piątek, 20 października 2017

Na wodzie jest w modzie

11 czerwca 2017 09:36 Zostaw komentarz

Pod żaglami

A jeśli naszą pasją jest żeglarstwo? Behawiorystka Aneta Sitkiewicz, której na pokładzie towarzyszyły dotąd Oskar, Junior  i Szekla, przekonuje, że dla chcącego nic trudnego. Przede wszystkim należy poszukać firmy, która organizuje rejsy i zezwala na zabranie zwierząt. Zatrudniony przez nią personel, z którym będziemy płynąć, powie nam, jak pomóc naszym zwierzakom w różnych sytuacjach na pokładzie.  Co może stresować pupile na jachcie? – Przede wszystkim to, że pokład jest dość śliski – dzieli się swoimi doświadczeniami Aneta. – Nie mamy na to wpływu, pamiętajmy jednak, że najgorzej jest w miejscach najmniej uczęszczanych, na przykład na dziobie, i tam szczególnie trzeba na psa uważać. Na szczęście w kokpicie, mesie  i kajutach nie jest ślisko, jacht musi być przecież bezpieczny, gdyby było inaczej, załoga przewracałaby się przy każdej okazji.  To oczywiste, że nasz pupil nie powinien poruszać się po jachcie bez opieki. Jego też, podobnie jak i resztę załogi, obowiązują zasady bezpieczeństwa. – Pies powinien znajdować się przy swoim opiekunie, a jeśli to niemożliwe, wówczas opiekun powinien znajdować się przy swoim psie – śmieje się Aneta. – Gdy żegluję ze swoimi zwierzakami, zawsze mam je na oku, a czasem trzymam je na smyczy. Dzieje się tak na przykład, gdy mają ochotę wylegiwać się na dziobie, pogoda jest słoneczna i nie ma zbyt dużego przechyłu. Nawet jeśli fale nie są zbyt duże, muszę mieć pewność, że moim psom nie stanie się nic złego. Tylko w przypadku, gdy jest całkowita flauta, pozwalam im chodzić po jachcie bez smyczy, ale nawet wtedy staram się być blisko nich.

Czas na nowe przyzwyczajenia

Niepokój psów może wywoływać również wchodzenie na jacht po trapie oraz schodzenie do mesy po schodach. Zdaniem Anety psy przyzwyczajone do wspinania się po pniach zwalonych drzew czy innych przeszkodach, nie powinny mieć problemu z utrzymaniem równowagi podczas wchodzenia na pokład czy przejścia po wąskich elementach. – Nowością dla moich podopiecznych było jednak to, że trap znajduje się nad wodą. Tego boi się naprawdę sporo psów. Czasem czworonogi muszą po nim przejść, gdy jacht jest mocno rozkołysany albo panują złe warunki pogodowe. Jeden z moich psów na początku bał się wejść na kładkę, więc pozwoliłam mu przez kilkanaście minut obserwować, jak robią to członkowie załogi oraz pozostałe psy. W końcu ośmielił się i poszedł w ich ślady, za co nagrodziłam go smakołykiem, ale dopiero wtedy, gdy znalazł się na pokładzie. Nie chciałam umieszczać przysmaków na trapie (na zachętę), by nie narażać pupila na niebezpieczeństwo. Skupiony na jedzeniu, a nie na pokonaniu drogi, mógłby spaść, a poza tym nie byłoby mowy o nauce radzenia sobie z problemem. Gdy już raz udało mu się pokonać strach, bez trudu przechodził później po kładce i to wiele razy – opowiada Aneta. Podkreśla, że trap dla psa powinien być jak najszerszy. Można wcześniej poprosić armatora o zabranie szerokiej kładki specjalnie dla zwierząt lub postarać się zorganizować sobie podobną konstrukcję we własnym zakresie. W porcie czy na przystani warto cumować jacht w taki sposób, by odległość między rufą a nabrzeżem (czyli droga wiodąca nad wodą) była jak najmniejsza, a jednocześnie bezpieczna dla łodzi. Nasza specjalistka przypomina również o konieczności asekurowania psów przechodzących po trapie. – Sama zawsze prowadzę psy na smyczy, gdy schodzą z jachtu na brzeg. Upadek do wody w porcie, gdzie cumuje blisko siebie wiele jachtów, mógłby zakończyć się tragicznie. Psy bojące się kładki, chcą jak najszybciej być po drugiej stronie i często próbują ją przeskoczyć lub nawet po niej przebiec, a taki pośpiech nie wróży nic dobrego. Przy złej pogodzie moje psiaki idą po trapie na dwóch smyczach, jedną trzymam ja, drugą, dłuższą, stojący na jachcie załogant. Kolejnym stresującym zadaniem, które czeka psich podróżników, jest schodzenie do mesy. Stopnie w tym miejscu są często dość strome, więc wiele psów zeskakuje  z kilku ostatnich schodków, co grozi kontuzją. Z drugiej strony pupile, które chcą wrócić na pokład, nie są w stanie samodzielnie opuścić mesy. W takich momentach opiekun zawsze powinien asekurować psa, aby nie stało mu się nic złego. Mimo wspomnianych trudności wspólne pływanie kajakiem czy jachtem jest możliwe, nawet jeśli planujemy zabrać ze sobą kilka psów. Organizacja podobnych wycieczek nie wymaga przezwyciężenia wielkich trudności, a często bywa prostsza, niż byśmy się tego spodziewali. Kto nie wierzy, niech spróbuje. Do zobaczenia nad wodą!
Magdalena Adaszewska

Nie zapomnij! – Chrońmy nasze psy przed słońcem! Dobrym pomysłem jest kupienie specjalnej chłodzącej kamizelki lub zawiązanie na głowie pupila wilgotnej chustki, która pomoże mu znieść upał – to proste, a skuteczne rozwiązania. – Przy dużej fali psy – podobnie jak ludzie – nie zawsze czują się komfortowo. Aneta Sitkiewicz radzi, by zejść wówczas z nimi do kajuty i razem położyć się spać, a jeśli nie jest to możliwe – towarzyszyć im na pokładzie.

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze 8/2014

Zapisz

Zapisz

Pages →  1 2 3

Na wodzie jest w modzie Reviewed by on . Pod żaglami A jeśli naszą pasją jest żeglarstwo? Behawiorystka Aneta Sitkiewicz, której na pokładzie towarzyszyły dotąd Oskar, Junior  i Szekla, przekonuje, że Pod żaglami A jeśli naszą pasją jest żeglarstwo? Behawiorystka Aneta Sitkiewicz, której na pokładzie towarzyszyły dotąd Oskar, Junior  i Szekla, przekonuje, że Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top