piątek, 22 września 2017

Miska niezgody

6 maja 2017 08:22 Zostaw komentarz

miskaniezMiska niezgody

Pamiętacie Czakana – rudobiałego, przystojnego, potężnie zbudowanego owczarka środkowoazjatyckiego? Chciałbym wrócić do tej historii, bo zdarzyło się coś bardzo niepokojącego. Pies dotkliwie pogryzł swojego właściciela…

Zanim jednak zdam sprawozdanie z przebiegu wypadków przypomnę, w jakich okolicznościach poznałem Czakana. Wprowadzenie przyda się z pewnością tym, którzy nie czytali o jego przypadku (PP 2/2013). Dorosły wykastrowany psiak od czasu do czasu był agresywny wobec właściciela – powarkiwał i marszczył kufę. Przyczyniły się do tego przede wszystkim wprowadzone w życie postanowienia wynikające z teorii dominacji (od której ostatnio większość szkoleniowców odchodzi), niezaspokojone potrzeby psa (związane z jego rasą i temperamentem) oraz problemy komunikacyjne. Opiekun za wszelką cenę chciał pokazać, kto w „czakanowym” stadzie jest alfą i kto decyduje, gdzie i kiedy pies może leżeć. Pewnego dnia porządnie się ze sobą pokłócili i zwierzak poszukał schronienia w swoim kojcu. Pan nie uszanował jego azylu i od tej pory więź między nim a psem stała się słabsza. Czakan zaczął go traktować jak nieprzewidywalnego osobnika, któremu nie można ufać. W naszych działaniach skupiliśmy się na drobnych zachowaniach mających na celu odbudowanie więzi, czyli wspólnych treningach posłuszeństwa, karmieniu z ręki, zabawach z opiekunem. Przez ponad pół roku (odkąd spotkaliśmy się po raz pierwszy) nie doszło do groźnej sytuacji, choć zdarzały się, oczywiście, pojedyncze powarkiwania (w końcu w każdej, nawet najbardziej kochającej się rodzinie, są nieporozumienia). Były jednak rzadkie i właściciele, zadowoleni z efektów pracy z owczarkiem, uznali, że kontrolują sytuację. Mnie również usatysfakcjonowały osiągnięte wyniki, tym bardziej że opiekunowie zdali egzamin sprawdzający, za który uznaliśmy moją niezapowiedzianą wizytę po kilku miesiącach.

Tragiczna nowina

Późnym wieczorem zadzwonił telefon. Wszyscy wiemy, że taki dźwięk zwykle nie wróży nic dobrego. I rzeczywiście – nie chodziło o wygraną w konkursie radiowym. Właściciel Czakana poinformował mnie, że został dotkliwie przez niego pogryziony i właśnie wyszedł ze szpitala. Rany były na tyle poważne, że nie obyło się bez kilku szwów. Relacja była przerażająca, a kły psa pozostawiły ślady nie tylko na ręku, ale i na psychice opiekuna. Mężczyzna czuł się zdradzony przez ulubieńca i zaczął się go bać, nic dziwnego, że podczas rozmowy głos łamał mu się z emocji. Na koniec stwierdził, że mimo przywiązania i uczucia, jakim darzy tego zwierzaka, trzeba będzie znaleźć mu inny dom, a może schronisko. Dla bezpieczeństwa obu: człowieka i psa.

Różny punkt widzenia

Dopiero następnego dnia, gdy emocje nieco opadły, dowiedziałem się, jaki był przebieg wydarzeń. Właściciel niósł miskę z jedzeniem dla psa, nachylił się, by mu ją podać i wtedy nastąpił atak. Postanowiłem przeanalizować całe zajście. Warto przypomnieć, że owczarek nie darzył pana zbyt dużym zaufaniem, a feralnego wieczoru było ślisko i śnieżnie. Opiekun prawdopodobnie niósł miskę w sposób bardzo dla psa „podejrzany”. W środowisku naturalnym napięta sylwetka (nie wyobrażam sobie, że można inaczej poruszać się po lodzie – sami zresztą wiecie, jak wygląda spacer po takim podłożu) oznacza, że intencje idącego nie są jasne: albo szykuje się do ataku, albo ma jakieś inne, być może niecne, zamiary. Dlatego pies obserwował go czujnie, a gdy właściciel się poślizgnął, mógł to odebrać jako zachowanie agresywne (przypomnijmy sobie kłótnię podczas afery klombowej). Dlatego zareagował w taki, a nie inny sposób. Dużo w mojej opowieści zwrotów w trybie przypuszczającym. Nie wiemy bowiem, jak cała sytuacja wyglądała z perspektywy brązowych oczu i wielkiej paszczy Czakana, a powinniśmy próbować zrozumieć właśnie jego punkt widzenia. Pozbyć się psa… W pierwszej chwili właściciele pomyśleli, że trzeba znaleźć psu nowy dom albo oddać go do schroniska. Ich przywiązanie do owczarka było jednak tak wielkie, że nie umieli podjąć takiej decyzji. Z drugiej strony obawiali się, że strach całej trójki może w konsekwencji doprowadzić do jeszcze gorszych sytuacji. Szczerze powiedziawszy, mając na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo domowników (a to już nie były przelewki) również skłaniałem się ku takiemu rozwiązaniu. Przecież im mniej swobodne zachowanie, tym bardziej w psim mniemaniu podejrzane. Doszliśmy jednak do wniosku, że jeszcze poczekamy. Na początku przez kilka dni Czakan miał przebywać wyłącznie w swoim kojcu. Warto wspomnieć, że jego azyl, z dużą, wygodną budą, to wprost wymarzone miejsce dla psa.

Pages →  1 2 3

Miska niezgody Reviewed by on . Miska niezgody Pamiętacie Czakana – rudobiałego, przystojnego, potężnie zbudowanego owczarka środkowoazjatyckiego? Chciałbym wrócić do tej historii, bo zdarzyło Miska niezgody Pamiętacie Czakana – rudobiałego, przystojnego, potężnie zbudowanego owczarka środkowoazjatyckiego? Chciałbym wrócić do tej historii, bo zdarzyło Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top