|
|
| Psy nie do oddania |
Misia
„Zostaw to!" - krzyczę na całe miasto, bo właśnie moja sunia Misia (w typie westie) „wyżywa się” na smyczy. Szarpie ją, gryzie, zaplątuje się... A ja tylko się złoszczę i wydzieram, że spacer na pewno będzie nieudany.
Lecz wieczorem, kiedy jesteśmy już zmęczone dniem, siadamy razem koło kominka. Ja psinkę głaszczę, ona mnie liże. Kochamy się. Zapomniałam już o wszystkich niemiłych minutach, przeżytych w czasie tej doby. Teraz dla mnie liczy się tylko ta chwila. Nie mogę oderwać wzroku od mojej suczki, która właśnie zasypia obok mnie...
To normalne, że właściciel bywa zły na czworonoga. Czasami psy są wprost nieznośne. Ale zawsze pan kocha zwierzaka, a zwierzak pana, nawet w najgorszych minutach. Tak samo jest ze mną i Misią.
Ten pies jest wprost niezwykły – wystarczy, że położę się i zamknę oczy, ona już myśli, że coś mi się stało i zaczyna oblizywać całą moją twarz. Robi to, dopóki nie wstanę. Gdy wychodzimy na dwór, ganiamy razem wokół całego domu. Jeśli jestem w tyle, psinka (nie)cierpliwie na mnie czeka. A kiedy jesteśmy w domu i siadam na kanapie, ona wskakuje na moje kolana i zasypia.
Co w niej takiego niezwykłego? Po prostu jej charakter. Prawda, że bywa czasami złośliwa, ale w końcu każdy zwierzak ma jakieś wady. Ta sunia jest dla mnie idealna. Ma podobne usposobienie do mnie.
Nie umiem inaczej wytłumaczyć, dlaczego jest taka kochana - po prostu brak słów, żeby opisać to co odczuwam do niej i to co ona odczuwa do mnie. Powiem tylko zwykłe: kocham ją, bo jest sobą. Nie pragnę jej innej, tylko taką jaka jest.
Hania
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |