poniedziałek, 26 czerwca 2017

Przełamać lęk Adlera

11 maja 2017 08:40 1 komentarz

Uspokajająca zabawa

Równolegle do powyższego, zasugerowałem, by zapewnić psu możliwość gryzienia i przeżuwania, zwłaszcza gdy pojawią się goście. W ten sposób zwierzak odreaguje stres. Można w tym celu sięgnąć po kość, gryzak, suchy smakołyk. Opracowaliśmy program gier i zabaw do przeprowadzania w mieszkaniu. Złożyły się na to zabawy łowieckie, pogoń za zabawkami, turlanie smakołyków, szukanie pochowanych przysmaków, zapasy z liną, szmatą. Ustaliliśmy, że co pewien czas Adlerowi trzeba pozwolić wygrać – zwiększy to jego pewność siebie. Warto wiedzieć, że przy takich ćwiczeniach warczenie to normalna sprawa, a nie oznaka agresji. Należało się skoncentrować na skupianiu uwagi psa na przewodniku – dzięki temu miał później obserwować opiekuna, a nie gościa. Poza tym to element wyjściowy do dalszej nauki – przywołania, posłuszeństwa itd. Zaczęliśmy od tego, że Adler po wywołaniu jego imienia i spojrzeniu na pana otrzymywał smakołyk. Później nagroda pojawiała się z coraz większym opóźnieniem: 2, 3, 5 sekund. Zachęciłem również właścicieli do stosowania sygnałów uspokajających. Spoglądali na mnie ze zdziwieniem, gdy się oblizywałem i ziewałem. Do dziś nie jestem przekonany, czy ten element terapii do nich przemówił…

Pierwsi goście

W związku z tym, że opiekunom Adlera bardzo zależało na poprawie samopoczucia ulubieńca, od razu zaczęli wprowadzać w życie poszczególne elementy terapii. Bawili się z nim, ćwiczyli, a potem zaprosili pierwszych spokojnych gości. Reakcja psa była podobna do tej, kiedy witał mnie, czyli obszczekanie z bezpiecznej odległości, nieśmiałe podejście do przybysza i szybkie wycofanie się na bezpieczny dystans, z którego cały czas obserwował intruza, nie spuszczając go z oka. Przełom nastąpił po jakimś czasie. Adler przybiegł do krzesła, na którym siedział gość, obwąchał go, po czym dał się poklepać i potarmosić. Otrzymał za to smakołyk. Następnego dnia właściciel Adlera powiadomił mnie jednak telefonicznie, że pupil chciał ugryźć przybysza. Zmartwiło mnie to. Czyżby Adler obrał nową strategię? Może się bronił. Nie było mnie przy tym zdarzeniu i nie mogłem obiektywnie określić, co się stało. W takich momentach istotny jest szczegółowy opis całego zajścia. Okazało się, że gdy znajomy opiekunów psiaka kończył wizytę, owczarek podbiegł doń od tyłu, chwytając go lekko za dłoń zębami. Po chwili ją puścił i uciekł z powrotem na swoje posłanie. Prawdopodobnie Adler, połechtany supernagrodą dnia poprzedniego, chciał zwrócić na siebie uwagę. Często zdarza się, że bojaźliwe psy podbiegają do człowieka, kiedy ten jest odwrócony doń tyłem i „atak” można przeprowadzić z zaskoczenia. Tak czy inaczej, w trakcie trwania terapii odczulającej zdarzają się „wpadki”. Ważne jednak, by konsekwentnie realizować obraną strategię. Kolejne dwa tygodnie zabiegów behawioralnych nie przynosiły widocznych efektów. Ale następny wynagrodził trud opiekunów. Adler zaczął się uspokajać podczas wizyt gości. Kontynuowaliśmy kierunek działań i powoli zaczęliśmy myśleć o treningu posłuszeństwa. Właściciele ćwiczyli przywołanie pomiędzy pokojami. Zasugerowałem też wprowadzenie dodatkowego elementu, stanowiącego przejście do kolejnej fazy, gdy z przybysza neutralnego robi się przybysz-smakołyk, czyli przybysz przyjemny. W tym celu zaproponowałem, by miskę ze smakołykami umieścić w korytarzu tak, by każdy wchodzący po powitaniu podał psu jedną lub dwie kulki. Po kolejnych dwóch tygodniach właściciele zaobserwowali dalszą poprawę zachowania. Postanowili wybrać się na grupowe szkolenie, oczywiście prowadzone metodami pozytywnymi. To było świetne posunięcie. Adler zapoznawał się z innymi psami, ludźmi, nowym miejscem. Wspólna praca spowodowała zacieśnienie więzi z właścicielami. Miesiąc później opiekunowie donieśli, że pies spokojnie podchodzi do gościa, wita się, kładzie się koło niego i swobodnie leży. Wiadomość była miodem na moje uszy, dowodem na sens prowadzenia konsultacji.

Niekończąca się praca

Taki sygnał nie oznacza końca terapii. Wręcz przeciwnie. Szczególnie, że miesiąc później nastąpił regres. O ile w domu Adler zachowywał się poprawnie, to na zewnątrz stał się ponownie kłębkiem nerwów. Prawdopodobnie przyczyniła się do tego zmiana otoczenia, gdyż pies powrócił z „wakacji”. Bardzo się denerwował w obecności innych ludzi – ale nie wszystkich. Teraz cały szkopuł tkwi w tym, by odkryć, kogo tak naprawdę się boi – osób wysokich czy niskich, z parasolką czy bez niej. Kontynuując dotychczasową terapię, zaleciłem zintensyfikowanie zabaw łowieckich, siłowych w domu (gdyż owczarek ze względu na nieobliczalność nie był spuszczany ze smyczy podczas spacerów). Ponadto zasugerowałem utrwalanie komend „siad” czy „waruj”, które w sytuacji zagrożenia uspokajały psa. Zaproponowałem też, by podczas wizyty gości bawić się z czworonogiem lub ćwiczyć z nim w drugim pomieszczeniu. Jako wspomożenie terapii zasugerowałem ubranie Adlera w kamizelkę Anxiety Wrap, która obniża poczucie lęku. Biorąc pod uwagę ostatnie regresywne zachowania, trzeba się liczyć z tym, że terapia będzie trwać długo. Okres pozytywnych zmian wskazał, że jej kierunek jest właściwy. Przez cały czas należy bacznie obserwować zachowanie zalęknionego psa, reagować szybko na wskazane przez niego czynniki stresogenne oraz wzmacniać w nim poczucie pewności siebie. Adler jest przykładem owczarka, który w wyniku błędnej lub niewystarczającej socjalizacji stał się osobnikiem bojaźliwym. Jego zachowanie jest uciążliwe dla opiekunów, ale przede wszystkim męczące dla samego pacjenta. Osiągnęliśmy już sporo, ale do sukcesu daleka droga. Z pewnością jeszcze spotkacie się z Adlerem…
Michał Kisiel, specjalista psich zachowań

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 8/2012

Zapisz

Zapisz

Pages →  1 2

Przełamać lęk Adlera Reviewed by on . Uspokajająca zabawa Równolegle do powyższego, zasugerowałem, by zapewnić psu możliwość gryzienia i przeżuwania, zwłaszcza gdy pojawią się goście. W ten sposób z Uspokajająca zabawa Równolegle do powyższego, zasugerowałem, by zapewnić psu możliwość gryzienia i przeżuwania, zwłaszcza gdy pojawią się goście. W ten sposób z Rating: 0

komentarze (1)

  • Beagle i Ja

    Beagle i Ja

    Bardzo ciekawy artykuł. Sama borykam się ze stresem u swojego psa. Mój Bobby, niespełna dwuletni beagle, boi się od kilku miesięcy prawie wszystkiego i problem polega na tym, że zupełnie nie wiem, dlaczego. Bobby urodził się u naszych bliskich znajomych i naprawdę o takich warunkach może marzyć każdy szczeniaczek. Potem trafił do nas i staraliśmy się dać mu jak najlepszy dom. Od samego początku był socjalizowany – jest zupełnie nieagresywny, świetnie nawiązuje kontakt z innymi zwierzakami (nawet koty się go nie boją). Także od początku braliśmy go w miejsca bubliczne, mieszkamy w Niemczech, więc pieski można zabierać do wielu kawiarni itp. Było świetnie, Bobby jest może trochę szalony, ale bardzo grzeczny – codziennie chodzimy na długie spacery, gdzie może biegać bez smyczy, jest szczęśliwy. Nigdy, naprawdę nigdy nie był bity. I nagle zaczął się bać – hałasów, ludzi, zwłaszcza gdy ktoś niesie jakiś przedmiot. Nikt nigdy nie zrobił mu krzywdy, wiem to na 100%. Psy miałam od dzieciństwa i naprawdę mam doświadczenie, nawet z trudnymi psami. Sama wyciągałam ze stresu psa, którego uratował mój wujek – wcześniej skatowanego przez ludzi… Ale u Bobbyego nie mogę znaleźć źródła tego strachu i to jest najtrudniejsze. Nadal próbuję, ale nie jest łatwo. Pozdrawiam.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top