|
|
| Zdrowie |
Ostry dyżur: Ukąszenie przez owada
Telefonujący o trzeciej nad ranem zdenerwowany właściciel upewniał się, czy może przyjechać o tej porze do lecznicy z psem, którego pyszczek groźnie spuchł. Psiak miał też kłopoty z oddychaniem. Sprawcą zamieszania prawdopodobnie była pszczoła, która została znaleziona martwa przy posłaniu Miki.
Użądlenie przez owady błonkoskrzydłe (pszczoły, osy, mrówki, szerszenie) może prowadzić do bardzo silnej reakcji uczuleniowej (wstrząsu anafilaktycznego), bezpośrednio zagrażającej życiu zwierzęcia.
Miałam kilka minut na przygotowanie się do przyjęcia pacjenta. Zdążyłam zrobić roztwór epinefryny (adrenaliny), naszykowałam rurki intubacyjne i butlę z tlenem.
Mika została wniesiona do gabinetu na rękach właściciela odzianego w... piżamę. Słusznie, bo utrata kilku minut na przebranie się opiekuna mogłaby kosztować psa życie. Krótkowłosy rudy jamnik był tak opuchnięty (oczy, brwi, policzki i podgardle), że przypominał psa rasy shar pei. Mika z trudem chwytała powietrze.
Nie było wątpliwości, że mamy do czynienia z pokrzywką i obrzękiem naczynio-ruchowym, wywołanymi reakcją alergiczną (ugryzienie przez pszczołę wydawało się bardzo prawdopodobne). Suka była mocno podenerwowana, obficie łzawiła i śliniła się, co chwilę miała odruch wymiotny. Upewniwszy się, że drogi oddechowe są drożne, natychmiast założyłam dojście dożylne i podałam przygotowaną wcześniej epinefrynę. Podłączyłam we wlewie dożylnym płyn Ringera z mleczanami i po chwili, monitorując oddech, dodałam maleńką dawkę leku uspokajającego. Zależało mi na zmniejszeniu zapotrzebowania organizmu na tlen i ułatwieniu intubacji, czyli założenia rurki dotchawiczej. Obrzęk błony śluzowej gardła był znaczny, ale na szczęście nie doszło do niebezpiecznego skurczu krtani, który uniemożliwia oddychanie i intubację.
W takiej sytuacji konieczna byłaby tracheostomia, czyli nacięcie tchawicy na wysokości szyi w celu wprowadzenia rurki. Intubacja powiodła się i mogłam rozpocząć tlenoterapię. Podanie tlenu w krótkim czasie ułatwia oddychanie i stabilizuje organizm zwierzęcia, jednocześnie w naturalny sposób je uspakaja (niedotlenienie wzmaga pobudzenie). Mika zaczęła oddychać spokojniej, a błony śluzowe nabierały różowego zabarwienia.
Zwykle proszę właściciela o pozostawienie zwierzęcia pod moją opieką tuż po założeniu venflonu i udzieleniu kilku podstawowych informacji. Tym razem pozwoliłam opiekunowi zostać dłużej, gdyż będąc w nocy sama, nie mogłam liczyć na pomoc personelu lecznicy w przytrzymaniu psa. Dopiero po podłączeniu tlenu uznałam, że dodatkowa asysta nie jest konieczna. Zanim jednak Mika pozostała sam na sam ze mną, obejrzałam dokładnie jej ciałko w poszukiwaniu ewentualnego Ľródła uczulenia. Pszczoły pozostawiają żądło, które powinno być precyzyjnie usunięte wraz ze zbiorniczkiem jadowym, aby kolejne porcje trującej substancji nie dostawały się do organizmu. Stosunkowo rzadko u psa zdarza się tak intensywna uogólniona reakcja na ugryzienie przez pszczołę, ale w tym przypadku żądło odnalazłam po wewnętrznej stronie policzka (blisko gardła). Wyjęłam je przy użyciu szkła powiększającego i pęsety. Nie powinno się tego robić gołymi palcami, gdyż można samemu się zakłuć i istnieje większe niebezpieczeństwo dodatkowego uciśnięcia i opróżnienia pęcherzyka z jadem.
Po 30 minutach od pierwszego podania epinefryny suka oddychała dosyć spokojnie, ale silny obrzęk części twarzowej utrzymywał się. Zdecydowałam się na podanie kolejnej dawki leku oraz dodanie dexamethasonu w celu zahamowania późnej fazy reakcji anafilaktycznej. Pojawia się ona po 6-10 godzinach od zadziałania czynnika uczulającego i również może być bardzo niebezpieczna. Efekt działania leków widoczny był po kolejnych 30 minutach, gdyż obrzęk zaczął ustępować. Mogłam wyjąć rurkę intubacyjną; oddech był spokojny i miarowy. Po ponad 3 godzinach Mika znowu wyglądała jak jamnik. Zanim skończyłam dyżur nocny (o ósmej rano), czuła się już naprawdę dobrze i mogłam ją wydać właścicielom do domu. Przez kolejne dni suka musi dostawać leki przeciwalergiczne. Opiekunowie martwią się, że nadal będzie polować na owady.
Kilka dni później, kiedy pisałam ten artykuł, zauważyłam, że mój pięciomiesięczny szczeniak Famoso, przywieziony w zeszłym miesiącu z Portugalii, zaczął się nagle dziwnie zachowywać. Raz po raz nerwowo pocierał łapą oczy. Potem intensywnie pocierał pyszczkiem o kanapę. Gdy podeszłam bliżej, dostrzegłam, że ma opuchnięte powieki, brwi i wargi, przez co bardziej przypominał bulteriera niż podengo portugalskiego. W pokoju rozbrzmiewał odgłos latającego komara...
lek. wet. Dominika Borkowska-Bąkała
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~sylwia 01:19 | 12-07-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wczoraj mojego psa - DUZEJ RASY bo alaskan malamute, cos ugryzlo ,na pewno nie zmija bo powinno byc jakies znamie, albo szerszen albo kilka os, to duzy pies a po kilku minutach piana z pyska i omdlenie, potem szybko wet, 3 godziny pod ktoplowka, proba zdjecia kolczatki,,, a pies byl juz opuchniety. Na pysku gulaja wielkosci ziemniaka i szyja powiekszyla sie dwukrotnie. Pies jest mlody, 1,5 roczny. Nie wiemy co to moglo byc, dostal na odczulenie, dzisiaj jest nadal bardzo spuchniety, wymiotuje. Teraz sie dowiedzialam ze takie ukaszenie moze szybko zakonczyc sie smiercia, wiec nie zwlekajcie z weterynarzem!!! jak czytalam ze pies komus spuchl a ten sie zastanawial i pisal pyanie na forum- co robic, zamiast isc do lekarza...
Moj pies to wielki pies,,, a co dopiero mniejszych rozmiarow domowe zwierzaki. Nie zwklekac tylko isc do lekarza, moze ktos wie czy sa jakies szczepionki na takie ugryzienia? Pies moj musi biegac po lakach, lasa ch, wiadomo tego mu nie odmowie, ale dobrze bylo by znalesc jakas szczepionke
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |