Nugat - Mniejszość intelektualna
Powszechnie wiadomo, że niczego sobie tak nie cenię jak myśli, refleksji i nauki. Cechuje mnie odwaga w podejmowaniu wyzwań, a obiektem eksperymentów często czynię sam siebie, bo drogi jest mi los przyszłych pokoleń.
Niestety, dawno już nabrałem podejrzeń, że lepiej być głupim niż mądrym. A ostatnio utwierdziłem się w tym przekonaniu dobitnie. I zanim, drogi czytelniku, zasugerujesz mi emeryturę i rezygnację z życia publicznego, skup się, zastanów, a przyznasz mi rację.
Zmruż oczy. Twoje powieki stają się ciężkie, głowa powoli opada na muskularny tors... Nie, nie, wróć, pomyłka. Jeszcze raz: zamknij oczy i sięgnij pamięcią do pierwszego wspomnienia.
Już od szczenięcych lat miałem mądre spojrzenie i wyraz pyska świadczący o skłonnościach filozoficznych, wróżących mi wielką karierę w świecie myśli. Ludzie zaś zachwycali się moimi jedwabistymi uszami i błyszczącą sierścią. Gdy ja zgłębiałem tajemnice istnienia, oni rozpływali się nad tym, jak wdzięcznie śpię.
Kolejne wspomnienia są podobne. Gdy ja kontemplowałem niebo, ich zachwycało, jak ślicznie leżę na grzbiecie. Gdy ja kopałem dziurę, by zbadać jądro ziemi, ludzie krzyczeli i gniewali się. Kiedy ja, nie dbając o estetykę, studiowałem chemię organiczną, krzywili się i znów krzyczeli. To samo, gdy badałem akustykę domu, głębokość lodówki, odporność trawnika, twardość drzwi itd. Wystarczy, że krzywo spojrzę, niewłaściwe szczeknę lub nie okażę odpowiedniego entuzjazmu na widok, dajmy na to, listonosza.
Ludzie nie chcą wcale, by pies był mądry, tylko słodki! (Nawiasem mówiąc, co za obrzydliwe słowo!) Mylą mądrość z milusiństwem, przytulactwem i podatnością na tresurę. Za mądrego uważany będzie pies, który posłusznie znajdzie rzucony patyczek, przyniesie go i złoży panu u stóp, a najlepiej jeśli potem usiądzie i zabawnie pomerda ogonkiem. Nieważne, że patyczek rzucono bez sensu, a jego aport nie rozwiąże problemu głodu na świecie. Podobnie rzecz się ma z wykonywaniem poleceń: leżeć, siad, udawaj trupa, podaj łapę itd. Pies zwany mądrym bez zająknienia i sprzeciwu wykona komendy, dodając jeszcze jakąś zabawną minkę. "Jaki on jest mądry" - zachwyca się pan. Natomiast niezależność myśli i sądu oraz pogarda dla bezsensownych czynności nie są i najprawdopodobniej nigdy nie będą premiowane. Nie usłyszy dobrego słowa pies, który w ramach protestu przeciw bzdurze nie poda łapy, ani ten, który się nad sensem tej czynności choć chwilę zastanowi. Co z tego, że zna trzy języki, w tym grekę.
I, powiedzmy to sobie szczerze, piesek posłuszny od razu dostanie smakołyk, łatwiej też zostanie dopuszczony do pańskiego łoża i stołu niż ten drugi.
To wziąwszy pod uwagę, nie dziwi, jak wiele, wydawałoby się, inteligentnych psów daje się wtłoczyć w ramy psa młodziaka. Psa niezależnego myślowo czeka pogarda, twarde posłanie i, być może, wygnanie do przedpokoju. Najgorzej zaś ma pies indywidualista. Własne poglądy, a szczególnie ich okazywanie, mogą skończyć się całkiem źle. Pies zostaje uznany za trudnego, nieprzystosowanego, w najlepszym wypadku głupiego.
Weźmy na przykład takiego pudla. Pudel, drodzy państwo, okazał się numerem dwa w rankingu najinteligentniejszych psów (źródło: Stanley Moren "Inteligencja psów"). Prawdopodobnie ku zaskoczeniu samego pudla. Czyli że co? Jak pies zakręci loki, stanie na dwóch łapach i jeszcze da się zaprowadzić do fryzjera, gdzie mu zawiążą kokardkę, to jest mądry? A jak po prostu patrzy w przestrzeń, myśląc o rozbiciu atomu, jak bernardyn, to mu dwunogi mędrzec nadaje liczbę porządkową 65! Może dlatego, że się w torbie nie mieści i nie można go nosić do sklepu i na imieniny u cioci...
Z podobnej zapewne przyczyny ja uplasowałem się na 21. miejscu (za cocker spanielem!!!), a biedna Sanda na 48, daleko za pinczerem miniaturowym. To nie dziwi, zważywszy że Sanda jako dog niemiecki nie tylko nie mieści się w torbie, ale nawet w kawalerce, a rzeczony pinczer wręcz przeciwnie. Sanda nie jest pieszczoszkiem, którego każdy może przytulić, ucałować i potargać za uszko. Bo Sanda, proszę państwa, choć kobieta, to dumę i godność osobistą ma rozwiniętą, i to bardzo. Może nie rozumie do końca teorii kwantowej Plancka, ale kto ją tak naprawdę rozumie?
Nie myślcie sobie, że zgorzkniałem, po prostu z wiekiem staję się coraz większym realistą, a doświadczenie przemawia przeze mnie głośniej niż słynna szczenięca ufność. Już dawno zrozumiałem, że moim przeznaczeniem jest mniejszość intelektualna. Cóż, trudno. Okopię się i będę trwał niewzruszenie na pozycji. Tylko czasem pójdę na kompromis z okrutnym światem, bo nie widzę najmniejszego powodu, żeby rezygnować z kabanosa.
Na koniec pragnę podzielić się z czytelnikami głęboką refleksją. Świat się zmienia: latem jest jesień, zimą wiosna. Rośliny głupieją, psy, nawet najmądrzejsze, również. Sama natura chyba czuje się zdezorientowana. Dowód? Ostatnio znowu jakoś mi cieplej na sercu, gdy patrzę na Sandę. Że też zapomniałem, jak jest atrakcyjna...
Nugat