|
|
| Aktualności |
Pies potrzebuje ochrony prawnej!
Czy to nie zdumiewające, że dzieci w szkole dowiadują się więcej o pantofelku niż o psie lub kocie, z którym mieszkają? Jak zatem kształtować wrażliwość na los zwierząt? O sytuacji czworonogów w Polsce i konieczności przestrzegania ich praw opowiada trener Jacek Gałuszka.
W częstochowskim wydaniu "Gazety Wyborczej" ukazał się ciekawy materiał poświęcony respektowaniu praw braci mniejszych. Oto jego fragment:
Eliza Kwiatkowska: Niemal codziennie pojawiają się doniesienia o okrucieństwie wobec psów, kotów, zwierząt gospodarskich. Ile czasu musi jeszcze upłynąć, żeby ludzie przestali traktować zwierzęta jak rzeczy?
Jacek Gałuszka: Co najmniej jedno pokolenie. Pamiętajmy, że nie tak dawno ludzie o czarnej skórze też byli traktowani przedmiotowo, a w wielu kulturach kobietom do teraz odmawia się praw podmiotowych. To się pomału zmienia. Prawodawstwo europejskie, także polskie, idzie w dobrym kierunku: chce dawać zwierzętom prawa podmiotowe. Pomaga w tym współczesna nauka, która udowadnia, że na przykład pies odczuwa wszystko tak jak trzyletnie dziecko. Ludzie zaczynają zwiększać swoją wrażliwość. W czasach mojego dzieciństwa topienie ślepych miotów było normalne. Teraz ta granica normalności się przesuwa. Takie przypadki wydobywa się na światło dzienne i piętnuje.
EK: Ale i tak zdarza się, że pies jest zakopywany żywcem. Tak jak w Myszkowie...
JG: Mam nadzieję, że to indywidualne, patologiczne przypadki braku elementarnej empatii. Człowiek przecież potrafi być okrutny nie tylko wobec zwierzęcia, lecz także wobec drugiego człowieka.
EK: Czy widzi pan różnicę między Polską miejską a Polską wiejską w podejściu do zwierząt? Akty okrucieństwa, o których słychać, zdarzają się przede wszystkim w małych miejscowościach.
JG: Tak, dostrzegam tę przepaść. Dla wielu ludzi mieszkających na wsi każde zwierzę ma pełnić określone zadanie. Pies ma być na łańcuchu, szczekać i koniec. Zresztą dał temu wyraz ostatnio jeden z naszych parlamentarzystów, czym wywołał lawinę protestów. Trzymanie psa w domu, spacerowanie z nim, szkolenia to dla ludzi ze wsi zwykła fanaberia.
EK: Jak zmieniać świadomość? Jak budzić wrażliwość wobec zwierząt?
JG: Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. I to od najmłodszych lat. W szkole podstawowej powinno się znaleźć w programie obowiązkowym z biologii więcej miejsca dla nauki o psach i kotach, o ich zachowaniu oraz potrzebach. Paradoksem jest, że uczeń podstawówki potrafi opisać budowę pantofelka i eugleny zielonej, a nie ma pojęcia o zwierzętach, które mieszkają w jego domu. Okazjonalnie przeprowadzane pogadanki niczego nie załatwią poza wpojeniem dzieciom przekonania, że każdy pies jest potencjalnym zabójcą, przed którym trzeba padać na ziemię i zakrywać uszy rękami, kuląc się jak żółw.
EK: Czy zaostrzone przepisy zmienią coś w traktowaniu zwierząt?
JG: Nigdy nie łudziłem się, że zmiana prawa naprawi sumienia ludzi. Ustawa jest może i dobra, tyle że nie ma jak jej egzekwować. W Polsce brak organizacji, które mają uprawnienia wykonawcze i mogą działać tak jak choćby znana widzom telewizyjnym z wielu programów amerykańska policja dla zwierząt. Przerzucamy to zadnie na policję, która i tak ma sporo zadań. Boryka się z morderstwami, rozbojami i kradzieżami, więc walka z tymi, którzy trzymają psa na łańcuchu krótszym niż trzy metry, na pewno nie jest priorytetem. A żeby kary były odstraszające, muszą być dotkliwe. To już zadanie dla sędziów. Jeden z wielkich powiedział, że miarą cywilizacji jest jej stosunek do zwierząt.
Jacek Gałuszka jest specjalistą ds. terapii zachowania zwierząt. Prowadzi szkołę "Wesoła Łapka". Opracował interaktywny kurs szkolenia psów "Pies, Twój Przyjaciel" oraz pionierski program "LIRA" przeznaczony dla czworonogów schroniskowych. Jest wykładowcą na kursach i warsztatach dla ratowników, dogoterapeutów, trenerów.
Źródło: www.czestochowa.gazeta.pl
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~morusia02 08:54 | 18-01-2012 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja mam nadzieję, że J.G. przemyślał to, co powiedział o tej
przepaści! Dla mnie szkolenie psa, NIE trzymanie na
łańcuchu, trzymanie na smyczy i wykonywanie zabiegów
pielęgnacyjnych i kosmetycznych jak choćby czesanie i
kąpanie to normalna sprawa, a mieszkam na wsi. Owszem,
większość okolicznych rolników tak myśli, że pies jest po
to, by szczekać na łańcuchu, krowa po to, by dawać mleko
itd., ale są i tacy, którzy mimo, że nie mają na chleb,
bardzo dbają o swoje wszystkie zwierzaki i normalnie je
traktują.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Ciapkowa_ 06:16 | 18-01-2012 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
cytat: "JG: Tak, dostrzegam tę przepaść. Dla wielu ludzi mieszkających na wsi każde zwierzę ma pełnić określone zadanie. Pies ma być na łańcuchu, szczekać i koniec. Zresztą dał temu wyraz ostatnio jeden z naszych parlamentarzystów, czym wywołał lawinę protestów. Trzymanie psa w domu, spacerowanie z nim, szkolenia to dla ludzi ze wsi zwykła fanaberia."
owszem, ale nie dla wszystkich, chociaż dla większości, spacerowanie, trzymanie psa w domu, czy szkolenie jest nienormalne, ale jak mówię, nie dla wszystkich, bo dla mnie to jest w pełni normalne, a jestem ze wsi.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |