reklama

reklama

reklama

    Felietony
Nugat - Zbity pies


Szanowni Państwo! Czas pomówić otwarcie. Podstawą dobrych stosunków międzygatunkowych musi być szczerość. Tak uważam, choć wiem, jak wysoką cenę płaci się za odwagę cywilną i bezkompromisowość

Przysłowia są mądrością narodów. Polskie przysłowia aż roją się od psów. Myliłby się jednak ten, co sądzi, że jest to wyraz kynologicznego zaangażowania lub zwykłego uznania! Pies w polskim przysłowiu to wyłącznie jednostka marna, godna pożałowania, obrzydliwa, pozbawiona przymiotów ciała i ducha. To boli. To musi boleć.

Pierwszy z brzegu przykład "pogoda pod psem" oznacza, że leje, wieje, jest paskudnie oraz ogólnie tak, że "psa z domu byś nie wygonił" (za co notabene dziękuję).

"Wszystko spsiało" określa zmianę na gorsze. "Pies ogrodnika" to zaborcza świnia, która sama nie ma i drugiemu też nie da. "Łżeć jak pies" sugeruje, że wszyscyśmy kłamcy, wliczając w to Szarika, a "wieszać na kimś psy", że plugawi. Gdy usłyszałem, jak jeden zdenerwowany dżentelmen zwraca się do drugiego per "pies ci mordę lizał", pękło mi serce: naszych czułych pocałunków używacie jako śmiercionośnej broni! O losie!

Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ktoś za tym stoi i na czyjś młyn jest to woda. Przypuszczam, że chodzi o bydło rogate, czego dowodem niech będą wyrażenia: "jest byczo", "zdrowy jak byk", "silny jak tur" i podobne.

Poza tekstami ewidentnie obraźliwymi, drodzy Państwo, stosujecie też niezrozumiałe

i głupie, używając sobie na nas, jakby nie było na świecie innych zwierząt. Dlaczego na przykład "pies z kulawą nogą" miałby pojawić się tam, gdzie jest pusto? Że jak kulawy, to głupi? Śmieci przydadzą się "psu na budę" równie dobrze, co "kotu na kuwetę", a zamiast na psa, urok można rzucać na żabę lub jeszcze wygodniej, na leniwca, bo ten przynajmniej nie ucieknie. Jeśli czegoś jest za dużo, to jest tego "jak psów", choć każdy głupi wie, że więcej niż psów jest much i ludzi; a jeśli coś jest wymięte i ufaflunione, to jest "psu z gardła wywleczone", mimo że niewątpliwie żyrafy mają dłuższe gardła. A już "brzydzić się jak pies sadłem" to czysty absurd, bo przecież sadełko jest pyszne. "Pies na baby" jest tak samo zasadne jak bocian na żaby, a "odszczekiwanie" z sukcesem dałoby się zastąpić "odgdakaniem". Przy odrobinie dobrej woli, oczywiście.

Wiele rzeczy słyszałem w swoim życiu, a najgłupszą jest sformułowanie "mieć za psi pazur", czyli "za nic". Nie broni się ono ani z fizycznego, filozoficznego, ani nawet deontologicznego punktu widzenia. Czy psi pazur to jest nic? Pazur to pazur, jest on, za przeproszeniem, bytem, formą zbudowaną z tkanek jak inne części naszego ciała. Zresztą ktokolwiek miał kontakt z psim pazurem, nie może twierdzić, że to nic!

Są też sformułowania kompletnie nieprawdziwe, jak choćby "ostatnich gryzą psy" lub "psy szczekają, karawana idzie dalej". Po pierwsze pies, który chce ugryźć, jest albo nienormalny, albo przestraszony, i wtedy naprawdę nie zawraca sobie głowy kolejnością, a związek między szczekaniem i karawaną jest taki jak między krakaniem i blokadą dróg.

Dlatego apeluję! Przemyślcie sprawę, zrewidujcie podręczniki, scenariusze, artykuły. Zwracam się do autorów słowników i leksykonów: dość tej oszczerczej kampanii! W imię miłości i wierności zaklinam: opamiętajcie się, nim będzie za późno i nasze notowania zaczną lecieć w dół, a nasze miejsca zajmą i tak już coraz popularniejsze gekony i papużki faliste!

Dla ułatwienia przygotowałem listę propozycji, która wzbogaci wasz język i uratuje nasze stosunki. Proponuję zatem, co następuje:

a) dla wyrażenia dezaprobaty używać gatunków ewolucyjnie niższych, jak gady, płazy, ewentualnie ryby;

b) dla nadania wypowiedzi tonu ironicznego wprowadzić do niej elementy ptasie, ze szczególnym uwzględnieniem ptactwa domowego;

c) rzeczownika "pies" używać jako synonimu pogody ducha i zmian na lepsze, na przykład "na razie pogoda jest pod karpiem, ale pogodynka mówiła, że od niedzieli ma być wyżło".

Na koniec, w imieniu nas wszystkich, chciałem podziękować panu Julianowi Tuwimowi za to, że jako jeden z nielicznych zrozumiał problem i wziął nas w obronę tymi oto słowy:

Próżnoś repliki się spodziewał,

Nie dam ci prztyczka ani klapsa.

Nie powiem nawet: "Pies cię j...ł" -

Bo to mezalians byłby dla psa.

(Na pewnego endeka, co na mnie szczeka)

Cześć jego pamięci!

Z upoważnienia Ogólnopsiego Frontu Public Relations na rzecz Wyrzucenia z Języka Polskiego Elementów Niepożądanych dla Naszego Wizerunku (w skrócie OFPRnrWzJPENdNW, zwanego popularnie PEN Klubem), którego słusznie zostałem przewodniczącym.

Nugat



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Nie ma jeszcze żadnych komentarzy   Dodaj swój komentarz




(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl