, może zdarzyć się choroba, wypadek...

AR: Gotowe championy można kupić, owszem, dlaczego nie. W Anglii po wystawie Crufta zwykle są jakieś do sprzedania. Ale sporo kosztują. Z biegiem lat coraz mniej mi zależy, aby szczenięta ode mnie były wystawiane, znacznie ważniejsze, aby były chciane, wyczekane i kochane. Przez całą rodzinę.

MS: Hoduję charty, to specyficzna rasa. Jak ognia muszę wiec wystrzegać się nabywców, u których odzywa się żyłka łowiecka, czyli amatorów kłusownictwa. Dlatego mam zwyczaj prowadzenia długich rozmów, pokazywania filmów. To ułatwia mi rozszyfrowanie człowieka.

AR: Moje ukochane corgi nie są psami wymagającymi. Są tanie w utrzymaniu, wszystkożerne, jak to pastuchy, i nie potrzebują specjalnych treningów czy bardzo długich spacerów. Za to linieją cały rok, w momencie wymiany włosa wprost tragicznie, i bywają krnąbrne. Informuję o tym już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej. Raczej zniechęcam do zakupu szczenięcia. Jeśli potencjalny nabywca to przetrzyma i jednak przyjedzie, to znaczy, ze mu naprawdę zależy! Przed przybyciem kupujących nie sprzątam specjalnie domu, niech zobaczą, jak wygląda posiadanie corgi na co dzień. Jak ktoś bardziej kocha dywany niż psa, to lepiej, żeby kupił inną rasę.

MS: Jeśli ktoś uparcie pyta, czy polski chart może spać w budzie albo w pomieszczeniu gospodarczym i czy dobrze broni, też nie wyjedzie ode mnie ze szczenięciem. Moje psy wychowane są z ludźmi, potrzebują kontaktu z nimi, po cóż miałyby zamienić się w rozjazgotane dzikusy?

AR: Zawsze mam wątpliwości, czy sprzedać szczenię hodowcy. Są oczywiście tacy, którzy nie budzą żadnych wątpliwości i z pełnym zaufaniem i radością powierzam im maluchy. Ale jak ktoś ma za dużo ras albo za dużo psów w jednym wieku, to moje opory rosną. Parę razy sprzedałam szczenię takim osobom i potem bardzo żałowałam. Teraz odmawiam, co przysporzyło mi kilku zajadłych wrogów. Ale wolę tak, niż żeby wychuchane przeze mnie zwierzątko siedziało całe życie w klatce, dzikie, niezadbane albo rozmnażane do upadłego.

MS: Kiedy ktoś dzwoni, pytając o szczenię, muszę nabrać pewności, że ja w ogóle chcę sprzedać mojego psa akurat tej osobie. Chętni muszą przyjechać do nas do hodowli i to wcale nie po to, aby wybrać malucha, ale aby zapoznać się z naszymi psami. To doskonała okazja, aby obserwując reakcje ludzi, zadecydować, czy w ogóle nadają się na właścicieli charta. Nawet za granicę nie wysyłamy psów w ciemno. Jak ktoś naprawdę chce psa, to gotów jest po niego przyjechać z daleka.

AR: No proszę, jak się zgadzamy. Ja też za nic nie wyślę szczenięcia samego samolotem. Za granicę sprzedaję dopiero po dokładnym sprawdzeniu przyszłego właściciela. A krajowi nabywcy? Tu mam żelazną zasadę. Ma się stawić cała rodzina. Tatuś entuzjasta z dzieckiem nie wchodzą w rachubę. "A mamusia?" – pytam wtedy. "No... mamusię jakoś przekonamy" – pada odpowiedz. Już odbierałam szczenięta z takich domów, gdzie mamusia się nie dala przekonać. Kiedy cała rodzina przyjedzie po szczenił, obserwuję uważnie, jak się zachowują. Jeśli wszyscy padają na podłogę, piszcząc z zachwytu, chwytają malca w objęcia, możemy zacząć rozmawiać.

MS: Dla mnie ważne jest też to, czy potrafi taki ktoś z nami współpracować: czy słucha, jak odchować i wychować charta polskiego, czy też szybko przechodzi do wygłaszania własnych teorii. Muszę też sprawdzić, jak nabywcy zamierzają organizować opiekę nad psem: chart nie podporządkuje się dziecku jako głównemu właścicielowi. Samotna starsza pani o wiotkiej posturze nie będzie w stanie samodzielnie wyprowadzić go na taki spacer, jakiego potrzebuje. To przecież silny i dynamiczny pies. Dlatego charta powierzę chętnie osobie rozsądnej, aktywnej, opanowanej, nie krzykliwej. Takiej, która nie ma zamiaru wymagać od psa ślepego posłuszeństwa, a zdaje sobie sprawę z tego, że to wspaniałe zwierzę potrzebuje dużo ruchu w bezpiecznych warunkach. Komuś, kto zada sobie trud, aby starannie odchować szczenię, karmiąc je właściwie – a chart ma niemałe wymagania! Ludziom, którzy postarali się już zdobyć choć wstępne wiadomości na temat rasy, którzy interesują się charcim sportem, czyli coursingami. Dobrze byłoby, gdyby nie wzdrygali się na myśl o wystawach. Na pewno nie sprzedałabym szczenięcia komuś, kto ma już kilka psów rożnych ras i właśnie wymyślił sobie, że do kompletu brakuje mu charta. Tak naprawdę to wolałabym, aby moje szczenięta zostawały u mnie w domu, bo gdzie im będzie lepiej?

AR: No, wreszcie mogę się z czymś nie zgodzić! Bardzo kocham wszystkie moje pieski, a potencjalnych nabywców traktuję podejrzliwie. Przez trzydzieści lat hodowania nauczyłam się, do czego są zdolni! A jednak zachowuję resztki trzeźwego spojrzenia. Najchętniej zostawiałabym przynajmniej jedno szczenię z każdego miotu, tylko czy im byłoby wtedy naprawdę dobrze? Każdy pies potrzebuje swojego pana. Indywidualnego kontaktu. Każdemu z moich szczeniąt lepiej będzie tam, gdzie będzie pierwszym i najważniejszym psem. Indywidualny kontakt można zachować z pięcioma, sześcioma psami. Każdy kolejny pies to już jest pies psów, a nie twój. Cóż, chcę czy nie, muszę szczeniętom znajdować dobre domy, choć to wcale nie jest takie proste! One zasługują na pełnię miłości, a nie tylko na jakąś cząstkę. Na koniec wspomnę o jeszcze jednej kategorii nabywców, o której do tej pory nie było mowy. Zwykle zaczyna on rozmowę od słów: "Bo ja potrzebuję psa dla dziecka..." Od razu widzę rozpuszczonego jedynaka, który ma już komputer, deskorolkę i stos zabawek, a teraz mu się zachciało żywej maskotki.

MS: Ale przecież dzieci powinny mieć psy!

AR: Tak, oczywiście, ale odpowiedzialnie. Posłuchaj, jak inaczej brzmi taki początek rozmowy: "Wie pani, nasze dziecko jest już wystarczająco duże, aby mieć psa, zastanawiamy się wiec, czy pies hodowanej przez panią rasy będzie dobry..." Wtedy zgadzam się, bo to są odpowiedzialni rodzice, którzy dobrze przemyśleli swoją decyzję, zanim do mnie zadzwonili.

MS: No i po co myśmy się w ogóle zajęły hodowla, skoro jesteśmy takie nadwrażliwe i uważamy, że tak trudno naprawdę dobrze wybrać psu dom!

AR: Cóż, to już jest sprawa filozofii hodowli. Obiecuje, że do tego tematu z pewnością jeszcze wrócimy.



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    ~Pinia 09:40 | 29-08-2011   Odpowiedz
 

Moge powiedzieć KOCHAM PSY! Szczycę się moim kundelkiem! Jestem dumna z ludzi, którzy wzięli kundelka ze schroniska. Niestety mojego Pinia kupiłam na rynku od dziwnego pana. Jednak myślę że można mi wybaczyć . Miałam 9 lat! Teraz jestem bardziej odpowiedzialna. Wyprowadzam go, uczę sztuczek. Myśle ,że w ten sposób nawiązuje się więź między właścicielem a psem. I pamiętajczie kundelki górą!


 
 
    Klauder6c2a 05:56 | 31-08-2010   Odpowiedz
 

hej jestem miłośniczką dużych psów pracujących i psów myśliwskich. mam owczarka niemieckiego ale miałam jeszcze kundelkę która uciekła. Z tatą chcemy mieć wyżła niemieckiego ale dopiero trochę póżniej znacie jakieś hodowle


 
 
    sarniaczek 05:19 | 06-08-2010   Odpowiedz
 

ja też bym ich nie sprzedała


 
 
    ~RAPIDSHARE, HOTFILE, MEGAUPLOAD, NETLOAD, UPLAODED.TO JAK PREMIUM! Sciągaj legalnie i bez ograniczeń co chcesz! www.download.30s.pl 01:33 | 14-07-2010   Odpowiedz
 

RAPIDSHARE, HOTFILE, MEGAUPLOAD, NETLOAD, UPLAODED.TO JAK PREMIUM! Sciągaj legalnie i bez ograniczeń co chcesz! www.download.30s.pl


 
 
    ~AAAALLLLAAAA 06:22 | 26-02-2010   Odpowiedz
 

Słodkie pieski. Ja bym ich nie sprzedała! Takie słodziaki. Och jejciu. Pozdrawiam AAAALLLLAAAA


 
 
    ~Carolina99 03:57 | 09-01-2010   Odpowiedz
 

Ja mam 10 lat i zdenerwował mnietekst ,,Od razu widzę rozpuszczonego jedynaka, który ma już komputer, deskorolkę i stos zabawek, a teraz mu się zachciało żywej maskotki." Ja jestem jedynaczką ale wupraszam sobie tego typu teksty.O mojej ukochanej rasie [sheltie] wiem dośc dużo i mimo to na bierzaco się ucze jeszcze dodatkowych informacji.Żywa maskotka?Może o określenie do owczarków szetlandzkich sie nadaje bo naprawde mają piękna kryzę ale ja szukam psa a nie zabawki do kolekcji!


 
 
         ~Marti;) 12:34 | 10-03-2010   Odpowiedz
 

Ja również jestem jedynaczką.Kocham psy . Nie tylko rasowe. Nie mam rodzeństwaa a rodzice są bardzo zapracowani, czasami jest mi smutno.Od zawsze chciałam mieć psa, kogoś komu mogę wszystko powiedzieć , przytulić go. Rodzice zawsze uświadamiali mnie w tym że pies potrzebuje opieki, i pies to duży obowiązek. Gdy rodzice zobaczyli że zaczęłam myśleć o psie w ten sposób, i że to rozumiem , postanowili mi go kupić.Tylko teraz pytanie jaka rasa? Długo się wspolnie zastanawialiśmy i padło na sheltie. Mamy już znalezioną hodowlę. Pozostalo tylko czekać


 
 
    ~patmro20 05:03 | 16-06-2009   Odpowiedz
 

Jakie słotkie pieski


 
 
    ~Bajeczna czekoladka 10:05 | 29-01-2009   Odpowiedz
 

A ja uważam że pseudo hodowcy niektórzy nie są aż tak źli... no bo w większości pseudo nie chodzą na badania, szczepienia i inne. a niektórzy chodzą. Ale rzadko co. Ja chcę mieć w przyszłości hodowlę border collie, collie, bearded collie. I nie mówcie mi tu że zostane pseudo!!!;p Ja doskonale znam się na rasach typu collie. Moja mama jest w ZK(Zewiązek Kynologiczny) (Kynologia-nauka która zajmuje sie rasami psów) i wiem od niej wszystko. Oczywiście musieliśmy mieć trzy mioty by być w ZK. To były pieski rasy border collie. Teraz planujemy kupić parę psów, udoskonalic je oczywiście rodowoowe, no i kupimy po jednej parze(para-samiec i samica) każdej rasy czyli collie, bearded collie. Mam nadzieję że nam się uda! Trzymajcie kciuki!


 
 
         ~ 03:18 | 22-02-2009   Odpowiedz
 

border i bearded collie to dwie zupełnie różne rasy! nie zauważasz tego?


 
 
    ~Majka~@ 03:46 | 26-01-2009   Odpowiedz
 

Hej jestem Majka! A więc tak, ja uważam że potencjalni kupcy(potencjalny kupiec-człowiek który ma ochote cos kupić) są kretynami. Ponieważ liczą się dla nich tylko:papierek, zarobek, krycie. Jakoś nie spostrzegłam tu psa, a więc na którym on jest miejscu? Dla pseudohowodcyto będzie jakieś 89 000 miejsce. No dobrze przesadziłam, ale... Uważam że kuc=ndelki są ładne ale i rasowce. Wiem bo, sama mam mopsa. Więc ja tu chcę tylko powiedzieć że to bzdura... Znaczy bzdurą są ci pseudo, katy!


 
 
    ~Ola 04:21 | 22-01-2009   Odpowiedz
 

Ja ie wiem czy sprzedaje szczeniaczki mojej Afery(kundelki) ale jeśli się z rodzicami zdecydujemy na sprzedanie ich to tylko znajomym lub zaufanym osobą w dobre ręce.


 
 
    ~m 02:34 | 22-01-2009   Odpowiedz
 

Bywa często, że człowiek który zaczyna od "a w jakiej cenie szczeniaki?" wcale nie jest pseudohodowcą. Zjawiali się u mnie ludzie, którzy chcieli wymarzonego pupila z pewnego źródła, ale niekoniecznie przyszłego championa i cena była dla nich istotna. Potem dzwonili z różnymi pytaniami, prośbą o radę. Stworzyli swemu psu wspaniały dom, choć na początku też miałam ochotę odłożyć słuchawkę.


 
 
    ~Akita905 02:03 | 28-07-2008   Odpowiedz
 

Wszyscy macie rację - szczeniaka trzeba sprzedać odpowiedzialnej osobie! Dodam tylko, że hodowla to dla hodowcy źródło pieniędzy. Zwykle sprzeda wszystkie szczeniaki za 2500 i się cieszy. Jedak zysk.... Jak wypatrzy "złotego szczeniaka" w miocie, potencjalnego zwycięzce wystaw (doświadczony hodowca potrafi to ocenić po 6 tygodniowym piesku) to naturalnie go zotawi. Akurat też przybędzie mu jeden doskonały reproduktor, czy suka hodowlana.


 
 
    ~Anka_96;-) 01:40 | 07-07-2008   Odpowiedz
 

Myślę że sprzedać psa można tylko komuś, kto temu zwierzęciu stworzy dobre warunki życiowe.


 
 
    ~paulinapalutka 02:51 | 02-05-2008   Odpowiedz
 

Pies potrzebuje odpowiedzialnego właściciela i takich ludzi poszukują prawdziwe dobre hodowle ! :)


 
 
         ~:) 01:53 | 27-12-2009   Odpowiedz
 

Dobrze już dobrze! Powiedzieliście. O hodowlach nam wystarczy. WSZYSCY chcą psa rasowego. Z hodowli. Z rodowodem. I po co taki? Jak psa nie chcemy wystawiać to nam rasowy nie potrzebny. A kundelki też są CUDOWNE! Więc jeśli nie chcemy psa wystawiać to po co? nam rasowy... Kundelek to wspaniały psiak i one też mają swój swoisty urok! Wszyscy mówimy: Kocham psy! Lecz czy nie chodzi nam czasem tylko o te rasowe? Jeśli naprawdę kochamy psy to i kundelkiem nie pogardzimy! I jestem bardzo wdzięczna tym którzy kundlem nie pogardzą!


 
 
    sara.pies 06:36 | 24-04-2008   Odpowiedz
 

Myślę, że pieski mają mieć dobrych właścicieli, a nie sie dobrze sprzedawać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 
    ~ANNA 03:17 | 22-04-2008   Odpowiedz
 

Dlaczego sie dziwić, że dobro psiaka jest ważniejsze niż pieniądze? właśnie tym sie miedzy innymi różnią hodowlę od pseudohodowli. Hodowlę szukają dobrych domów dla swoich psiaków, a nie zależy im tylko na pieniądzach







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl