|
|
| Temat miesiąca |
Obudź we mnie życie
Dogoterapia to słowo, które u wielu ludzi budzi obawy. Wynikają one przede wszystkim z nieznajomości tematu. O psich terapeutach wciąż mówi się zbyt mało, wciąż są niedoceniani. Jak się okazuje - zupełnie niesłusznie.
Wspomaganie leczenia ludzi poprzez dobroczynny wpływ psów ma długą historię. Już Eskulap, rzymski bóg medycyny, leczył chorych z pomocą psów. Czworonogi wylizywały rany ludzi, które dzięki temu "zabiegowi" miały się szybciej goić. Przeświadczenie o tym, że pies potrafi uleczyć człowieka, utrzymywało się w naszej kulturze przez całe wieki, ale dopiero w 1964 roku psychiatra dziecięcy Boris Levison udowodnił je naukowo, publikując swoją pracę "Pies jako współterapeuta". Opisał w niej nieprawdopodobny wpływ czworonogów na dzieci autystyczne, które właśnie dzięki psom zaczęły nawiązywać kontakt z otaczającym je światem.
Dla kogo?
Obecnie dogoterapią (czasem też kynoterapią) nazywa się wieloprofilowe usprawnianie dzieci i dorosłych dzięki terapii kontaktowej z udziałem psa, czyli pozytywny wpływ zwierzęcia na zdrowie i rozwój ludzi. W zajęciach najczęściej biorą udział dzieci, gdyż u nich można osiągnąć największe postępy w rozwoju, lecz nie jest to regułą. Dogoterapia bowiem służy nie tylko wspomaganiu rozwoju fizycznego, ale także psychicznego. Świetnie sprawdza się u osób starszych i samotnych.
Jednym z najczęściej leczonych obecnością psa schorzeń jest dziecięce porażenie mózgowe, lecz czworonogi pomagają również dzieciom autystycznym, z zespołem Downa i dotkniętym wieloma innymi chorobami. Zwierzęta współpracują też przy rehabilitacji dzieci z niedowładem kończyn bądź innymi zaburzeniami zdrowia fizycznego. Przy psie łatwiej się rozluźnić, przełamać bariery. Znaczna większość chorych dzieci pragnie kontaktu z czworonogiem, a dzięki niemu są o wiele chętniejsze do wykonywania różnych ćwiczeń.
Nie do przecenienia jest rola psich terapeutów w leczeniu problemów natury emocjonalnej. Obecność czworonoga działa kojąco na pacjenta, przywraca równowagę psychiczną. Już samo głaskanie zwierzęcia może przynieść pożądany skutek. Podobną zależność możemy dostrzec u osób starszych i samotnych. Dla nich pies jest powiernikiem i towarzyszem w momentach trudnych, dzięki niemu przeżywają chwile beztroski.
Być dogoterapeutą
W Polsce nie zarejestrowano jeszcze zawodu dogoterapeuty. Niektóre fundacje i organizacje zajmujące się dogoterapią bardzo by sobie tego życzyły z jednego prostego powodu - terapia ta mogłaby się szybciej i efektywniej rozwijać, więcej osób decydowałoby się na taką pracę z psem. Są jednak i przeciwnicy ustanowienia tego zawodu.
- Kim miałby być dogoterapeuta? - pyta Nina Bekasiewicz, prezes Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Przyjaciel" prowadzącej między innymi zajęcia z dogoterapii. - Czy to miałaby być osoba, która skończy roczny lub dwuletni kurs pracy z psem? Przecież dogoterapeuta ma przede wszystkim pod opieką chore dziecko. To nie może być przypadkowa osoba, ale człowiek z wykształceniem kierunkowym terapeutycznym, pedagogicznym itp., a przy okazji mający pracującego psa. Najważniejsze są kompetencje. Jeśli dostępne byłyby kilkuletnie studia dogoterapeutyczne lub przynajmniej ze specjalizacją dogoterapeutyczną, wtedy nie widzę problemu.
Jednakże studiów dogoterapeutycznych jeszcze nie ma. Niektóre polskie uczelnie włączają do programu zajęć pracę z psem (np. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy prowadzi studia podyplomowe z terapii ze wsparciem zwierząt), lecz ta idea pozostaje wciąż w fazie rozwoju.
Aby zajmować się dogoterapią w fundacji "Przyjaciel", należy mieć przede wszystkim wykształcenie przygotowujące do pracy z chorymi dziećmi. Drugim warunkiem jest posiadanie wyszkolonego psa. Zwierzę powinno przede wszystkim pozytywnie przejść szkolenie na psa towarzyszącego i mieć naturalne predyspozycje do bycia terapeutą – nie okazywać agresji, mieć dużą odporność na ból, wykazywać się cierpliwością i opanowaniem. Jeżeli i my, i czworonóg spełniamy te warunki, śmiało możemy zgłosić naszą kandydaturę.
Nie wszystkie fundacje podchodzą tak rygorystycznie do selekcji dogoterapeutów. Nie jest to jednak spowodowane mniejszą dbałością o chore dzieci, lecz faktem, że oprócz osoby z psem w zajęciach bierze udział doświadczony terapeuta bez czworonoga. Opiekun zwierzęcia może się skupić przede wszystkim na swoim podopiecznym, a merytoryczną stroną zajęć zajmuje się specjalista. Jeśli więc ktoś chciałby uczestniczyć ze swoim psem w zajęciach z dogoterapii, nic nie stoi na przeszkodzie. Wolontariuszy dogoterapeutów wciąż jest zbyt mało. Ważne, aby zwierzę miało odpowiedni charakter.
- Często gdy przychodzą do mnie wolontariusze, pytam, czy pies się słucha. Odpowiadają, że oczywiście tak - opowiada Katarzyna Mierzejewska, terapeutka i jedna z założycielek fundacji "Przyjaciel". - Proszę, by pokazali, co potrafi, pies oczywiście się nie słucha, na co słyszę tłumaczenia, że w domu, jak są sami, to robi wszystko, co chcą. Tyle że cały dowcip polega na tym, że ten pies ma to robić w warunkach jak najbardziej niestabilnych.
Pierwsze zajęcia
Różne są przyczyny korzystania z dobrodziejstwa dogoterapii - czasem dziecko rodzi się chore, czasem staje się niepełnosprawne na skutek wypadku. Pojawiające się w mediach, w różnych publikacjach, jak również podawane z ust do ust informacje, że dzięki kynoterapii dziecko nagle zaczyna ćwiczyć, robi postępy w rozwoju, zdrowieje w oczach, napełniają rodziców wielkim optymizmem. Takie rewelacje trzeba jednak przesiać przez sito zdrowego rozsądku. Rodzice chwytają się myśli o dogoterapii jako ostatniej desce ratunku, tymczasem praca z psem nie przynosi cudów sama z siebie. Bardzo często dzięki kontaktowi z psem dziecko otwiera się na świat, lecz nigdy efekty nie będą natychmiastowe i spektakularne. Nie wystarczy jedno liźnięcie zwierzęcia, aby chory człowiek wyzdrowiał. Takiego psa miał tylko mitologiczny Eskulap.
- Tu nie chodzi o jakieś przełomy - opowiada Joanna Piotrowska, mama chorego Kacpra, który już od wielu lat uczestniczy w zajęciach dogoterapii - tylko żeby te wszystkie cegiełki rehabilitacji tak poukładać, by wszystko działało optymalnie.
Na czym więc polega dogoterapia? Pierwsze zajęcia mają zazwyczaj na celu zaznajomienie dziecka z psem. Często jest to pierwszy bezpośredni kontakt malca z jakimkolwiek zwierzęciem. Niekiedy w takich chwilach dziecko reaguje lękiem - to zupełnie zrozumiałe zachowanie. Zadaniem terapeuty jest ten lęk przełamać. Maluch może się bać dużego rozmiaru psa, czarnego koloru sierści, zbyt bliskiej obecności zwierzęcia. Dobry terapeuta najpierw postara się poznać przyczyny obaw pacjenta, a następnie wyeliminuje je, np. przyprowadzając małego jasnego psa i zostawiając go w bezpiecznej odległości od dziecka. Trzeba pamiętać, że lęk blokuje wszystkie pożądane przez nas reakcje, a wówczas dogoterapia nie ma sensu.
Najczęściej już na pierwszych zajęciach dzieci reagują na psa bardzo pozytywnie. Chcą go dotykać, głaskać, przytulać się do niego, oglądać go z każdej strony. To naturalne zachowanie i jeśli dziecko nie chce od razu wykonywać próśb terapeuty, należy malcowi pozwolić na beztroskie zapoznanie się z czworonogiem. Wywoła to z pewnością mnóstwo radości, a co za tym idzie, będzie wspaniale rokowało na przyszłość. Dziecko z podekscytowaniem będzie brało udział w kolejnych zajęciach. Wioletta Bartkiewicz w książce "Pies - terapeuta i przyjaciel rodziny" pisze: "Emocje stanowią niezbędny element psychiki każdego człowieka, służą przystosowaniu się do otoczenia, ukierunkowują jego działania, pełnią ważną rolę w procesie uczenia się. Gdy zatroszczymy się o to, aby dzieci doświadczały jak najwięcej pozytywnych emocji, wszystkie te procesy będą funkcjonowały sprawniej".
Kolejne zajęcia dogoterapeutyczne odbywają się zazwyczaj według określonego scenariusza: powitanie z dziećmi, zajęcia właściwe i pożegnanie. Lecz nigdy nie udaje się zrealizować planu ćwiczeń idealnie z założeniami terapeuty. Przede wszystkim dlatego, że praca polega na reagowaniu na bieżące potrzeby i możliwości dziecka. Nie tylko każdy maluch w grupie jest inny i wymaga indywidualnego podejścia, ale terapeuta musi także brać pod uwagę fakt, że dziecko może robić postępy w szybszym lub wolniejszym tempie, niż było to założone. Pies oczywiście wypełnia polecenia przewodnika, tak więc jedno ćwiczenie można powtarzać z dzieckiem dowolnie wiele razy.
- Bardzo ważne jest, by jak najlepiej poznać psa, z którym się pracuje - mówi Katarzyna Perzanowska, wolontariuszka i pracownik fundacji "Przyjaciel". - Gdy patrzę na mojego golden retrievera Mania, to widzę, czy ma już dosyć pracy na tę chwilę, czy jest zmęczony, wiem również, na co mogę pozwolić dziecku, a na co nie. Gdy zauważam, że pies jest zmęczony, staram się wymyślić dla dziecka taką aktywność, która nie obciąża już zwierzęcia.
Ćwiczenia uzależnia się od choroby dziecka. Zupełnie inaczej będzie pracował mały pacjent z porażeniem mózgowym, inaczej dziecko z niedowładem kończyn, a jeszcze inaczej młody człowiek z zaburzeniami lękowymi. Czasem jest to czesanie psa, czasem kładzenie się na nim, innym razem przepełzanie pod brzuchem zwierzęcia. Jeśli dziecko nie chce wykonać jakiegoś zadania, nie jest do tego zmuszane. Poczucie bezpieczeństwa małego pacjenta stanowi bowiem klucz do sukcesu.
Co decyduje o dużym powodzeniu dogoterapii? Można wymienić wiele zalet, ale jedną z najważniejszych jest absolutna akceptacja - zwierzę nie zadaje pytań, nie patrzy na niepełnosprawne dziecko inaczej niż na innych ludzi, daje poczucie spokoju. Nie stawiając żadnych warunków, jest terapeutą i najlepszym przyjacielem malucha.
- Myślałam, że jest w tym sporo przesady - przyznaje Joanna Piotrowska. - A tu się okazuje, że nie, bo nasz golden retriever Dasti naprawdę taki jest: chodząca maskotka, empatia i akceptacja.
Domowy lekarz
Widząc postępy dziecka podczas zajęć dogoterapeutycznych, a przede wszystkim emocje malucha w czasie kontaktu z czworonogiem, rodzice często stają przed dylematem: może warto kupić psa, który będzie prywatnym domowym terapeutą? Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw dochodzą do wniosku, że pies powinien być z dzieckiem na co dzień, by w każdej chwili aktywować jego zmysły. Tylko czy na pewno tak się dzieje?
Przede wszystkim warto się zastanowić, czy będziemy w stanie poświęcić zwierzęciu wystarczająco dużo czasu. To jest żywa istota, która mieszkając z nami pod jednym dachem, będzie oczekiwała od nas takich samych uczuć, jakich potrzebują inne psy. Trzeba wychodzić na spacery, mieć czas na pielęgnację, czasem konieczna będzie wizyta u weterynarza... Nowy członek rodziny nie może się stać uciążliwym problemem dla domowników.
Pamiętajmy o tym, że pies nie rodzi się terapeutą! Trzeba iść z nim na szkolenie, co jest czasochłonne i wymaga nakładów finansowych. Zresztą domowe zwierzę nigdy nie będzie odgrywało takiej samej roli jak psiak biorący udział w profesjonalnej dogoterapii.
- Dość szybko zdecydowaliśmy się na własnego psa - opowiada Joanna Piotrowska. - Dasti jest wysoko wykwalifikowanym specjalistą w dogoterapii, ale to jednak coś zupełnie innego jeździć na zajęcia, które mają konkretny czas, miejsce i program. I dziecko, i dorosły, i pies odpowiednio się na takich zajęciach koncentrują. Zabawa z psem w domu to inny rodzaj relacji ze zwierzęciem i ma inne zalety. Oba sposoby moim zdaniem są ważne, ale jeden nie zastąpi drugiego.
Oczywiście jeśli niepełnosprawny maluch będzie miał swojego psa, to może się on okazać jego najwspanialszym przyjacielem, który będzie mu pomagał się rozwijać każdego dnia, o każdej porze. Własny pupil jest bardziej przewidywalny, gdyż czuje się bezpiecznie - jest wśród swojej rodziny i wie, jakich zachowań może się spodziewać po każdym z jej członków. Również po niepełnosprawnym dziecku.
Aneta Cudny jest mamą czteroletniego Maksa, który cierpi na zespół wad rozwojowych wrodzonych centralnego układu nerwowego. Chłopiec od urodzenia miał problemy z poruszaniem się. Sztywne nogi i zaciśnięte piąstki to tylko część dolegliwości, jakie próbuje on wyleczyć na ćwiczeniach z dogoterapii. Pani Aneta podkreśla, że to właśnie dzięki golden retrieverowi Faustowi, z którym jej synek ma kontakt na zajęciach, Maks potrafi już machać nogami. Ruchu tego nauczył się, naśladując psa.
Państwo Cudny mają w domu prywatnego terapeutę, cavalier king charles spaniela Kairo, jednak nie był on nigdy specjalistycznie szkolony. Wprawdzie działa pobudzająco na chłopca, który w domu wciąż obserwuje krzątającego się spaniela, bo tylko Faustowi Maks potrafi podać ciasteczko i jest to jedyna sytuacja, kiedy samodzielnie wypuszcza coś z ręki.
- W wypadku Maksa dogoterapia to budzenie w nim chęci, żeby coś zrobił - wyjaśnia pani Aneta.
Wybierając rasę psa terapeuty, dobrze jest zastanowić się nad małym pieskiem.
- Gdy rodzice pytają nas o radę w kwestii wyboru rasy, zawsze najpierw polecamy cavalierki - mówi Nina Bekasiewicz. - Są to pieski o przyjaznym charakterze, a dzięki niewielkim rozmiarom mogą być nawet brane na kolana przez dzieci jeżdżące na wózkach inwalidzkich. Jeśli rodzice wolą większego psa, wtedy zdecydowanie stawiamy na rasy z grupy retrieverów.
Dogoterapia z pewnością ma olbrzymie znaczenie jako pomoc w rehabilitacji niepełnosprawnych. Zwierzęta wyzwalają w człowieku mnóstwo pozytywnych emocji, otwierają na nowe doznania i otaczający świat, budzą chęć poznawania otoczenia. Wprawdzie psy nie są w stanie nikogo cudownie wyleczyć, ale czy choćby małe postępy w rozwoju dziecka w oczach rodziców nie urastają do rangi cudu?
Anna Czerwińska
(W artykule zostały wykorzystane fragmenty książki Wioletty Bartkiewicz "Pies - terapeuta i przyjaciel rodziny").
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
west880 03:57 | 18-02-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Tak, znam to. Na moim placu mieszka starsza pani. Jest samotna, nie ma rodziny. Dzieci jej nie odwiedzają. Jednak ma coś, a raczej kogoś, dzięki komu cieszy się życiem. Ma PSA. Pies ma na imię Żabka, to stara kundelka… Codziennie widzę tą panią, jak przechadza się po placu ze swoim pieskiem i… śpiewa mu piosenki oraz opowiada różne historie. Niemal codziennie, kiedy idę do szkoły, słyszę „Przybyli ułanie…” lub coś innego... Dużo ostatnio myślałam o tej staruszce. Boję się, co zrobi, kiedy jej „Żabuś” odejdzie za Tęczowy Most… Co się z nią stanie?? Czy dalej będzie się tak cieszyc życiem?? Ehhh… A więc dogoterapia bardzo sprawdza się u ludzi starszych, szczególnie opuszczonych… To naprawdę wspaniałe, że np. dziecko spędzi z psem kilka minut i już czuje się lepiej… I właśnie za to Wam dziękuję, pieski.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
goss 01:12 | 14-02-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Dogoterapia jest czymś pięknym co daje radość wielu osobom. Ale nie tylko. Bo przecież każdy pies, który czuje się potrzebny jest szczęśliwy! Dzięki niemu przecież dzieci i dorośli stają się często pewniejsi siebie, bardziej otwarci. Dla każdego człowieka kontakt z psem jest pięknym przeżyciem, pod warunkiem gdy jest to miły psiak dobrze wychowany i ktoś nie cierpi na paniczny strach przed psami! Mam kontakt z osobami upośledzonymi i widziałam jak dziewczyna, która w kontaktach z ludźmi odczuwa strach, nie wie co robić w zabawie z moim psem była całkowicie swobodna (suczka husky)! Na obozie ważnym punktem dnia dla chłopaka z zespołem Downa było wyjście na dwór i zabawa z psami, potrafił spędzać z nimi więcej czasu niż z ludźmi! A potem z jakim przeżyciem opowiadał o tym co te psiaki wyprawiały! Słuchało się tego z przyjemnością! Na własne oczy widziałam dobre działanie psów na człowieka. Przez moje zainteresowanie psami, a także spotkania z osobami upośledzonymi powstały w głowie pewne plany co do dogoterapii i mojej przyszłości. Dzięki temu artykułowi jestem bliżej ich zrealizowania, jednak to ciągle daleka droga. Niestety dogoterapia jest w gruncie rzeczy ciągle mało znaną formą terapii w Polsce. Gdy kiedyś wspomniałam coś o tym w szkole to koleżanka spytała mnie co to jest, na czym polega. Myślę, że trzeba więcej pisać o działalności psów terapeutów, ale nie tylko w gazetach takich jak 'Przyjaciel pies' ale też w gazetach codziennych czytanych przez zwykłych, szarych mieszkańców, którzy w swoim zapracowaniu i często smutnym życiu znaleźliby chwilkę na odnalezienie szczęścia w niesieniu radości i pomocy innym właśnie za pomocą dogoterapii! Bo takich ludzi jest ciągle za mało, za mało jest też psów dogoterapeutów...Dawanie bezinteresownej radości i poczucia bezpieczeństwa, tak jak to potrafią tylko psy jest czymś pięknym i potrzebnym coraz większej ilości osób. Bo zbawienny wpływ psów myślę, że zna każdy kto posiada czworonoga. Pozdrawiam.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Bewarka 08:15 | 10-02-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Czy psy na tym cierpią? Nie sądzę, aby opiekun zgodziłby się na to, jeśli działaby mu się jakaś krzywda. Trzeba umieć dzielić się z innymi szczęściem i radością, a psa i tak nie ubędzie.
Codziennie widzę mojego ojca zmęczonego pracą. Wieczorami siada przed TV na fotelu i głaszcze naszą suczkę po brzuchu trzymając ją jak niemowlaka. Momentalnie wraca mu humor, stwierdził nawet, że jest lepsza od dzieci. Pokochał ją. Co dzień się śmieje, dzień nie jest monotonny. W ogóle cała rodzina nabrała życia. Gdyby jeszcze tak psina żyła wieki...
Na koniec dodam tylko, że współczuję tym wszystkim dzieciom, chorym, smutnym...Niech chociaż pies osłodzi im to cierpienie i oczekiwanie powrotu do domu. Trzeba ulepszyć wizerunek psa w Polsce, bo wg mnie dobrze nie jest a dogoterapia może wiele zmienić.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
karolla 11:14 | 04-02-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja jestem od kilku lat wolontariuszka w jednej z fundacji, zajmujących się dogoterapią, wymienioną także w waszym artykule.
Chce powiedziec, ze kiedy wchodzimy z naszymi psiakami na zajęcia i słyszymy okrzyki dziecięcej radości lub widzimy rozpromienione buzie (wiele z tych dzieciaczków nie mówi), wówczas wiem, ze zajęcia takie są potrzbne. Z biegiem czasu widzę, jak niektóre dzieci zmieniają swoje nastawienie wobec psów na bardziej pozytywne, bądź otwerają się na kontakt z nami, ludźmi, co stanowi bazową ideę dogoterapii.
Terapia z udziałem psa nie jest czarodziejską różdżką, zresztą nie ma takowej, jeśli chodzi o terapię np. dzieci z autyzmem, ale może być katalizatorem różnych pożądanych reakcji.
Poza tym, każdy właściel czworonożnego przyjaciela, o ile traktuje go z należytą miłością, wie, że, niezależnie od rasy czy wieku, stanowi on swoistą "domową terapię".
Dzięki za wszystkie wasze artykuły, opisujące uzdrawiające właściwosci kontaktu ze zwierzętami. Każdy wnosi coś nowego, co należy docenić. Chętnie dowiedziałabym się więcej np. na temat amerykańskiego programu IMPACT, skierowanego do więźniów, szkolących psy dla osób niepełnosprawnych. Myślę, ze to ciekawy i wdzięczny temat. Pozdrawiam wszystkich miłosnikow naszych Mniejszych Braci:)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
psiarz 05:01 | 03-02-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
szkoda,że w wielu szpitalach nadal tej wspaniałej metody leczenia nie ma.wtedy leczenie byłoby krótsze,a i więcej szczęścia by było w szarym,smutnym szpitalu.żeby była tam miłość i zrozumienie.pies ma ten instynkt wrodzony.przecież jak się jest chorym,to najlepiej właśnie psa przytulić.on poilże,pomerda ogonem,zaszczeka radośnie...pies ma w ślinie jakby ''plaster'' do ran i smutku.rany się wygoją,powróci radość...w końcu pies to najlepszy przyjaciel człowieka,a chyba każdy w chorobie chce mieć przy sobie kogoś bliskiego. jak starsi ludzie kupują psa gdy są samotni,to i w szpitalu można choć w części wygasić samotność do domu,rodziny i przyjaciół.gdyby w każdym szpitalu był choć jeden pies,to by było mniej pacjentów.dobrze,że wymyślili tę metodę leczenia.pies to lekarstwo na wszystkie rany!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
west880 02:15 | 28-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Tak, znam to. Na moim placu mieszka starsza pani. Jest samotna, nie ma rodziny. Dzieci jej nie odwiedzają. Jednak ma coś, a raczej kogoś, dzięki komu cieszy się życiem. Ma PSA. Pies ma na imię Żabka, to stara kundelka… Codziennie widzę tą panią, jak przechadza się po placu ze swoim pieskiem i… śpiewa mu piosenki oraz opowiada różne historie. Niemal codziennie, kiedy idę do szkoły, słyszę „Przybyli ułanie…” lub coś innego... Dużo ostatnio myślałam o tej staruszce. Boję się, co zrobi, kiedy jej „Żabuś” odejdzie za Tęczowy Most… Co się z nią stanie?? Czy dalej będzie się tak cieszyc życiem?? Nie wiem… Wstyd się przyznac, ale nawet nie mam odwagi podejść i spytac, czy czegoś nie potrzeba, czy może nie posprzątac w domu? Ehhh… A więc dogoterapia bardzo sprawdza się u ludzi starszych, szczególnie opuszczonych… To naprawdę wspaniałe, że np. dziecko spędzi z psem kilka minut i już czuje się lepiej… I właśnie za to Wam dziękuję, pieski.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~sheltie_timcia 06:37 | 22-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
To niesamowite ile psy potrafią zdziałać swoją obecnością w szpitalu! Gdy dziecko spędzi z czworonogiem chociaż kilka minut, od razu odzyskuje chęć do życia. Wielka szkoda, że niektórzy ludzie ciągle nie doceniają niezwykłych zdolności naszych czworonożnych przyjaciół. Są nawet tacy którzy uważają psa za zupełnie niepotrzebnego, myślą że to "tylko" zwierzę, zwykłe zwierzę, które jest stworzone do życia na łańcuchu i są przekonani, że jedyny pożytek jaki mają z posiadania psa to to, że zaszczeka gdy ktoś wejdzie na podwórko. Gdyby tacy ludzie zaufali psom, zaczęli okazywać im szacunek, to może wreszcie doceniliby ich zdolności, a wtedy psiaki odwdzięczyłyby się im i mogłyby zrobić wiele dobrego: pomagać niepełnosprawnym, uratować czyjeś życie , albo właśnie zostać dogoterapeutą i uszczęśliwić wielu chorych ludzi w szpitalach, którzy po spotkaniu z psem od razu inaczej spojrzą na świat.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ania2208 03:12 | 22-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Spotkanie z psem daje dużo radości. Zrobiono niedawno badania: od 10 osób wzięto próbkę moczu i zrobiono badanie ilości jakiegoś hormonu, który odpowiada za radość. Potem kazano tym ludziom bawić się przez 30 min. ze swoimi psami. Potem znowu wzięto od każdego próbkę moczu, zbadano ten hormon i okazało się, że jego ilość wzrosła o 30%.
To oznacza, że spotkanie z psem,krótka zabawa z nim daje nam więcej sczęścia niż torba cukierków! Myślę, że psy, które są dogoterapeutami pozwalają tym chorym dzieciom i dorosłym cieszyć się swoim życiem i nie martwić się, że nigdy nie będą w pełni sprawni... Pies rozumie nas bardziej niż ludzie. Wyczuwa kiedy jesteśmy smutni i nas pociesza, np. biega za piłką, skacze :) Kiedy jesteśmy szczęśliwi- on też jest. Z psem można bardziej porozmawiać niż z człowiekiem. Co z tego, że nic nie powie? Wybaczy nam to co złe. A jego odpowiedź widać w jego oczach...
Cieszę się, ze psy mogą w taki sposób pomagać ludziom :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Konan 01:34 | 22-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wyobrazcie sobie samotną osobę, która nie ma przyjaciół. Dodatkowo jest to chłopiec, który ma chorobę autystyczną i który mieszka w domu dziecka. Nagle wraca jednak do rodziców,którzy wyleczyli się z nałogów i którzy mają dla niego niespodziankę. Gdy otwiera drzwi swojego dawnego pokoju, nagle widzi przepięknego owczarka niemieckiego, który leży na jego dawnym łóżku. Podbiegł i polizał chłopca w rękę, a on zaczął się wreszcie od jakiegoś czasu śmiać. Kiedy następnego dnia chłopiec z autyzmem poszedł na spacer z rodzicami i psem, nagle zaczął dostrzegać świat. Z każdym ruchem psa chłopiec nawiązuje kontakt z otaczającym go światem i poznaje nowe osoby, z którymi nagle zaczął rozmawiać, po raz pierwszy nie obawiając się reakcji tych ludzi, kiedy rodzice wyjaśnią, że ma autyzm. Zaczyna dostrzegać wszystko dzięki psu, który raz po raz szczeka na budynki, dzięki czemu chłopiec na nie zwraca uwagę. A nagle,dzięki psu, zaprzyjaznia się z dziećmi z miejscowej szkoły. Po paru dniach chłopiec dzięki swojemu mądremu psu zmienia się z płaczącego chłopca w śmiejącego się ucznia drugiej klasy.Jak widać, psy są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Pamiętam, jak na stronie głównej pies.pl był wątek o tym,że miłość do psa zwalcza zbędne kilogramy u dzieci. A teraz pisze tutaj o usprawnianiu dzieci i dorosłych dzięki terapii kontaktowej, w której uczestniczy pies, co oznacza pozytywny wpływ psa na zdrowie i rozwój ludzi.Miłość do psa potrafi zdziałać cuda, z czego się bardzo cieszę. Wiele psów pomaga ludziom np. w policji, a tutaj psy pomagają w dogoterapii u dzieci i dorosłych.Dziękuję za ten artykuł. Można dzięki temu udowodnić, że psy potrafią zdziałać cuda. Jeszcze raz dziękuję za artykuł i pozdrawiam redakcję i wszystkie psy, które pomagają w dogoterapii. (PS. Konan, czyli osoba która napisała ten komentarz, to tak naprawdę użytkownik Sabinka, która musiała wybrać ten login na forum. Żeby mnie znaleść na portalu nasza klasa, należy wpisać w wyszukiwarkę $Monika Szymaszek***$ $*Szymaszek*$)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |